Z wizytą u Julii w Weronie.

Kiedy już nacieszyłyśmy się Wenecją i tym, co ma do zaoferowania, wybrałyśmy się na jednodniowy pobyt do Werony.  

Z Wenecji do Werony jest dość blisko i dojazd jest prosty, więc zdecydowanie warto odwiedzić to miasteczko podczas pobytu w tamtych okolicach.

Opcji dojazdu jest kilka (auto, pociąg, autobus). My zdecydowałyśmy się pojechać tam pociągiem. Cena biletu w dwie strony to około 20-25 euro.

Wyruszyłyśmy około 10 rano, a cała podróż (pociągiem) trwała 1 godzinę i 15 minutek. Pociągi we Włoszech mają rewelacyjne, więc było przyjemnie i szybko.

Do Werony nie wybrałyśmy się bez powodu. Miałyśmy interes…do Julii, oczywiście. Myślę, że każdy z Was czytał Romeo i Julię i jest świadomy tego, że dom Julii znajduje się właśnie w Weronie.

Jak tylko dotarłyśmy do Werony, która oczarowała mnie od początku, od razu zmierzyłyśmy w stronie domu Julii, aby najpierw załatwić najważniejsze sprawy.

Po dotarciu na miejsce niestety byłyśmy trochę rozaczarowane…ilością ludzi. Było ich tam naprawdę dużo, a zrobienie zdjęcia z Julią graniczyło z cudem. Jak widać, nie tylko my miałyśmy biznes do Julii.

Gdy w końcu się nam udało, wybrałyśmy się do domu Julii, do którego wejście kosztuje 7 euro.

Odwiedziłyśmy jej sypialnie

główny hol, gdzie właśnie miały miejsce przygotowania do ślubu

oraz słynny balkon.

Załatwiłyśmy też nasz biznes – Julka wzięła już sprawy w swoje ręce, mam nadzieję!

Słyszeliście o tym, że w domu Julii znajduje się skrzynka, do której każdego dnia wrzucane są listy od ludzi z całego świata w wiadomej, czytaj miłosnej sprawie? My również takie listy napisałyśmy i osobiście dostarczyłyśmy.

Kiedy wszystko było załatwione, a list dostarczony, przyszedł czas na krótki spacer po Weronie, a następnie lunch.

Uwielbiam te kolory!

W Wenecji mi się podobało, ale zdecydowanie Werona mnie całkowicie urzekła. Piękne, malutkie, malownicze miasteczko pełne krętych, kolorowych uliczek. Naprawdę warto się w nich zgubić. 

Bardzo klimatyczne tu i romantyczne.

Po dobrej godzinie spaceru, dotarłyśmy do miejsca na lunch, o którym czytałam dużo dobrych opinii. Prawda jest taka, że spodziewałam się, iż jedzenie tam będzie smaczne, ale raczej będzie jego malutko. Dokładnie tak było, jednak mimo to bardzo chciałyśmy to miejsce odwiedzić ze względu na widok z balkonu restauracji. Już sobie wyobrażam jak musi być tam pięknie i romantycznie wieczorem.

Jeśli chodzi o jedzenie to było smaczne, bardzo smaczne. Porcje niestety bardzo małe, a ceny bardzo wysokie. Nie najadłyśmy się ani trochę, ale ten widok, świetna obsługa i naprawdę smaczne jedzenie było tego warte.

Szczególnie, iż wiedziałyśmy, że po lunchu pójdziemy gdzie? Na lody! O matko, nie macie pojęcia ile ich w tej Italii zjadłam!

Niestety, gelateria, do ktorej się udałyśmy, nie należała do najlepszej więc nie będę jej Wam polecać.

Przed wieczornym powrotem do Wenecji, przespacerowałyśmy się po centrum Werony, odwiedzając również lokalny bazarek, gdzie kupiłam mały prezent dla mojego lubego.

Koło 19 dotarłyśmy do Wenecji i udałyśmy się na kolację. Chyba nie zdziwi Was jak powiem, że wylądowałyśmy w Rosspomodoro?  Znowu było mega smacznie!

Resztę wieczorku spędziłyśmy oglądając nasz ulubiony serial – Suits (W garniturach).

Werona to miasteczko, które tak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, iż mam ochotę tam wrócić podczas kolejnej wyprawy do Włoch. Uwielbiam takie klimatyczne, typowo włoskie miejsca. Zdecydowanie warto tam zajechać, jeśli będziecie mieć okazję. 

A jutro na blogu pojawi się już ostatnia relacja z mojego wyjazdu do Włoch. Jestem jednak pewna, że zakochacie się w tej wyspie, którą Wam jutro pokażę!

6 thoughts on “Z wizytą u Julii w Weronie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *