Mam 20-parę lat i nie wiem, co chcę robić w życiu.

Odkąd zaczęłam prowadzić bloga otrzymuję od czasu do czasu e-maile i prywatne wiadomości od swoich Czytelników (za które Wam bardzo dziękuję). Kilka osób napisało mi, że któryś z moich postów był im pomocny, inni opisywali swoje historie życiowe i pytali o porady, a jeszcze inni byli zainteresowani wyjazdem do USA i dopytywali o mój pobyt w tym kraju. Nie jestem ekspertem i nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale na ile mogę, na tyle zawsze próbuję pomóc lub przynajmniej podzielić się swoim doświadczeniem.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o e-mailu od nowej Czytelniczki, którą do napisania skłonił mój ostatni tekst pt. ,,Idziesz za tłumem czy podążasz własną drogą”.

A. opisała mi pokrótce swoją historię, o swoim zagubieni w życiu. Nie wie czego tak naprawdę chce od życia i obawia się, że może być już za późno na większe zmiany, bo ma już 24 lata. Bardzo mnie poruszyło to wyznanie. Zapytałam siebie: jak to za późno?! Za chwilę przypomniałam sobie czas, gdy targały mną podobne wątpliwości i kiedy miałam podobne myśIi. Nie tak dawno temu sama byłam zagubioną dwudziestoparolatką.

Nie wiedziałam co chcę robić, kim chcę być, gdzie mieszkać, pracować. Po prostu nie wiedziałam, jak chcę żyć. Jedyne, co wiedziałam to to, że czas leci, a ja nadal nie mam odpowiedzi na najważniejsze pytania w życiu. Po jakimś czasie znalazłam odpowiedzi na swoje pytania i znalazłam tą właściwą drogę życiową. Pomyślałam więc, że napiszę Wam parę słów o tym, w jaki sposób mi udało się to zrobić. Dlaczego? Ponieważ ten temat jest mi bliski do szpiku kości, a jestem pewna, że wielu z Was wciąż może czuć się zagubionym i nadal szuka swojej drogi.

Drogi zagubiony Dwudziestolatku,

Byłabym zaskoczona gdybyś powiedział mi, że jest Ci lekko i, że masz swoje życie już dobrze poukładane. Dobrze Cię rozumiem. Przecież ten czas w życiu jest pełen zmian, pełen podejmowania decyzji (lepszych i gorszych), pełen niepewności, ale jest to również ekscytujący czas, czas wielkich oczekiwań. Przez chwilę wydaje Ci się, że ukończenie 18 lat to przepustka do dorosłego, wspaniałego życia. Ale to właśnie wtedy zaczynają się schody. Zaczynasz zadawać sobie pytania: kim jestem, kim chcesz tak naprawdę być, co chcę robić, a odpowiedzi na nie nie znasz. Nic dziwnego, że czujesz się pogubiony mając dwadzieścia/dwadzieścia parę lat – wierz mi, nie jesteś sam!

Nie daj sobie wmówić, że coś musisz!

Najgłupsze, co mi wmawiano, jak byłam nastolatką to to, że mając 20 lat powinnam już wiedzieć kim chcę być (zawodowo), czego dokładnie chcę od życia i – co więcej – powinnam też wiedzieć, jak to wszystko osiągnąć. Czułam się z tym okropnie, ponieważ ciągle mnie pytano: co dalej, jaki masz plan na życie itd., ja po prostu nie wiedziałam! Hmm, ciekawe skąd to wszystko powinnam była wiedzieć? Ze szkoły? Niestety, w żadnej szkole nie nauczymy się, jak żyć. To tak nie działa.

Fakt, szkoła może nauczyć nas wielu przydatnych rzeczy, ale kończąc szkołę, kończymy ją z konkretnym dyplomem naszej specjalizacji, nie kończymy jej z umiejętnościami życiowym, które dadzą nam tytuł ‘’Oficjalnie Dorosły’’’.

Odnalezienie siebie i swojej drogi życiowej to długi proces i nie ma magicznej różdżki, która sprawi, że odkryjemy to wszystko w jeden dzień.  

Wiem, że czujesz się zmęczony tym ciągłymi pytaniami – co będziesz robić po szkole, jakie wybierzesz studia, gdzie będziesz pracować, a pewnie na żadne z tych pytań nie znasz jeszcze odpowiedzi. Mi też wmawiano, że już powinnam wiedzieć, a ja po prostu nie wiedziałam!

Jak sobie poradziłam z tymi pytaniami i presją, jaką wywierali na mnie ludzie z mojego otoczenia?  

Po pierwsze, znalazłam w sobie odwagę i siłę, aby nie ulec ich presji i postanowiłam NIE podejmować żadnej decyzji na temat swojego życia wraz z końcem liceum, ponieważ nie chciałam podjąć złych i pochopnych decyzji. Nie chciałam iść na jakiekolwiek studia, aby tylko iść.

Po drugie. Postanowiłam wyjechać i zmienić otoczenie. Podjęłam wtedy decyzję o wyjeździe z kilku powodów. Pomyślałam, że skoro nie wiem, co dalej z moim życiem, to chociaż spełnię swoje największe (wtedy) marzenie. Moim marzeniem był wyjazd do USA. Chciałam zwiedzić i pomieszkać w Kalifornii, chodzić tam do szkoły i nauczyć się płynnie mówić po angielsku i przeżyć swój American Dream!  Dzięki temu mogłam uciec od tych wszystkich pytań, którymi mnie bombardowano. Chciałam dać sobie czas, aby któregoś dnia naprawdę sama sobie szczerze na te pytania umieć odpowiedzieć. A nie mówić to, co chcą usłyszeć inni.

I tak właśnie zrobiłam – wyjechałam. Z perspektywy czasu wiem, że to była najlepsza, a zarazem pierwsza dorosła decyzja, jaką podjęłam. Nie tylko miałam wspaniały czas żyjąc w Kalifornii, ale przez te 2 lata poznałam siebie lepiej niż przez ostatnie 10 lat. Co dzięki temu osiągnęłam?

Znalazłam odpowiedzi na wiele pytań, które spędzały mi sen z powiek.

Znalazłam się w nowym otoczeniu i dostałam zupełnie inne spojrzenie na świat.

Poznałam ludzi, którzy żyli tak, jak ja nigdy nie myślałam, że można żyć i zaczęłam marzyć, żeby żyć tak jak oni.

Nauczyłam się być samodzielna i odpowiedzialna za swoje czyny i decyzje.

Odkrywałam zawody, o których wcześniej mało słyszałam (np. Zarządzanie Zasobami Ludzkimi – kierunek który właśnie kończę).

Poznałam ludzi, którzy odnieśli różne sukcesy w życiu i którzy dali mi wskazówki, jak i ja mogę to osiągnąć. Długa droga jeszcze przede mną, aby tam się znaleźć, ale pracuję nad tym!

Czy droga do odkrycia siebie i tego, czego chcę od życia była łatwa?

Oczywiście, że nie! Ja też w wieku 20 lat nie miałam zaplanowanego życia od A do Z, więc nie martw się jeśli Ty też nie masz! Na to potrzeba czasu i chęci. Muszę coś ważnego do tego dodać. Musisz pamiętać, drogi dwudziestolatku, że nic samo się nie stanie i nic samo się nie zmieni. Jeśli chcesz odkryć, jak chcesz żyć, kim chcesz być i jakie mieć życie, musisz dać sobie czas – to raz. ALE przede wszystkim musisz szukać tych odpowiedzi zarówno w sobie, jak i na zewnątrz. Musisz podjąć kroki ku temu, aby znaleźć odpowiedzi na te pytania. To samo nie przyjdzie.

Ja, tak jak już wspominałam, wyjechałam i spełniłam swoje marzenie, dając sobie przy okazji trochę czasu do namysłu. Ale to nie jest tak, że znalazłam swoją drogę w parę dni. To trochę trwało, a zaczęłam od:

Zaczęłam pracować najszybciej, jak mogłam (i Tobie też polecam). Robiłam przeróżne rzeczy, aby jak najlepiej poznać siebie. Zabrało mi to dobre parę lat, stąd wiem, że to nie przychodzi szybko. Trzeba najpierw włożyć dużo pracy, w to aby zacząć żyć, tak jak o tym marzysz.

Wiele razy usłyszałam, że jestem szczęściarą, bo mogę pracować z domu i jestem sama dla siebie szefem. Ale czy wiesz, zanim to wszystko się stało i tak sobie poukładałam życie, że fakt dziś mam fajną pracę, którą kocham, pracowałam dużo razy jako niania i to w różnych krajach. Pracowałam w Niemczech zbierając truskawki, wstając każdego dnia o 4 rano, kiedy inni sobie smacznie spali. Często miałam dwa różne zajęcia, aby więcej zarobić (na przykład będąc w USA). Czy wiesz, że zostałam oszukana –  pracowałam przez miesiąc, a następnie nie dostałam za swoją pracę ani grosza? I czy wiesz, że zaczęłam pracować jak miałam 16 lat? Dzięki temu wszystkiemu, dzisiaj jestem tu, gdzie jestem i dzięki temu wszystkiemu mogę powiedzieć, że odnalazłam siebie i jestem na dobrej drodze.

A jeśli zazdrościsz mi, że pracuję z domu, to proszę, uwierz mi, że nie powinineś. Uwielbiam swoją pracę i nie zamieniłabym jej na żadną inną, ale to nie jest tak, że pracuję z domu, bo tak chciałam.  Pracuję z domu, ponieważ ze względu na moją chorobę, nie jestem w stanie pracować 40 h w tygodniu poza domem. Czy to brzmi tak słodko? Już nie, prawda?

Czy musiałam to wszystko robić?

Nie, spokojnie mogłam sobie żyć BEZ tego wszystkiego. Spokojnie do dziś mogłabym praktykować zawód ,,córka’’ i pewnie moi rodzice byli by bardzo szczęśliwi, mając mnie w domu.

Dlaczego więc to wszystko robiłam/robię?

Ponieważ chciałam samodzielnie odkryć właściwą ścieżkę życiową dla siebie. Sama chciałam móc zafundować sobie życie, z którego będę zadowolona. Chciałam, aby moje życie było inne niż przeciętnego Kowalskiego, chciałam być spełniona zawodowo i prywatnie. Chcę któregoś dnia móc powiedzieć sobie, że to wszystko, co mam, zawdzięczam sobie.

Jak udało mi się odnaleźć właściwą ścieżkę życiową i zawodową i przestać czuć, że jestem pogubioną dwudziestolatką?    

  • Wyjechałam. Dałam sobie czas do namysłu, nauczyłam się angielskiego, zaczęłam pracować i poznałam inny świat, który zmienił mnie całkowicie jaka osobę (na lepsze).
  •  Zaczęłam pracować jak najwcześniej mogłam, co pozwoliło mi dowiedzieć się, jaką pracę lubię, a jakiej nie. Jaką pracę mogę wykonywać, a jakiej na pewno nie. Na przykład w życiu nie mogłabym pracować z dziećmi, bo nie mam do nich ani trochę cierpliwości. A gdyby nie staż w amerykańskiej szkole, który odbyłam jako Asystentka Nauczyciela, nigdy bym się tego nie dowiedziała i dalej bym myślała, że dzieci są takie słodkie, że na pewno dobrze będzie mi się z nimi pracowało : )   
  • Zaczęłam szukać odpowiedzi na swoje pytania wszędzie. Zaczęłam pytać siebie, jakim chcę być człowiekiem. Jaki styl życia prowadzić? Jak chce być postrzegana przez innych? Szukałam odpowiedzi na to pytanie w sobie, w książkach i w innych ludziach. 
  • W kwestii kariery: Zastanowiłam się w czym jestem dobra, co przychodzi mi z łatwością, oraz jakie zawody wydają mi się interesujące.

Koniecznie przeczytaj: Jak wybrać ścieżkę kariery ?

  •  Zaczęłam rozmawiałam z ludźmi, którzy wykonywali zawody, które wydawały się być interesujące i które mogłabym wykonywać. Zadawałam im mnóstwo pytań. Analizowałam ich odpowiedzi, zastanawiając się, czy to co mówią, pasuje do mnie i sprawia, że się ekscytuję.
  • Wybrałam się do psychologa, następnie life coacha i doradcy zawodowego. Pracowałam z nimi, aby jak najlepiej poznać siebie. Uważam, że każdy, absolutnie każdy powiedzieć poprosić kompetentne osoby o pomoc.  

Sama obecnie pracuję jako doradca zawodowy i uwielbiam pomagać innym odnaleźć ich drogę. To najlepsza praca na świecie (moim zdaniem), ale gdyby nie to, że sama się do takiego doradcy wybrałam, pewnie nie wiedziałabym o tym. Doradca zawodowy nie tylko pokierował mnie na właściwą drogę, ale również rozwiał wszystkie wątpliwości, jakie miałam. I pokazał mi jak się pisze DOBRE CV!

Psycholog pomógł mi poradzić sobie z problemami, z którymi sobie nie radziłam, na przykład z tym, że zachorowałam i mój świat wywrócił się do góry nogami, a wszystkie plany legły w gruzach.

Natomiast life coach pomógł mi odnaleźć odpowiedzi na wszystkie inne pytania, na które samej ciężko było mi odpowiedzieć. Na przykład: Jak chcę żyć i czego chcę od życia? Chcę pracować dla kogoś czy dla siebie? Jak ustalić swoje cele życiowe i jak do nich dążyć?

Dzięki sesjom z life coachem i doradca kariery zaoszczędziłam dużo czasu i przy okazji dostałam bardzo cenne wskazówki.

  • Dużo rozmawiałam ze starszymi od siebie ludźmi, którzy mieli więcej doświadczenia. Pytałam ich o poradę, pytałam czego żałują, że nie zrobili w życiu, pytałam co zrobiliby inaczej. Uważnie słuchałam ich historii i wyciągałam wnioski.
  • Zagłębiałam się w tematykę samorozwoju. Czytałam mnóstwo książek, tak zwanych self help. Chodziłam na seminaria, wykłady, robiłam różne kursy online, testy, na przykład na temat zawodów. Jakie zawody do Ciebie pasują? Śmieszne jest to, że zawsze wychodziło mi to samo – praca z ludźmi, nauczyciel. 
  • Oszczędzałam pieniądze, odkąd zaczęłam je zarabiać. Zaczynałam od 50 zł miesięcznie, co roku zwiększałam tę kwotę. Dzięki temu nigdy nie musiałam martwić się o pieniądze, ponieważ zawsze coś tam miałam zaoszczędzone, na przykład na kolejne książki, których czytałam naprawdę dużo. 
  • Przypatrywałam się życiu innych ludzi, którzy mnie inspirowali i pytałam siebie, co mogę zrobić, aby żyć tak, jak oni żyją. Zadawałam też im te pytania, jeśli miałam taką możliwość. Jeśli nie mogłam osobiście, to czytałam wywiady z nimi, ich blogi, szukałam informacji w sieci (jeśli były to osoby publiczne)

Najprostszy sposób aby dojść tam gdzie, doszła osoba, która Cię inspiruje? Robić dokładnie to, co ta osoba robiła. Jeśli jej/jemu się udało, dlaczego Tobie miałoby się nie udać?  

  • Przestałam porównywać się do innych i przestałam przejmować się tym, co inni o mnie myślą. Skupiłam się na sobie, na swoim życiu oraz na tym, aby robić wszystko tak, abym to JA była szczęśliwa.

Cokolwiek robisz, w jakimkolwiek miejscu swojego życia teraz jesteś, wiedz, że poznanie siebie, odnalezienie właściwej drogi zabierze Ci trochę czasu. Doświadczenie życiowe to najlepszy nauczyciel, więc zdobywaj je pracując, ucząc się, wyjeżdżając za granicę, czytając książki, rozmawiając z różnymi ludźmi! Nie ma złotej rybki, która przyniesie Ci dokładnie to, czego chcesz. Wyjdź ze swojej strefy komfortu i zacznij szukać odpowiedzi na pytania, które Cię nurtują. Ułóż plan i zacznij działać! Gwarantuję, że prędzej czy później odnajdziesz swoją drogę. Nie pozwól sobie wmówić, że to musi stać się TERAZ.  Daj sobie troszkę czasu, ale działaj!

Jeszcze jedno.

Ja wciąż nie znam odpowiedzi na wiele ważnych pytań. Nie mam milionów na koncie. Ale to co już mam i gdzie dziś jestem, czyni mnie szczęśliwą. Jestem z siebie dumna i wdzięczna, za wszystko co mnie spotkało w życiu. Ale wiem jednak, że nie byłabym tu gdzie jestem, gdybym nie szukała pomocy u innych, ułożyła planu, a potem go krok po kroku realizowała.

Pamiętaj też, że nie jesteś sam! Takich osób jak Ty jest tysiące, miliony i każda z tych osób ma własną drogę do przebycia. Zacznij pracować nad tym aby, ją odnaleźć, zamiast czekać, że to samo przyjdzie.

Od czego więc powinieneś zacząć? 

Zacznij od powiedzenia sobie, że jest to OK, że jeszcze nie wiesz, co chcesz robić. Następnie pomyśl, co już wiesz i co możesz zrobić teraz, jakie podjąć kroki? Ułoż sobie plan! Na przykład może mógłbyś:

  • zacząć uczyć się jezyka – to zawsze się przyda
  • znaleźć pracę i zacząć zarabiać   
  • pojść do doradcy kariery
  • zrobić jakiś kurs, na przykład online  
  • kupić książkę o samorozwoju 
  • porozmawiać z ludźmi, którzy Cię inspirują i poprosić o radę  

Jestem pewna, że wiesz, od czego powinieneś przynajmniej zacząć. Spójrz na powyższe punkty, wybierz te, które pasują do Ciebie i do dzieła. Nie musisz robić wszystkiego tego, co ja robiłam, najważniejsze, abyś zaczął COŚ robić.

Pamiętaj, wszystko w Twoich rękach, samo nic się nie stanie.  

A jeśli ja jeszcze mogę Ci w czymś pomóc, daj mi koniecznie znać!  


P.S. Zachęcam Cię również do przeczytania:

12 pytań, które każdy powinien sobie zadać. 

Jak wybrać TRAFNY kierunek studiów ?

Skuteczne metody na naukę języka angielskiego + moja historia 

Gap Year, czyli rok przerwy od życia? Popularny trend wśród studentów + moja historia  

Dlaczego nie poszłam na studia zaraz po maturze ? Czy żałuję? GAP YEAR – moja historia

Właśnie skończyłeś studia? Wspaniale! I co dalej?

24 thoughts on “Mam 20-parę lat i nie wiem, co chcę robić w życiu.

  1. Ja mam 33 lata i tez jak Twoja czytwlniczka nie jetem pewna co chcialabym w zyciu robic a tak na prawde mam nadzieje ze wiele nowych doswiadczen ciagle przede mna. 🙂

  2. Każdy zagubiony dwudziestolatek powinien tu zajrzeć, przeczytać i zastosować twoje rady. Sama w wieku 18 lat wiedziałam co chcę robić w życiu. Nie dostałam się jednak na studia prawnicze i też byłam na rozdrożu, z życiowymi dylematami. Koniec końców odkryłam zupełnie nową pasję, robię to co kocham i jestem szczęśliwa 🙂

  3. Świetny tekst, szkoda, że nikt takiego nie napisał kiedy ja miałam 20 lat :/ ale życie nie kończy się na 38, więc jeszcze trochę przede mną. I może być fajnie 🙂 Pisałam już jak Ci zazdroszczę tej Kalifornii? pisałam 😉

  4. Mam 34 lata. Od pół roku moje życie zawodowe wygląda zupełnie inaczej. W końcu zaczęłam robić to, co zawsze kochałam. Bałam się jak cholera, ale dałam radę. 24 lata? Co to jest? To się dopiero życie zaczyna! 🙂

  5. A mnie w wieku 20 lat wydawało się, ze mam dokładny plan, ze wiem co chce robić i jak robić. Skupilam się na jego realizacji czasem z mniejszym lub większym powodzeniem. Teraz jestem po 30 i……wiem,ze to nie było to. Czas na zmiany 🙂 Grunt to nie stać w miejscu jeśli nam w nim źle, szukać, pytać, próbować, błądzić, nie bać się 🙂

  6. W życiu nie raz jesteśmy na rozstaju dróg, od nas zależy w która stronę ruszymy. jesteśmy kowalami własnego losu w wieku 10, 20, 30 ….. i 60, a nawet 99 lat.

  7. Bardzo dobry tekst, pomocny wszystkim młodym (i chyba nawet nie tylko). Przede wszystkim dajesz jedną ważną wskazówkę: warto być aktywnym, próbować czego się tylko da. Mnogość doświadczeń rozwija, ale i daje nam szansę na poznanie własnych priorytetów.

  8. Kilka lat temu też nie wiedziałam dokąd zmierzam, zastanawiałam się, czy to co robię ma jakiś sens. Teraz ten sens odnalazłam 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *