Jak spędziłam swoje 24 urodziny ? Zupełnie inaczej niż zwykle!

Zanim napiszę, jak cudownie spędziłam swoje urodziny, chciałabym zaznaczyć, że długo myślałam nad tym, czy w ogóle o tym tutaj pisać, gdyż od początku zakładałam, że nie opiszę tego na blogu.  Zdecydowałam się to zrobić, gdyż wiele mi bliskich osób przekonywało mnie, że warto o tym wspomnieć i tym samym zachęcić innych do zrobienia,co ja miałam przyjemność zrobić na swoje urodziny. Zachęcić do zrobienia małych rzeczy, które pewnie nie zmienią świata na lepszy, ale mogą sprawić, że ktoś będzie miał lepszy dzień. Ostatecznie wiadomość od jednej osoby przekonała mnie do umieszczenia tego wpisu. Cytuję:  

”Jeśli tym wpisem skłonisz chociaż jedną osobę do pomocy chociaż jednej osobie, to było warto. Bo ja już nie wyobrażam sobie, bym w dniu swoich urodzin, nie zrobić tego samego”

Obawiam się troszkę reakcji moich czytelników na ten post. Obawiam się, że ktoś pomyśli, że się chwalę, że komuś coś podarowałam. Proszę wierzcie mi – absolutnie nie! Nie taki jest mój cel. Celem tu jest podrzucenie pomysłu komuś, kto może też miałyby ochotę spędzić swoje urodziny w nieco inny sposób niż zwykle  🙂 Przepraszam Was za jakość niektórych zdjęć lub ich brak, ale jak wspominałam, ten wpis nie był w planie.

Ale od początku.

Do tej pory, w dniu swoich urodzin zwykle po prostu skupiałam się na sobie, celebrując ten dzień z przyjaciółmi i rodziną. Jakiś czas temu postanowiłam, że tegoroczne urodziny spędzę troszkę inaczej i zrobię coś miłego dla innych, a dokładniej komuś obcemu sprawię przyjemność. Zainspirował mnie do tego projekt Act of Kindness, o którym czytałam jakiś czas temu. W tym projekcie chodzi o zrobienie kilku/kilkunastu dobrych uczynków. Zadania, które dla siebie zaplanowałam to: przygotowanie lunchboxów dla bezdomnych (w których znajdowałyby się m.in. upieczone przeze mnie muffinki), poczęstowanie tortem urodzinowych naszego listonosza oraz wysłanie mojej lekarce listu z podziękowaniami.

Skąd w ogóle taki pomysł ?

Ten rok jest dla mnie szczególny i jest wiele rzeczy, za które jestem ogromnie wdzięczna. Przede wszystkim z tego względu, że jest to pierwszy tak dobry dla mnie rok odkąd wróciłam ze Stanów i odkąd zachorowałam, co przewróciło moje życie do góry nogami. W tym roku wydarzyło się dużo dobrego. Moje życie i przede wszystkim samopoczucie bardzo się poprawiło i mam naprawdę wiele powodów, aby być wdzięczna. Pomyślałam, że w dniu swoich urodzin okażę swoją wdzięczność robiąc coś dla innych. Jakiś drobiazg, który sprawi, że ktoś się uśmiechnie i poczuje się doceniony i przede wszystkim zauważony.

Dlaczego wybrałam bezdomnych i czy uważam, że warto im pomagać ?

Przede wszystkim, tego dnia nie zastanawiałam się, czy powinnam im pomagać czy nie. Czy zasłużyli na to, czy nie. Dlaczego? Gdyż tego dnia chciałam po prostu sprawić komuś radość, nie skupiać się tylko na sobie, bo są moje urodziny, tylko pomyśleć też o innych. Poza tym, nie mi to oceniać dlaczego bezdomni są bezdomnymi. Nie znam powodu dlaczego to im się przytrafiło. Nie wiem, dlaczego znaleźli się w miejscu, w którym się znaleźli i naprawdę nie chcę tego oceniać. Jakiś czas temu sama byłam w takim punkcie swojego życia, z którego nie potrafiłam wyjść. Byłam w okropnej depresji, całe dnie leżałam patrząc się w sufit, nie widząc większego sensu życia. Nie potrafiłam się podnieść, nie potrafiłam stawiać sobie jakichkolwiek wymagań. Dzięki temu doświadczeniu potrafię sobie wyobrazić, że Ci ludzie może przeżyli coś, z czym nie potrfią sobie poradzić. Nie wiedzą jak lub nie mają siły. Nie było to dla mnie ważne, ja tego dnia chciałam im pokazać, że NIE są niewidoczni. Że ktoś o nich myśli.

Pomyślałam więc, że dobrym pomysłem będzie przygotowanie i rozdanie lunchboxów dla bezdomnych w Londynie. Bardzo zależało mi na tym, aby tego dnia obdarować czymś specjalnym osoby, które na co dzień raczej nie mają możliwości zjeść czegoś fajnego.

Kolejna rzecz, o której już dawno myślałam to podziękowanie dla mojej lekarz. Jak pewnie już wiecie z poprzednich postów, choruję na przewlekłą chorobę, której żaden lekarz w Polsce nie był w stanie zdiagnozować. Dopiero w Londynie trafiłam na lekarkę, która wykryła, co mi dolega. Dzięki jej trafnej diagnozie i przygotowanemu przez nią leczeniu dziś mój stan zdrowia jest o niebo lepszy i czuję się dużo lepiej. NIE MACIE POĘJCIA, JAK JESTEM JEJ WDZIĘCZNA. Często myślałam o tym, ile jej zawdzięczam. Dzień moich urodzin, 12 czerwca,  wydawał świetną okazją, aby bezinteresownie wysłać jej kartkę z podziękowaniem za to, ile dla mnie zrobiła i jak zmieniła moje życie. Dostałam E – maila zwrotnego z wiadomością, iż sprawiłam jej dużo radości. Za to moja radość nie miała granic 😉!

Następna rzecz, którą zrobiłam na swoje urodziny to poczęstowanie naszego listonosza tortem. Rzadko zwracamy uwagę na kurierów czy listonoszów, którzy przynoszą nam nasze paczki i listy. Otwieramy drzwi, odbieramy przesyłki, zamykamy drzwi i tyle. Ja nie jestem tu wyjątkiem. Postanowiłam, że w poniedziałek zaskoczę listonosza kawałkiem ciasta. Ucięliśmy sobie miłą pogawędkę i tak, jak zaplanowałam, zaproponowałam mu kawałek tortu. Nie protestował, a ja się cieszyłam, że mogłam się z nim podzielić : )

Ostatnią rzeczą, którą planuję wykonać do końca miesiąca to odwiedzenie oddziału onkologii dziecięcej w lokalnym szpitalu. Kilka lat temu, tuż po urodzeniu, zdiagnozowali u mojej kuzynki (miała 6 tygodni) białaczkę. To był bardzo ciężki okres dla mnie i mojej rodziny, aczkolwiek to doświadczenie bardzo dużo mnie nauczyło. Każde odwiedziny na tym oddziale, każdy dzień przez ponad 2 lata to była ciągła niepewność, strach i złość, że nic nie mogę zrobić. Nasz aniołek (Noemi) na szczęście ma się dziś dobrze i w tym roku przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej, aczkolwiek tego okresu nigdy nie zapomnę, a za każdym razem, kiedy odwiedzałam ją w szpitalu serce mi pękało ile ona musi przejść i ile niewinnych dzieci tam się znajduje. Kilka lat temu robiłam paczki dla chorych dzieci i pomyślałam, że w tym roku warto było by to powtórzyć. Jestem w trakcie kolekcjonowania kredek, zeszycików i innych drobiazgów : ) Pod koniec miesiąca udam się tam z wizytą i już nie mogę się doczekać!

Pokażę Wam jeszcze mojego aniołka i największy chodzący cud jaki znam. Ta dziewczynka wygrała walkę z białaczką, przeszła chemioterapię, przeszczep szpiku kostnego, śpiączkę i wiele innych strasznych rzeczy. Jestem z niej tak dumna i tak szczęśliwa, że mimo tego wszystkiego Noemi jest dziś z nami. Popatrzcie na to cudo:

A teraz Wam opowiem jak wyglądały moje urodziny:

Moje urodziny wypadały w poniedziałek, ale z tego względu że ja i mój chłopak pracujemy, zdecydowaliśmy świętować w weekend. W niedzielę wstałam bardzo wcześnie i od razu wzięłam się za pieczenie muffinków z jagodami. Uwielbiam te muffinki i miałam nadzieję, że obdarowane nimi osoby również zjedzą je ze smakiem. Po godzince 12 muffinków było gotowych. Niestety nie mam zdjęcia moich wypieków 🙁

Kiedy ja byłam w trakcie pieczenia, mój N. zszedł do kuchni i poinformował mnie, że będzie dziś piekł dla mnie tort! Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie! Przecież on niczego nigdy nie piekł, a dziś mi mówi, że za 2 godziny będzie dla mnie gotowe ciasto, haha : ). Co więcej, nie byle jakie ciasto, bo Kinder Country. I nie bez powodu : ). Uwielbiam batoniki Kinder Country, mam do nich absolutną słabość, stąd też N. postanowił, że mój tort będzie właśnie taki. Byłam w 7 niebie, ale nie do końca wierzyłam że mu wyjdzie, haha.

2 godziny później szczęka mi opadła. Popatrzcie sami:

Nie macie pojęcia, ile radości sprawił mi tym torcikiem! Doceniam to tym bardziej, że to był jego pierwszy wypiek i do tego wstał o 7 rano w niedzielę, co zdarza się prawie nigdy! Włożył w to tyle serca, a ja byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie! Taki kochany! To był najlepszy prezent, jaki mogłam sobie wymarzyć (w sumie to nawet nie marzyłam, w życiu nie pomyślałabym, że kiedykolwiek zrobi jakieś ciasto haha!)

Kiedy nacieszyłam się widokiem mojego tortu i myślą, że mój N. mi naprawdę go zrobił, zabraliśmy się za przygotowanie lunchboxów dla bezdomnych osób. W każdym z boxów miała się znaleźć świeżo zrobiona kanapka, muffin, owoce i coś słodkiego. Starałam się, aby kanapki były pożywne i naprawdę duże. Zajęło nam to troszkę czasu, aby było naprawdę miło robić coś takiego! Dobrze się przy tym bawiliśmy i w międzyczasie planowaliśmy, w które miejsca się udamy.

Gdy lunchboxy były gotowe, my zaczęliśmy przygotowania do pikniku, który zaplanowaliśmy na popołudnie. Z tej okazji kupiłam przepiękny kosz piknikowy, przygotowałam niezbędne rzeczy jak koce, poduszeczki i kilka innych rzeczy. Koło 12 wyruszyliśmy w drogę. Oczywiście na początek naszym celem było rozdanie 10 lunchboxów.

Po 3 godzinach udało nam się rozdać wszystkie posiłki. Nie macie pojęcia, ile sprawiło mi to radości! Uśmiech tych osób i zwykłe ,,dziękuję’’ były najlepszym prezentem urodzinowym. To było tak niesamowite uczucie i nawet jak teraz o tym myślę, robi mi się ciepło na sercu. Miłe jest to, gdy ktoś o Tobie pamięta w dniu urodzin, złoży życzenia czy napisze po prostu wiadomość. Miło jest też dostawać prezenty, ale nigdy nie myślałam, że dawanie innymi sprawi mi tyle radości i sprawi, że moja radość będzie dużo większa, niż z jakiekolwiek otrzymanego prezentu.Oczywiście zawsze cieszę się z prezentów, ale to jest zupełnie inna radość : )

Kiedy udało nam się rozdać wszystkie kanapeczki i wykonać najważniejsze zadanie tego dnia, przyszedł czas na nas i na miłe spędzenie reszty dnia. N. zabrał mnie więc do mojego ulubionego sklepu Whole Foodsa i powiedział, że mam wybrać sobie cokolwiek dziś chcę. Byłam tak wniebowzięta! To był najlepszy cheat day jaki miałam. Były lody, słodkości, chlebek, pyszne owoce – dosłownie wszystko. Wszystko było obłędne, ale oczywiście i tak najbardziej smakował torcik ☺

Z pełnymi torbami smakołyków udaliśmy się do Hyde Parku, gdzie rozłożyliśmy nasz piknik. Pogoda tego dnia był piękna, więc spokojnie mogliśmy spędzić tam czas do wieczora i tak też zrobiliśmy! Rozłożyliśmy nasze kocyki i smakołyki, nacieszyliśmy najpierw nasze oczy, a potem ze smakiem wszystko zjedliśmy (no prawie wszystko), opalając się na słoneczku i oczywiście praktykując moją ulubioną czynność, czyli obserwowanie ludzi (people watching ☺ ).

Wieczorem mieliśmy iść na kolację urodzinową, aczkolwiek ja i N. byliśmy taaaak najedzeni, że nawet lodów bym już nie zmieściła!

Poszliśmy na spacer a następnie wróciliśmy do domku i miło spędziliśmy czas oglądając House of Cards – nasz ulubiony serial. Oczywiście nie mogło zabraknąć torcika do filmu.

Wiecie co, to był tak zwyczajny dzień, takie zwyczajne urodziny, a tym samym to były jedne z lepszych urodzin, jakie do tej pory miałam, a może i nawet najlepsze! Nie myślałam nigdy wcześniej, że taka mała rzecz, jak przygotowanie komuś lunchu da mi tyle radości. Było mi tak miło, że mogłam sprawić innym przyjemność. Do tego wszystkiego tort zrobiony przez ukochanego, piknik w tak pięknym miejscu – czego chcieć więcej?

Muszę Wam się przyznać, że pękało mi serce, kiedy pochodziłam do bezdomnych i myślałam o ich sytuacji. To naprawdę daje dużo do myślenia. Wierzę w to, że jeśli każdy z nas raz na jakiś czas spędziłby swoje urodziny robiąc mała rzecz dla innych, nasz świat były dużo lepszym miejscem. Jeśli nawet nie możemy podarować im kanapki czy czegoś takiego, czasem wystarczy zwykły uśmiech i zwykle ”Miłego dnia”, aby oni poczuli, że są widoczni i zauważeni.

Na co dzień jesteśmy skupieni na sobie, swoich potrzebach, swoich sprawach i problemach. Często nie zauważamy innych i ich problemów. Wydaje się nam, że nasze problemy są największe i najgorsze. Jednak tego dnia, rozdając te lunchboxy, kolejny raz uświadomiłam sobie jaką jestem szczęściarą. Mam o wiele więcej niż mają Ci ludzie, z którymi tego dnia zamieniłam parę słów, mam możliwości, mam rodzinę, która mnie wspiera i mam przyjaciół. Mam pracę, którą lubię, mieszkam w miejscu, które lubię. Ok, może nie mam tyle zdrowia, ile bym chciała, ale nie można mieć wszystkiego. Powinnam być naprawdę wdzięczna i już nigdy nie powinnam narzekać!

Bardzo wierzę w to, że warto pomagać i kiedy tylko mogę, robię to. Nigdy też nie wiadomo, jak potoczy się nasze życie. Wierzę, że to, co wysyłamy w świat, wróci do nas prędzej czy później. Jeśli wysyłamy dobro do ludzi, naszą pomoc, nasz czas – to na pewno to zaprocentuje i do nas wróci. Los może się szybko odmienić. Każdy zna przecież kogoś, kto był królem życia (jestem dobrym tego przykładem) a nagle wszystko się odmieniło – wypadek czy choroba. Nigdy nie wiadomo, kiedy my będziemy potrzebować pomocnej dłoni.

Co więcej, pomagając bezinteresownie, sprawiamy też, że świat, w którym żyjemy, staje się bardziej ludzki i przyjazny. Nie jest bezdusznym miejscem, gdzie rządzi tylko pieniądz. Niestety często o tym zapominamy.

Mam cichą nadzieję, że ten post zainspiruje choć jedną osobę do spędzenia swoich urodzin troszkę w inny sposób i może zrobienia czegoś dla innych? Nigdy nie wiemy, komu sprawimy radość takimi małymi rzeczami. Nie do końca pamiętam, jak spędziłam ostatnie urodziny, ale wiem że te będą niezapomniane.

Pamiętacie co powiedział Jan Paweł II ?

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

36 thoughts on “Jak spędziłam swoje 24 urodziny ? Zupełnie inaczej niż zwykle!

  1. Naprawdę nietuzinkowy sposób na spędzenie własnych urodzin 🙂 A przydałby się przepis na torcik, bo wygląda smakowicie

    1. <3 a ja jestem taka okropna, ze jeszcze nie odpowiedzialam Ci na wiadomosc!!! Obiecuje, ze za max 3 godziny bedzie wiadomosc! Pieknego dnia:*

  2. Wspaniały i oryginalny pomysł! Ja w tym roku planuję wybrać się do domu spokojnej starości i spędzić trochę czasu z tymi osobami. Mam nadzieję, że mi się uda.
    Pozdrawiam!

  3. Cudowna osoba to i urodziny cudowne 🙂
    Pięknie to wymyśliłaś i wykonałaś, ciasto wygląda obłędnie!
    Pomyślałaś nie tylko o świętowaniu swoich urodzin (młodziutka jesteś!), ale też zrobiłaś radośc innym 🙂

  4. Świetny pomysł na spędzenie urodzin. Pomagając innym robimy też coś dobrego dla siebie. Zgadzam się zupełnie, że należy doceniać to, co się posiada sama praktykuję wdzięczność najczęściej jak się da i codziennie staram się dać coś innym, dzielić się, pomagać . Jesteś pięknym człowiekiem Pozdrawiam

  5. Kornelio podziwiam Cię za to że zrobiłaś coś zupełnie innego a przy tym okazałaś tyle serca i dobroci dla innych. Pomysł na Twoje urodziny był po prostu piękny zwłaszcza dlatego że pokazuje że nie trzeba wiele aby uczynić życie (swoje jak i innych) piękniejszym. Ponadto uświadamia ludziom jak ważne jest docenianie tego co mamy i ile czasem można zmienić tylko jedną mądrą decyzją.

    1. <3 dziekuje Maricinie za tak mily komentarz!To naprawde byly fajne urodziny! Zycze Ci pieknego dnia :)

  6. Wyjątkowe urodziny, tak jak i Ty jesteś wyjątkowa. Nie znam Cię i nie znam żadnej osoby, która w taki sposób spędziła swoje święto. Ty zrobiłaś wiele rzeczy z myślą o innych. Jestem pełna podziwu dla Ciebie! Życzę Ci spełnienia marzeń i radości nawet z rzeczy najdrobniejszych 🙂 Pozdrawiam cieplutko 🙂

    1. Marlena, bardzo Ci dziekuje za tyle milych slow. Wiele radosci mi dal Twoj komentarz! Zycze Ci pieknego dnia i udanego weekendu! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *