Dlaczego jest Ci tak trudno o siebie zawalczyć?

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą o moim poście dr Dąbrowskiej. Jak się okazało, spodobał jej się ten pomysł, dieta ta przypadła jej do gustu, tym bardziej, że już od dłuższego czasu próbuje schudnąć. Mówiła mi o tym, że chciałaby zrzucić parę kilogramów, że od zawsze ma z ”nimi” problem, ale… no właśnie i przyszedł czas na ale…

Ale musiałaby gotować osobno dla siebie i osobno dla rodziny,

Nie dałaby rady bo nie ma czasu na przygotowanie posiłków

Bo to wszystko zbyt dużo zajmuje czasu.

To były jej powody, a raczej wymówki. Cieszyła się moim „sukcesem” i również chciałaby rozpocząć dietę, ale jak przychodziło do zrobienia czegoś w tyk kierunku DLA SIEBIE, to zaczęły się wymówki.

Dlaczego tak jest? 

Dlaczego nie chce o siebie zawalczyć?

Przecież robi to DLA SIEBIE.

Pomyślałam sobie wtedy, że dobrze ją rozumiem… Bardzo dobrze ją rozumiem, bo przez wiele lat ja też skupiałam się wyłącznie na wymówkach.

Wiedziałam, że chcę schudnąć, ale zawsze miałam milion innych spraw (czytaj wymówek) na głowie, które były dla mnie ”ważniejsze”.

Wiedziałam, że chcę się rozwijać, ale w rezultacie nic z tym nie robiłam. Od razu miałam gotową odpowiedź na to czemu nie zrealizowałam akurat dziś tego czy tamtego. Tłumaczyłam się przed samą sobą, żeby zagłuszyć sumienie.

Chciałam zmienić swoje życie, ale zawsze szukałam powodów, aby tego nie zrobić. Przecież w mojej strefie komfortu było mi tak dobrze. Przecież trzeba tyle pracy w to włożyć, a ja mam się przemęczać?

Od zawsze najgorzej mi szło z odchudzaniem. Było to o tyle trudne, że uwielbiałam i nadal uwielbiam jeść. Do tego moja choroba nie ułatwiała mi zrzucania kilogramów, tylko jeszcze bardziej komplikowała sprawę. Łatwiej było mi szukać wymówek niż coś z tym zrobić. Brzmi znajomo?

Wymyślałam kolejne i kolejne wymówki, które tak się nawarstwiły, że doszłam do momentu, kiedy zaczęłam zadawać sobie pytania – Dlaczego tak trudno mi o siebie zawalczyć? Dlaczego pozwalam, aby głupie wymówki zawładnęły moim życiem i je kontrolowały?  Z którego w rezultacie nie jestem zadowolona. 

Dlaczego tak trudno mi jest zawalczyć o siebie? Przecież TAK bardzo chciałam wrócić do swojej wagi sprzed lat. Od tak dawna marzę o tym. Powtarzałam sobie, że moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, czułabym się znacznie lepiej bez tych kilogramów, a jedyne co robię to się poddaję.

Poddaję się, bo trzeba poświęcić na to czas.

Poddaję się, bo inni nie mają takich problemów zdrowotnych jak ja i jest im na pewno łatwiej.

Poddaję się, bo muszę oddzielnie dla siebie gotować.

Poddaję się, bo nie mam czasu (a prawda jest taka, że mam go tyle, co każda inna osoba).

Poddaję się, bo to wymaga poświęcenia, a mi się wcale nie chce działać.

Poddawałam się aż w końcu dotarło do mnie KURDE dziewczyno ogarnij się…

Nic, co w życiu jest warte osiągnięcia, nie przychodzi łatwo.

To, że inni nie mają większych problemów, żeby schudnąć, nie oznacza, że nie borykają się z innymi trudnościami. Po co się porównujesz? Czy na pewno wiesz o tych swoich „ideałach” wszystko? Wiesz jak to u nich wygląda naprawdę?

Przygotowywanie osobno jedzenia? Serio? Tak ciężko? Doprawdy nic się nie stanie, jeżeli przez parę tygodni (właśnie TYLKO PARĘ TYGODNI) posiedzisz dłużej w kuchni. Podkreślam to TYLKO PARĘ TYGODNI.

To tylko parę tygodni, aby być lepszą wersją samej siebie. Szukasz kolejnej wymówki czy rozwiązania?

Nie masz czasu? Naprawdę? Masz tyle czasu, jak każdy inny na tym świecie. To że zganiasz na jego brak, oznacza tylko jedno… ten cel NIE jest dla Ciebie wystarczająco ważny, bo w innym przypadku byś go znalazła. 

Najwidoczniej nie jest to dla Ciebie sprawa priorytetowa, bo gdyby była, to poświeciłabyś te parę tygodni na przygotowanie oddzielnych posiłków, pomęczyłabyś się te parę tygodni spedzając więcej czasu w kuchni niż gdziekolwiek indziej.Parę tygodni to nie wieczność i nawet nie zdajesz sobie sprawy jak to szybko minie.

Kiedy sobie to uświadomiłam, dostałam takiego powera, że już nic nie było mi w stanie stanąć na przeszkodzie. Moja motywacja od kilku tygodni jest OGROMNA, a efekty niesamowite.

I tak wzięłam się za siebie. Kilka kilogramów zrzuciłam przed wakacjami, a teraz jak wiecie jestem na poście dr Dabrowskiej i moja waga ciągle spada. Już 3 tygodnie za mną i 4.5 kg za mną. Czuję się z tym cudownie.

I co więcej…. Przygotowuję sobie posiłki, mimo że NIE MAM KUCHNI W DOMU. Tak, dobrze czytasz, jesteśmy w nowym mieszkaniu w której nie mamy jeszcze zamontowanej kuchni (odliczam dni aż ta kuchnia się w końcu pojawi). Nie mam blatu, nie mam płyty indukcyjnej, nie mam nawet zlewu. I daje radę… Więc jeśli ja mogę działać w takich warunkach, to Ty tym bardziej.

To tylko zależy od Ciebie, JAK bardzo tego chcesz i jak to jest dla Ciebie ważne.

I tak jest ze wszystkim w życiu, czy to z odchudzaniem, zmianą pracy, zmianą miejsca zamieszkania, jakimkolwiek celem. Wszystko zależy od nas, od tego jak bardzo jesteśmy zmotywowani i na ile tego chcemy.

Tak właśnie podchodzę do każdej zmiany, którą chcę wprowadzić w życie. Obecnie walczę ze zgubieniem kilku kilogramów, bo to jest w tym roku dla mnie priorytetem. Osiągniecie wymarzonej wagi było moim głównym na ten rok celem i wiem, że to osiągnę. Widzę już ogromne efekty po 3 tygodniach postu dr Dąbrowskiej i wiem, że za kolejne 2/3 tygodnie to będzie już za mną, a ja będę najszczęśliwszą posiadaczką wymarzonych wymiarów haha 🙂

Ale na tym nie koniec. Na swojej liście mam kolejne rzeczy, które chciałabym zrealizować. Jakiś czas temu rozpoczęłam swój projekt „Najlepsza wersja samej siebie” i krok po kroku dążę do osiągnięcia następnych celów. Muszę Wam powiedzieć, że to fajna sprawa 🙂 Bardzo polecam!

Jestem osobą, która głęboko wierzy w powiedzenie, że „Jeśli się chce, można MIEĆ wszystko”. Chociaż częściej się słyszy, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Bzdura – ma się tyle, na ile jest się w stanie zawalczyć (w większości przypadków, bo na niektóre rzeczy nie mamy niestety wpływu, np. choroba).

Ale wszystko inne, jest w naszych rękach.

Ale nie mów mi proszę, że posiedzenie kilku tygodni dłużej w kuchni, albo włączenie piekarnika, aby upiec jedno jabłko (no bo jak, cały piekarnik uruchamiać na JEDNO jabłko?)  to jest dla Ciebie za duże poświęcenie. To jest nic. TO JEST TYLKO W TWOJEJ GŁOWIE.

A skąd to wszystko wiem? Dobrze o tym wiem, bo ostatnie kilka lat dało mi naprawdę popalić. Przez dwa lata byłam w totalnej rozsypce. Strasznie chorowałam, lekarze rozkładali ręce, miałam depresję, nienawidziłam siebie i całego świata.I TO BYŁY PRAWDZIWY PROBLEM. To była walka, która była naprawdę trudna.

Obwiniałam wszystkich dookoła za to, w jakim miejscu się znalazłam. Wszystko to działo się do momentu, aż nie powiedziałam STOP. Musisz walczyć i się nie poddawać. Głowa do góry. Weź się w garść. Poradzisz sobie.

Przez chorobę trochę mi to zajęło, ale dzisiaj wiem, że dzięki temu jestem silniejsza. Sama sobie wszystko wypracowałam, ponieważ zdecydowałam się ZAWALCZYĆ O SEBIE. Wszystko to, przez co musiałam przejść, było tego warte. Było cholernie ciężko, ale gdybym musiała, postąpiłabym jeszcze raz tak samo. Zawalczyłam o siebie, zawalczyłam o lepsze jutro, o życie, o jakim kiedyś tylko marzyłam.

Pytanie teraz do Ciebie. Dlaczego Tobie jest tak trudno o siebie zawalczyć? Kiedy to Ty zaczniesz walczyć o siebie bez głupich wymówek?

Wypisz na kartce rzeczy, które chciałbyś zmienić, a potem zrób plan, dokładnie opisując jakie kroki musisz w tym celu podjąć i DZIAŁAJ. Zawalcz o siebie, bo jeżeli Ty tego nie zrobisz, to nikt za Ciebie tego nie zrobi.

Przede mną jeszcze długa droga zanim dojdę do NAJLEPSZEJ WERSJI SAMEJ SIEBIE i do wymarzonego życia na 100%, ale działam. Robię to każdego dnia I cieszę się tą drogą, bo wiem, że to wszystko jest tego warte.

Co smakuje lepiej niż udowodnienie samej sobie, że dasz radę? Zupełnie nic. Spróbuj!

2 thoughts on “Dlaczego jest Ci tak trudno o siebie zawalczyć?

  1. A ja się ostatnio tak źle czuję tu gdzie jestem i z tym co robię i tak bardzo brakuje mi sił żeby zacząć wdrażać zmiany. Wielkie dzięki za ten wpis:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *