Kraje i kultury, które mnie fascynują i z których czerpię inspiracje do tego, jak żyć – Francja i Ameryka

To, że uwielbiam Amerykę, tamtejszych ludzi, krajobrazy, ich przedsiębiorczość i wiele innych aspektów tamtej kultury to już pewnie wiecie, ale od jakoś czasu zainteresowałam się również kulturą francuską i to nie bez powodu, ale o tym za chwilę.

Skąd zainteresowanie tymi kulturami?

Ostatnie kilka lat mojego życia to był dosłownie roller cosater. Kilkukrotne przeprowadzki, życie w Kalifornii, potem w Londynie, studia, praca i co najgorsze choroba. Żyłam w ogromnym biegu. Podczas pobytu w Stanach, zachłysnęłam się tamtejszym stylem życia i wszystko mi się tam podobało. Ich domy, wielkie samochody, podejście do życia, przedsiębiorczość, bycie w wiecznym biegu oraz pracowanie ogromną ilość godzin w tygodniu. Ja też tak chciałam. Chciałam więcej i więcej. W sumie tak też zaczęłam żyć. Pracowałam non stop. Zajęłam się rozwojem osobistym, dokształceniem, robieniem miliona rzeczy na raz. Wydawało mi się, że właśnie w taki sposób chcę żyć, że bardzo mi to odpowiada. Mieć wszystko zorganizowane od 7 rano do wieczora. Niekończące się listy rzeczy do zrobienia. Tak przez pewien czas było.

Wszystko zmieniło się kiedy przyszła choroba i chcąc nie chcąc musiałam zwolnić tempo. Ku mojemu zdziwieniu, takie wolniejsze życie zaczęło mi się odpowiadać. Wtedy też pierwszy raz pojechałam do Francji. Od początku odniosłam wrażenie, że tam ludzie żyją nieco inaczej niż w Ameryce czy Londynie. Żyją spokojniej. Zamiast wszystkiego więcej mają mniej, a swój wolny czas spędzają na przyjemnościach i celebrowaniu codzienności.

Zaczęło mi się to to bardzo podobać, dlatego też postanowiłam lepiej poznać kulturę francuską i samą Francję. Z każdą książką o Francji, a potem kolejnym wyjazdem jeszcze bardziej ten kraj mnie zachwycał. Rozmowy z Francuzami, a częściej z Francuzkami, sprawiły, że zaczęłam zauważać, iż ich styl  życia całkiem do mnie przemawia i warto byłoby przyjrzeć się temu bliżej.

Z drugiej strony były Stany Zjednoczone. Kraj, który ogromnie mnie fascynuje od lat, głównie mentalność ludzi oraz ich przedsiębiorczość. To państwo, w miałam cudowny okres w życiu, to kraj, w którym bardzo dużo nauczyłam się o sobie samej i który ukształtował mnie jako dorosłą osobę. Tam nauczyłam się jak pracować, jak być zaradna zawodową, jak żyć. To tam uwierzyłam w to, że ja też mogę w życiu odnieść jakieś sukcesy, mniejsze czy większe.

Pomyślałam więc, że jeśli obydwie te kultury i kraje mnie tak fascynują pod różnymi względami to zrobię głębszą analizę, poznam je nieco bliżej i wyciągnę z każdej z nich co najlepsze do mojego życia.

Postanowiłam zapożyczyć te rzeczy – zwyczaje, podejście do życia, pracy, to co lubię z obydwóch kultur, tak aby stworzyć swój własny świat, w którym będę szczęśliwa, nie mieszkając przy tym ani w USA ani we Francji.

Praca

Jeśli mowa o pracy to tutaj kieruje się ku amerykańskiej kulturze. Przedsiębiorczość i pracowitość, dążenie do celu, biznes online, czyli to czym się interesuję. Zdecydowanie Amerykanie doskonale wiedzą jak sprawnie poruszać się na tych polach. To od amerykańskich przedsiębiorców, z amerykańskich książek nauczyłam się i nadal się uczę najwięcej o biznesie e-commerce oraz pracy online, którą obecnie się zajmuję. Tutaj moim zdaniem nie mają sobie równych.

Codzienność

Poza pracą, bardzo dużo o życiu czerpię jednak z kultury francuskiej. Chciałabym po krótce przedstawić Wam czym zafascynowała mnie Francja, za co ją tak polubiłam, co zaczerpnęłam z ich kultury i jakie zmiany wprowadziłam do swojego życia, aby tak, jak robią to Francuzi celebrować życie najlepiej jak umiem.

Jeśli jesteś osobą, która tak jak ja chce wykorzystywać każdy dzień w 100%, lubi ułatwiać sobie życie, uwielbia pyszne jedzenie, ma dość ciągłego bycia na diecie, chce odnaleźć swój własny styl, a nie podążać ślepo za trendami i modą, lubi ładnie wyglądać i sobie dogadzać, fundując sobie różne przyjemności to jestem pewna, że ten post Cię zainteresuje.

Za co polubiłam Francję?

Za Paryż… 

Tutaj chyba nie potrzeba komentarza, kto był w Paryżu, kto miał okazję spędzić parę dni w tym mieście, doskonale zrozumie mój zachwyt. Nie bez powodu po pierwszej wizycie w Paryżu wprowadziłam tradycję odwiedzania tego miasta przynajmniej raz w roku. Kolejny wyjazd już niedługo i już nie mogę doczekać! Paryż to moje ulubione miasto w Europie.

Za Lazurowe Wybrzeże 

Na sama myśl o tych pięknych widokach, pysznym jedzeniu i słonecznej pogodzie serce bije mi trzy razy szybciej.

Za francuskie urocze wioski 

Nie miałam okazji zwiedzić ich jeszcze zbyt dużo, ale oglądając zdjęcia w Internecie i po pobycie na Lazurowym Wybrzeżu, z pewnością coś w tym jest. Są przepiękne oraz przeurocze.

Za styl, klasę i elegancję 

Francuzi dobrze wiedzą jak zadbać o swój wygląd, aby prezentować się wyjątkowo. Jeśli chodzi o mój styl, to zdecydowanie inspiruje się właśnie outfitami tamtejszych kobiet.

Za kuchnię 

Wyjątkową i różnorodną. Owoce morza, wszystkie słodkości, pieczywo, naleśniki…przepyszne owoce oraz warzywa. Oczywiście, nic nie przebije kuchni włoskiej, ale francuska jest zaraz za nią!

Za ”all of the pastries” czyli wyroby cukiernicze   

Francja jest przepełniona piekarniami, cukierniami, które oferują wspaniałe słodkości. Ja od zawsze jestem wierną fanką pieczywa, ale takiego prawdziwego pieczywa. Za każdym razem, gdy jestem we Francji czuję się jak w raju, bo gdzie indziej można zjeść lepszą bagietkę? Jeśli ktoś spróbuje chociaż raz francuskiej bagietki, gwarantuję, że będzie śnił o niej po nocach, aż do kolejnego powrotu (ja tak właśnie mam:D)

Tak wiem, gluten jest niemodny, zły i nikt tego nie powinien jeść (ja szczególnie). Na szczęście ja z trendów żywieniowych się wyleczyłam jakiś czas temu. Mimo że unikam glutenu w ciągu tygodnia, to w weekend pozwalam sobie na małe co nieco. Nic na to nie poradzę, że pieczywo, a szczególnie wspomniane już przeze mnie francuskie bagietki, a także makarony kocham miłością nieskończoną i nie wyobrażam sobie usunąć je z mojego jadłospisu.

Nie ma nic lepszego jak tradycyjna francuska bagietka z chrupiącą skórką i mięciutkim środkiem, a do tego najlepiej, żeby była jeszcze ciepła, wyciągnięta prosto z pieca. Po tym kulinarnym doznaniu zdałam sobie sprawę, że żadne pieczywo nie smakuje tak samo, jak to tutaj.

Za kulturę picia kawy

Zwyczaj pijania kawy w kawiarniach to coś co bardzo mi się podoba, szczególnie w dużych miastach. We Francji nawet w małych miasteczkach, znajduje się jedna czy dwie kawiarenki, które z całą pewnością są warte odwiedzenia. Chociaż nie piję kawy, to na herbatę bardzo lubię wyjść do jakiejś uroczej knajpki, usiąść w wygodnym fotelu i najzwyczajniej w świecie poobserwować sobie innych ludzi.

Za francuskie bazarki 

Muszę Wam powiedzieć, że są jednymi z najpiękniejszych na jakich byłam. Mnóstwo owoców i warzyw, wiele gatunków serów, pachnącego pieczywa, a do tego dookoła można rozkoszować się zapachem świeżych kwiatów, które oferują lokalni sprzedawcy.

Czego nauczyłam się z francuskiej kultury i wprowadziłam w swoje życie?

Jedzenie powinno się celebrować bez obsesyjnego liczenia kalorii i poczucia winy po zjedzeniu deseru. Jedz wszystko, ale z umiarem.

Przez ostatnie kilka lat byłam non stop na diecie. Unikałam wszystkiego co ma więcej niż 100 kalorii. Wyeliminowałam z mojego jadłospisu: chleb, masło, makarony, desery, a nawet niektóre owoce, bo przecież są bardzo kaloryczne. Zastąpiłam to wszystko zamiennikami niskotłuszczowymi i produktami, które nie zawierały ani grama cukru, bo przecież wtedy moja waga osiągnie odpowiedni poziom. Bałam się zjeść cokolwiek „niedozwolonego”, bo od razu miałam ogromne wyrzuty sumienia. Popadłam w paranoję.

Zupełnie zapomniałam, że jedzenie jest po to, aby się nim cieszyć i odżywiać nasze ciało, a nie, aby wiecznie sobie czegoś zabraniać. Jedzenie daje nam tyle radości oraz przyjemności, że nie powinniśmy odbierać sobie tego szczęścia.

Ponad rok temu, po zagłębieniu się w francuską kulturę zupełnie zmieniłam swoje podejście do jedzenia i odżywiania się. Zaczęłam zauważać, że nie chodzi tutaj o ciągle eliminowanie kolejnych produktów, a raczej spożywanie wszystkiego z umiarem. Jeśli raz, czy dwa razy w tygodniu zjesz kawałek ciasta, lub kanapki na śniadanie, albo kupisz sobie pączka, to naprawdę nic wielkiego się nie stanie. Gorzej, kiedy Twój pączek staje się codziennością.

Rozkoszuj się i delektuj jedzeniem

Celebruj tę chwilę. Kanapka w pociągu czy w drodze do pracy, w pośpiechu, to ani nie jest zdrowe ani eleganckie. Pozwól sobie więc na posiłek zjedzony w spokoju, zgodnie z ideą slow food.

Otaczaj się drobiazgami, które wprawią Cię w dobry nastrój

Rzeczy na pierwszy rzut oka zbędne do życia, są wbrew pozorom bardzo ważne. U mnie są to na przykład świeczki, perfumy, piękna pościel, kwiaty. Dla każdego taki ”luksusowy” dodatek może być zupełnie czymś innym, ważny aby wprowadzić je do naszej codzienności, a nie zostawiać je tylko na ważną okazję.

Świeże kwiaty to must-have w moim domu

Świeże kwiaty w domu to konieczność. Moim zdaniem, nie ma piękniejszej dekoracji na stole niż świeże kwiaty w ładnym wazonie. To dekoracja, która sprawia, że nie tylko cieszy oko, ale i wypełnia wnętrze niesamowitym zapachem.

Podkreśl swoją kobiecość właściwymi dodatkami

Każda kobieta powinna mieć świetną parę butów, piękną torebkę, ładną apaszkę, szalik i idealnie pasującą szminkę podkreślającą urodę. Nic tak nie podkreśli i uwydatni Twojego pięknego koloru oczu, jak dobrze dobrana szminka.

Kobieta powinna mieć swoje rytuały i tradycje, które pielęgnuje każdego dnia

Cokolwiek by to było, cokolwiek daje Ci radość. Nawet 20 minut tylko dla siebie. To może być kąpiel w wannie z dodatkiem olejku, ulubione śniadanie z muzyką w tle, spotkanie z przyjaciółkami co środę? Stwórz taki rytuał czy tradycje, która będzie Cię cieszyć i ekscytować już na samą myśl o niej.

Życie jest pełne przyjemności, tych małych i tych dużych. Doceniajmy je każdego dnia

Często skupiamy się tylko na tych dużych przyjemnościach, jak obiad w drogiej restauracji, szampan czy wino, oczywiście również z najwyższej półki. Gdyby tak jednak skupić się na tych mniejszych przyjemnościach…Ulubiona kawa z kawałkiem pysznego ciasta w dobrym towarzystwie? Oglądanie ulubionego serialu po całym dniu pracy? Piknik w parku? Wieczór z ulubioną książką w ręku? Doceniaj te proste, małe rzeczy, które sprawiają, że życie staje się takie wyjątkowe.

Nie możesz celebrować życia,  jeśli jesteś w ciągłym biegu

Zwolnij, bo nawet nie zauważysz tego, co codziennie omijasz…

Jak żyjesz jest dużo ważniejsze niż gdzie żyjesz. 

Nieważne czy żyjesz w Londynie, Kalifornii, Warszawie czy małej wiosce pod Poznaniem. Istotne jest to, jak żyjesz. Jaki dom, życie sobie stworzysz, z kim to życie dzielisz i jak wygląda Twoja codzienność.

To jakość, a nie ilość ma znaczenie

Zaczynając od jedzenia, ubrań, kosmetyków, ilości przyjaciół, czy pracy. Jakość ponad ilość – stosuję tę zasadę praktycznie we wszystkim.

Pracuj, aby żyć, nie żyj, aby pracować

Doceniam to w francuskiej kulturze, iż dla nich praca nie jest całym życiem, aczkolwiek ja zdecydowanie jestem pracoholikiem i ciężko mi na obecną chwilę to zmieniać, więc wprowadzam małe kroczki. Na przykład to, że nie pracuje co wieczór do 20-21, jak miało to miejsce w zeszłym roku.

Dogadzaj sobie bez poczucia winy

Wizyty w spa, u fryzjera czy kosmetyczki, masaż powinny być tak samo ważne jak coroczne badania czy wizyta u dentysty. Dla mnie dbanie o siebie i dopieszczanie jest bardzo istotne i stało się priorytetem tak ważnym, jak wizyta u lekarza, bo w życiu właśnie o to chodzi, prawda?

Jak wyglądasz i prezentujesz się światu jest bardzo istotne

 Zupełnie nie wierzę w to, że wygląd nie ma znaczenia. Ma i pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Każdy z nas, czy się do tego przyznaje czy nie, zwraca uwagę na to jak inna osoba wygląda. Ludzie oceniają Cię już po kilku sekundach, patrząc chociażby na to jak jesteś ubrany. Swoim wyglądem, przekazujesz światu kim jesteś, nawet jeśli nie zdążyłeś jeszcze wypowiedzieć ani jednego słowa.

Twój dom powinien być Twoim priorytetem

Dbaj o niego. Utrzymuj go w czystości i porządku. To w domu spędzasz największą ilość czasu, więc spraw, aby był dla Ciebie oazą spokoju, miejscem do którego uwielbiasz wracać.

Upraszczaj sobie życia

Zdecydowanie jestem na tak. Uproszczanie życia to coś, czym zainteresowałam się stosunkowo niedawno, bardzo mi służy i już widzę pierwsze efekty. Zaczynając od zmniejszania ilości rzeczy w moim domu poprzez wyrzucenie wszystkiego, co jest zbędne. Ułatwianie sobie gotowania posiłków np. w szybkowarze, tak by było zdrowo, ale żebym nie spędzała w kuchni godzinny każdego dnia.

To samo tyczy się na przykład Świąt Wielkanocnych czy Bożonarodzeniowych. Całkowicie omijam ten szał sprzątania wszystkiego od A do Z, wiecznego narzekania, że tyle jeszcze jest do zrobienia. To ma być radosny czas i jeśli z jakiegoś powodu będzie o jedną potrawę mniej albo okno nie będzie idealnie czyste lub ciasto zostanie kupione w ulubionej piekarni, a nie upieczone, to uwierzcie mi, że świat się nie zawali. Najważniejsze jest to, aby każdy był w dobrym humorze, cieszył się tym czasem i wykorzystał go na celebrację z rodziną, a nie w kuchni. Żadnego stresu, bo idą święta, żadnego sprzątania 3 tygodnie wcześniej. Jasne, każdy ma swoje priorytety, ale moim zdecydowanie nie jest lśniący dom, a raczej miło spędzony czas z najbliższymi

Wspólne posiłki z rodziną

Celebrowanie posiłków jest jednym z moich ulubionych francuskich zwyczajów. Długie godziny biesiadowania, bez pośpiechu. Coś niesamowitego.O francuskim celebrowaniu posiłków pewnie każdy już słyszał. Zdecydowanie jest to tradycja, którą sama stosuję od kilku lat i bardzo to lubię.

Wspólne jedzenie posiłku z rodziną czy najbliższymi jest dla mnie szalenie ważne, a szczególnie z tego względu, że w ciągu tygodnia nie mam okazji dzielić posiłków z Norbertem. Natomiast na weekend zawsze to nadrabiamy, jedząc razem każde danie. Wspólne szykujemy, gotujemy, artystycznie rozkładamy przygotowane pyszności na stole i najpierw cieszymy się tym widokiem, a potem przystępujemy do jedzenia, często oglądając jakiś film czy serial. Tutaj nie mam nic przeciwko jedzeniu i oglądaniu, co wiem, że we Francji nie jest popularne. Ja to natomiast bardzo lubię.

Najważniejsze jest dla mnie to, aby jeść te posiłki wspólnie, przy jednym stole, zachwycać się smakiem i komentować jak grilowane halloumi jest przepyszne, mimo że jemy je po raz setny haha.

Nie akceptuje natomiast jedzenia osobno. Jedni w kuchni, drudzy przed telewizorem, a jeszcze inni przy biurko w pokoju. W moim domu nigdy tak nie będzie.


To tylko kilka rzeczy i zwyczajów, które podpatrzyłam z francuskiej kultury i wprowadziłam do swojego życia. Jestem pewna, że z biegiem lat będzie tego nieco więcej. Z każdą nową ksiażką, czy kolejnym wyjazdem doświadczam czegoś nowego i bardzo to lubię.

Jestem ciekawa, czy są jakieś kultury, które Was inspirują? Który z powyższych punktów przypadł Wam do gustu najbardziej?

Jeśli jesteście ciekawi, co zapożyczyłam od Amerykanów, to zapraszam Was do odwiedzania bloga, gdyż taki post pojawi się już niebawem!

5 thoughts on “Kraje i kultury, które mnie fascynują i z których czerpię inspiracje do tego, jak żyć – Francja i Ameryka

  1. Powszechnie wiadomo, że jak chce się mnie do czegoś przekonać to trzeba powiedzieć “to jest takie amerykańskie” i jestem kupiona 😉
    Wybrałaś dwie dość odległe kultury i fajnie, że z każdej udało Ci się wynieść tyle dobrych rzeczy.

  2. Fajnie, ile ciekawych rzeczy zapożyczyłaś z francuskiej kultury! Powiem Ci, że część z nich wcielam i w swoje życie, chociaż nigdy nie przypisywałam ich właśnie Francji 🙂 Szczególnie lubię zasadę cieszenia się z drobnych i prostych rzeczy – od kiedy nauczyłam się tak właśnie robić – moje życie jest jeszcze piękniejsze 🙂 Przecież tęcza na niebie, albo gorąca kąpiel w pianie wieczorem może cieszyć tak samo jak wielka rzecz.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *