Słoneczna niedziela w Londynie – spacer po South Kensington i Notting Hill

Sukienka z Mango (kolekcja wiosenna) – podobna tutaj, obecnie w promocji!

Mimo że czerwiec to mój ulubiony miesiąc w roku i lubię jak najwięcej z tego miesiąca ” wycisnąć”, ostatnie dwa tygodnie byłam całkowicie wyłączona, ze względu na egzaminy. Przez prawie dwa tygodnie, zaraz po moim urodzinach, spędzałam całe dnie w książkach, ucząc się (moja sesja trwała od 20 do 30 czerwca). Nie macie pojęcia, jak się cieszę, że mam te egzaminy już za sobą. Lubię swoje studia, ale kiedy jest za oknem taka piękna pogoda, uczenie się do egzaminów nie wychodzi mi najlepiej! Też tak macie? 

W ostatni weekend – w końcu – miałam wolne i mogłam spędzić całą niedzielę poza domem, odkrywając kolejne zakątki Londynu. Moim zdaniem Londyn wygląda latem cudownie. Gdzie nie spojrzysz, wszędzie wszystko kwitnie, a promienie słońca sprawiają, że to miasto wygląda jeszcze piękniej!

Swoją niedzielę zaczęłam bardzo wcześnie, gdyż już o 9 rano, przy London Brigde, byłam umówiona ze swoją klientką w sprawie konsultacji dotyczących jej aplikacji do pracy. Z Anią zjadłyśmy pyszne śniadanko w mojej ulubionej knajpce Le Pain Quotidien, a następnie omówiłyśmy kwestie, które ją nurtowały w jej aplikacji. To było bardzo miłe spotkanie i cieszę się, że poznałam Anię osobiście,  gdyż lubię spotykać tu, w Londynie, ambitnych ludzi, którzy rozwijają się i mają zawsze ciekawe historie emigracji ze sobą. Ania zdecydowanie do nich należy!

Po spotkaniu pojechaliśmy z N. w stronę Marble Arch. Chcieliśmy pospacerować w tych okolicach, a następnie wstąpić – NARESZCIE – na ośmiornicę, która chodziła za mną, odkąd wróciłam z Francji. Tak bardzo miałam na nią ochotę – jest przepyszna! Mieliśmy zamiar iść tam w dniu moich urodzin, ale że strasznie objedliśmy się na pikniku urodzinowym, to zrezygnowaliśmy. Nie bylibyśmy już w stanie niczego więcej zjeść!

Po krótkim spacerze w okolicy Marble Arch, w porze lunchu, dotarliśmy do miejsca zwanego Luna, które znalazł N. Troszkę obawiał się, że nie będziemy zadowoleni, bo – jak twierdzi – nie ma takiej wprawy w szukaniu restauracji, jak ja, haha! Muszę Wam powiedzieć, że trafił w 10 z tym miejscem! Od razu spodobało mi się jego wnętrze – całkowicie w moim stylu. Jednak pogoda była tak piękna, że warto było usiąść na zewnątrz.

Zaczęliśmy od zamówienia przystawek – nikogo chyba już nie zdziwi, jak napiszę, że zamówiłam chlebek z solonym masełkiem, a N. oliwki. Chlebek był jeszcze ciepły (pieką go na miejscu) i oczywiście pyszny, a N. bardzo chwalił oliwki. Ja nie przepadam za oliwkami, więc wstrzymuję się od głosu.

Nie mieliśmy żadnego problemu z wyborem dnia głównego, haha – oczywiste było, że obydwoje bierzemy ośmiornicę! Dobraliśmy do tego jeszcze frytki, które przyrządzane są na miejscu. Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się jakiś super frytek w tym miejscu, w końcu ich specjalność to owoce morza…Dlatego tym bardziej byłam zaskoczona, że były takie smaczne!

 

 Sama ośmiornica została przepięknie podana, a porcja była ogromna, jak możecie zobaczyć na zdjęciu. Smakowała tak samo dobrze, jak wyglądała! Ale dobrze było znowu poczuć ten smak! Oczywiście ta we Francji była lepsza, ale tej w Lunie nie mogę niczego zarzucić. Zjedliśmy ją ze smakiem!

Natomiast te frytki….To było coś niesamowitego! Dawno nie jadłam tak pysznych frytek. N. porównał je z chipsami, za którymi kiedyś szalałam (Crunchchipsy o smaku paprykowym). Miał rację, smak był podobny, a frytki naprawdę zrobiły furorę podczas naszego lunchu!  

Były R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-E!

Po tak pysznym lunchu wskazany był spacer. Dawno nie byłam South Kensington, a że już zdążyłam się stęsknić za tym miejscem, to właśnie tam się wybraliśmy. Mimo że byłam tam już wiele razy, te białe domki nigdy mi się nie znudzą! Za każdym razem, kiedy tam spaceruję, mój zachwyt jest tak samo wielki.

Z South Kensington wybraliśmy się do mojej ulubionej dzielnicy w Londynie – marzę, aby tu zamieszkać. Obrałam sobie to za cel w przyszłym roku. Oby się udało!! Głównym celem naszej wyprawy na Notting Hill było oczywiście zobaczenie pastelowych domków, ale nie tylko.

Przede wszystkim nie mogłam doczekać się, żeby pokazać N. nową lokalizację mojej ulubionej lodziarni w Londynie, czyli 3BIS.

Tego dnia 3BIS serwował smak, który bardzo lubię – Mascarpone z Figą. Nie omieszkałam wziąć Cookies and Kinder do tego.

Lody były pyszne, jak zwykle, a ja nie mogłam sobie wyobrazić lepszego zakończenia dnia! Po tych wszystkich spacerach i rozpieszczaniu naszych kubków smakowych, jedyne o czym marzyliśmy, to wrócić do domu  położyć się i poleniuchować.

I dokładnie tak zrobiliśmy, resztę niedzieli spędziliśmy na NICNIEROBIENIU! 😀  


A jak Wy spędziliście weekend? Czy również dogadzacie sobie lodami w te ciepłe dni, jak ja ?

3 thoughts on “Słoneczna niedziela w Londynie – spacer po South Kensington i Notting Hill

  1. Sukienka śliczna i pięknie w niej wyglądasz!! Niestety nigdy nie byłam w Londynie, ale mam nadzieję, że kiedyś będę. 🙂 Bardzo ładne zdjęcia.

  2. Nie ma nic lepszego niż spacer w ciekawym miejscu w piękną pogodę. 🙂 Bardzo przyjemne zdjęcia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *