Życie w USA i w UK. Dlaczego wróciłam ze Stanów? Dlaczego jestem w Londynie?

Często dostaję od Was pytania, dotyczące życia zarówno w USA, jak i w Anglii. Dzisiaj postaram się Wam na nie odpowiedzieć i co nieco wyjaśnić.

Do USA wyjechałam mając 19 lat, czyli około 5 lat temu. Od ponad 2 lat mieszkam w Anglii, w Londynie.

Dlaczego wyjechałam do Stanów?

Wycieczka do Stanów, odkąd pamietam, była zawsze moim marzeniem, w które nigdy nie wierzyłam, że kiedykolwiek uda mi się spełnić. W liceum wzięłam sprawy w swoje ręce i postanowiłam, że zaraz po maturze wyjeżdżam. Pomyślałam, że jeśli jeszcze nie wiem co chcę robić w życiu, co studiować, to dobrym pomysłem będzie wyjazd do kraju moich marzen i porządne nauczenie się angielskiego właśnie tam. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. To była najlepsza decyzja jaką w życiu podjęłam.

Dlaczego wróciłam ze Stanów?

Nie planowałam powrotu ze Stanów. Przyleciałam do Polski na chwilę, na Święta Wielkanocne, by odwiedzić rodzinę i pozałatwiać kilka spraw, tym samym zostawiając sporą ilość rzeczy w San Diego, bo przecież za miesiąc miałam tam wrócić. Życie jednak miało dla mnie inny plan. Dopadła mnie choroba, z którą walczę – jak pewnie wiecie – do dziś, lepiej lub gorzej, ale walczę. Dlatego zapadła decyzja o tym, że nie wracam. Było mi bardzo ciężko podjąć tę decyzje i pogodzić się z tym (pisałam więcej o tym tutaj), ale nie miałam lepszego wyjścia w tamtym momencie.

Dlaczego wybrałam Londyn?

Kiedy już pogodziłam się z tym, że nie wracam i że muszę poukładać sobie życie na nowo i zaplanować życie w Europie, na horyzoncie pojawił się mój obecny chłopak, który mieszkał w Londynie. Ja w tamtym czasie byłam w kiepskim stanie zdrowotnym i lekarze w Polsce rozkładali ręce, nie potrafiąc mi pomóc. Wtedy N. zaproponował, żebym przyjechała do niego do Londynu i żebyśmy tutaj szukali pomocy. Po krótkim czasie zdecydowaliśmy o mojej przeprowadzce, w międzyczasie podjęłam decyzję o podjęciu tam studiów i osiedleniu się w Anglii na jakiś czas. I tak właśnie się stało. Od kilku lat żyjemy w Londynie, znaleźliśmy tu lekarzy, którym udało się ustalić, co mi dolega i którzy ogromnie pomogli mi w leczeniu. Mam więc za co być wdzięczna i mojemu chłopakowi., i Londynowi : ) Obecnie mieszkam, studiuję i pracuję w Londynie.

Moje pierwsze wrażenie po przylocie do USA i UK?

USA – Nowy Jork

Byłam oczarowana! Oczarowana dosłownie wszystkim dookoła, nie było niczego, co by mi się nie spodobało. To było dla mnie coś zupełnie nowego i niezwykłego. W końcu spełniło się moje największe marzenie.

Londyn

Dlaczego jest tak zimno?! Dlaczego jest tak brzydko i dlaczego porcje jedzenia są takie małe, haha (teraz już są dla mnie normalne, ale po przylocie z USA wydawały się mikroskopijne).
Na początku Londyn w ogóle mi się nie podobał, oczywiście to się zmieniło, ale o tym za chwilę.

Jak mi się żyło w USA ?

Jeśli regularnie czytacie mojego bloga, zapewne już wiecie, że mieszkałam przez jakiś czas w Kalifornii. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że w Stanach żyje się prościej niż Polsce i – z mojego punktu widzenia – lepiej niż w UK. Jednak jestem świadoma, że dla każdego z nas ”lepiej” oznacza coś innego. Dla mnie w Stanach wiele rzeczy jest łatwiejszych, prostszych, a wiele również tańszych (na przykład paliwo).

Mi osobiście żyło się tam cudownie i był to wspaniały okres mojego życia, ale weźcie pod uwagę, że miałam wtedy 19/20 lat.  Nie prowadziłam tam dorosłego życia. Jedyne, czym się martwiłam, to szkołą oraz tym, gdzie pojadę na weekend i jak zarobić trochę pieniędzy na kolejne podróże. Nie nazwałabym tego dorosłym życiem i odpowiedzialnością, jaka za tym idzie. Na pewno to życie różni się od tego, które mam w UK.

W USA zachwyciło mnie dosłownie wszystko – różnorodność, piękna natura, cudowne miastami i miejsca (takie jak np. Grand Canyon), ludzie i ich mentalność, a nawet wygląd amerykańskich domów. Tam praktycznie wszystko mi odpowiadało z małymi wyjątkami, co sprawia, że jest to kraj – do dziś – jest dla mnie numerem jeden!

W Kalifornii na co dzień miałam piękną pogodę, przemiłych ludzi, piękne krajobrazy, palmy, które kocham i ocean. Czyli wszystko to, co wywołuje nieustanny uśmiech na mojej twarzy. Tam trzy razy bardziej chciało mi się pracować niż gdziekolwiek indziej. Tam moja motywacja do działania, robienia nowych rzeczy była dużo większa, ponieważ żyłam w motywującym społeczeństwie. Każdy dążył do określonych celów i chętnie o tym rozmawiał. Znikąd nie wzięło się powiedzenie, że w USA wszystko jest możliwe, a ludzie są bardzo przedsiębiorczy. Tak naprawdę jest.

W USA wszystko jest duże, zaczynając od domów, poprzez posiłki, na autach kończąc. Osobiście bardzo to lubię. Dobrze się czuję mając wokół siebie duże przestrzenie, dużo miejsca. W Londynie wszystko jest ściśnięte, domy są małe, a większość z nich w opłakanym stanie.

Dodatkowo, to właśnie w Stanach widziałam najpiękniejsze dzieła natury i człowieka, najpiękniejsze miasta i krajobrazy. Domyślałam się, że mało jeszcze świata widziałam i stąd mój zachwyt, ale do dnia dzisiejszego nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak tamtejsze miejsca. Może za jakiś czas to się zmieni? Aczkolwiek bardzo w to wątpię 🙂

Oczywiście nie wszystko było takie kolorowe w USA.

Jedzenie było okropne, chyba że zapłacisz za nie majątek. Za dobre jakościowo jedzenie naprawdę trzeba zapłacić bardzo, bardzo dużo. Jeśli ktoś uważa, że jedzenie na Borough Market jest drogie (a dostałam takie komentarze po tym wpisem) to jest naprawdę nic w porównaniu do cen w Stanach. W Londynie jest również drogie jedzenie, aczkolwiek nie aż tak i zdecydowanie jest ono tutaj dużo lepsze.

Służba zdrowia to kolejny minus. Ceny są kosmiczne, ubezpieczenia kiepskie, a co za tym idzie, idąc do dentysty można zostawić naprawdę majątek. Pamiętam swoją wizytę u dentysty, podczas której stałam się lżejsza o 1000$. W Anglii służba zdrowia jest darmowa.

Kolejny i ostatni punkt z minusów, to ogromnie odległości. Bez auta ani rusz. Dla mnie to nie jest szczególnie uciążliwe, ponieważ lubię jeździć autem, ale dla wielu osób jest… Nie znam osoby, która w Stanach żyłaby bez auta. Co w Londynie jest możliwe, tutaj metro jest najpopularniejszym środkiem transportu.

Koniecznie przeczytaj: Dlaczego uwielbiam Kalifornie? 

Jak mi się żyje w UK? 

Do Londynu przeprowadziłam się pod koniec 2014 roku. I cel już był zupełnie inny niż ten w USA (tutaj planem było rozpoczęcie dorosłego życia). Początkowo wszystko porównywałam do Kalifornii i – jak się można domyśleć – byłam bardzo nieszczęśliwa. W końcu nie było tutaj słońca cały rok, plaży, palm dookoła i Starbucksa na każdym roku z opcją drive – through. Było zupełnie inaczej i wtedy wydawało mi się, że gorzej. Dziś patrzę na to trochę inaczej.

Londyn nie jest miejscem, w którym kiedykolwiek pragnęłam mieszkać. Przeprowadziłam się tutaj przede wszystkim ze względu na chłopaka. Potem podjęliśmy decyzję, że pozostaniemy tutaj na kolejnych kilka lat i uważam to za dobrą decyzję. Na pewno nie planujemy zostać tutaj na zawsze, o nie, nie – plany mamy zupełnie inne. Aczkolwiek na ten moment Londyn jest dla nas najlepszym miejscem, zarówno ze względu na pracę, jak i rozwój osobisty. Co więcej, w tym momencie swojego życia nie chciałabym mieszkać nigdzie indziej.

Londyn nie jest miejscem, które kocham miłością absolutną, ale lubię to miasto, naprawdę lubię i doceniam moje życie tutaj. Wykorzystuję ten czas, aby jak najlepiej poznać nie tylko samo miasto, ale i kraj. Mamy jeszcze trochę planów związanych z pobytem tutaj, mamy też jeszcze trochę do zwiedzenia, stąd też przez kolejne 2-4 lata na pewno tutaj zostaniemy. Ale to, co najbardziej mnie ekscytuje, to nasze dalsze plany : ) Przez te maksymalnie 4 lata chcemy jak najwięcej osiągnąć zawodowo, aby być w pełni przygotowani na kolejny krok, kolejną emigrację.

Londyn lubię przede wszystkim za możliwości, jakie daje każdemu młodemu człowiekowi. Jestem ogromnie wdzięczna i szczęśliwa, że mogę robić tutaj to, co kocham, rozwijać się, a kraj mi w tym nie ,,przeszkadza’’, na przykład, zasypując ogromnymi podatkami.

Londyn jako miasto (a raczej jego centrum) jest naprawdę piękne. Ilekroć nie przejeżdżałbym przez South Kensington czy Notting Hill, mój zachwyt zawsze jest ogromny.

W Londynie mamy również ogromną ilość świetnych restauracji, które – jak dobrze – wiecie, lubię odwiedzać. Moja lista restauracji jeszcze jest długa, tak więc nigdzie się jeszcze stąd nie wybieram haha!

Ostatnia rzecz, którą uwielbiam to tutejsze parki i ogólnie natura. Miejsca takie jak Hyde Park czy Richmond Park są niesamowite i bardzo się cieszę, że mam te wszystkie miejsca pod ręką.

I tutaj, prawdę mówiąc, moja lista się kończy. Londyn jest miejscem, które lubię i fajnie, że tu jestem, ale nie wyobrażam sobie zostać tu na zawsze. Jest to tylko chwilowy przystanek, a także przygotowanie do przeprowadzki do miejsca, w którym chcielibyśmy się osiedlić na dłużej.

Podsumowując, w Stanach mieszkało mi się cudownie, ale nie prowadziłam tam poważnego dorosłego życia, więc ciężko mi stwierdzić, jak by ono mogło wyglądać. W Londynie żyje mi się dobrze i wykorzystuję ten czas tutaj najlepiej, jak mogę, pamiętając, że to tylko przystanek. W UK żyje mi się po prostu inaczej. To nie oznacza gorzej, aczkolwiek nigdy nie nazwę tego miejsca swoim domem czy ”moim miejscem na Ziemi”.

Koniecznie przeczytaj: Post o Londynie

Gdzie jest lepiej? W USA czy w UK?

Jest to kwestia bardzo indywidualna. Gdybym ja miałam odpowiedzieć, to oczywiście powiedziałabym, że w USA, ale każdy z nas oczekuje czegoś innego od miejsca, w którym się osiedla. Pamiętajcie jednak, że to nie miejsca, sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, tylko ludzie. Moim zdaniem, mając obok siebie ludzi, których się kocha, mieszkając, nawet w małej wiosce, gdzie nie ma “niczego”, można być szczęśliwym. Bo jaka przyjemność mieszkać w najpiękniejszym miejscu na Ziemi – samemu, nie mając z kim tym wszystkim się podzielić? Ja osobiście tego doświadczyłam i uwierzcie mi – żadna. Dlatego jestem tu, gdzie jestem : ) 

TO LUDZIE CZYNIĄ NAS SZCZĘŚLIWYMI, NIE MIEJSCE!

Czy chciałabym/planuję powrót do USA? 

Tak, chciałabym i planuję, aczkolwiek jestem świadoma, ze życie może mieć znowu dla mnie inny plan i jestem z tym jak najbardziej OK : )

Czy warto wyjechać do USA lub Anglii?

Warto wyjechać  –  szczególnie do USA – bo dla nas, Polaków jest to zupełnie inny świat, który warto zobaczyć i doświadczyć. A tak naprawdę warto wyjechać gdziekolwiek – po to, aby zobaczyć, jak żyje się gdzie indziej, samemu stwierdzić, gdzie nam się bardziej podoba i wybrać najbardziej odpowiednie dla nas miejsce. Warto wyjechać nawet do Niemiec, które są tuż za granicą. Dla mnie to fascynujący i przepiękny kraj, w którym czuję się wspaniale.

Jeśli macie możliwość wyjazdu do Stanów, nie wahajcie się ani chwili, a jeśli macie wątpliwości, koniecznie do mnie napiszcie, a szybko je rozwieje:)

15 thoughts on “Życie w USA i w UK. Dlaczego wróciłam ze Stanów? Dlaczego jestem w Londynie?

  1. podobnie, jak Tobie, i mi marzyły się Stany. ale nigdy nie podjęłam kroków, żeby tam się wybrać. może jednak i mnie los wywieje za ocean? kto wie? 🙂

  2. My (ja i moja rodzina; partner i 2ka dzieci) chcielibysmy wyjechac do Stanow. Obecnie mieszkamy w UK. Chcialabym zajmowac sie nieruchomosciami (kupowac, remontowac i sprzedawac). Mam syna niepelnosprawnego. Powiedzmy, ze byloby mnie stac na nieduzy dom i poczatek biznesu. Czy uwazasz, ze dalibysmy rade? Jak wyglada kwestia tej opieki wlasnie, jezeli dziecko jest niepelnosprawne? Bede wdzieczna za odpowiedz.

    1. Jesli bedzie dobrze przygotowani, jestem pewna, ze dacie rade. Niestety nie wiem jak wyglada kwestia opieki jesli ma sie niepelnosprawne dziecko. Zycze powodzenia!! <3

  3. Aby otrzymac w Stanach pobyt staly (zielona karte) trzeba przejsc bardzo dokladne badania lekarskie i byc absolutnie zdrowym. Jakakolwiek choroba dlugotrwala lub niepelnosprawnosc ktoregos z czlonkow rodziny odbieraja szanse na GC i mieszkanie na stale w Stanach.
    Tak, jestem po procedurach, mam niepelnosprawne dziecko i pracowalam w Stanach, ale stalwgo pobytu nie dostalismy ze wzgledu na niepelnosprawnosc dziecka.

    1. A na jakich zasadach tam byliscie i pracowalas jezeli moge spytac? Polecalabys z dzieckiem niepelnosprawnym? Jak sie do tego zabrac?

      1. Pracowalam na kontrakcie 4 lata, moj maz mial wize pracownicza zalezna od mojej i tez pracowal. Bylismy z czworka dzieci. Zlozylismy wniosek o GC przez prawnika, ale on nas uprzedzal, ze przy dziecku niepelnosprawnym lub przewleklej chorobie uzyskanie stalwgo pobytu jest niemozliwe. Poradzil nam tez, aby nasza pelnoletnia corka zlozyla wniosek osobno. I ona dostala GC i podjela studia w Stanach.
        O jaka opieke dla dziecka Ci chodzi? Nie ma zadnego systemu zasilkow, ani zadnej pomocy ze strony rzadu federalnego lub stanowego. Dziecko chodzi do szkoly, tam otrzymuje wsparcie jakiego potrzebuje. Na nic innego nie mozesz liczyc.
        Teraz zlozylismy wniosek o pobyt staly w New Zealand (wlasnie zamykamy sprawy w kraju) i bez problemu go uzykalismy, z tym, ze moj maz juz rok tam pracuje, ja pol roku. Jest to pobyt staly, ale czasowy, bedziemy jesli zechcemy, go przedluzac.
        Pozdrawiam
        Szarasu

        1. Rozumiem, ze reprezentujecie zawody pozadane w tamtych krajach i jestescie ok 30. 🙂 My mieszkamy w UK, ale nie jestesmy tu szczesliwi i chcemy sie przeprowadzic. Stany nas urzekly, glownie Kalifornia i Floryda. Chcialabym tak zajmowac sie nieruchomosciami. Tylko czy my mamy wlasciwie szanse tak sie przeprowadzic (jestesmy 40latkami). Dzieci 6 i 12 (niepelnosprawny syn, ale na chorobe dobrze znana w Stanach i byc moze lek w niedalekiej przyszlosci). A jak sobie radzisz z opieka nad dzieckiem pracujac? Co jak sie rozchoruje lub potrzebuje czegos (sprzet, opeka, leki)? Czy w ogole jest dla nas szansa to przeskoczyc i tam zamieszkac? Jak to najlepiej rozegrac. Inaczej zostaje nam wrocic chyba do Polski tylko. Bardzo dziekuje Ci za odpowiedzi i cierpliwosc. 🙂

          1. Wiza turystyczna nie ma znaczenia. My wyjezdzajac bylismy przed 40. Przy GC wiek tez nie ma znaczenia.
            Ja wystarowalam w konkursie na stanowisko zwiazane z praca z osobami niepelnosprawnymi (nie opiekowalam sie takimi osobami bezposrednio) i wygralam konkurs. Sama wyszukalam pracodawce. I on zalatwil wszystkie potrzebne pozwolenia dla mnie i rodziny. Leki, sprzet, leczenie jest platne. Chyba, ze pracodawca zaoferuje Ci doskonale ubezpiecznie. W innym wypadku doplacasz krocie lub ubezpieczasz sie sama (koszty sa niesamowite), nie ma niczego za darmo. Moj syn choruje na niskoroslosc i bierze hormon wzrostu. Po okresie dojrzewania stanie sie doroslym, zdrowym mezczyzna, ale to nie ma znaczenia. W tej chwili jest w trakcie leczenia, wiec pobytu nie dostanie. Hormon przywozilismy co pol roku z Polski, bo tutaj koszt przyprawil nas o zawal, a ubezpieczenie tego nie obejmuje. Jesli chodzi o chorobowe i urlop to nie ma czego takiego jak opieka nad dzieckiem. Urlopu jest zazwyczaj 10 dni (po jednym za kazdy przepracowany miesiac), chorobowe to tez’10 dni. Na czas choroby dziecka bierzesz dla niego opiekunke. Lub nie pracujesz.
            Poczytaj sobie o ubezpiecze iach zdrowotnych w Stanach to wtedy zrozumiesz. Anglia, Kanada, Polska maja calkowicie odmienny system. W Stanach wszystko zalezy od Ciebie. To nie jest kraj dla chorych ludzi. I takich nie przyjmuje.
            Moglam dostac kontrakt na nastepne 4 lata, ale zdecydowalismy sie sprobowac w NZ. I udalo sie. Granica wieku dla stalego pobytu to 55 lat.
            Mozesz jeszcze poczytac o wizach dla inwestorow. Trzeba zainwestowac jakas kwote i zatrudniac stale 5 osob w Stanach i wtedy wlasciwie nie ma szans, ze Cie wyrzuca.
            Powodzenia zycze.

  4. A co z wizą, żeby tam zamieszkać? Podobno jak ktoś chce tam wyjechać na stale to nie dają wiz. Tylko turystyczne.

  5. Nie ma czegos takiego jak “darmowa” sluzba zdrowia. Zawsze mnie to rozbraja jak ludzie to pisza. Za “darmowa” sluzbe zdrowia placa podatnicy, jak zapewne wiesz rzadu nie ma wlasnych pieniedzy.Zgodze sie natomiast ,ze wizyta u lekarza w usa jest droga, odkad provowano przejsc na socjalistyczny styl opieki zdrowotnej ubezpieczenia okropnie podrozaly. Nie zmienia to jednak faktu, ze najlepsi specjalisci sa wlasnie tu w usa. Z jedzeniem niestety tez sie musze zgodzic. Owoce i warzywa kosztuja jakby ze zlota byly robione, dobry pelnoziarnisty chleb $7-8. To niestety przez lobbistow. Ja osobiscie nie narzekam , ale nie wiem jak przecietna rodzina moze zdrowo jesc. Tak czy siak nie zamienilabym nigdy USA na Europe. Mozliwosci jakie daje ten kraj nie mozna z niczym porownac. Pozdrawiam

  6. Jedzenie w CA jest bardzo dobre i wcale nie jest drogie jesli zarabiasz w $ (jak wszystko przeliczasz na zlotowki to wiadomo ze drozsze, ale tutaj sie wiecej tez zarabia..). Dobra kolacja dla dwojga to ok $30-50 (w stosunku do zarobkow porownalabym to do wydatku rzedu 30-50 zl w Polsce). Restauracji w takich cenach (i nizszych) jest od groma w SoCal! Jak wrocilam do Polski na Wielkanoc to mnie to prawie rozwalilo, ze w Warszawie hamburger kosztuje TYLE SAMO w dolarach co w USA! Mieszkalam w Chicago i w Bostonie ale w SoCal zdecydowanie najbardziej mi sie podoba! To prawda jednak, ze w USA sie fajnie zyje o ile sie nie choruje…

  7. Witam. Mam rodzine w USA i sa tam legalnie od ponad 10 lat. Mieszkam w UK tez od ponad 10 lat. Poiadam wize turystyczna i odwedzalem USA pare razy, ale chcialbym przeprowadzic sie tm na stale. Ma ktos informace jak mozna obiegac sie o wize pracownicza ? Pracuje jako inzynier mechanik. Mam tez kwalifikacje do wykonywania zawodu zrobione w UK. Mam wlasny dom z dziewczyna ( jestesmy w separacji ). Moj plan jest, zeby wyprowadzic sie na stale. Rodzina moze mnie reprezentowac ale moze to potrwac nawet do 8 lat…
    Prosze o jakies informacje. Dziekuje i pozdrawiam rodakow…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *