Rzeczy, na które nie szkoda mi pieniędzy

Każdy z nas jest inny, każdy ma swoje priorytety w życiu, również finansowe, czyli inne podejście do oszczędzania i wydawania pieniędzy. Ja również takie mam. Są rzeczy, na które zawsze szkoda mi pieniędzy, ale są też takie, na które mogę wydać ostatni grosz. Prawdę mówiąc, w ciągu ostatnich 3 lat moje priorytety finansowe zmieniły się całkowicie, a lista rzeczy, na które nie żałuję żadnych pieniędzy przeszła niezłą rewolucję – całkowicie się zmieniła. Przykład? Jeszcze kilka lat temu wydawałam ogromne sumki na kiepskiej jakości ubrania i torebki, skupiając się na ilości, a nie jakości. Nie wspomnę o akcesoriach i dodatkach, typu kolczyki i naszyjniki, których miałam miliony, a w efekcie wyglądałam czasami jak choinka. Naprawdę!

Podoba sytuacja miała miejsce z podróżami – spanie byle gdzie, byle jak, byle tylko ,,zaliczyć’’ kolejne miejsce, haha : ) To były szalone czasy. Sama z siebie czasem się śmieje, ale w ogóle tego nie żałuję – dzięki temu widziałam tyle fajnych miejsc.  

Dzisiaj to już jednak wygląda zupełnie inaczej. Dziś również wydaje na pewne rzeczy większe pieniądze i wcale tego nie żałuję, aczkolwiek są to bardziej przemyślane zakupy i całkiem inne rzeczy niż było to kilka lat temu. Ach, kobieta zmienną jest : )

Jak więc dziś wygląda wydawanie pieniędzy u mnie? Przedstawiam Wam listę rzeczy, na których nie oszczędzam i mam nadzieję, że w komentarzach WY przedstawicie mi swoją! 

JEDZENIE/ZAKUPY SPOŻYWCZE

Pewnie już wszyscy wiecie jakim jestem łasuchem i jak lubię jeść, stąd też nie żałuję na jedzenie żadnych pieniędzy, bo jedzenie to dla mnie wielka przyjemność. Jednak mówię tu o dobrej jakości jedzeniu. Kupuję najczęściej na bazarkach, w swoim ukochanym sklepie Whole Foods lub kiedy robię zakupy online to zwykle wybieram produkty organiczne. Nie żałuję na dobre jedzenie i nigdy nie będę żałowała, ponieważ uważam, że jesteśmy tym, co jemy. Nigdy nie kupię margaryny zamiast masła, bo taniej. Nie zjem najtańszego chleba, byle tylko coś zjeść. I na pewno nie wypiję najtańszej oranżady z fatalnym składem, byle coś wypić. Zresztą przez chorobę, bardzo muszę dbać o swój układ pokarmowy, a on sam nawet nie lubi śmieciowego jedzenia, a ja dzięki temu oduczyłam się jeść słodyczy ze sklepu, typu batoniki z toną cukru w składzie. To nie oznacza, że nie zdarzają mi się grzeszki ; ) Nie widzę jednak sensu w oszczędzaniu na jedzeniu, rujnownaniu swojego zdrowia, a potem wydawaniu na wizyty u lekarzy, bo już teraz ponoszę ogromne tego typu wydatki. Ponadto uwielbiam robić zakupy spożywcze. Cieszę się jak dziecko, kiedy odkyje coś nowego i pysznego na sklepowych półkach : )

RESTAURACJE/JEDZENIE NA MIEŚCIE 

Ten punkt łączy się z poprzednim. Jedzenie to dla mnie wielka przyjemność i wielka radość w życiu. Lubię zarówno ugotować coś dobrego, jak i odwiedzać nowe restauracje i próbować nowych smaków. Najczęściej gotuję w domu, aczkolwiek raz-dwa razy w tygodniu jem na mieście i wtedy nie żałuję na to żadnych pieniędzy : )

SUPLEMENTY/LEKARSTWA

Tutaj, prawdę mówiąc, nie mam wyjścia. Choroba zmusiła mnie do tego, abym je kupowała. Odmówiłam leczenia się lekami farmakologicznymi, za to obecnie przyjmuję tylko zioła, suplementy i probiotyki. Zawsze wybieram najwyższej jakości produkty, chociaż mogłabym kupować te tańsze, ale jaki w tym sens? Jak wiemy, zdrowie to podstawa, więc nie mam czego żałować.

BADANIA/WIZYTY U LEKARZY

Gdybym miała podliczyć, ile przez ostatnie lata wydałam na lekarzy i badania, to miałabym naprawdę za to niezłe autko. Gdyby nie pomoc rodziców, byłoby w tej kwestii naprawdę ciężko, ale czy powinnam być załamana z tego powodu i żałować wydanych pieniędzy? Absolutnie nie – nie mam niezłego auta, ale mam lepsze samopoczucie. Niestety, nadal każdego miesiąca wydaje ok. 500 zł na swoje lekarstwa, a co drugi miesiąc kolejne 300-400 zł na wizyty u lekarzy. Jasne, że szlag mnie trafia,  jak widzę te kwoty, ale jakie mam inne wyjście ? 🙂 Przecież zdrowie jest najważniejsze, bez tego cała reszta się sypie, a w moim przypadku regularne sprawdzanie mojego stanu zdrowia jest niezbędne. Nie ma więc co narzekać. Cieszę się, że znalazłam w końcu dobrych lekarzy i ”leki” , które pozwoliły mi wrócić do żywych,czyli prowadzić normalne życie 🙂

KSIĄŻKI

Kupuję książki dość często, teraz troszkę mniej w wersji papierowej, a częściej na Kindla, gdyż tak mi jest wygodniej. Również ze względu na częste przeprowadzki, miałam dość wożenia tych wszystkich książek z miejsca na miejsce. W książkach znajduję przede wszystkim ogromną wiedzę na każdy temat, który mnie interesuje, a że lubię dowiadywać się nowych rzeczy, to nie wyobrażam sobie żałować na nie pieniędzy! Też tak macie?

MANICURE, FRYZJER, KOSMETYCZKA

Tak, wiem, manicure można zrobić samemu i nie ma w tym większej filozofii i nie potrzbene są duże umiejętności. Ja, niestety, nie mam żadnych umiejętności, ani też cierpliwości. Idąc do kosmetyczki, mam gwarancję, że wszystko będzie zrobione perfekcyjnie. Kiedyś sama próbowałam farbować sobie włosy w domu. Zawsze kończyło się kiepskim efektem i w końcu się poddałam. Wolę zapłacić za to komuś, bo wiem, że zrobi to dużo lepiej niż ja!

PANI SPRZĄTAJĄCA 

NIENAWIDZĘ sprzątać, naprawdę nie cierpię, ALE lubię mieć czysto. Sprzątanie jest dla mnie największą karą, zdecydowanie wolę pracować 3 godziny więcej, niż sprzątać przez godzinę. Poza tym, nawet mi to dobrze nie wychodzi, więc zdecydowanie bardziej skłaniam się ku zapłaceniu Pani, która zrobi to za mnie i dzięki temu moje mieszkanie wygląda naprawdę czysto. To jest rzecz, na którą NIGDY nie będę żałowała pieniędzy, tak bardzo tego nie lubię!

TAKSÓWKA/UBER

Nie przepadam za komunikacją miejską i unikam jej, jak tylko mogę. Kiedy mam możliwość dojść gdzieś na pieszo lub podjechać gdzieś Uberem i nie wydam na to majątku, to tak właśnie robię – z wygody. Szczególnie zimą nie wybieram opcji marznięcia i czekania na autobus. Raczej wolę wydać troszkę więcej i wsiąść do cieplutkiego Ubera. Latem nie zdarza mi się to często, chyba, że jest bardzo późno, wtedy również nie korzystam z komunikacji miejskiej.

To samo tyczy się podróżowania czy jazdy na lotnisko. Jeśli nie muszę, nie ciągnę się z walizkami metrem, bo to jest strasznie niewygodne i stresujące, a nie warto zaczynać wakacji w stresie – dla mnie to ma być wielka przyjemność od początku. Wolę popracować 2 godziny dłużej i na to zarobić, aniżeli ciągnąć się z walizkami przez miasto.

DOBRE UBRANIA (klasyki) I BUTY

Jak chyba każda kobieta, lubię ładnie wyglądać i lubię kupować ubrania. Buty mniej, ale wciąż. Pewnie już też ze wcześniejszych postów wiecie, że uwielbiam sukienki i mam ich naprawdę dużo. O ile na sukienkę na obecną chwilę nie wydam 1000 zł, o tyle na klasyczny płaszcz, z dobrego materiału zdecydowanie tak. To samo dotyczy butów – kilka lat temu nauczyłam się kupować tylko porządne buty. Wolę mieć kilka par, ale za to porządnych. O tym, że warto, przekonałam się wielokrotnie. Sandałki, które kupiłam jeszcze będąc w USA (4 lata temu), w wakacje nad Lazurowym Wyberzeżu w tym roku, wciąż spisywały się znakomicie. Nie oszczędzam na okryciach wierzchnich, butach, żakietach i sweterkach dobrej jakości i innych klasykach. Natomiast zarówno sukienki, spódniczki, jak i letnie bluzki lubię często zmieniać, więc tego typu rzeczy kupuję za dużo mniejsze pieniądze

TOREBKI

Torebki to zdecydowanie moje ,,guilty pleasure’’, czyli grzeszna przyjemność. Uwielbiam torebki, ale nie mam ich dużo, bo stawiam na jakość, a nie ilość. Nie mogę pozwolić sobie na ten moment na bardzo drogie torebki, jednak zawsze zwracam uwagę na to, aby torebka była dobrej jakości, a tym samym przetrwała ze mną kilka lat. Kupuje max 2 torebki na rok (na które najpierw odkładam regularnie) i wtedy, nawet wydając 2 tysiące złotych, nie odczuwam tego aż tak bardzo. Mój ostatni zakup ogromnie mnie cieszył, a do tego był w promocji – popatrzcie sami! Prawda, że piękna?

HERBATY

Nie piję alkoholu, soków (ze względu na ilość cukru) i gazowanych napojów. Piję tylko wodę i HERBATY. Million herbat! Uwielbiam je i kupuje te dobrej jakości. Nie szkoda mi więc wydać 3-4 funty (ok 20 zł) na herbatę. Mam ich mnóstwo i dziennie wypijam przynajmniej 4. Bardzo lubię ten rytuał : ) Moja ulubiona na ten moment to mięta z lukrecją. Zawsze kupuję inne smaki, aby próbować coś nowego : )

PODRÓŻE

Kto nie lubi odwiedzać nowych miejsc? Chyba mało jest takich osób, a ja zdecydowanie do nich nie należę : ) Bardzo lubię zmieniać otoczenie, mieć przed oczami inne widoki i poznawać inne zwyczaje – nawet typowo lokalne. Dlatego robię to często (w miarę możliwości) i nie szkoda mi na to pieniędzy. Kiedyś zadowoliłoby mnie byle jakie miejsce, najtańszy hostel, byle gdzieś się przespać, a jak najwięcej zwiedzić. Im jestem starsza, tym żaden coachsurfing czy spanie w hostelu bez łazienki nie jest mi w głowie. Oczywiście w granicach rozsądku, ale raczej nie żałuję pieniędzy na ładny, schludny hotel/airbnb, do którego nie będę brzydziła się wejść.

Nie ukrywam, że lubię wydawać pieniądze na swoje zachcianki (czasem jest ich dużo ) więc przyjęłam taką zasadę, że skupiam się na zarabianiu niżeli na oszczędzaniu, gdzie tylko mogę. Jestem osobą dość przedsiębiorczą i zawsze szukam nowych sposobów zarobienia pieniędzy niżeli sposobów na duże oszczędzanie. Dzięki temu mogę pozwolić sobie na więcej przyjemności i rzeczy, które lubię, a przy okazji znajduję nowe możliwości zarobkowe 🙂

P.S Na włoskie lody to chyba wydaję najwięcej pieniędzy haha! 🙂


A jak to jest u Was? Na co NIE żałujecie pieniędzy ? Preferujecie oszczędzanie czy zarabianie? Macie jakieś ciekawe dla mnie porady w tej kwestii ? 🙂

33 thoughts on “Rzeczy, na które nie szkoda mi pieniędzy

  1. Ja w przeciwieństwie do Ciebie lubię sprzątać 🙂 wiec nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś kręciłby się po moim domu i robił to po swojemu, czyli inaczej niż ja 🙂 Ale wiadomo, nie każdy musi to lubić 🙂

    Ja nigdy nie żałuję pieniędzy na… synka 🙂 Sama nie zawsze miałam to, co chciałam, w zasadzie miałam tylko potrzebne rzeczy. Staram się synka nie rozpieszczac, ale nie zawsze mi to wychodzi 🙂

  2. Dobre z tą panią sprzatającą 🙂 Ale poza tym to mamy całkiem podobną listę rzeczy, na które nie żałujemy pieniędzy, ja przede wszystkim na organiczne produkty.

  3. Ja nie żałuję pieniędzy na książki dla dzieci. Mamy ich już tak dużo że jeden pokój w domu stanowi biblioteczka, a w niej kilka regałów. Mimo trójki dzieci i częstego bałaganu nie potrafię wziąć pani do sprzątania, choć często by się taka przydała 😉

  4. U mnie jest podobnie z tym jedzeniem na mieście. Lubimy to razem z narzeczonym i jemy wtedy, gdy mamy na to ochotę. Wydajemy na to sporo pieniędzy, ale sprawia nam to przyjemność 🙂 Innych słabości nie mamy 😀

  5. Ja też z czasem zmieniłam swoje priorytety. Wcześniej kupowałam najtańsze produkty spożywcze, by móć oszczędzić na imprezy 🙂
    Teraz nie żałuję sobie na dobre jedzenie, wino i kawę, na dobre buty, kupiłam dobry zegarek i jeszcze nie oszczędzam na komsetykach do pielęgnacji twarzy i ciała 🙂 Z podróżami na razie jest tak, że wolę schludny ale tani hostel, a wtedy mogę pozwolić sobie na dłuższe wakacje w danym miejscu 🙂

  6. Chociaż nie jestem maniakiem wydawania pieniędzy – bo wyznaję zasadę ”Najlepsze rzeczy są za darmo” , (jak choćby wschody słońca) , to też mam swoją mini listę:
    – numer 1 – podróże!!! Na to przeznaczam najwięcej.
    – numer 2 – góry – łączy się z punktem 1
    – numer 3 – wysokiej jakości odzież sportowa (np. ta do wspinaczki) oraz wszelkie inne sprzęty, buty, kaski, raki… (tak, tak… idą na to piękne okrąglutkie sumki) – Ale przynajmniej wiem, że wydane z pożytkiem, bo służą i wspomagają moje bezpieczeństwo.
    – numer 4 – żywność (tak, staram się jadać… ha , ha )
    – numer 5 – czasem jakiś łaszek (podobnie, jak Ty wyznaję zasadę, że lepiej postawić na jakość, nie ilość więc z obecnej garderoby jestem bardzo zadowolona; mam tam głównie perełki – a rzeczy niepotrzebnych z natury się pozbywam ——- ale stanowi ona dla mnie ostatnią ostateczność, bo tak zwyczajnie mi szkoda czasu na zbyt częste zakupy. )

    Jak widać, każdy człowiek jest inny – ale to bardzo dobrze, bo gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, nie potrzebowalibyśmy luster. 🙂

    Dla mnie wpis mega pozytywny, bo skłania do rachuby, porównania, wyciągnięcia wniosków.

    1. dziekuje za napisanie swojej listy! Ciesze sie, ze rowniez lubisz podroze i nie zalujesz na to pieniazkow!

  7. Ja też kocham jeść i podróżować. Soki piję rzadko ale wyciskane, albo tak jak Ty herbatę którą dobrą też kupuję mam swoje ulubione miejsca.
    Swoją drogą fajny temat wpisu

  8. Jedyne z Twojej liście na co nie oszczędzam są wycieczki ale to tylko dlatego że zawsze znajduję fajne i nie drogie rozwiązania za to na restaurację zawsze jakoś mi szkoda 😉

  9. Moja lista wygląda zgoła inaczej. Ale faktycznie nie oszczędzam na zdrowiu, a to łączy się ze zdrowym odżywianiem, które tanie nie jest

  10. Ja znowu wolę wydać pieniądze na zobaczenie konkretnego miejsca, niż wypasiony nocleg. Dlatego właśnie często korzystam z Couchserfingu czy Airbnb 🙂 Po zeszłorocznej podróży po Norwegii pokochałam też spanie w namiocie – żaden hotel nie zastąpi tych wrażeń! 🙂

    1. Aniu, za jakis czas bedzie o tym post. Na obecna chwile nie jestem jeszcze gotowa o tym glosno mowic.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *