Rzeczy, których nie uczą w szkołach, a powinni!

Bądźmy szczerzy – system edukacji oraz profil nauczania w szkołach jest od lat niedopracowany, dla przeciętnego ucznia wręcz nużący, a co najważniejsze bezużyteczny. Jednym słowem jest po prostu kiepski. W szkołach obecnie przyswajamy wiedzę która nie przygotowuje nas do prawdziwego życia, życia po szkole i czasów, w których żyjemy.  

Niestety, osoby odpowiedzialnie za system edukacji i program nauczania najwidoczniej mają inne zdanie na ten temat.

Do teraz nie rozumiem dlaczego uczono mnie tyle zbędnych rzeczy, na przykład budowa pantofelka, czy skomplikowane związki chemicznie, nie mówiąc już o uczeniu się na pamięć dat historycznych, których i tak w ogóle nie pamiętam. Ile razy słyszałam, że nigdy nie wiem co mi w życiu będzie potrzebne.

Zdecydowanie budowa pantofelka to wiedza, którą będę wykorzystywać bardzo często. Wy pewnie też, prawda?

Dlaczego nikt jeszcze nie zauważył, że żyjemy w czasach, w których wujek Google jest najlepszym przyjacielem człowiek i odpowie na większość pytań w ciągu kilku sekund. Jeśli potrzebuję dowiedzieć się, kiedy była wojna domowa w Hiszpanii to wpisuje w Google i już wiem. Nie muszę uczyć się tego na pamięć i poznawać całej historii w szczegółach.

Pomimo tego, jak szybko świat się zmienia, od wielu lat program nauczania w szkołach jest praktycznie niezmienny. Tego, czego uczyli się nasi dziadkowie i rodzice, uczymy się również my i prawdopodobnie będą uczyły się nasze dzieci.

No może z małą różnicą – nas i kolejnych pokoleń nie bije się już linijką po palcach, kiedy nie potrafimy wyrecytować symboli z Tablicy Mendelejewa

Świat się zmienia, rynek pracy jest niestabilny, powstają nowe zawody, jak YouTuber, Coach czy Bloger. Technologia rozwija się tak szybko, że za dekadę roboty będą wykonywać połowę naszych prac. Coraz częściej słyszymy, że papierek ukończenia uniwersytetu niewiele daje, a coraz więcej młodych ludzi marzy o własnych biznesach i pracy z domu.

I mimo tego wszystkiego, w szkołach nadal reazliowany jest praktycznie ten sam program nauczania, przez który przechodzili nasi dziadkowie. Jak to w ogóle jest możliwe?

Dlaczego we współczesnych szkołach nie uczą nas jak efektywnie zarządzać czasem czy pieniędzmi. Dlaczego spędzamy mnóstwo czasu ucząc się o malarzach z renesansu, czy analizujemy wiersze Mickiewicza, a nie uczymy się jak napisać dobre CV, jak założyć firmę, czy jak rozwiązywać konflikty z innymi ludźmi?

Najważniejszych rzeczy, które powinniśmy wiedzieć jako dorośli ludzie, nie są przekazywane nam w szkole.

Wszystko o czym będę dzisiaj mówić, co jest istotne w życiu każdego młodego człowieka, nie nauczono mnie w szkole. Wszystko to nauczyłam się sama. Z różnych źródeł – książek, kursów online, czytania blogów i osobistego doświadczenia życiowe. Bardzo bym jednak chciała, aby moje dzieci taką wiedzę zdobywali już w szkole. 

Możecie pomyśleć, że się wymądrzam, a niektóre osoby pewnie sobie pomyślą, że jestem po prostu z generacji Millenials (generacja Y) stąd takie moje myślenie. Ale tak całkiem na poważnie?

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego nie uczą w szkołach tak istotnych rzeczy, jak: 

Zarządzanie czasem 

Zarządzanie czasem to zdecydowanie najważniejsze umiejętności, którą powinniśmy nauczyć się w szkole. Dlaczego? Ponieważ ilość czasu, którą każdy z nas ma na tym świecie jest ograniczona. Nie można go zatrzymać, ani spowolnić. Jest ograniczonym zasobem i tym samym jest czymś najcenniejszym co mamy. Wszystko inne możemy zdobyć lub kupić, czasu niestety nie. On po prostu mija.Dlatego jest to tak istotne, aby z pojęciem zarządzanie czasem zapoznać się jak najszybciej.

Istnieje mnóstwo strategii i wskazówek dotyczących poprawnego zarządzania czasem. Wystarczyłoby zatem poświęcić kilka lekcji na omówienie tej kwestii i uświadomienie młodym ludziom o istotności zagadnienia. Wiedza z zakresu poprawnego planowania swojego dnia i bycia produktywnym przyda się każdemu młodemu człowiekowi, a szczególnie tym, którzy są zmotywowani do odnoszenie sukcesów zawodowych.

Komu z nas nie jest wiecznie brak czasu? Myślę, że każdy z nas z  takich zajęć wyniósłby dużo cennych informacji.

Komunikacja

Kolejną niezwykle istotną zdolnością, której nie rozwijano w nas podczas programowej edukacji, jest umiejętność komunikacji. W szkole nie przekazano nam jak rozmawiać z innymi ludźmi, aby odbierali nas w zamierzony przez nas sposób. Jak być empatycznym, jak i kiedy należy słuchać, a kiedy mówić. Przecież to takie istotne zarówno w pracy, jak i w życiu codziennym.  

Co więcej, nastolatkowie pochłonięci życiem w Internecie, nie są świadomi, że konwersacja (zarówno w świecie realnym, jak i w sieci) jest jednym z najistotniejszych elementów egzystencji. Dlatego tak ważne jest, aby nauczyć młodych ludzi prawidłowo konwersować, zarówno z rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami, jak i z szefem, klientem i kolegą z pracy. Tych umiejętności naprawdę można się nauczyć i nie jest to takie trudne.  

Jak szukać pracy? 

Coraz więcej młodych ludzi nie idzie od razu na studia po zdaniu matury. Idą natomiast do pracy lub wyjeżdżają. I bardzo to popieram.

Problem pojawia się, kiedy muszę zacząć szukać pracy i zaczynają zadawać sobie pytanie, jak to zrobić? Od czego zacząć? 

Absolwenci szkół średnich, a nawet wyższych, po otrzymaniu dyplomu stają się zagubieni. Nie mają pojęcia o rynku pracy, nie wiedzą, jakie oczekiwania mają potencjalni pracodawcy, ani nawet w jaki sposób przyciągnąć wzrok rekrutera do wysłanego mu CV.

Dlaczego? Ponieważ nikt nas nigdy tego nie uczył! 

W zamian za to potrafią wymienić niziny i wyżyny w Azji.

Kiedy zaczęłam pracę jako doradca kariery, zdałam sobie sprawę jak wiele młodych ludzi nie ma pojęcia jak właściwie tę pracę znaleźć – jaki to jest ogromny problem wśród przyszłych absolwentów.

Ze mną też tak było kilka lat temu. Szukając swojej pierwszej pracy nie wiedziałam NIC. Popełniłam wszystkie możliwe błędy, dopóki nie sięgnęłam po poradniki, które w rezultacie pozwoliły mi poznać tajniki zatrudnienia i oczekiwań pracodawców.

Jednak, czy taką wiedzę nie powinnam wynieść że szkoły? Przecież efektywne szukanie pracy to umiejętność, która dla większości z nas będzie przydatna przez całe życie. Pozwoli ona na stabilne zatrudnienie, a to z kolei na rozwój osobisty oraz realizację celów i marzeń.

Samoobrona 

Rozmawiając z ludźmi (głównie z kobietami), zdarzyło mi się zadać im pytanie, czy potrafiłyby się obronić, gdyby ktoś je napadł. Okazuje się, że większość z nich (w tym ja) zna wyłącznie definicję samoobrony. Podczas lekcji wychowania fizycznego w szkole średniej i na studiach, nauczono nas zasad piłki nożnej i ręcznej i to tyle. Młode kobiety nie wiedzą w jaki sposób się bronić. Nie znają manewrów, których powinny użyć, gdyby próbowano je zaatakować.

Moim zdaniem każda kobieta powinna znać chociażby podstawy, przecież tu chodzi o nasze bezpieczeństwo, prawda?  

Lepiej wiedzieć jak się obronić gdyby była taka potrzeba, niżeli mieć nadzieję, że nigdy nie będziemy tego potrzebowali. 

Pierwsza pomoc

Podobnie wygląda kwestia pierwszej pomocy. Podczas dziesięcioletniej edukacji, na palcach jednej ręki można zliczyć szkolenia, jakie szkoła proponuję swoim uczniom w zakresie ratowania życia innym.

Czy pedagodzy nie są świadomi, że w skrajnych przypadkach wiedzą nt. pierwszej pomocy może skutkować życiem albo śmiercią? Zanim dojedzie pogotowie możemy, poprzez udzielenie bezpośredniej pomocy, zmniejszyć ryzyko utraty życia lub zdrowia. Uważam, że młodzi ludzie powinni wiedzieć, w jaki sposób działać podczas wstrząsów, odmrożenia, odwodnienia, czy zawału.

Powinni znać to tak dobrze jak znają tabliczkę mnożenia!

Wiedza na temat zastosowania CPR, zapobieganiu infekcji, czy zastosowaniu manewru Heimlicha, to tylko niektóre z ważnych aspektów, które powinno przyswajać się dzieciom i nastolatkom w ramach edukacji szkolnej. Niestety nie do końca tak jest.


Przyznam się Wam, że niewiele pamiętam ze szkoły. Nie przykładałam się ani do chemii, ani do biologii, ani do historii, bo najzwyczajniej w świecie wiedziałam, że ta wiedza nie będzie mi do niczego potrzebna.

Wszystko, o czym powyżej wspominam, nauczyłam się sama. Sięgałam po książki i czasopisma, kursy online oraz blogi, a czasem po prostu życie mnie tego nauczyło. Zamiast kontynuować naukę o malarzach renesansu, którą nieskutecznie próbowano wpoić mi w szkole, wolałam poznawać tajniki zarządzania czasem lub dowiedzieć się jak dobrze wypaść na rozmowie o pracę. Myślę, że wyszło mi to na dobre! 🙂

Czy to już wszystko, co powinniśmy nauczyć się w szkole? Nie, to tylko kilka umiejętności, z dość długiej listy rzeczy, których moim zdaniem powinniśmy nauczyć się w szkole. W przyszłym tygodniu przedstawię Wam kolejne.


Teraz jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Czy zgadzacie się ze mną, czy może uważacie, że obecny program nauczania jest całkiem dobry? Koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzach.

8 thoughts on “Rzeczy, których nie uczą w szkołach, a powinni!

  1. Ojjj edukacja to temat rzeka 🙂 Wydaje mi się jednak, ze dla większości nastolatków tematyka szukania pracy jest równie abstrakcyjna jak budowa pantofelka. Zarządzanie czasem sprowadza się do w wielu przypadkach do wyrzucenia pochlaniaczy czasu (ale jak to zrobić gdy net jest ogólnie dostępny wraz ze wszelkimi dobrodziejstwami i przeklenstwami?). Faktem jednak jest,że wiele z tych umiejętności nabywa się wraz z doświadczeniem. Ja ubolewam,ze w szkole średniej miałam tragiczne zajęcia z przedsiebiorczosci (!!!) – zamiast nabyć praktyczne umiejętności z zakładania firmy, rozliczania PITa, możliwości inwestowania, oszczędzania itd.,pakowano nam do głów teorie z systemów bankowych i rodzajach gospodarek ….. no i żałuję też, ze nie było praktycznych zajęć z ogarniania domu hehehe bo wielu moich rówieśników po dziś dzień nie umie przyszyc guzika czy też ugotować najprostszej zupy. …

    1. Dziekuje za komentarz. Mysle, ze dla 19 latka konczacego szkole szukanie pracy nie powinno byc juz obcym tematem, a szczegolnie pisanie CV:) Ja tez zaluje ze nie uczylismy sie tak istotnych rzeczy na przedsiebiorczosci. Jesli chodzi o rzeczy praktyczne z ”ogarnianiem” domu to troszke mam odmiene zdanie. Umiejetnosci jak przyszywanie guzika czy gotowanie zupy powinni nas nauczyc rodzice – takie jest moje zdanie 🙂

  2. W zasadzie masz rację 🙂 Ale gdybym miała wybór, to wolałabym w szkole nauczyć się podstaw kulinarii niż ustroju politycznego Wenezueli 😉 Kiedyś był chyba taki przedmiot jak technika…trochę majsterkowanie,trochę takie DYI.Teraz już chyba wycofano,szkoda.
    Nie wiem kto dokładnie pisze podstawy programowe,ale chyba lata świetlne muszą minąć, aby to z jakoś odświeżyć. Języki obce z reguly są nauczane stricte pod konkretny nadchodzący egzamin, a nie dla samej znajomości języka. Matma leży i kwiczy, niby program okrojony w stosunku do “starej matury” a i tak mnóstwo osób ma problem by wydusic te 30%. O co zatem chodzi? Mnóstwo wydawaloby sie zbednej teorii a i tak wiele osób bazuje na dodatkowych korepetycjach. Całe szczęście,ze ten etap już dawno za mną, ale z perspektywy czasu wiem, ze czas w liceum można było o wiele lepiej spożytkować.

  3. Ja pracuję w szkole podstawowej, więc patrzę na ten problem z jeszcze innej strony. Częściowo się z Tobą zgodzę, ale nie ze wszystkim. Jest sporo zajęć z udzielania pierwszej pomocy, są też zajęcia uczące komunikacji. Sama często je prowadzę. Niestety, program jest baaardzo przeładowany. Uczymy się dużo nieprzydatnych rzeczy, których i tak za chwilę się nie pamięta. Moim zdaniem powinno się przykładać większą wagę do nauki języka ojczystego. Pozdrawiam!

    1. Aniu, a w jakiej szkole pracujesz? Super slyszec ze prowadzicie takie zajecia! Naprawde wspaniale! Jakie Twoim zdaniem rzeczy nie sa przydatne? Zgadzam sie w 100% jesli chodzi o jezyk polski, ale jako jezyk, a nie literature.

      Pozdrawiam
      Kornelia

  4. Pracuję w szkole podstawowej integracyjnej w starszych klasach. Uważam podobnie jak Ty, że uczymy dużo niepotrzebnych rzeczy, długo by wymieniać 😉 Program mógłby być sporo okrojony. W zamian lepiej byłoby uczyć umiejętności bardziej przydatnych w życiu. Niby coś się robi w tym kierunku, ale to zdecydowanie za mało. Uważam też, że w szkole za dużo się dzieje. Impreza goni imprezę. Jeśli dziecko otrzymuje za dużo bodźców, staje się nadpobudliwe. Do tego spędza dużo czasu przed komputerem, telewizorem i trudno mu później wyciszyć się, skupić. Temat możnaby długo ciągnąć. Buźka!

  5. Program ma dać ludziom możliwość dalszego rozwoju w kierunku, który sobie wybiorą. Rozwinąć zainteresowania.
    Jest głównie po to, żebyś nie była idiotką, która nie wie, czym jest ten pantofelek, a co dopiero że mleko bierze się z krowy.
    Z pewnością powinno dorzucać się tego typu umiejętności praktyczne, ale okrajanie go jeszcze bardziej to krzyk osoby, która pewnie w szkole po prostu sobie nie radziła. A to radzenie sobie nie jest szczególnie trudne na obecną chwilę.
    Ludzie nie mając wiedzy ogólnej blokują sobie wiele dróg rozwoju. Nie zabierajmy tego zdolnym dzieciom. 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *