Weekend w Barcelonie

Po powrocie z Kalifornii kolejne trzy miesiące spędziłam na wizytach u lekarzy i w szpitalach. Nie był to najlepszy okres w moim życiu, gdyż tęskniłam strasznie za Kalifornią i już chciałam tam wrócić, a tym samym wiedziałam, że coś niedobrego dzieje sie z moim zdrowiem. Ostatecznie podjęłam decyzję o tym, że nie wracam do Stanów. Była to bardzo, bardzo ciężka decyzja, ale dziś z biegiem czasu wiem, że właściwa. Jednak nie zmienia to faktu, że strasznie tęskniłam za moim ”dawnym” życiem,  za słońcem, plażą, palmami, moim ukochanym San Diego i przepysznym sushi, które jest najlepsze właśnie w Kalifornii! Również tęskniłam za ludzi, których tam poznałam i za czasem, który razem spędzaliśmy – czy to wspólnie podróżując, spacerując, czy organizując ognisko na plaży.

Kiedy więc moja koleżanka Magda, którą poznałam w San Diego oznajmiła mi, że przyjeżdża w lipcu do Polski, od razu wpadłam na pomysł, abyśmy poleciały gdzieś na weekend. Ponieważ Hiszpania, a przede wszystkim Barcelona była na naszej liście od dłuuugiego czasu, decyzję podjęłyśmy dość szybko i zabukowanie biletów i hotelu zajęło nam kilka minut. Bardzo cieszyłam się na ten wyjazd, ponieważ wiedziałam, że znów przez chwilę poczuję się jak w Kalifornii.

Z Magdą poznałyśmy się po kilku miesiącach mojego pobytu w Stanach. Magda jest Polką, urodzoną i wychowaną w Luisianie. Do San Diego przeprowadziła się parę miesięcy przede mną, więc również była tam ,,nowa’’. Dzięki temu razem mogłyśmy odkrywać nowe miejsca w San Diego, jak i całych Stanach. Byłyśmy razem w Las Vegas, Nowym Jorku, Los Angeles wielu i innych miejscach.

Co więcej, Magda mieszkała w samym centrum San Diego, zaraz obok Little Italy, gdzie co sobotę ma miejsce bazar, gdzie można zjeść tyleee pyszności. A pewnie już trochę mnie znacie i wiecie, że nigdy nie powiem nie dla dobrego jedzenia!

Po drugie, Magda mieszkała w apartamencie, w którym na ostatnim piętrze jej wieżowca znajdował się basen, jacuzzi i miejsce do grillowania. Oczywiście widok na całe San Diego również był stamtąd niesamowity. Och, ile my spędzałyśmy tam czasu i ile wspaniałych wspomnień z tamtych imprez!

Najlepsze imprezy odbywały się właśnie u Magdy w apartamencie. Wszystkie before-party i after-party były właśnie tam! Również u Magdy zoorganizowaliśmy moje 20-ste urodziny, ponieważ, jak pewnie wiecie, alkohol można spożywać w Stanach od 21 roku życia, tak więc to było jedyne miejsce, gdzie mogłam się napić ” legalnie” urodzinowego szampana. To był naprawdę fajny czas!

Stąd też, kiedy dowiedziałam, się że Magda przylatuje, wycieczka do Barcelony wydawała się być idealnym pretekstem, aby nie tylko zwiedzić nowe miejsce, ale rownież nadrobić zaległości, dowiedzieć się co nowego u nas się wydarzyło. Wiecie, babskie ploteczki :)) Poza tym, będąc w San Diego, miałyśmy w zwyczaju spotykać się co kilka dni na herbatkę w Starbucsie. Wielogodzinne plotki z Anią i jeszcze jedną Magdą były czymś stałym w moim kalendarzu, dlatego też trzy miesiące bez plotkowania wydawało się być wiecznością!

Przyjaźnie na odległość zazwyczaj są trudne do utrzymania. Mimo że próbujemy być na bieżąco,  chcemy skajpować jak najczęściej, często jest to trudne, ponieważ nigdy nie jesteśmy wolne w tym samym czasie, szczególnie przy 8 godzinnej różnicy czasowej.

Ale również jestem świadoma tego, że jeśli nie pielęgnujemy przyjaźni/znajomości i nie spotykamy się co jakiś czas, niewiele brakuje, aby znajomość szybko sie skończyła. A nikt tego nie chce, prawda? Każdy z nas jest zajęty, ma swoje życie, pracę, rodzinę i często zbyt mało czasu w ciągu dnia. Dla mnie jednak pewne rzeczy są priorytetami i właśnie przyjaźń jest jedną z nich. Mimo że większość moich dobrych koleżanek czy przyjaciółek mieszka gdzieś w świecie, jeśli tylko mogę, robię wszystko, aby znaleźć czas i fajne miejsce na kolejne spotkanie.

Tym razem padło na Barcelonę i to był strzał w dziesiątkę!

Ale, ale! Zanim wyleciałyśmy do Barcelony, pojechałyśmy w trzy na weekend nad morze (Ania, Magda i Ja). Tam spędziłyśmy kilka dni na plotkowaniu, spacerowaniu, zajadaniu się lodami, a wieczorami na imprezowaniu. Pamiętam, że był to intensywny weekend, ale bardzo udany.

Następnego dnia wybrałyśmy się do Poznania – dzień przed wylotem do Barcelony. Nigdy nie byłam w klubie w Poznaniu, więc to była dobra okazja, aby sprawdzić, jak bawi się poznańska młodzież. Cóż, niestety, a raczej stety, kluby to nie moja bajka i nie czuję się tam jak ryba w wodzie (pewnie dlatego, że nie serwują tam jedzenia haha). Wrażenia zatem na mnie nie zrobiły żadnego.

Następny dzień był bardziej ekscytujący niż wizyty w klubach – lot do Barcelony.

Nigdy wcześniej nie byłam ani w Barcelonie, ani w ogóle w Hipszanii, dlatego nie wiedziałam czego mogę się spodziewać i nie miałam też większych oczekiwań. No może poza piękną pogoda, plażą, palmami dokoła i dobrym jedzeniem. Czy Barcelona spełniła moje oczekiwania? Zobaczcie sami!

Już na lotnisku przywitało nas słoneczko, bezchmurne niebo i przepiękny krajobraz. Ale to był dopiero początek…

Wiedziałam, że będziemy mieć fajny hotel, blisko centrum, ale nie spodziewałam się, że będziemy miały takie zachody słońca co wieczór! Coś pięknego!

W Barcelonie spędziłyśmy 3 dni. Każdego dnia odkrywałyśmy nowe dzielnice miasta. Spacerowałyśmy, gdzie tylko było to możliwe i na ile miałyśmy siły. Nie zapomniając o wstąpieniu na plażę na godzinkę, aby chwilkę odpocząć, wykąpać się w morzu i podziwiać widoki.

Barcelona całkowicie skradła moje serce. Zakochałam się w jej architekturze, wąskich uliczkach, przepięknych budynkach i nadmorskiej atmosferze! Jest to zdecydowanie miasto, które ma do zaoferowania dużo dla każdego turysty. Jeśli chodzi o atrakcje turystyczne, mi najabardziej przypadł do gustu Park Guell, plaże Barcelony i porty jachtowe, które przypominały porty  w San Diego!  Plaże to wspaniała odskocznia od miejskiego zgiełku. Niestety, w sezonie ciężko znaleźć wolne miejsce na ręcznik. Aczkolwiek widok na morze i na pewno wszystkim znany Hotel W jest warty poszukania 😉

Kolejne miejsce warte odwiedzenia to Font Magica. Jest to kompleks kilku fontann skupionych w jednym miejscu. Miejsce jest naprawdę niesamowite, a mi najbardziej podobał się widok z góry na caaałą Barcelonę. Przepięknie, prawda?

Nie byłabym sobą, gdybym nie zahaczyła o bazar, co zwykle robię w każdym nowym mieście, w którym jestem. La Boqueria to jeden z piękniejszych bazarów, na jakim byłam. Owoce i warzywa ułożone sa z gracją i elegancją. Nie tylko pięknie wyglądały w promieniach barcelońskiego słońca, ale również smakowały obłędnie. Chyba nigdy nie jadłam słodszych czereśni i truskawek!

Barcelona przypomina mi troszkę San Diego, stąd też czułam się tam niesamowicie  i same wspomnienia sprawiają, że robi mi się ciepło na sercu. Po tej wizycie, Barcelona stała jednym z ulubionych miejsc w Europie, razem z Paryżem i Londynem, ale o tym napiszę w kolejnym poście!

Oczywiście wyjazd był bardzo udany i spędziłyśmy wspaniale trzy dni. Żałuję tylko kilku rzeczy. Po pierwszego tego, że nie zostałyśmy tam o jeden dzień dłużej. Myślę, że cztery dni w Barcelonie są konieczne, aby zwiedzić większość atrakcji turystycznych i wciąż mieć czas na plażowanie. Po drugie, szkoda, że nie dotarłyśmy do stadionu, który bardzo chciałam zobaczyć. Ale to już następnym razem, gdyż Barcelona na tyle przypadła mi do gustu, iż na pewno będą kolejne razy. I ostatnia rzecz nad którą ubolewam to restauracje. Podczas pobytu w Barcelonie byłam na diecie bezglutenowej oraz beznabiałowej. Ciężko mi było znaleźć miejsce, gdzie mogłabym zjeść coś smacznego. Te diety są już za mną i przy kolejnej wizycie w Barcelonie chciałabym spróbować pyszną paelle i odwiedzić kilka innych fajnych restauracji. Stąd też prośba do Was, drodzy Czytelnicy. Jeśli byliście w Barcelonie i możecie mi coś polecić, będę ogromnie wdzięczna!

A jakie jest Wasze ulubione miasto w Europie? Byliście już w Barcelonie? 


Zapraszam Was także do polubienia mojego nowego Fanpagea na Facebooku! Będzie mi ogromnie miło Was tam gościć i również dzięki temu zawsze będziecie wiedzieć o nowym poście na blogu!

23 thoughts on “Weekend w Barcelonie

  1. Cudownie oglądać takie zdjęcia zimą 🙂 Barcelona jest na mojej liście do zobaczenia, ale początek o Kalifornii chyba pobudził moją wyobraźnię jeszcze bardziej. Cudne zdjęcia!

  2. Ja rowniez zakochalam sie w Barcelonie 🙂 my bylismy tylko 3 dni i tak jak piszesz to zdecydowanie za malo! Co do jedzenia to wlasciwie zasna knajpka nas nie zawiodla, a jedlismy akurat tam gdzie bylo podrodze 😉

  3. Zazdroszczę tego wyjazdu, kiedy u nas taka paskudna pogoda. Chętnie bym się ewakuowała do Barcelony przepiękne widoczki i do tego ciepło to coś dla mnie 🙂 Spodobała mi się Twoja turkusowa sukienka 😉

  4. Wybieram się do Barcelony i miałam nadzieję, na poradnik, coś jak Barcelona w 3 dni 🙂 w zamian za to poznałam twoje przyjaciółki. Widzę, że są dla Ciebie bardzo ważne, życzę wam aby wasza przyjaźń przetrwała jak najdłużej pomimo odległości! 🙂

  5. Moja koleżanka we wrześniu była w Barcelonie i bardzo chwaliła. Ja bardzo lubię Hiszpanię, więc Barcelona razem z Malagą jest na mojej liście miejsc do zwiedzenia! 🙂

  6. Lot na `weekendowy` wypad do Barcelony mamy zarezerwowany na 25.03 – po zdjęciach widzę, że z pewnością pokocham Barcelonę ;). Jeszcze tylko zarezerwować nocleg i odliczam dni do wyjazdu. La boqueria prezentuje się cudownie !

  7. Uwielbiam Gaudiego i dzięki niemu Barcelona stała się jednym z moich ulubionych miejsc na ziemi. Tak jak ciebie urzekły mnie tez stare uliczki i nadmorze. Dzięki za fajne zdjęcia i przypomnienie

  8. Ja też uwielbiam Barcelonę i chętnie tam jeszcze wrócę. Nie mam jakieś ulubionej restauracji, bo jedliśmy głownie tam gdzie było po drodze.

  9. Dawno nie czytałam tak fajnej recenzji z podróży. Fajnej dlatego, bo wzbogaconej o Twoje wspomnienia i przemyślenia a dla mnie – takie osobiste “dodatki” to wartość dodana. Co do Barcelony – mnie najbardziej zachwyciła fotka z ……………..owocami 🙂 Uwielbiam gotować, i jeść i wszystko, co do jedzenia wzbudza moje zainteresowanie. Turystycznie się już nazwiedzałam. Teraz lubię podróżować kulinarnie 🙂 P.S. Mam nadzieję, że jesteś już zdrowa 🙂

  10. Barcelona jest miastem, w którym ciężko się nie zakochać. Myślę, że to ona mogłaby właśnie być moim miejscem na ziemi i kto wie, może kiedyś się tak stanie. Miałyście bardzo fajną wycieczkę, ale zostało Wam jeszcze mnóstwo do zobaczenia, planuj kolejny wypad 😉

  11. Czytając wpis i przeglądając zdjęcia, czuję się jak bym czytała o nas. Nasz weekend w Barcelonie był podobny, intensywny, a miasto skradło nasze serca na zawsze!❤
    To tam on zapytał, a ja odpowiedziałam “Tak”.. cudowne wspomnienia z cudownym miastem!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *