Mój raj na ziemi – San Diego, Kalifornia

Ktokolwiek zapyta mnie o moje ulubione miejsce na ziemi, mój raj, miejsce, w którym czuję się wspaniale, miejsce, w którym czuję to “coś”, czego nie umiem do końca wyjaśnić, ale też nigdy czułam tego w żadnym innym miejscu, odpowiedź zawsze będzie ta sama – SAN DIEGO.

Prawdę mówiąc, niewiele wiedziałam o tym mieście zanim tam wyjechałam. Zdecydowanie więcej wiedziałam o Los Angeles, które jest stosunkowo blisko od San Diego i również myślałam, że to tam będę spędzać większość swoich weekendów. Wszystko się zmieniło kiedy pierwszy raz wylądowałam w San Diego. Zakochałam się od razu we wszystkim co mnie otaczało dookoła -plażach, oceanie, parkach, palmach, uśmiechniętych ludziach, cudownej pogodzie, zrelaksowanym stylu życia i rownież jedzeniu. Wszystko było idealne, a z każdym dniem było tylko lepiej i lepiej.

San Diego ma naprawdę wiele do zaoferowania dla każdego. Nie znam osoby, której San Diego się nie spodobało. Wiem, że zabrzmi to jak banał, ale nie mam odpowiednich słów, które wystraczająco opiszą jak jest tam pięknie. Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi! 🙂

Dla mnie San Diego jest idealnym miejscem z wielu powodów. Zaczynając od pięknych miejsc ( La Jolla, Torrey Pines, Coronado), krajobrazów, pogody i kończąc na jedzeniu czy stylu życia. Ale przede wszystkim San Diego to miejsce, w którym poznałam siebie, dorosłam, zmieniłam swój pogląd na świat, dużo się nauczyłam jak i również jest to miejsce w którym podjęłam wiele ważnych decyzji i poznałam ludzi, którzy mieli duży wpływ na moje dalsze życie. Skłamałabym mówiąc, że rownież nie wiąże sią to z sentymentem, który mam do tego miejsca.

Mieszkając w Stanach, dość dużo podróżowałam, odkrywałam co raz to fajniejsze miejsca, jednak zawsze kiedy wracałam do San Diego czułam to samo – wielkie szczęście i radość. Nigdy nie było mi szkoda, że już wyjeżdżam z danego miejsca, bo wiedziałam, że wracam do San Diego. Nieważne, czy wracałam z Nowego Jorku, Las Vegas, Miami, czy nawet z Hawajów, za każdym razem, kiedy samolot dotykał płyty lotniska w San Diego, czułam się najszczęśliwsza, wiedząc że jestem już z powrotem. Wtedy towarzyszyło mi piękne uczucie, które nigdy wcześniej i nigdy później nie towarzyszyło mi w żadnym innym miejscu.

Kiedy rezerwowałam bilet do Honolulu, byłam pewna, że Hawaje mnie tak zauroczą, iż San Diego pójdzie w odstawkę. Strasznie sie myliłam! Nie zrozumcie mnie źle, Hawaje są cudowne i było naprawdę wspaniale, ale to nie było to samo. Podczas lotu powrotnego z Honolulu do San Diego byłam szczęśliwa, że wracam do ‘’domu’’. To naprawdę piękne uczucie!

Jest wielkie pięknych miejsc na Ziemi, które już odwiedziałam lub mam na swojej liście do odwiedzenia, zapewne mnóstwo pięknieszych od San Diego, ale jedno wiem na pewno. San Diego zawsze będzie dla mnie ‘’tym” miastem, moim rajem, moim miejscem na Ziemi i to nigdy nie ulegnie zmianie. Wcale mi nie jest też smutno z tego powodu 🙂 Fajnie jest mieć takie miejsce, które jest dla nas tak wyjątkowe.

Moi przyjaciele i znajomi, którzy tam mieszkają to wielcy szczęściarze, mogąc nazywać San Diego swoim domem. Czasami jest mi smutno, iż moje życie potoczyło się, tak że nie mogłam tam wrócić i tym samym spełnić jednego ze swoich większych marzeń. ALE jedno wiem na pewno – kiedy los przestanie już mi płatać figle i wszystko pójdzie zgodnie z planem to San Diego, prędzej czy później, stanie się moim domem!

A teraz zapraszam na relację zdjęciową:

Downtown San Diego

W drodze na lotnisko

San Diego w nocy

Sailing in SD
Popatrzcie jak nisko jest ten samolot! Cudowny widok

Plaża w Encinitas

Plaża o 7 rano

La Jolla

Coronado Island

Słynny Hotel del Coronado

Torrey Pines
Sea World
         

Old Town San Diego – prawie jak Meksyk!

A na koniec piękny zachód słońca

 

I jak tu się nie zakochać ?! 🙂 A czy Wy macie swój raj na Ziemi?


No matter where I go, no matter where I live, no mater where I end up living and settle down, San Diego will always have a special place in my heart <3

25 thoughts on “Mój raj na ziemi – San Diego, Kalifornia

  1. Wspaniałe są takie miejsca na ziemi, a jeszcze kiedy czujemy, ze nasze serce do nich przynależy, to tym bardziej cieszymy się ich urokami. Nie mam jednego ukochanego miejsca, lecz kilka, do których uwielbiam wracać, choćby na kilka dni. 🙂

    1. Dziekuje Iza za mily komentarz! To prawda, cudownie jest meic takie miejsce. Dobrze rowniez czuje sie w Londynie, ale to nigdy nie to samo uczucie co w SD i zycze Ci abys znalazla takie samo miejsce 🙂

  2. Po takim opisie wciągam San Diego na swoją listę miejsc do zobaczenia. Natomiast prócz samego opisu miasta, zaciekawiły mnie też te figle, które życie Ci płata, a nie pozwoliły Ci tam zostać 😉

    1. Hej! Dziekuje za komentarz. Ciesze, sie ze opis sie spoodbal! San Diego jest wciaz malo znane, poza Stanami, a to naprawde miejsce warto odwiedzenia. A jesli chodzi o figle zyciowe, to niestety od 3 lat jest ich sporo, a najwiekszy dotyczy moje zdrowia, ktora nie jest najlepsze, ale walcze z tym i sie nie poddaje 🙂 To rowniez byl glowny powod. Pozdrawiam!

      1. Zdrowie faktycznie lubi krzyżować nam plany i to często wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy, coś na ten temat wiem. W takim razie życzę dużo siły i wytrwałości w zmaganiach! Wszystkiego dobrego!

  3. Mam nadzieję, że każdy ma takie swoje wymarzone miejsce, na wspomnienie którego gęba mu się śmieje. Do tej pory nie mogę zapomnieć o Melbourne i tak jak Tobie ciężko mi z myślą, że już nie nazywam tego miasta “domem”.

  4. Cudnie! marzyliśmy o podróży do Kalifornii. Dwa lata temu zjechaliśmy wschodnie wybrzeże, teraz chcieliśmy na zachodnie, ale już z dzieckiem. Mamy możliwość w marcu, ale tam chyba jednak jest chłodno :(, więc wybór padł na coś innego, ale USA i San Diego innym razem, na pewno! Pięknie tam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *