Sylwester 2017 – jak spędziliśmy ten dzień.

Kilka dni temu mogliście przeczytać w tym wpisie o tym dlaczego nie przepadam za Sylwestrem i o moich planach na tegorocznego Sylwestra.

Plan jaki mieliśmy na ten dzień został prawie całkowicie zrealizowany. Mimo że spędziliśmy noc sylwestrową w domu, to muszę Wam powiedzieć, że była ona cudowna! Jestem pewna, że częściej będziemy spędzać ją właśnie w taki sposób. Może kolejna taka okazja to będą Walentynki? Kto wie!

Najbardziej lubię to że następnego dnia po Sylwestrze czuję się świetnie. Nic mnie nie bolało, nie miałam kaca, nie przespałam całego dnia, wręcz przeciwnie spędziliśmy cały dzień w piżamach, przygotowaliśmy super śniadanko noworoczne i naładowaliśmy baterie na kolejne dni (już wróciłam do pracy, a do tego moja sesja już za parę dni). A jak tam Wasza głowa? 😀

Jak spędziłam swojego Sylwestra?

Opowiem Wam jak minął mi mój Sylwester i tym samym może zachęcę Was na spędzenie tej nocy w podobny sposób w przyszłym roku – szczególnie jeśli nie przepadacie za imprezami tak, jak ja 🙂

A więc…

Ostatni dzień roku planowaliśmy rozpocząć od podsumowania naszego roku 2017 i przygotowania planów na 2018. Niestety nie do końca nam to wyszło, gdyż poleżeliśmy w łóżku dłużej niż zamierzaliśmy haha.

Jak już wstaliśmy, nie było zbyt wiele czasu, więc w pośpiechu naszykowaliśmy się i wyruszyliśmy na brunch do naszej ulubionej kafejki w Londynie – Le Pain Quotidien. Pisałam już o niej wiele razy!

Ostatni brunch w 2017 roku!

Jak zwykle jedzenie tam było pyszne. Wszystko nam bardzo smakowało i w dodatku wyglądało obłędnie. To mój glutenowy raj, który najczęściej odwiedzałam w 2017 roku haha!

Jak już zaspokoiliśmy swój apetyt, wybraliśmy się na spacer po okolicy i ostatnie gelato w tym roku. Jak mogłam zakończyć 2017 bez mojego ulubionego deseru! To nic, że był grudzień, a ja kilka dni wcześniej byłam chora. Nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności! Chyba rozumiecie 🙂

Później przespacerowaliśmy się po okolicy i rozkoszowaliśmy się widokiem najsłynniejszego lodowiska w Londynie położonego przy Natural History Museum. Wyglądało cudownie, tworząc niezwykle klimatyczną atmosferę.

Uwielbiam te londyńskie białe domki!

Płaszcz L.K Bennet – obecnie w promocji Sweterek szary – Zara podobny tutaj Buty Stuart Weitzman Torebka Louis Vuitton

Po spacerze zaczęliśmy zmierzać w stronę Harrodsa, gdyż w jego pobliżu znajdowało się spa do którego się wybieraliśmy. Po drodze odkryłam kilka fajnych restauracji, które swoim wnętrzem zachęcały do tego, żebyśmy weszli do środka. Ciekawa jestem czy ich dania są równie smaczne: ) Jestem pewna, że niedługo to sprawdzę!

Na 14:00 mieliśmy umówiony masaż dla pary. Prawdę mówiąc, pierwszy raz byliśmy na masażu dla par i obawiałam się, że nie spodoba się to mojemu chłopakowi. Bardzo się stresował, kto będzie masował jego plecy i modlił się, aby nie był to tylko facet haha. I co? Dostał faceta! 😀

Ale, ale…po masażu, ku mojemu zaskoczeniu był zachwycony i przez kolejne kilka godzin słyszałam jak to wspaniale się czuje haha! Oczywiście mi też się podobało i obydwoje czuliśmy się bardzo zrelaksowani.

Następnie wybraliśmy się do mojego ‘’happy place’’, które pewnie już dobrze znacie z poprzednich postów – Whole Foodsa. Jak dla mnie najlepszy sklep na świecie! Wybraliśmy się tam, aby kupić wszystkie potrzebne składniki na naszą kolację sylwestrową i ciasto, które zamierzałam upiec.

Wystawa w Whole Foodsie

Niestety nie tylko my wpadliśmy na pomysł robienia zakupów na ostatnią chwilę, ponieważ w Whole Foodsie było mnóstwo ludzi, naprawdę było tłoczono, co raczej się nie zdarza. Nie zmienia to faktu, że i tak cieszyłam się jak dziecko ( w sumie jak przy każdej wizycie w tym sklepie).

Zdecydowaliśmy się tego wieczoru przyrządzić zapiekankę makaronową z sosem brokułowo-serowym. Kupiliśmy wszystkie potrzebne składniki i ulubione przekąski, a także mały torcik, aby móc świętować również pierwsze urodziny bloga, o czym pisałam tutaj.

Po dotarciu do domu od razu zabraliśmy się za gotowanie i pieczenie : ) W ciągu godziny wszystko było już prawie gotowe.

Zanim jednak usiedliśmy do kolacji i sylwestrowego oglądania komedii, poświęciliśmy trochę czasu na podsumowanie i planowanie kolejnego roku. To już któryś raz kiedy to wspólnie robimy i jest to taka nasza mała tradycja, którą bardzo lubię.

Zadajemy sobie wspólnie pytania: z czego jesteśmy najbardziej zadowoleni w tym roku, z czego najmniej, co nam się udało w minionym roku, a co poszło dosyć kiepsko.

Zaplanowaliśmy również nasze cele i wyznaczyliśmy nowe marzenia do spełnienia na ten rok. Już nie mogę doczekać się aż to wszystko, a przynajmniej połowę z tego co ustaliliśmy, zrealizujemy.

 Rok 2018 zapowiada się cudownie!

Całą resztę wieczoru w towarzystwie naszego kolegi spędziliśmy na oglądaniu filmów. O północy pooglądaliśmy pokaz fajerwerków i złożyliśmy sobie noworoczne życzenia!

Ciekawa jestem czy tak spędzony Sylwester brzmi dla Was bardzo nudno? Dla mnie był to naprawdę fajny dzień i wieczór, który chętnie powtórzyłabym na przykład w Walentynki lub podczas innej okazji! 🙂

A teraz dajcie mi znać jak minął Wasz Sylwester! Raczej spokojnie czy balowo? : ) Ja myślę, że w przyszłym roku zaplanuję coś wystrzałowego! Marzy mi się Sylwester w górach! : )

Szczęśliwego Nowego Roku kochani! 

P.S dostałam Wam od Was parę pytań dotyczących mojego płaszcza po wpisie o ulubieńcach roku. Mój płaszcz jest w rozmiarze 36(niestety na stronie już niedostępny, ale warto zobaczyć stacjonarnie). Jest dość długi, więc idealny dla wysokich dziewczyn. Ja go naprawdę uwielbiam i moim zdanie wygląda ślicznie. Tutaj zdjęcie jak wygląda z bliska.

P.S 2 Pewnie zauważyliście mój kolor włosów. Tak wiem, są RUDE!!! W rzeczywistości nie wyglądają tak rudo, aczkolwiek nie jest to kolor, który zamierzam mieć na stałe haha. To efekt dekoloryzacji, którą miałam robioną przed świetami. Wracam do blondu, czyli do mojego naturalnego koloru. Za tydzień mam kolejną wizytę u fryzjera i mam nadzieję, że już po tej wizycie będzie na mojej głowie blond 😀 Do tej pory niestety muszę się pomęczyć haha!

4 thoughts on “Sylwester 2017 – jak spędziliśmy ten dzień.

  1. Taki sylwester to ja rozumiem 🙂 My po raz pierwszy nie byliśmy na wyjeździe tylko wybraliśmy się na kolację i plażę do pobliskiego Clearwater. Był z nami nasz szczeniak i w większości za jego sprawą nie wytrwaliśmy na miejscu do północy 😉 Otworzyliśmy szampana przed 11 !
    Też lubię Whole Foods, tylko nie wiem jak w Londynie, ale w Stanach ceny powalają czasem na łopatki 😛

    1. Widzialam Twoja relacje na Insta! Taki Sylwesterem to JA rozumiem! Najwazniejsze osoby obok i do tego plaza <3 Pamietam, ze mieszkajac w Kalifornii czesto tam spedzalam wieczory. Organizowalismy tez ogniska ta plazy - bardzo za tym tesknie!
      Whole Foods w Londynie jest drogi, bardzo drogi. Nie robie tam zakupow codzinnie, ale sa pewne rzeczy np jak pieczywo, jajka i jogurty, ktore zwykle tam kupuje ze wzgledu na jakos. Poza tym, lubie tam przebywac wiec czasami nawet wejde po jedna rzecz, zeby nacieszyc oko ta cala reszta haha:D

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *