Perełki roku 2017, czyli najlepsze i najczęściej używane przeze mnie rzeczy w 2017 roku

Kochani, mam nadzieję, że mieliście cudowną końcówkę roku, a przerwę świąteczną wykorzystaliście w pełni na odpoczynek. Jestem niezmiernie podekscytowana, że już mamy Nowy Rok! Ja jestem na niego w pełni gotowa. Czekam z niecierpliwością na kolejne wyzwania, zmiany i przygody w 2018! A Wy?

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi ulubionymi produktami oraz rzeczami, których najczęściej używałam w 2017 roku. Takie wiecie, perełki, które sprawiały mi dużo radości i zdecydowanie niektóre z nich ułatwiały mi życie.

Poniżej znajdziecie listę moich hitów roku 2017, które zdecydowanie przechodzą ze mną do 2018!

 

Samoopalacz St. Tropez  

Do samoopalaczy byłam raczej sceptycznie nastawiona, dopóki nie spróbowałam właśnie tego produktu. Spełnia wszystkie moje wymagania. Pięknie „opala”, nie śmierdzi, nie brudzi ubrań, a ponadto rozprowadza się równomiernie i nie robi plam. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, używam go bardzo często, a dzięki czemu moja buzia zawsze wygląda na ładnie opaloną i to nawet zimą!

Link tutaj 

Czarny płaszcz/trench  

Od lat szukałam idealnego płaszcza na wiosnę/jesień. Niestety większość była zwykle za krótka, niedopasowana, za droga, wykonana z kiepskiego materiału itd. W końcu, w tym roku trafiłam na ten wymarzony.

Dla mnie jest najpiękniejszy. Dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. A te guziczki!!! Uważam, że leży na mnie idealnie, a do tego pasuje mi naprawdę do wielu stylizacji.

Obecnie jest w promocji. Cena jest niższa aż o 50% WOW!

Link tutaj

 Odżywka do rzęs Dior 

 Niestety nie zostałam obdarzona długimi rzęsami, co więcej, jako, że jestem z natury blondynką , moje rzęsy są jasne, więc bez maskary się nie obejdzie. Doklejanych rzęs też nie lubię, więc muszę sobie radzić inaczej. Sprawa stała się prostsza, kiedy pierwszy raz kupiłam odżywkę Diora. Używam jej od kilku miesięcy i jestem pod mega wrażeniem jak pięknie wydłuża moje rzęsy! Nie skleja, nie osypuje się, wytrzymuje dobrych kilka godzin. Czego chcieć więcej? Naprawdę rewelacyjny produkt. A która kobieta nie marzy o długich rzęsach?

Link tutaj

 Granola 

 Zdecydowanie granola, jogurt naturalny i owoce to moje ulubione śniadanie. W tym roku odkryłam przepyszną granolę z dobrym składem. Od tamtej pory co tydzień niecierpliwie czekam na weekend i pyszne śniadanko z granolą w roli głównej! (ze względu na obecność glutenu, granolę jem raz w tygodniu). Polecam Wam spróbować – Foodgasm gwarantowany!

Dostępna w większości sklepach w Anglii

Szybkowar  

 

Śmieję się do siebie umieszczając szybkowar w tej liście – jak dorośle to brzmi – haha, ale naprawdę zakup tego urządzenia to była jedna z lepszych decyzji zakupowych tego roku! Używam go prawie codziennie. Lubię fakt, ze wszystko wkładam do jednego garnka, zamykam na 20-30 minut i voila, obiad gotowy!

A wiecie co jest w tym wszystkim najlepsze? Jedzenie przygotowane w szybkowarze jest zdrowsze, bardziej esencjonalne, ma intensywniejszy kolor, zachowuje swoją soczystość, a w dodatku wewnątrz dań pozostają wszystkie składniki odżywcze.

Oszczędzam czas i pracę własnych rąk, bo nie mam sterty naczyń czekających na pozmywanie po przygotowaniu takiego obiadu. Idealny pomocnik każdej Pani domu 😉

Link tutaj podobny

 

Maska do włosów Caviar Anti-Aging Moisture Replenishing Masque 

Maskę tę odkryłam dwa miesiące temu, ale już wiem, że zostaniemy ze sobą na dłużej. Żadna maska do te pory nie sprawiała, ze moje włosy są takie mięciutkie i gładkie. Dodaje blasku, wywołuje uczucie świeżości oraz lekkości i sprawia, że moje włosy wyglądają zdrowo. Chociaż jest trochę droga, to naprawdę warto w nią zainwestować. Dziewczyny nie pożałujecie, uwierzcie mi 🙂

Link tutaj

Wrapy wegańskie 

To zdecydowanie moje odkrycie roku, ale również produkt, którego szukałam od wielu miesięcy. Uwielbiam jeść tortille, ale niestety ze względu na skład zwykłych wrapów przestałam je jeść już kilka lat temu. Cieszyłam się jak dziecko, kiedy któregoś dnia wpadłam na te wrapy będąc w Whole Foodsie. Skład mają świetny, smakują dobrze, a przede wszystkim sprawiają, że mogę bez problemu szykować sobie ulubione tortille, które od tamtej pory jadam przynajmniej 2 razy w tygodniu. Jedyny minus to cena, są dość drogie, ale jeśli tak jak ja zwracacie uwagę na skład, to naprawdę warto!

Link tutaj

 Mus kokosowy Anny Lewandowskiej 

Parę miesięcy temu złożyłam pierwsze zamówienie u Ani Lewandowskiej. Byłam ciekawa jej batonów, jak i tego musu, który chwali cały Instagram.

Batony były dla mnie przeciętne, ale to raczej dlatego, że nie przepadam za produktami Raw, natomiast mus kokosowy to zdecydowanie produkt do którego będę stale wracać. Dodaję odrobinę do owsianek, a smak zmienia się diametralnie. Łyżka miodu i łyżka musu sprawia, że moja owsianka jest super słodziutka! Naprawdę Wam polecam. Nawet mojemu chłopakowi bardzo posmakowało i prosi mnie, abym dodawała mu ten mus do słoiczków z owsianką, którą robię mu do pracy : ) Poza tym ja uwielbiam wszystko, co kokosowe, wiec dla mnie bomba!

Link tutaj

Serum Estee Lauder   

Serum, o którym dobry rok lub dwa lata temu huczał cały Internet. Ja używam go od ponad roku. Moja skóra bardzo go lubi i jest po nim naprawdę mięciutka i gładziutka 🙂  Lubię to uczucie kiedy wstaje rano i czuję jak dobrze nawilżona jest moja cera. Używam go zwykle na noc. Cena jest wysoka, ale na obecną chwilę nie znalazłam lepszego zamiennika. Jestem pewna, że zostanie ze mną na kolejny rok : )

 

10-Minute Planner 

Oczywiście w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć planera, który stworzyłam w tym roku i któremu oddałam się w 100% przez ostatnie 3 miesiące. Efekt finalny bardzo, ale to bardzo mnie zadowala, a miły feedback od osób, które już go kupiły sprawia, że skaczę z radości!

Cały koncept stosuję już od ponad roku stąd też mogę z czystym sumieniem (nie dlatego, że to mój produkt) polecić planer osobom, które lubią organizować swój czas oraz nadawać priorytety rzeczom do zrobienia, zwiększając w ten sposób swoją produktywność. Planer polecam także osobom dbającym o swoje zdrowie i samopoczucie, ponieważ i na kontrolowanie tych rzeczy znalazło się miejsce w planerze. Co więcej, w planerze na każdy dzień jest również miejsce na zapisanie w jednym zdaniu jak Wam minął dzień – taka krótsza forma pamiętnika, dzięki czemu możemy wracać do tego, co się wydarzyło u nas danego dnia i miło sobie go powspominać. A to wszystko w jednym miejscu!

Dodatkowo jest miejsce na zapisanie celów, planowanie miesiąca, tygodnia budżetu i podróży. Znajdziecie także cytaty motywacyjne na każdy dzień. A to wszystko w jednym miejscu! Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Dziś i jutro mam dla Was zniżkę 15% na planner z kodem PLANNER15

Czas dostawy planera w Polsce i w UK to 2-3 dni robocze.  

Zapraszam do sklepu www.tenminuteplanner.com


A jakie Wy mieliście perełki w tym roku? Co używaliście najczęściej?

3 thoughts on “Perełki roku 2017, czyli najlepsze i najczęściej używane przeze mnie rzeczy w 2017 roku

  1. Trench faktycznie bardzo fajny, leży jak druga skóra. To taki element garderoby, który powinien znaleźć się u każdej eleganckiej kobiety.

    Diorshow Maximizer mnie zainteresował. Czaję się na niego już od dłuższego czasu, chyba dokładnie od dnia, kiedy po raz pierwszy o nim wspomniałaś. Nie mam kiepskich rzęs, myślę nawet, że znalazłyby się kobiety, które mogłyby mi pozazdrościć ich długości i “obfitości”, ale jeśli istnieje możliwość, by jeszcze bardziej je podrasować w naturalny sposób, to dlaczego by nie skorzystać? Nie chcę jednak iść w stronę sztucznych i bardzo nienaturalnych rzęs. I tak wystarczająco dużo kobiet już je ma. Nie podoba mi się taki efekt.

    Zdziwiłaś mnie stwierdzeniem, że z natury jesteś blondynką! Jak to?! Cały mój światopogląd legł w gruzach 😉 Ten ciemny kolor włosów bardzo Ci pasuje. Nie sądziłam, że farbujesz włosy z blondu na ciemny brąz/czerń.

    Mam mieszane uczucia odnośnie do serum Estee Lauder. Miałam w przeszłości kilka butelek, ale ostatnio się poddałam i przestałam je kupować. Nie do końca odpowiada mi konsystencja, nie widziałam efektów wartych takich pieniędzy, więc postanowiłam poeksperymentować z innymi kosmetykami. Teraz stosuję linię Energie de Vie Lancome, niedawno zaczęłam też używać osławionego kremu pod oczy z awokado (Kiehl’s, ma super konsystencję, zdecydowanie bardziej mi odpowiada niż wspomniane serum). Parę dni temu zamówiłam sobie krem nawilżający Elizabeth Arden, bo jeszcze w życiu nie widziałam, by któryś kosmetyk miał tyle pozytywnych komentarzy. Postanowiłam zaryzykować i spróbować, krem w promocji, więc nie zbankrutuję, a nuż trafię na mój kosmetyczny must-have. Pod spodem link, gdybyś chciała zobaczyć, o jaki krem chodzi.
    http://www.debenhams.ie/webapp/wcs/stores/servlet/prod_10052_10001_123041902399_-1

    Owocnego nowego roku życzę 🙂

    1. Dokladnie takie same mam odczucia odnosnie sztucznych rzes. Zazdroszcze Ci ze masz piekne rzesy z natury, niestety u mnie z tym kiepsko:P

      Co do mojego koloru wlosow, to tak jestem ciemna blondynka, z tym ze od 6 lat farbuje na braz wlasnie : ) Obecnie staram sie wrocic do swojego koloru, zobaczymy, czy mi sie uda! : )

      Serum Estee Lauder naprawde lubie, ale chetnie znalazlabym zamiennik tanszy. Dziekuje ze polecenie, o Kiehl’s slyszalam i mozliwe ze sie skusze jak skonczy mi sie obecne. Daj znac prosze jak skonczysz Elizabeth Arden krem, chetnie kupie cos nowego! : ) Z lancome poza tuszem do rzes nic jeszcze nie mialam. Jakie jest Twoje pierwsze wrazenie ?

      Pozdrawiam cieplutko!

      1. Pięknymi to bym ich nie nazwała, choćby dlatego, że są jasne, ale po retuszu, czyli nałożeniu odpowiednio dobranej mascary wyglądają całkiem fajnie.

        Wiesz, co było moim największym osiągnięciem w 2017 roku? To, że się nie poddałam i nie wróciłam do farbowania włosów 🙂 Teraz praktycznie na całej długości mam już swój naturalny kolor i jestem z siebie zadowolona. Nie cierpiałam tego comiesięcznego rytuału farbowania odrostów, potem dodatkowo moje włosy śmierdziały farbą, a teraz mam spokój. Co więcej, zauważyłam, że odkąd przestałam je farbować, stan moich włosów znacznie się poprawił [nie mam rozdwojonych końcówek, a jeśli już jakaś się trafi, to jest to odosobniony przypadek]. Kiedyś gubiłam sporo włosów w okresie jesiennym, teraz już nie narzekam na ich wypadanie.

        Kosztowało mnie to sporo samozaparcia, bo nie korzystałam z usług fryzjera, po prostu paradowałam z odrostami przez chyba dwa lata, ale opłaciło się. Dopóki nie mam siwych włosów, nie będę ich farbować. Kiedyś pewnie do tego powrócę, bo jednak nie chcę być szpakowata 😉 Teraz jednak cieszę się moim naturalnym blondem.

        Polecam Kiehl’s. Bardzo fajna konsystencja tego kremu. Minusem jest zdecydowanie cena. Mam ten krem gdzieś od początku grudnia [mały słoiczek] i już zużyłam chyba połowę.

        Krem Elizabeth Arden już do mnie dotarł, ale jako że to wielki pojemnik jest [75 ml], to trochę będę musiała poczekać, aż zobaczę denko. Trochę nie podoba mi się jego zapach, na co narzekało wcześniej sporo kobiet w komentarzach w linku, który Ci podesłałam. Myślałam, że nie będzie mi to przeszkadzało, bo mój węch nie jest wyostrzony, ale jednak 😉 Na pewno nie jest to najładniejszy zapach, jaki czułam. To może być szok, jeśli wcześniej używało się kremu o atrakcyjnym zapachu, a tak było w moim przypadku [różowy Hydra Zen anti stress Lancome bardzo ładnie pachnie]. Jeśli jednak jego działanie mnie usatysfakcjonuje, to przymknę oko na ten nieciekawy zapaszek 😉

        Uwielbiam tusze Lancome. Praktycznie wszystkie się u mnie świetnie spisały. Teraz korzystam z Monsieur Big, to chyba najnowsza mascara, ale póki co bardziej mnie denerwuje, niż zadowala. Czerń piękna, ale strasznie dużo tego tuszu jest na szczoteczce, muszę go wpychać do środka, albo przecierać szczoteczkę papierem, zbierając jego nadmiar. Może jak nieco wyschnie, to będzie lepiej ze mną współpracował.

        Serię Energie De Vie lubię, bo jest taka – powiedzmy – orzeźwiająca i energetyzująca. Lubię moment aplikacji pearly wake up lotion i liquid moisturiser – fajne uczucie chłodu i orzeźwienia. Maska na noc też jest przyzwoita. Te wspomniane wcześniej produkty można czasami dostać w postaci próbek jako free gift przy kupnie innych kosmetyków Lancome. Parę razy mi się to zdarzyło.

        Trzymaj się ciepło, Kornelio 🙂 Spełnienia wszystkich planów na 2018. Jak zwykle bardzo ambitnie powiesiłaś poprzeczkę!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *