Najlepsza wersja siebie do 25 + 5 zabiegów kosmetycznych, które polecam

Jednym z głównym moich celów na 2017 rok była/jest realizacja małego projektu, który sobie jakiś czas temu wymyśliłam. Nazwałam go: ,,Najlepsza wersja siebie”. O co tu chodzi ? Już tłumaczę.

W grudniu zeszłego roku, kiedy zapisywałam swoje cele i marzenia na 2017 rok, jednym z głównych punktów było skupienie się na sobie w przyszłym roku i zadbanie o siebie. Nie oznacza to, że wcześniej o siebie nie dbałam. Owszem, robiłam to, ale nie ukrywam, że nie w takim stopniu, w jakim chciałam.

Przede wszystkim, mając 20-21 lat, nie sądziłam, że częste wizyty w salonie kosmetycznym są koniecznie – przecież moja skóra jest młoda. Tak więc rzadko chodziłam na jakiekolwiek zabiegi. Po drugie, przeprowadzka do Stanów również wpłynęła negatywnie na mój wygląd zewnętrzny. Niestety, jak to zwykle bywa w Stanach, przytyłam parę kilogramów. Dodatkowo, od kilku lat, jak już wiecie, zmagam się z przewlekłą chorobą. Początki były naprawdę straszne i wtedy nie w głowie było mi skupianie się na wyglądzie zewnętrznym. Na początku choroby faszerowano mnie toną leków, co jeszcze bardziej negatywnie odbiło się na mojej wadze. Do tego stres i inne czynniki sprawiły, że nie wyglądałam tak, jak chciałabym wyglądać.

Podczas choroby również moja skóra, szczególnie na twarzy, zaczęła się zmieniać. Pojawiły się pierwsze zmarszczki, na których punkcie mam dziś bzika, moja skóra straciła blask i pojawiły się zaczerwienienia. Doszłam do takiego momentu, że ani trochę nie byłam zadowolona ze swojego wyglądu. W tamtym roku nadszedł taki moment, że patrzyłam w lustro i chwilami siebie nie poznawałam. Wtedy dotarło do mnie, że muszę coś ze sobą zrobić. Leczenie było na pierwszym miejscu, ale kiedy tylko mój stan poprawił się i przeprowadziłam się do Warszawy, wiedziałam, że czas porządnie wziąć się za siebie. Wtedy wymyśliłam sobie projekt ,,Najlepsza wersja siebie”. Postanowiłam, że zanim skończę 25 lat – a nastanie to połowie czerwca przyszłego roku – będę tą najlepszą wersją siebieCo to oznacza?

 Mój plan jest taki. Zanim skończę 25 lat, chcę:

– wyglądać najlepiej, jak mogę z zewnątrz – twarz, włosy, makijaż, całe ciało

– chcę być najlepszą wersją siebie w kontekście formy sportowej – co oznacza nie tylko polepszenie kondycji, ale także ,,wyrzeźbienie” ciała, o którym marzę od wielu lat.

– chcę poprawić stan mojego zdrowia na tyle, żeby nie kolidował aż tak bardzo z codziennym życiem.

– i ostatnia rzecz – mój styl. Jak pewnie już zauważyliście, ubieram się dość elegancko i bardzo to lubię. Problem w tym, że czasem odnoszę wrażenie, że mam tyle ubrań, że aż nie mam w co się ubrać. Pewnie to znacie…? Zanim przekroczę magiczne 25, postanowiłam sobie, że będę miała zdecydowanie mniej ubrań, ale za to odnajdę styl, w którym w 100% będę dobrze się czuła. Odkryję nowe kolory, w których będzie mi do twarzy i nowe fasony współgrające z moją sylwetką   

Podsumowując, w ciągu najbliższego roku – tyle mi właśnie zostało – zrobię wszystko, aby w swoje 25 urodziny móc stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, że wyglądam najlepiej w swoim życiu i tak też się czuję, czyli stanę się najlepszą wersją siebie! W przyszłym roku, czyli 12 czerwca 2018 roku chcę być w 100% zadowolona ze swojego wyglądu. 

Jak to wygląda w praktyce?

Pracę nad sobą zaczęłam kilka miesięcy temu i już mogę powiedzieć, że widzę pierwsze efekty. Zaczęłam od zrzucenia zbędnych kilogramów. Mimo że wróciłam do swojej wagi sprzed Stanów, to czuję, że jeszcze powinnam mieć kilka kilogramów mniej i będzie idealnie : ) Dałam na to sobie czas do końca czerwca 2017. Trzymajcie kciuki, gdyż niewiele mi zostało  🙂

Przystąpiłam do bardziej świadomej pielęgnacji twarzy i ciała. Regularnie chodzę do salonu kosmetycznego, wykonuję różne zabiegi na twarz (o czym za chwilę) i ciało. Również przestałam sama farbować włosy, co kiedyś często mi się zdarzało i obecnie regularnie chodzę do fryzjera. Ja już widzę pierwsze efekty podjętych przeze mnie kroków i cieszy mnie to, że inni również już widzą różnicę. Na przykład, będąc w piątek u fryzjera usłyszałam, że mam świetnie nawilżone i gładkie włosy i że rzadko to się zdarza. Zrobiło mi się bardzo miło… To nie jest – niestety – zasługa natury, ale sukcesywnie realizowanego przeze mnie, od dwóch miesięcy, planu ich regeneracji. Olejki robią tu świetną robotę! Mała rada – nie ma olejku, który sprawdza się na każdych włosach. Żeby znaleźć ten idealny dla siebie, trzeba po prostu poczytać o nich trochę i testować. Niekoniecznie za każdym razem kupować. Duży krąg koleżanek – bezcenne 😉

Przede mną kolejne rzeczy do zrobienia, takie jak: wyrówanie i wybielanie zębów (ich efektów najbardziej nie mogę się doczekać), permamente brwi – to już za 2 dni! ), kontynuacja regularnych zabiegów na twarz i ciało oraz parę innych działań w tym kierunku. 

Moim małym osiągnięciem, którym warto się pochwalić jest to, że przestałam obgryzać paznokcie po 22 latach. W końcu!!

Powoli również wracam do ćwiczeń, choć nie ukrywam, że operacja troszkę mi w tym przeszkodziła. Ćwiczę tyle, na ile mam siły i w tej kwestii nie mam zamiaru przesadzać. Jestem osłabiona i choć kiedyś robiłam program ćwiczeń INSANITY, to dziś byłoby to dla mnie niemożliwe przez chorobę. I cóż, musiałam pogodzić się z tym. Wykonuję 10 – minutowe ćwiczenia z youtube i, niestety, szczerze tego nienawidzę… Nigdy nie lubiłam ćwiczyć. Jedyną aktywnością sportową, która mnie relaksuje i którą lubię, jest joga, ale nie mogę się do niej ograniczyć, jeśli chcę zobaczyć wymarzone efekty. Tak więc cóż, zaciskam zęby i ćwiczę : )  

Kwestia zdrowia – temat rzeka, ale na to również mam plan działania, aby się znacznie polepszyło. To będzie najcięższy orzech do zgryzienia. Ale co tam, dam radę!

Kwestia ubraniowa –  tutaj również zaczęłam pracę. Od czego? A no od czyszczenia szafy. Sprzedałam dużo rzeczy, trochę oddałam i obecnie  mało kupuję. Mam teraz najmniej ubrań w swoim życiu i czuję się z tym wspaniale. Zaczęłam budować swoją garderobę od początku i kupować rzeczy, tak zwane must have, czyli bazowe. Przykład? Kupiłam ostatnio dobre jakościowe baleriny, żakiety w podstawowych kolorach, płaszcze, czarną sukienkę na każdą okazję, torebki ,,pasujące do wszystkiego”, świetne czarne szpilki itd. Do końca roku planuję kupić kolejnych kilka rzeczy, takich jak czarne kozaki – poluję na nie od 2 lat, idealny trench, super leżące jeansy, jasne szpilki i parę innych klasyków. Jedyna rzecz, z którą nadal przesadzam to sukienki, szczególnie te letnie. Jakiś czas temu pisałam Wam, że mam ich 44, dziś jest ich już 49…Ale obiecałam sobie, że już żadnej sukienki na lato nie kupię – ŻADNEJ! Mimo że patrząc na te wszystkie sukienki łapię się za głowę to i tak cieszę się, że je mam i uwielbiam je kupować. Jak to się nazywa? Sukienkomaniaczka haha – Lepiej chyba brzmi dress lover.

Tak w wielkim skrócie wygląda mój projekt ,,Najlepsza wersja siebie do 25”. Mam jeszcze sporo zadań do wykonania, ale czuję już ogromną różnicę po tych kilku miesiącach. Przede mną jeszcze dłuuuuga droga, gdyż cele są ambitne, ale myślę, że mi się uda – zrobię, co w mojej mocy. W przyszłym roku, 12 czerwca, będę najdumniejsza na świecie i tego uczucia nie mogę się doczekać! 🙂

Niestety, na jedną kwestię –  moje największe marzenie – nie mam większego wpływu. Zdrowie wybrało za mnie. Muszę cieszyć się tym, co mam, ale wierzę, że pewnego, pięknego dnia to wszystko minie a ja na ten moment zrobię ile mogę, aby było lepiej : )

Jeśli będziecie mieli ochotę, będę tutaj dokumentować swoje postępy i jak się z tym czuję. Mam też nadzieję, że zainspiruję którąś lub któregoś z Was do takiego przedsięwzięcia. Myśleliście wcześniej o czymś takim ? A może już macie taki projekt za sobą? Chcielibyście coś w sobie zmienić?

Dzisiaj również chciałabym napisać Wam o 5 zabiegach kosmetycznych, które przetestowałam i mogę Wam polecić. Jednak zanim zdecydujecie się na któryś z tych zabiegów, proszę sprawdźcie, czy nie dzieje się teraz coś z Waszą cerą, co jest przeciwwskazaniem do zabiegu.

Przez ostatnich kilka miesięcy skupiłam się najbardziej na twarzy – z wiadomych powodów, to nasza ”wizytkówka”. W salonach kosmetycznych bywałam regularnie, zagłębiłam się bardziej w tematykę pielęgnacyjną i efekty już są widoczne. Moja buzia wygląda dużo lepiej, zmarszczki są mniej widoczne, haha, tak sobie wmawiam 🙂

Stąd też chciałabym polecić Wam zabiegi, które zdziałały cuda na mojej twarzy, a ja dzięki temu dużo lepiej się czuję.

  • Dermapen   
  • Kwasy  
  • Fale radiowe  
  • Mikrodermabrazja  
  • Peeling kawitacyjny 

MEZOTERAPIA MIKROIGŁOWA DERMAPEN

To najlepszy zabieg jaki miałam okazję robić. Zabieg nie tylko poprawia napięcie skóry, ale także oczyszcza i usuwa przebarwienia.

Dermapen to mezoterapia mikroigłowa. Zabieg jest zbliżony do mezoterapii igłowej, która cieszy się dużą popularnością i dobrą opinią. Zabieg oparty jest na automatycznym nakłuwaniu skóry przy pomocy pulsujących igieł, dzięki czemu zwiększa się efektywność przenikania substancji czynnych do naskórka i skóry właściwej, jednocześnie redukując do minimum ból i dyskomfort pacjentów. Jeżeli preparat, który zostaje zastosowany jest na bazie kwasu hialuronowego połączonego z substancjami odżywczymi i witaminami możemy liczyć na poprawę stanu oraz jakości skóry, poprawę jej nawilżenia czy opóźnieniem procesu starzenia. Powstałe podczas zabiegu mikrourazy skóry wykorzystują naturalne zdolności organizmu do produkcji kolagenu przez fibroblasty oraz wrodzoną zdolność skóry do fizjologicznej indukcji kolagenu.

Zalety mezoterapii mikroigłowej – Dermapen

  • stymulacja produkcji kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego,
  • poprawa gęstości i elastyczności skóry,
  • poprawa odżywienia skóry,
  • napięcie i wygładzenie.
  • redukcji blizn potrądzikowych, pourazowych, oparzeniowych
  • redukcja przebarwień, wyrównanie kolorytu skóry
  • poprawa tekstury skóry
  • zmniejszenie widoczności rozstępów

Cena w Warszawie 450-600 zł

Tak to wygląda:

KWASY

Pamiętam, że zanim zaczęłam stosować ”kwasy na twarz” samo sformułowanie mnie już przerażało. Teraz wiem, że niepotrzebnie. 

Nie ma się czego obawiać – ”kwasy” to znana metodą oczyszczania skóry. Stosowały ją już ponoć kobiety w starożytnym Egipcie, między innymi słynna Kleopatra. Zabieg kwasami to po prostu peeling, z tym, że z użyciem kwasów jest on trochę bardziej zaawansowany. Te związki chemiczne osłabiają wiązania w martwych warstwach naskórka, a co za tym idzie – pomagają skutecznie go złuszczyć. Odblokowują również pory, zapewniając doskonałe oczyszczenie cery.

Zalety stosowania kwasów:

Złuszczanie kwasami odmładza, rozjaśnia cerę, odświeża. Kwasy pomagają pozbyć się zaskórników oraz zmian trądzikowych. Kwasy są batem na przebarwienia i kojącym dotykiem dla cery wrażliwej i naczyniowej. No i odmładzają! Większość kwasów stosowanych w kosmetyce pobudza do działania komórki produkujące kolagen i elastynę. A to wszystko przebiega bezboleśnie i niemal niewidocznie.

Jesienią przechodziłam pierwszą w swoim życiu kurację kwasami i muszę Wam powiedzieć, że jestem z nich niesamowicie zadowolona. Moja skóra jest znacznie gładsza i jaśniejsza, a przebarwienia stały się mniej widoczne.

Cena: 100-130 zł.

FALE RADIOWE

Fale radiowe (RF), a raczej lifting twarzy falami radiowymi jest nieinwazyjny zabiegiem odmładzającym skórę. Zabieg sam w sobie jest bardzo przyjemny, gdyż polega on na nałożeniu specjalnego żelu o właściwościach chłodzących, następnie przykładana jest głowica, która gromadzi energię cieplną wewnątrz tkanek ( dając miłe uczucie na skórze – bardzo to lubię ). W wyniku działania ciepła fibroblasty zostają pobudzone do produkcji kolagenu, a obecne włókna kolagenowe ulegają regeneracji, dając efekt liftu skóry.

Zalety liftingu twarzy falami radiowymi:

  • regeneracja kolagenu i elastyny
  • z ujędrnienie skóry
  • lepszy wygląd skóry
  •  zmniejszenie gruczołów łojowych
  •  załagodzenie trądziku pospolitego
  • odmłodzenie

Fale radiowe często nazywane są liftingiem bez skalpela -nie bez powodu. Dzięki falom radiowym nasza skóra wygląda dużo lepiej już po jednym zabiegu, ale warto również pamiętać, że najlepszy efekt uzyskuje się po kilku seriach. I to jest mój ulubiony zabieg, zaraz po mezoterapii mikroigłowej. Efekty są znakomite!

Cena: 100-150 zł.

MIKRODERMABRAZJA

Mikrodermabrazja to w pełni bezpieczna i zarazem bardzo skuteczna metoda na spektakularną poprawę stanu skóry. Zabieg mikrodermabrazji polega na ścieraniu martwych komórek naskórka oraz zanieczyszczeń, czego efektem jest dokładne oczyszczenie skóry.

Mikrodermabrazja nie tylko skutecznie oczyszcza skórę, ale również pobudza jej procesy regeneracyjne, gdyż po usunięciu warstwy rogowej następuje szybka odbudowa tkanek i zastąpienie ich nowymi komórkami. W następstwie tego zabiegu komórki podstawne szybko się dzielą, co prowadzi do efektu odmłodzenia. 

Zalety stosowania mikrodermabrazji:

Poprawia się koloryt, elastyczność i sprężystość pobudzonej do aktywności skóry. Pozbawiona wierzchniej warstwy skóra jest miękka i gładka I naprawdę tak jest! Efekty widoczne są od razu a z  każdym następnym potęgują się i utrwalają. Uwielbiam mikrodermabrazję i zamierzam kupić sobie to urządzenie, aby wykonywać ten zabieg samemu w domu.

Cena: 80-120 zł.

PEELING KAWITACYJNY

Peeling kawitacyjny to bezinwazyjne, głębokie oczyszczanie skóry za pomocą wibracji ultradźwiękowej.

Peeling kawitacyjny oczyszcza skórę bezboleśnie i dokładnie. Zabieg ten umożliwia nie tylko pozbycie się martwych komórek naskórka ale również dokładne usuwa nadmiar sebum z porów i meszków włosowatych. Zabieg przyczynia się dodatkowo również do wygładzenia skóry oraz zwiększa jej nawilżenie, stymulując naturalny proces nawadniania. Peeling kawitacyjny łagodnie zmiękcza naskórek, działając jednocześnie kojąco i regenerująco na całą skórę.  

Zalety peelingu kawitacyjnego:

  • bezbolesne oczyszczanie skóry
  • wspomaga leczenie trądziku
  • redukuje zaskórniki otwarte i zapobiega ich powstawaniu
  • odblokowuje ujścia gruczołów łojowych zapobiegając powstawania wykwitów skóry
  • przygotowuje skórę do zabiegów kosmetycznych

Zabieg może być wykonywany u osób o bardzo wrażliwej, delikatnej i cienkiej skórze, ze skłonnością do podrażnień oraz tendencją do rozszerzania naczynek krwionośnych.

Cena: 90-140 zł.

Ostatnio koleżanka zapytała mnie który zabieg najbardziej polecam. To trudne pytanie, bo uwielbiam wszystkie, ale gdybym miała wybrać jeden zabieg, który dał mi największe efekty zdecydowanie były to Dermapen, ale gdybym miała polecić jeden tańszy to bez wątpienia byłyby to fale radiowe.


Który z opisanych wyżej zabiegów najbardziej przypadł Wam do gustu? Może któryś z nich macie już za sobą? Co myślicie na temat takiego projektu? Dajcie znać : )

22 thoughts on “Najlepsza wersja siebie do 25 + 5 zabiegów kosmetycznych, które polecam

  1. z tymi falami radiowymi to bum uwazala nie jednej osobie ‘rozpuscilo’ skore i wygladala +20 lat. niektóre szkody nieodwracalne

  2. Ja odkąd zostałam mamą zdecydowanie mniej uwagi poświęcam wyglądowi zewnętrznemu. Przewartościowało mi się wiele rzeczy!
    PS. Jesteś piękną kobietą 🙂

  3. O rany! Nawet nie wiedziałam, że tyle jest przeróżnych zabiegów 🙂 Myślę że warto korzystać, jeżeli ktoś czuje się po nich lepiej. Ja skupiam się akurat na pięknie wewnętrznym i duchowym 😉

  4. W tak młodym wieku stosować tyle zabiegòw to moim zdaniem przesada,co zrobisz jak bedziesz po pięćdziesiątce?Ja mam 32 lata i nigdy w zyciu nie byłam u kosmetyczki i na żadnych zabiegach i rownież troche choruje.Ludzie daja mi co najwyżej 20 lat.

    1. Dziekuje Sylwio za komentarz. Tak chodze na zabiegi kosmetyczne raz w miesiacu przede wszystkim po to aby zapobiegac a nie ”leczyc” bo jeszcze nie mam czego poza kilkoma zmarszczkami. Niestety, ale przez chorobe ucierpiala bardzo moja skora, rowniez na twarzy, dlatego takie zabiegi typu mikrodermabrazja pomagaja mi odswiezyc moja buzie. Pozdrawiam.

  5. Zainspirowałaś mnie, jak nie wiem co, albo jeszcze bardziej!
    Kurczę, nigdy nie byłam u kosmetyczki w celu zrobienia zabiegu. Koniecznie muszę to nadrobić!
    Dzięki Ci kochana za ten artykuł! Postanowiłam zrobić sobie podobny prezent na trzydzieste urodziny 🙂 Czyli mam dwa lata na ogarnięcie się!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *