Jak lubimy spędzać wolny czas razem?

Jak pewnie wiecie, jestem w stałym związku od wielu lat. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że jako nastolatka wydawało mi się, że bycie z kimś więcej niż 5 lat jest po prostu niemożliwe. No bo jak? Jak można być z kimś taak długo i się nim nie znudzić? A małżeństwa z 20-letnim stażem? To już w ogóle jakaś abstrakcja. Byłam pewna, że długoletnie związki to nie dla mnie, a jednak się myliłam.

Teraz wiem, że najfajniejsze jest to właśnie być ze sobą 3, 5 czy 8 lat i nadal lubimy spędzać ze sobą czas, dzielić swoje pasje, wzajemnie się wspierać i móc liczyć na siebie w każdej sytuacji. To, co było dla mnie kiedyś niewyobrażalne, stało się fajną rzeczywistością i niezmiernie się z tego powodu cieszę.

I właśnie o tym spędzaniu wolnego czasu z drugą połówką chciałabym Wam dziś opowiedzieć.

Jak lubimy spędzać wolny czas razem?

Wspólne oglądanie seriali

Nie odkryje tutaj Ameryki – wiem. Jasne, to najprostsza możliwość spędzenia czasu razem i pewnie milion par to robi. Jednak my naprawdę to lubimy i zawsze wyczekujemy z niecierpliwością kolejnego sezonu czy odcinka. Wkręciłam Norberta w „Przyjaciółki” (haha), „Suits” i kilka innych seriali. Kiedy nadejdzie dzień emisji, siadamy wygodnie przez telewizorem i komentujemy nasze ulubione postacie – Norbert zawsze komentuje, że jestem mieszanką Zuzy i Ingii – pracoholik jak Zuza, roztrzepana jak Inga 😀 Wieczór spędzony w ten sposób sprawia nam wieeeelką frajdą i tak samo bardzo cieszy.

Gotowanie i pieczenie dla siebie nawzajem

Razem z Norbertem mamy swoje popisowe dania, które nawzajem sobie serwujemy. Sos koperkowy, jajecznica i żurek w wykonaniu Norberta są po prostu obłędne. Zarówno ja, jaki on pamiętamy o tym, aby chociaż raz w tygodniu coś dla siebie przygotować.

Kuchnia to miejsce, w którym spędzamy dużo czasu, gdyż obydwoje jesteśmy miłośnikami dobrego jedzenia. I to właśnie tam, wspólnie gotując, najlepiej nam się rozmawia i plotkuje. Lubię patrzeć jak Norbert przygotowuje mi coś pysznego, na samą myśl leci mi ślinka, a on uwielbia jak robię mu jakieś ciasto i może palcem wylizać miskę. Mimo że często się na to wkurzam, za nic bym tego nie zmieniła. Nie gotujemy sobie tak często, jakbyśmy chcieli, ale jak to już robimy, to cieszymy się jak dzieci.

 

Niedzielne śniadania 

 

Niedzielne śniadania to nasza tradycja od wielu już lat. Kiedyś żadne z nas nie przykładało do tego większej wagi. Obecnie obydwoje wyczekujemy niedzielnego poranka, bo to zawsze oznacza jedno: stół pełen pysznego, ulubionego jedzenia!

Swoje przygotowania zaczynamy już w sobotę, odwiedzając ulubione sklepy, czytaj Whole Foods Market i zaopatrując się w nasze ulubione produkty. Koniecznie pieczywo na zakwasie, które zawsze mrożę, aby rano w niedzielę było świeżutkie. Ulubione wędliny, serki i milion innych rzeczy, których nigdy nie jesteśmy do końca w stanie zjeść, ale to nic, ponieważ w niedzielę nasze śniadanie trwają zwykle 3 godziny więc mamy mnóstwo czasu na dokończenie, co zostało 🙂 Mimo że celebrujemy to co tydzień, do tej pory ten rytuał nam się znudził. To naprawdę super sprawa.

W sumie największą przyjemność czerpiemy ze wspólnego przygotowania śniadania – problem pojawia się, kiedy przychodzi czas na sprzątanie – wtedy juz nikt nie jest tak chętny haha.

Wspólne planowanie

Planowanie to chyba najlepsza umiejętność jaką posiadam haha. Powoli też staje się domeną Norberta. Organizacja czasu jest dla nas bardzo ważna. Planujemy WSZYSTKO (a szczególnie ja) – miesiąc, kolejny rok, wakacje, weekendy. A wszystko po to, by z radością wspólnie odliczać dni np. do weekendu, kiedy mamy zaplanowanego coś fajnego. To zawsze bardzo motywuje, też tak macie?

Granie w squasha

Chodzimy wspólnie na siłownię, ale…prawda jest taka, że ja chodzę tam, bo muszę/ tylko trochę chcę. Żadnej większej frajdy mi to nie sprawia. Natomiast wspólnie granie w squasha, to już co innego! Pewnie domyślacie się komu idzie lepiej, mimo że naprawdę staram się być lepsza, to kiepsko mi to wychodzi…Co ja mówię, w ogole mi to nie wychodzi! Zabawa jest jednak niesamowita! Tyle co się nabiegam, a tyle co się z siebie naśmiejemy to już nasze!

Pewnie Norbert wolałby mieć przeciwnika, z którym mógłby śmiało porywalizować, ale cóż jest skazany na mnie!

Zakupy do domu

Norbert nie jest typowanym facetem. To zdecydowane facet, który UWIELBIA zakupy, a szczególnie te do domu. Nie ma szans, żebym poszła po zakupy spożywcze bez niego. To on lubi oglądać, 10 razy zastanowić się nad jakąś rzeczą, przeczytać skład i zdecydować czy nam się przyda (w większości wszystko nam sie przyda w jego opinii haha). Uwielbia zapełniać koszyk wszystkim, co „kiedyś się przyda’’ i potem rozpakowywać produkty, jak dojdziemy do domu. A ja bardzo lubię patrzeć, jaki jest podekscytowany taką codzienną czynnością, jaką są zakupy…Chyba też trochę się od niego zaraziłam 🙂

Wspólne odwiedzanie restauracji

Tak, jak wcześniej wspomniałam, uwielbiamy dobrze zjeść. Jakiś czas temu postanowiliśmy, że co tydzień będziemy odwiedzać nową restaurację i zaraz po moim poście dr Dąbrowskiej planujemy  z powrotem wprowadzić to w życie. Już się nie mogę doczekać!

Wspólne stołowanie się poza domem, odkrywanie nowych smaków, to coś, co uwielbiamy najbardziej. Lubimy dyskutować o wystroju jakiegoś lokalu, oceniać pracę kelnerów, delektować się nieznanymi nam wcześniej potrawami, a w drodze do domu wymieniać się opiniami na temat właśnie zjedzonych dań. Czasami narzekamy, a czasami ponownie się rozpływamy nad zaserwowanymi nam daniami. Tak czy inaczej, nigdy nam sie nie nudzi!

Wspólne podróżowanie 

Norbert jest moim ulubionym kompanem w podróżach. Chyba z nim odbyłam ich najwięcej. No może jeszcze z Anią?! Ale jak mogło by być inaczej kiedy nasze podróże głównie opierają się na odwiedzaniu nowych restauracji, poszukiwaniu najlepszych lodów w danym miejscu, docieraniu do przepięknych punktów widokowych i zachwycaniu się tym  jak żyją w danym miejscu ludzie. Co robią, jak są ubrani itd..Nie dla nas odwiedzanie wszystkim możliwych zabytków – przereklamowane. Nasze podróże są głównie po to aby zaspokoić nasze kubki smakowe:D Nigdy mi się to nie znudzi!

 Marzenia o wspólnej przyszłości

 I chyba ta aktywność jest najfajniejsza i najpiękniejsza. Poza tym wszystkim co napisałam powyżej, najbardziej z Norbertem lubię marzyć i wyobrażać sobie naszą wspólną przyszłość. Kolejny rok, nasz wymarzony dom, sąsiedztwo, nasze auto, wakacje w pięknych miejscach i po prostu nasza zwykła codzienność, która chcemy, aby była jeszcze lepsza. Cudowne jest mieć kogoś, z kim można dzielić TO wszystko.

Oczywiście żeby nie było tak słodko, nie jesteśmy perfekcyjni. Bardzo daleko nam do idealnego związku. Nie wszystko co robimy razem wychodzi nam na dobre, np. wspólna praca… Oh, ile jeszcze przed nami zanim nauczymy się wspólnie pracować… Na razie wychodzi nam to bardzo, bardzo kiepsko. Na tym etapie mamy ochotę się pozabijać każdego dnia, ale obydwoje wierzymy, że w końcu się jakoś dogadamy i zaczniemy nadawać na tych samych falach.

I kto wymyślił prowadzenie wspólnego biznesu? No kto?! Co ja sobie wyobrażałam?:D

2 thoughts on “Jak lubimy spędzać wolny czas razem?

  1. Cześć.
    Wspaniali z Was ludzie!!! Korzystanie z życia na maxa i wyciągacie z niego wszystko co najlepsze. Bardzo się cieszymy, że tak Wam się wszystko suoer układa. Trzymamy kciuki. Do tego co napisałaś Kornelio dodam tylko jedno: “Życie jest piekne i dla takich chwil warto żyć!” Pozdrowionka dla Was. Mam nadzieję że się kiedyś jeszcze spotkamy! Pozdrawiam. Ps. Norbert będzie o czym rozmawiać, ja też oglądam “Przyjaciółki”.

    1. Mowilam Ci juz Tomku ze baardzo Cie lubie! Jak zawsze wiele milych slow mozna od Ciebie uslyszec! Bardzo dziekujemy! Na pewno sie spotkamy, juz ja o to zadbam! Fajnie byloby sie poznac nieco lepiej. Norbert i ja pozdrawiamy! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *