Skuteczne metody na naukę języka angielskiego + moja historia

Jakiś czas temu na blogu umieściłam wpis o tym, dlaczego wielu młodych ludzi w Polsce wciąż nie mówi po angielsku. Skupiłam się przede wszystkim na złym systemie nauczania w szkole, bo to jest – moim zdaniem – największy problem.

Ponieważ moja codzienna praca jest związana z nauczaniem języka angielskiego zarówno w korporacjach, jak i na indywidualnych zajęciach, na co dzień słyszę wiele historii, dlaczego dana osoba nie mówi po angielsku.

Najczęściej powtarzające się historie to:

  • w szkole na zajęciach robiliśmy tylko ćwiczenia gramatyczne, a w ogóle nie rozmawialiśmy;
  • lekcje były prowadzone w języku polskim;
  • czuję, że w szkole średniej raczej cofnęłam się niż poprawiłam;
  • na studiach nauka języka to jest jakiś dramat;
  • wszystkie lekcje angielskiego jakie miałam to przede wszystkim pisanie i robienie ćwiczeń, brak konwersacji.

Ile osób – tyle historii, aczkolwiek większość z nich odnosi się do tego samego – młody człowiek kończący szkołę średnią czy studia nie jest w stanie komunikować się swobodnie w języku angielskim, a powinno być zupełnie na odwrót.

Wszystkie te opowieści są mi dość bliskie, ponieważ moja własna wiele by się nie różniła, gdyby nie to, że podjęłam kroki, by zaradzić tej sytuacji, mając 13/14 lat. Odkąd pamiętam chodziłam na prywatne zajęcia języka angielskiego. Było ku temu parę powodów: wiedziałam, że w szkole nie nauczę się mówić oraz moim marzeniem były studia w języku angielskim, więc zdawałam sobie sprawę z tego, iż moja znajomość angielskiego musi być naprawdę dobra.

Maturę rozszerzoną napisałam z języka angielskiego i niemieckiego. Egzaminy poszły mi całkiem nieźle, ale mimo to nie czułam, że jestem w stanie komunikować się płynnie w tych językach. Wiedziałam, że znam dobrze gramatykę i umiem napisać dobre wypracowanie, jednak kiedy przychodziło do rozmowy, zjadał mnie stres, bo brakowało mi płynności językowej. Błędne koło, które powodowało, że wciąż nie byłam zadowolona ze swojego angielskiego.

Wtedy również zapadła ostateczna decyzja o moim wyjeździe do Stanów. Wyjazd do anglojęzycznego kraju na studia był od zawsze moim wielkim marzeniem. Chciałam płynnie posługiwać się tym językiem,  bo wiedziałam, że dzięki temu będę mogła uczyć języka obcego innych, będę mogła studiować w języku angielskim oraz życie w obcym kraju nie będzie dla mnie problemem.

W Stanach spędziłam prawie 2 lata, gdzie każdego dnia uczyłam się języka zarówno w szkole jak i na ulicy. Pocztąki nie były łatwe. Nowy akcent, nowe słowa, ,,podwórkowy’’ angielski. Zajęło mi chwilę, aby zacząć w pełni rozumieć ludzi. Dzięki nauce angielskiego na uniwersytecie poznawałam gramatykę i nowe słownictwo. Całe zajęcia były prowadzone w języku angielskim, co przyśpieszyło proces przyswajania wiedzy. Musiałam używać tego języka nie tylko w szkole, ale i poza nią. Dziś wiem, że to była bardzo dobra decyzja. Wystarczyły dwa lata, abym nauczyła się płynnie posługiwać językiem angielskim i tym samym rozpocząć studia w Anglii oraz podjąć pracę jako lektor. Dzięki temu również spełniłam swoje trzy marzenia, z czego jestem dziś bardzo zadowolona.

Obecnie języka angielskiego używam w 80% w ciągu swojego dnia, czy to na studiach czy w pracy. Niesamowite jest to, jak przyswojenie tego języka ułatwiło mi życie i otworzyło wiele drzwi, za którymi czaiło się wiele wspaniałych doświadczeń i spotkań. Nigdy, przenigdy nie żałowałam tej decyzji. Nie tylko nauczyłam się angielskiego, ale również zyskałam dzięki temu dużą pewność siebie i mogę, z pełnym przekonaniem, powiedzieć, że moje życie prywatne i zawodowe stało się łatwiejsze. Nie jest dla mnie problemem wyjazd do innego kraju, a nawet życie w obcym kraju. Również w kwestii pracy nie mogę narzekać, ponieważ mam jej bardzo dużo, z czego się niezmiernie cieszę.

Ale…droga ta nie była łatwa. Na naukę poświęciłam ogromną ilość czasu, nie tylko w szkole, ale również poza nią. Każdego dnia siedziałam nad angielskim. Bywały momenty zwątpienia. Bywało, że mówiłam sobie, że nie dam rady opanować tych zdań warunkowych czy nigdy nie zrozumiem Present Perfect, a dziś to dla mnie bułka z masłem. Wtedy przemawiał przeze mnie strach i brak wiary w siebie. Bardzo się cieszę, że się nie poddałam.

Podczas nauki języka miałam okazję stosować wiele różnych metod i dziś chciałabym opowiedzieć Wam o tych, które sprawdzają się najlepiej. Wiele z nich dziś stosuję na moich uczniach i pierwsze efekty są szybko zauważalne.

Moje metody:

Przede wszystkim polecam uczęszczać na zajęcia indywidualne (korepetycje) – face to face lub przez Skype. Zajęcia prywatne to – moim zdaniem – najlepszy sposób na naukę języka. Dlaczego tak uważam? Ponieważ na korepetycjach  będziesz mógł pracować w swoim rytmie. Nikt nie będzie Cię pośpieszał ani karał za to, że wolno przyswajasz wiedzę. Zdarza się to często w szkole lub na kursach, gdzie nauczyciel nie może co chwilę wracać do jakiegoś zagadnienia, ponieważ jedna osoba go nie zrozumiała.

Najwiekszą zaletą lekcji typu uczeń-lektor jest to, że cała uwaga nauczyciela jest skupiona na Tobie. Każdy Twój błąd jest korygowany i od razu zostaje Ci wytłumaczone, co powiedziałeś źle i jak powinno być poprawnie. Ponadto, kiedy masz dobrego korepetytora, nie boisz się zadawać pytań i tym samym wiele wątpliwości zostaje rozwianych już po kilku lekcjach.

Podczas korepetycji nikt Cię nie wyśmiewa, nikt nie krytykuje, co dla wielu młodych ludzi może być problematyczne. Kolejna rzecz to fakt, iż zajęcia są dostosowane do Twoich potrzeb i dzięki temu nauka jest dużo szybsza i przyjemniejsza.

Sama uczęszczałam na takie zajęcia odkąd pamiętam i zwykle byłam zadowolona (dużo zależy od nauczyciela). Obecnie od kilku lat sama prowadzę takie zajęcia dla innych i dlatego z czystym sumieniem mogę Wam powiedzieć, że ta metoda jest najskuteczniejsza.

Oglądanie filmów po angielsku. Dzięki oglądaniu filmów zarówno poszerzamy słownictwo, jak i przyzwyczajamy sie do różnych akcentów. Sama tę metodę stosowałam, zarówno przy uczeniu się angielskiego jak i niemieckiego. Angielskiego uczyłam się oglądając Gossip Girl. Na początku rozumiałam niewiele, często zatrzymywałam i tłumaczyłam słowa, ale po kilku miesiącach było dużo lepiej i sama zauważyłam znaczną poprawę. Ważne, jest to aby oglądać coś, co nas interesuje – wtedy nauka jest przyjemniejsza.

Słuchaj! Cokolwiek robisz. Czy sprzątasz, czy gotujesz – włącz sobie w tle telewizję angielską, YouTube, radio, podcast, cokolwiek. Słuchaj codziennie, nawet jeśli na początku niewiele rozumiesz! Zaufaj mi, to działa! Ja zdecydowałam się wykorzystać czas, który do tej pory był marnotrawiony, właśnie na naukę języka. Podczas poruszania sie komunikacją miejską lub samochodem zaczęłam słuchać różnych podcastów. Efekty przyszły naprawdę szybko. Nie musisz skupiać się na nich w 100%. Czasami wystarczy to, że po prostu lecą. Wierz mi, że pewien procent wysłuchanych słówek zostanie zapamiętane przez Twój mózg.

Codziennie czytanie gazet lub prasy. Kilka lat temu postanowiłam, że będę poświęcać 20 minut podczas śniadania na czytanie codziennej gazety lub jakiegoś portalu w języku angielskim. Na początku było to mocno męczące, ponieważ mało rozumiałam oraz musiałam ciągle używać słownika. Po pewnym czasie zauważyłam, że słowa często się powtarzają, a mi czytanie gazety idzie dużo lepiej.Moja rada: dopiero po przeczytaniu artykułu sprawdź jedno lud dwa słowa, które wydają się Ci kluczowe do zrozumienia sensu artykułu.

Czytanie na głos – wszystkiego. Ćwiczeń gramatycznych, tekstów. Żelazna zasada: czytam-mówię. Nawet jeśli złapiesz się na tym, że po jakimś czasie zarzuciłeś stosowanie tej zasady – nie zarzucaj jej na zawsze. Po prostu wróć do niej. Gdy sami mówimy, to co czytamy lub słyszymy zapamiętujemy znacznie lepiej, ponieważ angażujemy dodatkowy ośrodek w mózgu. Już nawet „mruczenie” pod nosem uaktywnia ten ośrodek. Moja koleżanka ,,przerobiła” w ten sposób całą książkę z gramatycznymi ćwiczeniami w wakacje, a już na pierwszych zajęciach we wrześniu w szkole zauważyła, że mówienie ,,przyszło” samo 🙂

Skojarzenia – nauka słówek przez pierwsze skojarzenia, które przychodzą nam do głowy, np. Squirrel – wiewiórka kojarzy mi się z….scrabble, wyobrażam sobie wiewiórkę grającą w scrabble :). Pisanie własnych zdań z nowymi słówkami, opisujących naszą codzienność. Zapsywanie ich na małych kartkach, które wszędzie ze sobą nosimy, wyciągamy w komunikacji miejskiej, przed snem itp.

Poza tym, swoją naukę rozpoczęłam od nauczenia się 1000 najczęściej używanych słów w języku angielskim, tak aby zacząć cokolwiek rozumieć. Na początku nauki ważne jest to, aby zacząć rozumieć proste zdania i umieć się wypowiedzieć na proste tematy. W tym właśnie pomogło mi nauczenie się tych 1000 słów.

Po jakimś czasie zaczęłam również czytać książki po angielsku. Początkowo było bardzo ciężko, a z czasem stało się to nawet przyjemnością.

Mój przepis na sukces w nauce języka angielskiego?

Dobry nauczyciel/mentor/motywator + otaczanie się językiem każdego dnia (nauka każdego dnia przez min. 30 min) + mówienie na głos, nawet jeśli oznacza to mówienie do lustra. 

Nauka języka to piękna sprawa, ale czasem bywa długa i żmudna. Wcale tak być nie musi, jeśli dacie sobie pomóc. Jeśli miałabym Wam dać tylko jedną radę to powiedziałabym: poszukajcie dobrego nauczyciela. Nauczyciela, który Was poprowadzi, da wskazówki, rady i będzie Was motywował. Dzięki temu ta droga będzie dużo przyjemniejsza i łatwiejsza! 🙂

Mam również nadzieję, że niektóre z propozycji okaża się dla Was interesujące i skorzystacie z nich przy samodzielnej nauce. Język angielskie to naprawdę przyjemny i prosty język, a sama nauka może dać Wam dużo satysfakcji.

Mi natomiast dużo satysfakcji daje prowadzenie zajęć i uczenie innych. Kocham to co robię i uwielbiam, kiedy moi uczniowie zaczynają mówić po angielsku, zdają dobrze maturę i egzaminy, a przede wszystkim przekonują się, że faktycznie można nauczyć sie tego języka 🙂

Tak więc życzę Was dużo wytrwałości w nauce, samych cudownych nauczycieli i jak najszybszych efektów!

 A jakie Wy macie jakieś sprawdzone sposoby nauki języka obcego? Jak Wam udało się nauczyć angielskiego? Podzielcie się z nami w komentarzach! 

Zapraszam Cię także do polubienia mojego nowego Fanpagea na Facebooku! Będzie mi ogromne miło Cię tam gościć i również dzięki temu zawsze będziesz wiedział o nowym poście na blogu!


Dostaję dużo wiadomości od Was na temat nauki ze mną (korepetycji) oraz tego, czy pomagam w pisaniu CV również po angielsku. Jeśli chodzi o zajęcia, to prowadze je na obecna chwilę wyłącznie przez Skype. I tak, również zajmuję się pisaniem CV po polsku jak i po angielski i tym samym przygotowuję na rozmowy kwalifikacyjne w jęzku polskim jak i w języku angielskim.

W razie jakichkolwiek pytań, proszę o wiadomość na: kornelia.wawrzynowicz@gmail.com

35 thoughts on “Skuteczne metody na naukę języka angielskiego + moja historia

  1. Ja się cieszę, że rodzice posłali mnie na indywidualne lekcje angielskiego jeszcze jak byłam w przedszkolu. Myślę, że to dało mi najwięcej, bo jako dziecko najłatwiej się uczyć. W dorosłym życiu próbuję uczyć się innych języków i najwięcej daje mi na przykład oglądanie telewizji w danym języku, takie słuchanie go na żywo.

  2. Wciągnął mnie Twój wpis. Ostatnio z mężem oglądamy filmy w oryginalnej wersji językowej. Kiedyś kupowałam Business English Magazine i tłumaczyłam artykuły dla samej siebie. Ze starszą córką gramy w Hedbanz i tłumaczymy zdania z dnia codziennego.

  3. Ja miałam to szczęście, że od początku trafiłam na fajnych nauczycieli angielskiego (prywatnie). A potem, kiedy chodziło juz o wyższy stopień nauki, seriale po angielsku zrobiły swoje 🙂 I książki! To są super metody, zgadzam się z Tobą.

  4. A i jeszcze zapomniałam wspomnieć o krótkich wyjazdach na obozy językowe, kiedy człowiek zmuszony jest rozmawiać w danym języku, integruje się z grupą, której także zależy na szlifowaniu językowych umiejętności, ma przez całą dobę do dyspozycji nauczyciela. 🙂

  5. Ja od 7-mego roku życia chodziłam na prywatny angielski, w LO zaczęłam na wakacje wyjeżdżać do pracy do UK, po maturze wyjechałam na studia za granicę. Tak naprawdę to najbardziej nauczyłam się języka właśnie mieszkając za granicą i posługując się angielskim w życiu codziennym każdego dnia

  6. Rewelacyjny artykuł! Myślę, że pomożesz wielu osobom w wyborze najlepszej dla nich metody nauki języka. Zgadzam się z tobą, że prywatny lektor i wyjazd za granicę, mimo że niestety wiążą się z wysokimi kosztami, to jednak najlepsze techniki. Mogę się jedynie dołączyć do osób narzekających na poziom nauki języków w szkołach. Chyba każdy z nas był w stanie napisać recenzję książki po angielsku na maturze, a zapytany na ulicy o drogę, ledwo był w stanie powiedzieć kilka słów. Płynność językowa, na którą zwróciłaś uwagę, jest zdecydowanie najistotniejszym elementem podczas nauki. Niestety, większość nauczycieli języków obcych zdecydowanie zbyt dużo czasu poświęca na bezsensowne wykłady o gramatyce 🙁

  7. Ja jednak postawię na samodzielną naukę języka. Podstawy mam już opanowane, wiem mniej więcej “z czym je się język”. Również porozumiewanie nie idzie mi tak źle, oczywiście zawsze można popracować żeby było lepiej. Twój post niesie za sobą dużo prawdy- jeżeli otoczymy się angielskim, wreszcie zacznie on do nas trafiać. 😉

  8. Powiem Ci, że mam trochę problem z motywacją do języka angielskiego. Zgadzam się z tym, że w szkołach jest on źle nauczany. U mnie np. tylko 2/3 osoby mówią na angielskim, a reszta jest cihco przez całą lekcję ;/ Ale ostatnio zaczęłam oglądać seriale na ororo.tv Zaczęłam od “Peppa Pig”, mimo że uczę się angielskiego kilka/naście lat, ale powiem szczerze, że nie czuję się jeszcze na siłach na coś większego 😀 Korki chyba sobie załatwię. Jestem dobrej myśli. Świetny wpis i niezłe metody na naukę angielskiego 🙂

  9. Ja korzystam z memrise do słówek i duolingo do gramatyki + jest teraz wtyczka grammarly do chrome do poprawiania gramtyki jak piszemy na kompie po angielsku mega fajna sprawa, polecam.

  10. Podałaś dużo przydatnych rad. Najważniejsza jest jednak systematyczność w kontakcie z językiem. Również nauka przez skypa, czytanie i oglądanie filmów w danym języku sa bardzo pomocne.

  11. Świetnie i bardzo wyczerpująco opisałaś temat. Ja miałam to szczęście, że szkoła podstawowa, do której chodziłam, od samego początku kładła na naukę angielskiego duży nacisk. Jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom, że zdecydowali się akurat na taki wybór i moim nauczycielom, że tyle ode mnie wtedy wymagali – dzięki temu w wieku kilkunastu lat posługiwałam się już angielskim naprawdę biegle. I całe szczęście, bo kiedy poszłam do liceum i zetknęłam się ze “standardowym” sposobem nauczania, który – tak jak opisujesz – polegał głównie na kuciu gramatyki i dialogach ograniczonych do minimum – mój poziom zaawansowania zaczął się cofać. Obecnie często używam angielskiego biernie – czytam zagraniczne artykuły i teksty naukowe, zawsze też oglądam filmy z oryginalną ścieżką dźwiękową i angielskimi napisami. Brakuje mi jednak czynnego kontaktu i konwersacji 🙁

    1. Nie zaniedbaj tego kochana! Konwersacje to podstawa inaczej Twoja wiedza bedzie tylko bierna. Pozdrawiam cieplo 🙂

  12. Dziękuję za Twój wpis i cenne rady. Zawarłaś w nich chyba wszystko, co jest istotne przy nauce języka. Dla mnie najważniejsza jest systematyczność i powracanie do tego, co przerobiliśmy w ramach przypomnienia. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  13. Mnie w sumie to rodzice zmusili do nauki, zapisując na pierwsze zajęcia,jak miałam 5 lat, ale teraz jestem im za to ogromnie wdzięczna 🙂 Do sposobów nauki na pewno dodałabym jeszcze kilka zajęć/konwersacji z native speakerem. Nie muszą to być żadne płatne lekcje, ale na przykład rozmowa z kimś, kto się posługuje angielskim od dziecka. To bardzo dużo daje 🙂

  14. Świetny tekst! Ja też uważam, że najlepiej uczyć się poprzez praktykę- filmy, podcasty itp. Moim zdaniem warto również zaaplikować angielski gdzie się da – przejdź na angielska wersję fb, zmień język w telefonie czy w programach Office w komputerze.

  15. Mnie do angielskiego “zmuszali” rodzice włączając anglojęzyczne bajki. W szkole było trochę teorii i gramatyki ale dopiero na studiach kiedy pojechałam do NY a później na studia do Finlandii miałam całkowitą swobodę posługiwania się tym językiem. Dzisiaj nauka języka jest prosta bo jest sporo możliwości o których piszesz (YT, podcasty, telewizja) – ja sama codziennie słucham anglojęzycznego radia aby nie zapomieć.. 🙂

  16. Zdecydowanie te rady mi się przydadzą! Tak właśnie sądziłam, że mimo czytania po angielsku, oglądania filmów, uczenia się słówek, warto zainwestować w mentora/nauczyciela. 🙂

  17. Ja pierwszy raz znalazłam się w kraju, w którym muszę komunikować się po angielsku. Początki nie były łatwe, zwłaszcza takie pogaduszki ze znajomymi. Zaczęłam więc mówić trochę wolniej, żeby mieć czas na zastanowienie się, co chcę powiedzieć. Teraz już nie muszę tego robić, ale czasem mi to pomaga. Poza tym na pulpicie komputera mam karteczki z wyrażeniami i słówkami, które mogą mi się przydać w rozmowach. Patrzę na nie często i je utrwalam 🙂

  18. Bardzo fajne porady, ja dodatkowo też nauczam języka angielskiego i bardze podobne sposoby sugeruję swoim uczniom. Same lekcje to za mało, trzeba robić dodatkowo ile się da, otaczać się językiem i chłonąć.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *