Piknik z chłopakami – Richmond Park

Wspominałam Wam już jakiś czas temu, że bardzo lubię londyńskie parki. Każdy wydaje mi się piękny i wyjątkowy na swój sposób. Ciężko mi określić, który jest dla mnie numerem jeden. Gdybym musiała wybierać zapewne byłby to Hyde Park, ponieważ ten park znam najlepiej, często tam bywam, na przykład na pikniki i naprawdę bardzo go lubię.

Jednak w ostatni weekend odwiedziliśmy okolicę, w której nigdy wcześnie nie byłam, a właśnie tam znajduje się Richmond Park, który od razu skradł moje serce, a raczej jego ‘’domownicy’’.

Jak tylko zobaczyłam słońce za oknem w niedzielę rano i tym samym pięknie zapowiadającą się pogodę, od razu wiedziałam, że to dobry pomysł, aby wybrać się do Richmond Parku.

Richmond Park jest największym królewskim parkiem w Londynie, jednym z największych parków miejskich w Europie, a co więcej, parkiem pełnym wiewiórek, królików, łabędzi, papug, ale przede wszystkim parkiem pełnym JELENI i DANIELI! Tak, nie żartuję!

Oto gospodarze Richmond Parku:

Zobaczcie jak na mnie spogląda. Pewnie podoba mu się moja sukienka!

Niesamowite jest to, jak są one oswojone i w ogóle nie boją się ludzi.

Co mnie baaardzo ucieszyło – jak widać na poniższym zdjęciu!

Jeśli lubicie długie, beztroskie spacery na łonie natury, relaksujące krajobrazy i zwierzęta to jest to idealne miejsce na niedzielne popołudnie

Jest to jedno z miejsc w Londynie, do którego warto ‘’uciec’’ na chwilę, aby zapomnieć o zgiełku tego miasta, poczuć się przez chwilę wolnym i w zgodzie z naturą. Nam, a przede wszystkim mojemu chłopakowi, który pracuje w centrum, gdzie jest wiecznie pełno ludzi i wieczny zgiełk, taki wypad dobrze zrobił.

Po przywitaniu z domownikami i krótkiej konwersacji, udaliśmy się w głąb parku poszukać dobrego miejsca na piknik. Ciężko było się zdecydować, gdyż gdziekolwiek nie spojrzysz, wszędzie jest tu pięknie. W końcu znaleźliśmy idealne miejsce pod dębami.

Szybko rozłożyliśmy nasze koce i zabraliśmy się za konsumpcję smakołyków, które wcześniej kupiliśmy – oczywiście – w moim ukochanym Whole Foodsie!

Podczas lunchu towarzyszyły nam cudowne widoki gdziekolwiek nie spojrzeliśmy.

Na koniec pożegnaliśmy się z gospodarzami i obiecaliśmy szybki powrót!

Niestety, oprócz pięknych krajobrazów, cudownej panoramy Londynu, otaczającej nas zieleni i towarzyszących nam zwierząt, spotkaliśmy również mniej urocze osobniki – kleszcze, co mnie osobiście bardzo przeraziło. Naprawdę trzeba tutaj na nie uważać.

Zawsze jestem bardzo zdziwona, kiedy rozmawiam z Londyńczykami lub ludźmi mieszkającymi tutaj od wielu lat, który wspominają, że jeszcze nigdy nie odwiedzili tego parku. Fakt, nie jest on w centrum, ale uwierzcie mi na słowo – naprawdę warto tu wybrać się. Choćby po to, aby zawrzeć nowe przyjaźnie z gospodarzami, tak jak mi się to udało haha!

Drodzy Londyńczycy, jeśli jeszcze z jakiegoś powodu nie udało Wam się dotrzeć do Richmond Parku, koniecznie zróbcie to jeszcze tego lata! Weźcie ze sobą kocyk, kilka pyszności piknikowych i nacieszcie się tą ciszą, która w Londynie jest rzadko spotykana! A i nie zapomnijcie przywitać się z Gospodarzami – czasem trzeba trochę ich się naszukać, ale gwarantuję, że będzie warto!

Otherwise, You have no i-deer what you’re missing!

15 thoughts on “Piknik z chłopakami – Richmond Park

  1. Ach…, uwielbiałam londyńskie parki, nawet te mniejsze, nieznane, “dzielnicowe””. Zawsze mnie to urzekało, idziesz sobie pośród zabudowań, a tu nagle “wyrasta” park, z morzem trawy i piękną roślinnością. To jedna z wielu rzeczy, za którymi tęsknię myśląc o Londynie i UK.
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

  2. Cóż za sielskie widoki. Niektóre miejsca naprawdę zachwycają ♡♡
    Twoja sukienka naprawdę boska

    1. w UK mieszkam prawie 3 lat ( z mala przerwa na kilka miesiecy w Polsce). Nastepnym razem jak tu bedziesz! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *