Podsumowanie stycznia/ulubieńcy miesiąca

Jest to mój pierwszy wpis z kategorii podsumowanie miesiąca/ulubieńcy miesiąca. Nie jestem pewna, z jaką częstotliwością takie wpisy będą pojawiać się na moim blogu, ale na pewno co jakiś czas będę się z Wami dzielić ,,polecajkami”. W tym miesiącu trafiłam na kilka rzeczy, które z przyjemnością mogę polecić.

Prawdę mówiąc, nie mogę uwierzyć, że już mamy luty. Jestem pewna, że wielu z Was ma podobne odczucia. Pamiętam jak wczoraj Sylwestra w Paryżu, a tu już mamy luty. Styczeń zleciał mi w błyskawicznym tempie, głównie z powodu naprawdę sporej ilości pracy, a do tego doszły egzaminy. Niewątpliwie przesadziłam z pracą, bo bywały dni, że kończyłam pracować o godz. 21, po czym siadałam do przygotowań do sesji. To było już dla mnie za dużo. Zapomniałam na chwilę, że muszę o siebie bardzo dbać (ze względu na chorobę) i skończyło się tak, iż pewnego dnia mój organizm powiedział dość i ,,odchorowywałam’’ to przez parę dobrych dni. Podsumowując, mój styczeń upłynął pod hasłem praca i szkoła (egzaminy), ale był jak najbardziej udany dla mnie dobrym miesiącem.

Spędziłam go między Warszawą a Londynem, załatwiłam wiele istotnych spraw, z czego się bardzo cieszę. Kolejną dobrą rzecz w tym miesiącu jest fakt, iż mam już swoje ukochane auto z powrotem. Ze względu na wypadek samochodowy, który miał miejsce w listopadzie, dwa miesiące funkcjonowałam bez swojego auta. W tym czasie miałam okazję jeździć chyba 4 różnymi autami zastępczymi i powrót do auta, którym jeżdżę od 2 lat był wielką przyjemnością. Często narzekałam na to auto w ostatnich roku, ale po tych dwóch miesiącach doceniłam, jak dobrze się nim jeździ. Odczuwam ogromną różnicę w komforcie jazdy miedzy na przykład Audi a innymi markami – to niesamowite! Początkowo myślałam, że po wypadku już nigdy nie wsiądę do tego auta. Pierwszy tydzień strasznie bałam się jeździć, ale teraz już jest w porządku, z czego bardzo się cieszę! A tak wyglądało moje auto chwilę:

Po wypadku:

i teraz:

Nie wiem jak to możliwe, dla mnie to magia i czarny, ale dla mojego taty – jak on twierdzi – to nie było nic wielkiego do zrobienia 🙂

Kolejny styczniowym pozytywem jest to, że zaplanowałam kilkudniowy wyjazd do miejsca, które zawsze bardzo chciałam odwiedzić i – szczerze mówiąc – już nie mogę się doczekać maja!

Ostatnia rzecz, o której chciałam wspomnieć, to fakt, iż 31 stycznia minął miesiąc, odkąd ruszyłam z blogiem. Minął tylko miesiąc, a nie mogę być bardziej szczęśliwa, gdyż ilość ,,wejść” na bloga przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Dostałam wiele miłych wiadomości i komentarzy, za co Wam bardzo dziękuję! To był naprawdę fajny miesiąc blogowania i jestem pewna, że kolejne będą jeszcze lepsze!

Podsumowując, to był bardzo udany miesiąc. Udało mi się również zrealizować większość założonych celów na ten miesiąc, z czego jestem niezmiernie zadowolona.

Luty zapowiada się jeszcze ciekawiej. Znowu będę kursować między Warszawą a Londynem, natomiast na pewno nie będę już tak intensywnie pracowała. W tym miesiącu skupiam się przede wszystkim na sobie. Zaplanowałam wizyty u kilku lekarzy, ponownie zapisałam sie na jogę oraz zamierzam spędzić troszkę czasu w salonie kosmetycznym. W styczniu nie było mnie tam ani przez chwilę. Zima w Polsce dała mi nieźle w kość i moja skóra woła o pomoc. Poza tym rozpoczęłam dietę bezcukrową i to jest zarówno największy, jak i najtrudniejszy dla mnie cel na ten miesiąc. Trzymajcie kciuki! To już kolejny raz (ostatnio w zeszłym roku) i to zawsze jest dla organizmu duży wysiłek, na pewno dla mojego.

ULUBIEŃCY STYCZNIA

A teraz przejdźmy do ulubieńców stycznia. Mimo natłoku zajęć, pojawiło się też kilka rzeczy, które sprawiły mi dużo radości.

Zegarek MTVM 

Wspominałam Wam już w grudniu, że jestem zachwycona tymi zegarkami i to już kolejny, który równie bardzo mnie zauroczył. Jest piękny, klasyczny, kobiecy, czyli dokładnie to, co lubię i oczekuję od akcesoriów.

Tusz do rzęs Estée Lauder Sumptuous Infinite 

Jestem dość wybredna jeśli chodzi o tusze do rzęs – dużo się po nich spodziewam. Wypróbowałam już wiele tuszy w swoim życiu i nadal szukam ideału, aczkolwiek ta mascara jest naprawdę godna polecenia. Szczoteczka idealnie rozdziela rzęsy i bardzo ładnie podkreśla rzęsy, a do tego wydłuża – czego przede wszystkim od tego produktu oczekuje. Ponadto jest naprawdę bardzo czarna, co również jest dla mnie bardzo ważne! Serdecznie polecam.

 Odżywka do włosów INSIGHT

Kupiłam tę odżywkę w sklepie Hani, o którym wspominałam Wam już kilka razy. Słyszałam o niej dużo dobrych opinii, dlatego zdecydowałam się wypróbować ich produkty. Odżywkę do włosów używam na co dzień i sprawdza się naprawdę świetnie. Moje włosy są mięciutkie. I przede wszystkim mniej się elektryzują, co jest dla mnie zawsze wielkim problemem.

Dzienniczek jednozdaniowy  

To dziennik, w którym każdego dnia zapisujemy jedno/dwa zdania, zazwyczaj jest to podsumowywanie naszego dnia. Dziennik zaczęłam prowadzić jeszcze w Stanach i – wierzcie mi – bardzo fajnie jest wracać do miłych wspomnień i opisanych chwil. Miło jest poczytać, co robiłam w tym samym czasie 3 lata temu! Kiedy teraz to czytam, okazuje się, o ilu rzeczach już zapomniałam! Zapisanie jednego zdania np. “Spacer po plaży i pyszny obiad w The True Kitchen” zajmuje dosłownie minutę, a po latach przywołuje naprawdę miłe wspomnenia. Tak, jak wspomniałam, ten dziennik jest ze mną już od wielu lat, ale odłożyłam go na jakiś czas. W tym miesiącu ,,wróciliśmy’’ do siebie i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że tym razem będę bardziej systematyczna. I że nie rozstaniemy się znowu na tak długo!

Herbata Pukka Cleanse

Prawdę mówiąc, od dawna już zamierzałam wypróbować tę herbatkę, ale zawsze znajdowałam inne, ciekawsze niż herbata Detox. Natomiast, kiedy odwiedziłam Whole Foods zaraz na początku stycznia, wiedziałam, że to jest herbata, którą powinnam pić w tym miesiącu. Po Świętach oraz pobycie w Paryżu, gdzie raczej nie zajadałam sie zdrowymi posiłkami, wiedziałam, iż mój układ pokarmowy potrzebuje oczyszczenia. Próbowałam wcześniej wielu innych herbatek tzw. oczyszczających, ale wiekszość z nich byla zwykle za mocna i podrażniała moje jelita lub w ogóle nie działała. Detox Tea jest dla mnie idealna, ponieważ jest delikatna, dość smaczna i nie podrażnia mojego ukladu poakrmowego, który jest naprawdę delikatny.

 Sok marchwiowy: 

Już jako dziecko jadłam bardzo dużo marchewek. Pamiętam, jak dziadek przygotowywał mi zawsze sałatkę z marchewki i jabłka. To było coś pysznego! Od kilku lat jem również marchewki jako przekąskę, ale z jakiegoś powodu to się zmieniło 2 miesiące temu. Nie pamiętam, jaki był tego powód, pewnie mi się troszkę ,,przejadła”;;). Któregoś dnia moja współlokatorka poleciła mi ten sok i będąc przypadkiem w Biedronce, przypomniałam sobie o tym i oczywiście kupiłam i od razu zakochałam się w jego smaku! Przesmaczny! Słodki, a zarazem bardzo deliaktny. Skład oczywiście jest wspaniały, ponieważ składa się tylko z marchewki. Uwaga! Do spożycia przydatny tylko w dniu zakupu. Od tamtej pory piję przynajmniej 3 buteleczki w tygodniu i zawsze rano nie mogę się doczekać, kiedy bedzie czas na picie soku marchewkowego. Jest to mój największy ulubieniec tego miesiąca! Zapraszam Was do Biedronki! Nie będziecie żałować!

Lody z Whole Foods: 

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o czymś, co zauroczyło mnie w tym miesiącu z mojego ulubionego sklepu w Londynie, o którym wspominałam już wielokrotnie! Produktem miesiąca z Whole Foodsa są….LODY!

Już jakiś czas temu zwróciłam uwagę na te małe kuleczki w zamrażarce, ale dopiero w styczniu zdecydowałam się je wypróbować i żałuję, że dopiero teraz. Mochi Ice cream, czyli po prostu takie male kulki lodowe, są popularne w Japonii. W Whole Foods oferują ich zdrowszą wersję. Do wyboru jest kilka smaków, ja zdecydowanie stawiam na kuleczki kokosowe. Są obłędne! Smak jest bardzo delikatny, a zarazem dość wyrazisty. Dla mnie te kuleczki zarówno w smaku, jak i w wyglądzie przypominają gumę balonową! Są naprawdę przepyszne. Oczywiście nic nie przebije włoskich gelato, jednakże jako ,,zdrowszy deser’’ na pewno są godne polecenia.

Piosenka: Te Extrano  

Nie mam pojęcia, dlaczego akurat ta piosenka, ale towarzyszyła mi przez cały miesiąc i nadal nie mam dość!

Cytat miesiąca: 

 

A jak Wam minął pierwszy miesiąc 2017 roku? Mam nadzieję, że również był udany! 🙂

4 thoughts on “Podsumowanie stycznia/ulubieńcy miesiąca

  1. Fajnie, że pokonałaś strach po wypadku i ponownie wsiadłaś za kierownicę, to bardzo ważne żeby zrobić to szybko, bo czym dłużej człowiek zwleka, tym bardziej strach narasta.
    Maj to jeden z najlepszych miesięcy na wakacje, temperatury są przyjemna, a ludzi jeszcze nie tak wielu, bo sezon przeważnie dopiero się zaczyna. Gdzie się wybierasz? Stawiam na morze śródziemne, Włochy?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *