Relacja z Paryża – part 2

Ostatnie dwa dni w Paryżu minęły naprawdę fajnie. Wiedziałyśmy już co, gdzie się znajduje i łatwiej było nam poruszać się i odnajdywać różne miejsca. Zapraszam Was na relacje z dnia trzeciego i czwartego oraz połowy piątego!

Dzień 3 

To był bardzo intensywny dzień! Wieczorem byłyśmy starsznie wykończone i troszkę zmarznięte, ponieważ temperatura była dość niska przez cały dzień.

Poranek zaczęłyśmy od herbaty i croissanta w łóżku. Coś niesamowitego!

Croissant był jednak niewystarczający i poczułyśmy silną potrzebę zjedzenia francuskiej bagietki. Już poprzedniego dnia zauważyłyśmy piękną piekarnię w drodze do hotelu, dlatego wiedziałyśmy, dokąd się dziś udajemy.

Po drodze mijałyśmy wiele stoisk ze swieżymi owocami, warzywami i kwiatami. Nie zaskoczyłoby mnie to w ogóle, gdyby nie była to końcówka grudnia.

Piekarnia, choć mała, zrobiła na nas duże wrażenie. Chlebek był bardzo smaczny, obsługa miła i wystrój piękny. Zdecydowałyśmy się zjeść po prostu bagietkę z masłem i dżemem i to było jedno z lepszych śniadań, jakie jadłam!

   

A na koniec ”mały” deser

Po śniadanku udałyśmy się kolejny raz w stronę wieży, gdzie zrobiłyśmy mnóstwo zdjęć.

 

Po kilkugodzinnym spacerze, zmarznięte, dotarłyśmy do mojej ulubionej restauracji w Paryżu, z najpiękniejszym widokiem na wieżę Eiffle, Café de l’Homme .   

Ania zamówiła elegancko podane pieczone jabłko, a ja spróbowałam kolejnej herbaty i także tym razem się nie rozczarowałam.

Jednak najlepsze w tym miejscu były widoki….

 

Popołudnie spędziłyśmy na kolejnym spacerze ulicami Paryża, odkrywając coraz to piękniejsze miejsca.

W Paryżu nadal dekoracje świąteczne !

A wieczorem na kolację znowu wybrałyśmy włoską kuchnię…Obie ją uwielbiamy, więc naturalnie wizyty we włoskich knajpkach stały się stałym stałym punktem naszych spotkań 🙂

Po kolacji był czas na lody, kolejna nasza tradycja. Popatrzcie jak pięknie wyglądają!

 

Dzień 4

Dzisiaj śniadanie zdecydowałyśmy się zjeść w kalifornijskiej restauracji, aby przenieść się na chwilę z powrotem do Kalifornii. Marlon to malutkie, ale bardzo przyjemne miejsce na śniadanie i lunch.  Połączenie chleba, ricotty i truskawek to coś wspaniałego! Ani kanapka z awokado podobno również była wyśmienita.

Po śniadaniu udałyśmy się w kierunku Luwru. Ponieważ był to Sylwester, wiele ulic zostało już zamknięte i wszędzie było pełno policji.

Po spacerze zdecydowałyśmy się rozgrzać gorącą czekoladą w słynnej Angelinie, gdzie Coco Chanel była częstym gościem. Niestety kolejna była tak długa, że gdybyśmy się zdecydowały poczekać na naszą kolej, Nowy Rok przywitałybyśmy pod drzwiami Angeliny 🙂

Pospacerowałyśmy po okolicy, zjadłyśmy szybki lunch i wróciłyśmy do hotelu szykować się na Sylwestra! A i jeszcze zdążyłyśmy oglądnąć odcinek naszego ulubionego serialu – Gossip Girl!

Około godziny 22, Goeffrey odebrał nas z hotelu i udaliśmy się do portu, gdzie czekał już na nas statek, na którym spedziłyśmy sylwestrową noc. Pisałam już o tym we wczorajszym poście. Wspomnę raz jeszcze, że było wspaniale, po prostu cudownie. To był świetny pomysł. Serdecznie polecam wybrać się na rejs statkiem w Sylwestra w waszym ulubionym mieście.

 

Dzień 5

Ciężko było wstać i spakować się na lot, który miałyśmy o godz. 15.  Wstałyśmy około godziny 11, więc miałyśmy niewiele czasu na pakowanie, a już zupełnie nie było czasu na śniadanie, więc zjadłyśmy je na lotnisku.

Droga na lotnisko była bardzo przyjemna, piękne widoki. Piękna zima w Paryżu w Nowym Roku.

Paryż pożegnałam zakupami w Laduree

Lot minął mi całkiem przyjemnie, na zmianę spałam i pracowałam, ponieważ następnego dnia trzeba było wrócić do pracy. Podróż liniami Air France należała również do przyjemnych doświadczeń. Obsługa naprawdę na wysokim poziomie.

Kilka dni w Paryżu minęły bardzo szybko, za szybko. W ciągu kilku dni Paryż stał się moim ulubionym miastem w Europie, do którego będę bardzo często wracać i oczywiście polecam każdemu i każdej z Was.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *