Zdarzyło Ci się ?

Zdarzyło Ci się kiedyś zadać sobie pytanie: Dlaczego on ma takie wspaniałe życie? Dlaczego jest takim szczęściarzem? Może sobie pozwolić na wszystko, co tylko zechce. Jest zdrowy, ma pieniądze, wspaniałą rodzinę i do tego często podróżuje.”

Ja zadawałam sobie to pytanie wiele razy.

Przez długi czas nie mogłam pojąć niesprawiedliwości świata. Dlaczego ja nie mogę mieć tego, co mają życiowi szczęściarze? Różnie tłumaczyłam sobie przyczyny takiego stanu rzeczy. Znalazłam wtedy kilka powodów swoich niepowodzeń: mówiłam, że nie mam powodzenia w życiu, rodzice nie posłali mnie do dobrej szkoły, nie wiem jak prowadzić własny biznes, nie jestem wystarczająco piękna. Byłam naprawdę niezła w szukaniu coraz to nowszych wymówek, które miały usprawiedliwiać mój brak działania.

Moje myślenie zmieniło się dopiero wtedy, gdy zaczęłam podróżować, poznawać ludzi z rożnych zakątków świata. Takie spotkania, rozmowy, obcowanie z różnymi historiami okazały się bardzo inspirujące. Miałam okazję spotkać wiele osób, które odniosły w swoich życiach sukces: nie tylko w sferze zawodowej, ale również osobistej. Poznałam pary żyjące w długoletnich, udanych, związkach, młode kobiety otwierające własne biznesy, start-upowców z masą kreatywnych pomysłów. Większość z tym osób zaczynała od zera. Odkryłam sekret ich sukcesów: nieszablonowe myślenie i działanie zamiast narzekania.

Poniżej przedstawiam 6 małych kroków, które warto podjąć, aby odrobinę polepszyć swoje życie:

NIE SZUKAJ WYMÓWEK

Nigdy nie będzie idealnego czasu, aby zacząć zmiany w swoim życiu. Zawsze znajdą się jakieś przeszkody uniemożliwiające konstruktywne działanie. Na świecie żyją tysiące, jeśli nie miliony ludzi, którzy mieli zdecydowanie gorsze dzieciństwo niż Ty, mieli mniej pieniędzy, wychowywali sie w domu dziecka, przeżyli ciężkie choroby, a mimo to żyją dziś w szczęściu i spełnieniu. To jak będzie wyglądało Twoje życie zależy jedynie od Ciebie. Czy szukanie wymówek cokolwiek zmieni? Czy nie lepiej poświęcić ten czasu na zastanowienie się, co można by zrobić, aby nasze życie się polepszyło?

MIEJ JASNO SPRECYZOWANY CEL

 Ludzie sukcesu mają rozpisane swoje plany na najbliższe miesiące, rok, pięć lat. Zapisane cele pomagają im skoncentrować się na kierunku, w którym chcą w życiu podążać. Jasna wizja tego, co chcemy osiągnąć sprawia, ze łatwiej jest nam wyjść z ograniczającej strefy komfortu i stanowczo dążyć do osiągnięcia tego, o czym marzymy.

 CIĘŻKO PRACUJ W CISZY 

 Nie muszę przypominać, że do sukcesu dochodzi sie ciężką pracą i poświęceniami ? Ludzie, którzy są  skupienie na realizacji swoich celów zwykle nie imprezują w każdy piątek, nie są emocjonalnymi ekshibicjonistami, dzielącymi się każdym, nawet błahym, wydarzeniem ze swojego życia na portalach społecznościowych. Zwyczajnie nie mają na to czasu – są zbyt zajęci ciężką pracą. Natomiast sukcesy świętują hucznie!

OTACZAJ SIĘ POZYTYWNYMI LUDŹMI

Słuchaj uważnie ich rad, nie bój się prosić o pomoc. Powiedzenie „z kim sie zadajesz, takim sie stajesz” okazuje się w tym przypadku bardzo prawdziwe. Nasza energia i motywacja spada, kiedy otaczamy sie narzekającymi marudami, z negatywnym podejściem do życia.

ROZPOCZYNAJ SWOJE DNI OD POZYTYWNYCH MYŚLI I CZYNÓW

Sprawdzają się tu poranne rytuały, np. jogging, medytacja, spacer z psem, wyjście na siłownię czy joga.  Ja rozpoczynam każdy swój dzień od czytania przez 30 minut książek podejmujących tematykę rozwoju osobistego lub od słuchania motywujących podcastów podczas przygotowywania śniadań. Dzięki temu jestem zmotywowana już od wczesnego ranka. To naprawdę działa! Niestety, wiele z nas rozpoczyna dni od śledzenia negatywnych wiadomości płynących z radia czy telewizji. Unikajmy negatywnych myśli pochodzących z mediów masowych, ponieważ wysysają one naszą pozytywną energię.

I pamiętaj:

NEVER SETTLE FOR ANYTHING LESS THAN BUTTERFLIES !

7 thoughts on “Zdarzyło Ci się ?

  1. A ja zaobserwowalam ze sukces to wypadkowa wielu, bardzo, bardzo wielu czynnikow a nie zaledwie kilku pustych rad, ktore same w sobie to puste frazesy.
    Polki ksiegarn uginaja sie od poradnikow ‘jak osiagnac sukces w ilus krokach’, od biografii tych ktorzy sukces osiagneli, jednak czytalam tez o badaniach przeprowadzonych przez jeden z uniwerystetow, ktore wykazaly ze te same kroki, zachowania czy podejscie wykazywali ludzie ktorzy sukcesu nigdy nie odniesli a wrecz odniesli spektakularne porazki. Tylko ze oni nie pisza ksiazek, nikt nie jest zaineresowany ich historiami. Skupiajac sie tylko na tym jak zyja i mysla ludzie sukcesu wydaje nam sie ze wiemy juz co robic zeby to powielic, jednak zycie jest o wiele wiele bardziej skomplikowane i nie wystarczy wprowadzic kilku takich samych czynnikow aby osiagnac taki sam rezultat. Niestety samo pozytywne myslenie, otaczanie sie tylko pozytywnymi ludzmi, podejmowanie ryzyka, ciezka praca to wlasnie jedne z tych pustych frazesow ktore owszem jednym beda towarzyszyc w sukcesie (bo same w sobie nie zaprowadza) a innych nie zaprowadza nigdzie. Poznalam wielu ludzi w swoim zyciu, i takich ktorzy odniesli sukces i takich ktorzy sa czy byli na dnie. Wsrod tych na dnie poznalam wielu pozytywnych, odwaznych, wesolych i pracowitych a w ich historiach pojawialo sie mnustwo okrutnych zbiegow okolicznosci, pecha (w ktore dzis przeciez nikt nie chce wierzyc!) itp. Poznalam tez ludzi sukcesu ktorzy nie byli ani pracowici ani pozytywni, ot znalezli sie w odpowiednim miejscu i czasie, poznali w tym odpowiednim czasie odpowiednie osoby ktore pociagnely ich za soba, inni chocby kierowali sie nie wiem jak dobrymi zasadami nie mieli tyle szczescia. Nie lubie takiego przedstawiania swiata jakby byl czarno bialy, jakby byl prosty jak czytanka dla dzieci, jakby wystarczylo ogarnac kilka prostych rzeczy by doprowadzic swoje zycie do wiecznej szczesliwosci i na sam szczyt. Juz starozytni filozofowie uznawali ze swiat jest bardzo skomplikowany i nikomu nie udalo sie odkryc jednego klucza do sukcesu, jednak co druga polska blogerka twierdzi ze wie ze zna sie ze odkryla klucz, sekret do szczescia. Oh jakie to proste…i jak cholernie naiwne..

    1. Witaj Ewa, dziekuje za Twoja opinie. Masz prawo myslec inaczej i jest to jak najbardziej w porzadku. Te czynniki, ktore wymienilam nie zawsze doprowadza nas tam gdzie chcemy, aczkolwiek moga pomoc. Na swoim doswiadczeniu wiem, ze ciezka praca, podejmowanie ryzyka itd jest na pewno potrzebna aby cos w zyciu osiagnac. Nie zawsze sie udaje – to prawda, ale moim zdaniem lepiej jest podjac jakiekolwiek kroki niz nie robic nic i tylko narzekac. Pozdrawiam

  2. Tak zgadzam sie ze trzeba probowac i pracowac mimo wszystko zamiast czekac, jednak nie podoba mi sie takie uogolnianie jakoby byly to jedyne potrzebne rzeczy i bach – sukces gwarantowany. Jestem sporo starsza od ciebie i naprawde duzo w zyciu widzialam, duzo przezylam, wielu ludzi poznalam na swojej drodze. Jedno dzis wiem – nie ma w zyciu prostych zasad i te same rzeczy dla roznych osob przyniosa bardzo rozne efekty. Ryzyko – znalam osoby krote je podejmowaly, nie zrazaly porazkami a koniec koncow skonczyly na dnie.
    Podroze, takie na dluzej – piszesz o samych superlatywach, nie tylko ty zreszta, poznawanie nowych ludzi, nauka itd. Rowniez poznalam ludzi ktorym wyjazd zniszczyl zycie. Poznali okropnych ludzi, przytrafily im sie traumatyczne wydarzenia, stracili pieniadze, zaufanie, wszystko…
    Takich rzeczy jest baaardzo wiele.
    Piszac o tym nie mowie – nie podrozuj, nie ryzykuj, nie pracuj cie. Ja zwyczajnie jestem zmeczona czytaniem o zyciu opisywanym w tak jednowymiarowy sposob.. Na nic w zyciu nie ma gwarancji a gdybym dzis dostala 5 zl za kazda leniwa osobe bez ambicji, nie rozwijajaca sie, nie podejmujaca ryzyka, trzymajaca sie kurczowo ‘maminej spodnicy’ a dzis majaca super fajne zycie, bylabym dzis naprawde bogata osoba.
    Nie uznaje wciaz ze lenistwo i nie podejmowanie ryzyka to klucz do sukcesu, zaznaczam jednak ze zycie nie jest przewidywalne, sprawiedliwe, logiczne i wbrew temu co dzis modne – bardziej niz czesto rzadzi w nim zwyczajny lut szczescia.
    Mam znajomych chociazby ktorzy siedzieli w nudnych, znienawidzonych pracach za marne grosze, podczas gdy ja probowalam sie rozwijac na miare swoich mozliwosci, szukac mozliwosci gdzies indziej, oni kurczowo trzymali sie tego co znaja, nie robiac nic by poprawic swoje zycie. Dzis po uplywie wielu lat jak myslisz komu sjest w zyciu dobrze? Mi, osobie ktora lata temu byla tak samo naiwna jak ty? czy tym leniwym i zachowawczym? Niestey wlasnie tym drugim…W sytuacji baardzo wielu osob ktore nie robily nic w swoim zyciu, przytrafily sie fajne rzeczy, tak same do nich przyszly, tak same spadly im na kolana. Wlasnie dlatego ze nie ruszali sie z miejsca. Znam osobe ktora tak dlugo siedziala w jednej firmie ze po 15 latach okazala sie najstarsza stazem i gdy bezdzietny szef chcial przejsc na emeryture, przekazal firme kolezance za przyslowiowa zlotowke. Inna znajoma pracowala w fabryce w UK, podczas gdy inni rozwijali sie, inwestowali w siebie zeby wyrwac sie z tego typu prac, jej sie nie chcialo, siedziala w fabryce na linii produkcyjnej 5 lat nie robiac nic ze swoim zyciem. Po 5 latach znow okazalo sie ze sposrod ludzi ktorzy tam pracowali i tak wydawala sie ‘najnormalniejsza’ i najdluzej stazem, zaproponowano jej wiec pozycje asystentki szefa, wyslano na studia. Dzis ma fanastyczna prace i zarabia swietne pieniadze.
    Ja w miedzyczasie ciagle sie doszkalalam, znajdowalam prace, ktora byla bez przyszlosci, szukalam lepszej, innej, nie podobalo mi sie srodowisko, szukalam innego. Dzis wciaz jestem w kolejnej pracy bez przyszlosci a wszystkie pieniadze zainwestowane w samorozwoj wydaja sie byc totalna strata i z perspektwy widze ze nic mi nie daly. Kiedy czasem ewaluuje swoje poczynania do tej pory, widze ze duzo lepiej wyszlabym siedzac w jednym miejscu, oszczedzajac pieniadze, lapiac faceta by na mnie zarabial i liczac na lut szczescia ze bedzie dobrze. Wlasnie takie podejscie przynioslo sukces 90% osob ktore znalam.
    co do podrozy – znam kilka osob ktore podrozowaly namietnie od lat – jedna z nich zostala brutalnie zgwalcona podczas jednej zze swoich podrozy. Druga w zupelnie innym kraju brutalnie pobita, worek zalozony na glowe, noz przy szyi i okradziona ze wszystkich oszczednosci jako ze napastnicy zarzadali dostepu do pinu. tylko dzieki temu uszla z zyciem. Inna znajoma dzis grubo po 30tce, po podrozach ma tylko wiele pozolklych zdjec w szufladzie i sama przyznaje ze z perspektwyy czasu zaluje ze pozwolila sobie na tak wiele. Dzis martwi ja to ze nie ma mieszkania, ze nie ma oszczednosci a wspomnieniami i starymi znajomosciami z podrozy srednio sie pocieszyc gdy kolejny rok wynajmujesz pokoj podczas gdy twoi znajomi siedzieli na tylkach i zyli bardziej racjonalnie zamiast marzeniami.
    Tak ze nie mowie ze nie ma takich ktorzy i podrozowali i ryzykowali i ciezko pracowali i dzis maja wiele. Takich tez znam, aczkolwiek zaznaczam ze jest baaardzo wielu takich ktorzy robili dokladnie to samo i wszystko to zaprowadzilo ich w przeciwnym do sukcesu kierunku. Analizujac wiele zaslyszanych historii, osobowosci i podejscia do zycia ludzi ktorych poznalam na przestrzeni lat, doszlam zwyczajnie do wniosku ze szczescie, bycie w odpowiednim miejscu i czasie, przypadek odgrywa wieksza role w naszym zyciu niz nam sie wydaje, tylko ludzie uparcie obstaja przy tym ze wszystko co maja jest tylko ich wlasna zaluga. O tych ktorzy swiadcza o tym ze pewne zasady nie sa zadnymi zasadami nie chca myslec, zaslaniajac sie mysleniem pozytywnym i nie skupianiem sie na negatywach a ja chcialam jeszcze na koniec dodac zebys poczytala sobie o illusion of control (https://en.wikipedia.org/wiki/Illusion_of_control), ktora wyraznie pokazuje iz ludzie majatendencje do przypisywania sobie zaslug za rzeczy ktore odbywaja sie totalnie poza ich kontrola i ma to miejsce ciagle w bardzo bardzo wielu dziedzinach zycia. Smiem twierdzic ze wlasnie i twoje opinie i stwierdzenia sa nimi przepelnione – poniewaz ty wyjechalas i poznalas cudownych ludzi – uznajesz ze podroze sa cudowne i rozwijaja. Jednak moze to nie podroze sa zawsze cudowne i nie zawsze rozwijaja – moze tak bylo u ciebie bo mialas szcescie poznac fajnych ludzi. Moglo byc zupelnie inaczej i czy mozna by na podstawie kilku moich znajomych wysnuc wniosek ze podroze niszcza i marnuja zycie? Nie, nie posunelabym sie do tego, ale tylko dlatego ze zdaje sobie sprawe ze pewne sytuacje czy zdarzenia nie sa stale i nie sa i nie beda takie same dla kazdego, wiec nie ma co pisac ze ryzyko jest super czy ciezka praca jest super czy podroze sa super jako pewnik i zasade bo nie dla kazdego sa. Tak jak nie dla kazdego sa studia za granica. To ze dla ciebie okazaly sie super – fajnie, ja poznalam i takich jak ty ale takie takich ktorzy dzis bardzo zaluja pojscia na studia w UK z wielu roznych powodow.
    Powtarzam, zycie nie jest czarno biale, przewidywalne, i takie samo dla wszystkich nawet jesli osoby pojda ta sama sciezka. Na jednego moze naskoczyc lew a dla innego na tej samej sciezce cala droge bedzie swiecilo piekne sloneczko i wial bedzie piekny zefirek. Czy oznacza to ze nie powinno sie isc ta sciezka? Nie, ale warto przedstawiac sprawy takimi jakie sa a nie pisac – sciezki sa super, fantastyczne, trzeba nimi chodzic zeby moglo sie udac, ci ktorym sie nie udalo w zyciu maja za swoje bo nie chcieli isc sciezka! i przy okazji udawac ze ma ludzi ktorych na danej sciezce rozszarpal lew.

    1. Ewa, kolejny raz dziekuje za komentarz. Mozesz wierzyc mi lub nie, ale mimo to ze mam 23 lata bardzo duzo juz w zyciu przeszlam i owszem, byly momenty, ze myslalam podobnie do Ciebie. Aczkolwiek, pewnego dnia doszlam do tego, ze obwinanie calego swiata za to ze cos zlego dzieje sie w moim zyciu mija sie z celem i nigdzie nie prowadzi. Jak wczesniej wspomnialam, masz prawo miec swoja opinie i ja wyrazac, masz prawo myslec inaczej niz ja, ale musisz wiedziec, ze to jest moj blog i ja wyrazam tu swoja opinie i dziele sie rzeczami, radami, ktore w jakis sposob pozytywnie zadzialaly na moje zycie. Nie osiagnelam jeszcze w zyciu wiele, ale to co do tej pory mi sie udalo wymagalo pracy i zaangazowania. Jesli nie zgadasz sie z moimi wpisami, przykro mi to slyszec, tak samo jak przykro mi slyszec, ze wiele zlego Cie w zyciu spotkalo. Natomiast nie widze wiekszego sensu dyskusji na ten temat, poniewaz ja swojego zdania i podejscia do zycia nie zmienie i nadal bede robila to, co uwazam za sluszne, a Ty niestety tracisz tylko swoj cenny czas piszac to co piszesz. Jesli w jakis sposob moglabym Ci pomoc lub chcialabys porozmawiac, zachecam napisac do mnie email, aczkolwiek prosze o nie kontynuowanie tego tematu tutaj.

      Pozdrawiam
      Kornelia

  3. Ewa, gdy moglem sie zgodzic z niektorymi rzeczami w twoim pierwszym poscie, tak drugi wydaje sie z lekka przekoloryzowany.
    Postaram sie ustosunkowac do niego punk po punkcie, bo jest dosc rozlegly.

    1. “Tak zgadzam sie ze trzeba probowac i pracowac mimo wszystko zamiast czekac, jednak nie podoba mi sie takie uogolnianie jakoby byly to jedyne potrzebne rzeczy i bach – sukces gwarantowany.”

    We wpisie nie zauwazylem, zeby w ktoryms z momentow, bylo wspomniane, ze proby i ciezka praca, to jedyne rzeczy jakie skladaja sie na sukces.
    Jednak w dzisiejszych czasach, patrzac zwyczajnie na dane ktore sa szeroko dostepne w internecie, widac, ze wiekszosc ludzi ktora doszla do czegos na przelomie ostatnich 20-30 lat to ludzie, ktorzy nie siedzieli na tylkach, tylko cos robili ze swoim zyciem. Liczba mlodych ludzi, ktorzy dorobiili sie znacznych pieniedzy nigdy nie byla tak wysoka jak jest teraz.
    Oczywistym jest, ze ludzi aspirujacych do tego miana bylo wiecej, ale gdzies przepadli po drodze, mimo ze wcale nie musieli byc gorsi od tych ktorym sie udalo. Zycie.

    2. “Dzis po uplywie wielu lat jak myslisz komu sjest w zyciu dobrze? Mi, osobie ktora lata temu byla tak samo naiwna jak ty? czy tym leniwym i zachowawczym? Niestey wlasnie tym drugim…”

    Przytaczasz w tym momencie swoj przyklad jako osoby, ktorej nie powiodlo sie mimo tych wszystkich staran. Tak jak pisalem wyzej – zycie.
    Chcialbym jednak zebys odpowiedziala mi szczerze na pytanie.
    Pytanie bedzie dosc banalne. Czy gdy mialabys 60 lat i patrzyla w przeszlosc, to bardziej zalowala bys rzeczy, ktore probowalas robic by polepszyc swoje zycie, czy tych, ktorych nigdy nie zrobilas?
    Ja sadze, ze raczej bys zalowala, a przynajmniej ja bym tego zalowal.
    Nie mozna patrzec na ludzi ktorym cos spadlo z nieba i czekac na to samo, bo takie cos trafia sie mniejszej liczbie ludzi niz tym, ktorzy na to zapracowali.
    Ja tez znam przypadki osob, ktorzy znalezli sie w odpowiedznim czasie i odpowiednim miejscu i tez czasem samemu mi sie to udalo. Jednak nie mozna tego brac za rzecz pewna, bo jest to czysto losowe zdarzenie.

    3. “Co do podrozy – znam kilka osob ktore podrozowaly namietnie od lat – jedna z nich zostala brutalnie zgwalcona podczas jednej zze swoich podrozy. Druga w zupelnie innym kraju brutalnie pobita…”

    Bardzo przykro mi czytac, ze takie cos mialo miejsce, ale jest to zaledwie maly odsetek osob podrozujacych.
    Tak samo mozemy przyrownac liczbe samochodow na drogach i wypadkow samochodowych. A przeciez nikt ze wzgledu na to nie powie ci, ze masz nie kupowac samochodu.
    Zgwalconym czy pobitym mozna zostac we wlasnym miescie -na to nie ma reguly.
    Ja ze swojego doswiadczenia wiem, ze ludzie ktorzy podrozuja sa bogatsi zyciowo, a co za tym idzie, sa ciekawszymi osobami.
    Niestety, ale porownujac nawet osoby, ktore wyemigrowaly, to sa one bogatsze o to doswiadczenie i inaczej patrza na swiat niz Polak, ktory dalej siedzi na tylku, bo mu po porstu jest tak wygodniej.
    I szczerze? Wole, zwiedzac i poznawac swiat, niz na koniec zycia opowiadac dzieciom, ze najdalej gdzie bylem, to po bulki w sklepie.
    Poza tym, przytaczasz z lekka wyolbrzymiony obraz podrozowania.
    Nikt nie namawia na to, aby podrozowac nie zwazajac na okolicznosci jakie moga nas czekac w przyszlosci. Wazne jest by robic to na miare swoich mozliwosci i nie wydawac kazdego grosza czy zaplecza finansowego, bo pozniej obudzimy sie z reka w nocniku.
    Tutaj potrzebny jest zwyczajny zdrowy rozsadek i ludzie ktorzy teraz placza, bo podrozowali wiecej niz mogli sobie na to pozwolic, sami sobie na taki los zapracowali. Dla glupoty nigdy nie bede mial wspolczucia i nie bede jej uwzglednial jako wyznacznik.

    4. “Tak ze nie mowie ze nie ma takich ktorzy i podrozowali i ryzykowali i ciezko pracowali i dzis maja wiele. Takich tez znam, aczkolwiek zaznaczam ze jest baaardzo wielu takich ktorzy robili dokladnie to samo i wszystko to zaprowadzilo ich w przeciwnym do sukcesu kierunku. “

    Owszem mowisz w przykladach powyzej. Nie wspomnialas chocby o jednej osobie, ktorej sie udalo, ale szerzysz propagande nieudolstwa.
    Zaznaczam to jeszcze raz. Odsetek ludzi ktorym sie udalo cokolwiek w zyciu osiagnac poprzez prace nad soba, jest wyzszy, niz tym ktorzy nie robili nic.
    To tak jak z gra w totolotka. Po co wysylac kupony, skoro mozesz rownie dobrze znalezc kupon z 6, ktory bedzie lezal na ulicy?
    Po to wlasnie, by zwiekszyc swoje szanse, a nie liczyc, ze ktos takowy kupon zgubi, a ty szczesliwie go znajdziesz.
    Jezeli ktos chce przyjac takie podejscie, to nikt mu nie zabroni, ale potem niech nie placze, ze zycie jest niesprawiedliwe, bo jeden ma, a ja nie. Niestety ale takie podejscie, ze cos mi sie od zycia nalezy jest teraz szerzone jak zaraza.
    Nic nikomu sie nie nalezy! Albo na to zapracujesz, albo nic nie bedziesz mial. Ewentualnie bedziesz jednym na million, ktoremu przytrafi sie ten lut szczescia, o ktorym piszesz.

    5.”Tak jak nie dla kazdego sa studia za granica. To ze dla ciebie okazaly sie super – fajnie, ja poznalam i takich jak ty ale takie takich ktorzy dzis bardzo zaluja pojscia na studia w UK z wielu roznych powodow.”

    A ja znam ludzi ktorzy zaluja, ze kupili zly pasztet im nie smakowal. Czy to ma byc wyznacznik tego, ze i rowniez mi nie bedzie smakowal? Nie!
    W zyciu chodzi o to, zeby byc krytycznym i rozwazyc kazde za i przeciw zanim decyzje sie podejmie.
    To, ze autorka wpisu jest zadowolona jest naprawde super, ale nie musi sie to udac kazdemu i to zawsze trzeba wziac pod uwage.
    To, ze ludzie sa leniwi i ciezko jest im uzyc wlasnego mozgu nie moze byc usprawiedliwieniem ich sytuacji i tego, ze im sie nie podobalo.
    I nie mowie tu, ze kazdy przypadek osoby, ktora studiowala za granica taki jest.
    Niektorym sie po prostu nie podoba mimo wszystko i na to nic nie mozna poradzic. Tak samo mozemy to powiedziec o uczelniach w Polsce i o ich przestarzalym programie nauczania. Sam studiowalem w Polsce i stwierdzam, ze bylo tragicznie, ale moge miec pretensje tylko do siebie, ze zmarnowalem swoj czas na studia w Polsce, choc wiedzialem jak one wygladaja.

    6. “…Czy oznacza to ze nie powinno sie isc ta sciezka? Nie, ale warto przedstawiac sprawy takimi jakie sa a nie pisac – sciezki sa super, fantastyczne, trzeba nimi chodzic zeby moglo sie udac, ci ktorym sie nie udalo w zyciu maja za swoje bo nie chcieli isc sciezka! i przy okazji udawac ze ma ludzi ktorych na danej sciezce rozszarpal lew.”

    O ile sie nie myle, to blog jest pisany z punktu widzenia autorki i jej przezyc.
    Nie zachowujmy sie jak bezmozgie yeti! Do kazdej informacji, czy to na blogu, w telewizji czy gazecie trzeba podejsc z odrobina krytyki.
    Fajnie sie czyta, ze komus sie udalo. Fajnie sie moze tez czytac, ze komus sie nie udalo. O ile sie nie myle, to nikt tu nie przedstawil przepisu na sukces, prawda?
    Nigdzie nie wyczytalem, rob to, a na 100% ci sie wszystko w zyciu uda! Jest to zbior rad z zycia autorki, ktore w jej przypadku zadzialaly gorzej lub lepiej i tylko od nas zalezy jak do tego podejdziemy. Mozemy lykac to jak mlode pelikany i potem miec pretensje, ze sie nam nie udalo, albo mozemy analizowac wszystko, wyciagac wnioski i porownac je z faktami jakie tym swiatem rzadza. W tym wypadku wszystko mowi o tym, ze jezeli na cos nie zapracujesz, to miec tego nie bedziesz.
    Czynnik losowy bedzie zawsze istnial, ale nie mozemy stawiac wszystkiego na lut szczescia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *