Kiedy marzenie staje się rzeczywistością…

…Once a dream, today a reality…  

Dzisiaj opowiem Wam o tym jak spełniłam swoje kolejne marzenie(a)  – z pewnością jedne z trudniejszych.

Odkąd pamiętam moim marzeniem było studiować w anglojęzycznym kraju, właśnie w tym języku, na jakiejś dużej i pięknej uczelniach, które kiedyś widziałam tylko w filmach.

Mimo, że wtedy często słyszałam, że mi się nie uda i że to nie będzie możliwe (dlaczego miałabyś się dostać?, nie dasz sobie rady! – mówiono mi), ja w środku coś czułam, że mi się uda – prędzej czy później. Wiedziałam, że TO zrobię ponieważ wierzę w siebie i wiem, że w życiu nie ma ograniczeń, poza tymi, które sami sobie stawiamy.

Wiedziałam, że nic nie będzie w stanie mnie powstrzymać jeśli ja będę wierzyć w to co robię. I udało się.

I przyszedł ten dzień, na który czekał bardzo długo – dzień, w którym z dumna będę mogła odebrać swój dyplom z angielskiej uczelni.

Czy było łatwo? Nie, ale było warto.

Było warto, ponieważ wiem, że nic w życiu co warte osiągnięcia, nie jest łatwe. Dla mnie te 3 lata były bardzo trudne ponieważ nie mogłam być tylko studentką i skupić siė tylko na nauce. Musiałam zmierzyć się też z innymi rzeczami, takimi np. jak choroba.

Studia, choroba, praca na pełen etat, rozwijanie własnego biznesu. To wszystko, mimo że bardzo trudne, świetnie przygotowało mnie do życia, które teraz prowadzę.

Na poczatku września, odbierając ten dyplom wchodziłam na scenę z dumą, nie tylko dlatego, że skończyłam szkole, ale dlatego, że idąc tam wiedziałam, że ten czas w szkole wykorzystałam maksymalnie, aby przygotować się do dorosłego życia i do życia, które zawsze chciałam mieć.

I dzięki temu dzisiaj nie martwię się już o nic.

Nie martwię się o pracę, bo mam najlepszą pracę na świecie.

Nie martwię się o to co będę robiła za rok czy dwa, bo wiem, że w życiu pewne są tylko zmiany i na nic mi planowanie przyszłości, kiedy i tak to wszystko się może zmienić, ale co najważniejsze już nie boję się tego, co będzie.

Nie martwię się o to, czy ktoś mnie zatrudni i czy będę miała wystraczajaco pięniedzy bo jestem sama sobie szefem, a moje zarobki przekroczyły wszystkie oczekiwania jakie kiedykolwiek miałam.

Nie boję się, że kiedykolwiek nie będę miała z czego żyć, bo wiem, że pieniądze to rzecz nabyta, a mając umiejętności i doświadczenie zawsze sobie poradzę.

Nie boję się, że ktoś mnie kiedyś zwolni lub nie awansuje w pracy, bo stworzyłam sobie sama miejsce pracy.

Nie boję się, że moja praca mi się znudzi i będę wypalona, ponieważ moja pasja stała się moją praca i każdego dnia robię to, co kocham.

Nie boję się niczego i nic mnie nie ”zabije” bo przeszłam chorobę, która była najgorszym co mnie w życiu spotkało i najtrudniejszą walką, którą przeszłam sama ze sobą. Nikomu tego nie życzę i nigdy nie chciałambym wrócić do tamtego czasu.

Dzisiaj, po tym wszystkim, wiem, że mogę wszystko, bo WSZYSTKO zależy tylko ode mnie i wszystko w moich rękach. Przez ostatnie 3 lata pracowałam na to, aby zbudować sobie życie z którego teraz jestem bardzo dumna i jestem bardzo szczęśliwa, że nie poddałam się, choć tak często chciałam.

Udało mi się  to wszystko, ponieważ nie słuchałam nikogo, tylko siebie, nie obchodziły mnie opinie innych ludzi, tylko moja i zawsze szłam własną drogą, mimo, iż wielokrotnie słyszałam, że moja droga jest zła i  jestem inna bo nie robię tak jak robią WSZYSCY.

I dzisiaj, mając 25 lat, mam prawie WSZYSTKO, o czym zawsze marzyłam.

Mam rodzinę, na którą mogę zawsze liczyć i którą wspierała mnie w każdym momencie i kibicuje w dalszej drodze.

Mam chłopaka, które zawdzięczam bardzo dużo i bez którego to wszystko by się z pewnością nie udało.

Mam przyjaciół, którzy byli, są i wiem, że będą.

Mam najlepszą i najłatwiejszą pracę na świecie, która nie jest pracą , a stylem życia i codzienna przyjemnością.

Prowadzę #laptoplifestyle, co oznacza, że mogę pracować z każdego miejsca na świecie, gdzie chcę i kiedy chcę.

Mam pasywny dochód dzięki czemu mogę nie pracować przez kilka dni, a i tak zarabiam.

Mam życie, które sobie sama stworzyłam na własnych zasadach i z którego jestem cholernie dumna. Od nikogo nie jestem zależna, nikt mi nic nie narzuca i nie kieruje moim życiem w żaden sposób – cudowne uczucie.

Mam miłość, mam czas, mam pieniądze, mam to wszystko, o co dziś najtrudniej w życiu i jestem BARDZO wdzięczna, że miałam siłę, aby na to wszystko pracować.

SAMA zapracować – mimo, że prawdę mówiąc nie musiałam tego robić bo mam rodziców, którzy bez większego problemu mogliby zapewnić mi takie życie, a ja mogłabym praktykować zawód ”córka”. Wybrałam jednak swoją drogę i to, co sobie kilka lat temu sobie obiecałam. A obiecałam sobie CUDOWNE życie zanim skończę 25 lat. I udało się.

Nie myślcie sobie jednak, że było łatwo i prosto i zawsze kolorowo. Było cholernie trudno, musiałam odmawiać sobie wielu rzeczy, musiałam każdego dnia ze sobą walczyć i każdego dnia przypominać sobie po co to wszystko robię, po co w sumie pracuję od 7 rano do 12 w nocy przez ostatnie parę miesięcy.

Udało się, bo wiedziałam PO CO to robię i wiedziałam DO CZEGO dążę. Moja motywacja nie spadała bo jej na to nie pozwalałam. Nie narzekałam, że mam ciężko bo wiem, że nie można narzekać, że ma się ciągle pod górkę jeśli się zmierza na sam szczyt. 

I udało się.

Do pełni szczęścia brakuje mi trzech rzeczy:

1.Pełni zdrowia – cholernie trudne, ale pracuję nad tym

2. Pieska – wyczekiwanego już od wielu lat.

3.Amerykańskiego obywatelstwa – największy i najtrudniejszy mój cel w życiu, ale do zrobienia 🙂

Oczywiście moja lista celów jest znacznie dłuższa ale tylko te mają dla mnie szczególne znaczenie – reszta to po prostu zadania do wykonania na najbliższe 5 lat 🙂

Wracając jednak do sedna…

Mam nadzieję, że tego posta przeczytają osoby, które z jakiegoś powodu, nie wierzą w siebie, pogubiły się i nie potrafią się odnaleźć w życiu. Chcę Wam powiedzieć, że JA TEŻ tam byłam. Też byłam w tym miejscu i musicie wiedzieć, że naprawdę wszystko jest możliwe i wszystko jest do zrobienia i to tylko od Was zależy co z tym zrobicie. Nie od Waszych rodziców, Waszych partnerów, osób, które rządzą naszym krajem, czy od szkoły jaką wybierzecie – WSZYSTKO ZALEŻY OD TYLKO CIEBIE I TO TY JESTEŚ KOWALEM SWOJEGO LOSU. 

Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz – znasz to? Dokładnie tak jest najczęściej w życiu (podkreślam najczęściej, bo są sytuacje, jak np. choroba na co nie masz wpływu).

To Ty jesteś kowalem swojego życia i albo przeżyjesz to życie, tak jak sobie wymarzyłeś, albo pozwolisz komuś nim kierować. Wybór należy do Ciebie. Albo wybierzesz działanie i spełnianie swoich marzeń albo pozwolisz, żeby życie uciekało Ci między palcami.

Nie musisz iść na studia, jeśli nie chcesz.

Nie musisz prowadzić swojego biznesu, jeśli to nie Twoja bajka.

Nie musisz pracować tam, gdzie czujesz się źle.

Nie musisz być w miejsu, w którym jesteś

Nie musisz robic nic, jeśli nie chcesz.

Ale musisz wziać odpowiedzialność za swoje życie i nikogo nie obwiniać jeśli coś idzie nie tak, jak powinno. 

I musisz odpowiedzieć sobie na pytanie Czego w życiu tak naprawdę chcesz, a potem sukcesywnie do tego dążyć.

I pamiętaj o najważniejszym – WSZYSTKO ZALEŻY TYLKO OD CIEBIE. UWIERZ W SIEBIE I DZIAŁAJ!!! Ja trzymam za Ciebie kciuki, ale pytanie czy Ty trzymasz za siebie?

7 thoughts on “Kiedy marzenie staje się rzeczywistością…

  1. Super, mozesz byc z siebie dumna. Jestes rowniez prawdziwa inspiracja dla innych o podobnych celach i marzeniach czy przebywajacych na emigracji. Pozdrawiam!

  2. Uwielbiam Twój blog, ja w życiu pragnę tylko zdrowia i stworzenia własnej rodziny. Natomiast czytanie tego co piszesz i w jaki sposób, podnosi mnie na duchu, napełnia chęcią sięgania wyżej. Godne podziwu nie zazdrości

    1. Ojej, ale mi milo!! Dziekuje Ci bardzo i jestem pewna ze Twoja marzenia sie spelnia – z calego serca Ci tego zycze!

  3. Bardzo Ci dziękuję za ten wpis!!!! Ja obecnie myślę o założeniu biznesu w UK, tylko muszę mieć dobry plan ale chcę się najpierw pouczyć i wszystko na spokojnie zorganizować i wiem,że mi się uda 🙂 Co więcej do przyszłego roku będę najlepszą wersją siebie, taki mam plan.
    PS. Czy ciezko ci bylo zalozyc firme w UK i czy musialas cos zainwestować? Troche skomplikowane się to wydaje.

    Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *