Dlaczego wielu młodych ludzi w Polsce wciąż nie mówi po angielsku?

 Dlaczego wielu młodych ludzi w Polsce nie mówi po angielsku? Dlaczego w polskiej szkole jest tak trudno nauczyć się rozmawiać w języku obcym?  

Jestem pewna, że nie raz zadaliście sobie te pytania lub słyszeliście, jak inni próbują sobie na nie odpowiedzieć. Jestem również przekonana, iż każdy z Was wie, jak ważna jest znajomość języka angielskiego w dzisiejszych czasach. Umiejętność posługiwania się tym językiem nie jest już niczym niezwykłym – każdy powinien go znać. Niewiele jest ofert pracy bez wymogu znajomości języka angielskiego – naprawdę niewiele. Poza tym coraz częściej podróżujemy, mamy kontakt z obcokrajowcami. W tych sytuacjach  znajomość angielskiego również jest niezbędna. Mimo iż każdy z nas ma tę świadomość, to wciąż wielkim problemem w Polsce jest znajomość języka angielskiego wśród młodych ludzi, a raczej jej brak. Dlaczego tak się dzieje?

Jesli zapytałabym, kto z Was uczył sie w szkole języka angielskiego zapewne natychmiast Wasze ręce powędrowałyby do góry. A gdyby moim kolejnym pytaniem bylo, ilu z Was jest w stanie porozumieć się z Anglikiem w stopniu komunikatywnym – wiele rąk od razu powędrowałoby w dół.

Po około 10 latach nauki języka obcego (podstawówka – liceum), w trybie 2-4 godziny lekcyjne w tygodniu, można by stwierdzić, iż jesteśmy krajem poliglotów. A jednak jest zupełnie odwrotnie. Po takim czasie niemal każdy powinien być w stanie posługiwać się językiem obcym PRZYNAJMNIEJ w stopniu komunikatywnym, a rzeczywistość pokazuje zupełnie co innego. Wiele osób wciąż nie jest w stanie porozumieć się swobodnie z obcokrajowcem czy napisać e-mail w tym języku. Brzmi nieprawdopodobne, ale właśnie tak jest. Jak to w ogóle jest możliwe? Gdzie leży problem?

Języka angielskiego osobiście uczę już od wielu lat. Zaczynałam od pomagania małym dzieciom, następnie robiłam staż w amerykańskiej szkole we Wrocławiu, a obecnie uczę przede wszystkim w korporacjach oraz udzielam korepetycji osobiście jak i przez Skype. Większość osób, które się do mnie zgłaszają to osoby młode, w trakcie lub zaraz po studiach, które chcą wejść na rynek pracy, ale…nie znają angielskiego. Dlatego też po prawie 6 latach nauczania, doszłam do pewnych wniosków i zauważyłam gdzie tkwi problem. Dziś chciałabym się tym z Wami podzielić.

Na opisywaną przeze mnie sytuację wpływa wiele czynników. Główny problem to polski system edukacji, a dokładnie nieefektywny system nauczania jezyków obcych. Kolejne kwestie są związane z:

Brakiem odpowiednich warunków. Dzieci w szkołach publicznych uczą się języków obcych całymi klasami (20-30 osób w jednej klasie). Brakuje podziału na poziomy zaawansowania. Przy takiej liczbie osób w ciągu 45 minut niewiele uczniów ma szansę na użycie tego języka podczas zajęć, a to właśnie w praktyce uczymy się języka najefektywniej.

Autorzy programów nauczania ewidentnie zapomnieli o jednej ważnej kwestii. Nauka języka to przede wszystkim nauka mówienia. Wydaje się być to rzeczą oczywistą? A jednak nie jest. Uczniowie na zajęciach dużo poświęcają czasu na rozwiązywanie zadań, pisanie i gramatykę, a za mało mówią po angielsku czy w jakimkolwiek innym języku. Skutek tego jest taki, iż uczniowie poświęcają setki godzin na rzeczy, które rzadko zostaną użyte przez nich w życiu codziennym czy w pracy. W szkołach uczy się perfekcyjnego użycia Past Perfect (na piśmie oczywiście), nie zwracając uwagi na to, że połowa klasy błędnie używa najprostyszych czasów.

W szkołach jest duży nacisk na gramatykę. Uczymy się kolejnego czasu np. Przyszłego Niedokonanego jak Past Perfect Continuous, który jest naprawdę rzadko używany nawet przez native speakera i którego uczniowe najprawdopodobniej nigdy nie zastosują podczas mówienia. Co więcej, Ci sami uczniowie mają duży problem z opowiedzeniem w języku obcym co robili wczoraj. Wniosek? Autorzy programów nauczania w polskiej szkole ignorują od wielu, wielu lat o fakt, iż w języku obcym chodzi przede wszystkim o komunikację, a nie o gramatyczną superpoprawność!   

Lekcje zdominowane są przez podręcznik. Rozwiązywanie zadań z podręcznika jest mało efektywne. Przecież odpowiedzi można przepisać od koleżanki obok lub sprawdzić z tyłu podręcznika. Czy jest tu ktoś, kto tak nie robi/robił? Ja sama znam to z autopsji. Moje zajęcia angielskiego w szkole średniej w dużym stopniu tak wyglądały. Codziennie przerabialiśmy podręcznik, zadania jedno po drugim, zero rozmowy. Efekt: gdyby nie prywatne zajęcia pozaszkolne, wyniki mojej matury byłyby bardzo kiepskie. Zadania pisemne nie nauczą nas mówić!

Powtarzanie tego samego materiału. Kolejny problem to nieustanne powtrzanie tego samego (gramatyki) co roku. Co roku, a już na pewno co trzy lata (przy zmianie szkoły z podstawówki na gimnazjum i potem na liceum), co wrzesień jest ta sama bajka. Powtarzanie materiału, który został przerobiony już sto razy, od nowa tłumacznie Present Simple i Present Continous. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby  a) powtórka trwała max 2 lekcje, a nie cały miesiąc b) zadaniem domowym byłoby powtórzenie gramatyki i sprawdzenie na zajęciach, czy każdy uczeń rozumie podstawowe jej zasady. A nie jak to wygląda w szkołach, czyli powtarzanie każdego czasu od początku – oczywiście znowu w piśmie, nie w mowie –  co po kilku tygodniach znowu idzie w niepamięć.

Bezmyślne wkuwanie listy słówek. Pewnie każdy z Was to przerabiał. Zawsze dostawałam piątki z kartkówek ze słówek, ponieważ co to za filozofia nauczyć się znajdujących się na liście słówek dzień wcześniej, napisać następnego dnia kartkówkę, a kolejnego dnia zapomnieć wszystko. 90% procent uczniów właśnie tak robi. Nie jesteśmy w stanie zacząć używać nawet połowy tych słówek, a mimo to wciąż ta metoda jest bardzo popularna.

Zaangażowanie nauczyciela. Kolejna kwestia to brak zaangażowania ze strony nauczycieli – mam wrażenie, że niektórym nauczycielom chodzi tylko o ,,odbębnienie zajęć”. Prowadzą lekcje tylko i wyłącznie z podręcznikiem, skupiają się na zadaniach, które nic nie wnoszą. Nauka mówienie polega na zadaniu jednej lub dwóm osobom na całą klasę dwóch pytań typu: ,,Co robiłeś w weekend?”. Po usłyszeniu krótkiej odpowiedzi, ćwiczenie uznane jest za wykonane. Uczeń nie dostaje wskazówek, jak wzbogacić wypowiedź. Nie dowie się również jakich innych słówek może użyć, aby wypowiedź była ciekawsza lub bardziej zaawansowana. Zwykle odpowiedź typu: ,,I watched TV on Saturday and I went shopping on Sunday” jest dla nich bardzo satysfakcjonująca. Skąd to wiem? Doświadczyłam tego na własnej skórze. Sama wielokrotnie trafiałam na takich nauczycieli, więc doskonale wiem, jak to wygląda.

Prawdę mówiąc, nie widziałabym w tym nic złego, gdyby nie to, iż w liceum trafiłam na najlepszego nauczyciela niemieckiego na świecie. Stał się on nie tylko moim mentorem, ale też wzorem do naśladowania. To właśnie Pan Andrusiuk pokazał mi, jak powinno się uczyć języka obcego, aby się go nauczyć i dziś sama korzystam z jego metod nauczania. Jestem mu za to ogromnie wdzięczna! Za jakiś opowiem Wam jak przygotowałam się od zera do matury rozszerzonej z j.niemieckiego w 2.5 roku, właśnie dzięki niemu!

Lekceważenie ustnego egzaminu maturalnego.Kolejna kwestia to fakt, iż większość maturzystów uważa, że  egzamin ustny z języka obcego nie jest tak ważny, ponieważ większość uczelni nie bierze go pod uwagę przy rekrutacji. Dlatego uważają, że egzamin ustny z języka trzeba po prostu tylko zaliczyć, a nie zdać dobrze. W efekcie czego nikt nie poświęca odpowiednio dużo czasu na naukę mówienia, a to w końcu najważniejsza umiejętność, z jaką uczniowie powinni kończyć szkołę. To, że popełnią jakiś błąd gramatyczny, nie jest aż tak ważne, jak umiejętność swobodnego mówienia, prawda?

Systematyczność. Nie poświęcamy czasu na naukę w domu, a zajęcia w szkole to niestety za mało. Często natłok obowiązków, konieczność przygotowania się do sprawdzianów z innych przedmiotów, sprawiają, że język obcy odkładamy na poźniej. A często to ,,później” nigdy nie nadchodzi. Języka obcego trzeba uczyć się każdego dnia, nie można robić większych przerw, ponieważ szybko zapominamy. Dlatego każdemy mojemu uczniowi polecam naukę 30 minut każdego dnia zamiast 3h w weekend.

Lista powodów, przez które wielu młodych ludzi ma problem z językiem angielskim jest długa. Do wymienionych przeze mnie powyżej, muszę również dodać brak zaangażowania samych uczniów, brak kontroli ze strony rodziców, jak i również fakt, iż wiele osób może po prostu nie lubić angielskiego, tak jak inni nie lubią matematyki. Jedno jest jednak pewne – i angielski i matematykę w pewnym stopniu każdy z nas musi znać.

Dlatego też apeluję do Was drodzy gimnazjaliści, licealiści, maturzyści, studenci i również rodzice:

Język obcy, czy chcecie czy nie, powinniście znać. Zdaję sobie sprawę, że nauka może być monotonna, długa, nudna, czasem nie mamy ani czasu ani chęci – tak często bywa. Ale zapytajcie samych siebie, czy i jak bardzo jest Wam ten język potrzebny. Jeśli faktycznie jest, zacznijcie działać. Nie odkładajcie zrobienia czegoś, co i tak prędzej czy później będzie od Was wymagane. Pamiętajcie – CZAS I TAK UPŁYNIE, więc na co czekać? 

W kolejnym wpisie zaproponuję Wam kilka sposobów/metod, które warto zastosować, aby polepszych znajomość języka obcego. Stay tuned! 🙂

* Chciałabym zaznaczyć, iż wszystko, co jest umieszczone w tym wpisie to moja opinia + wnioski z przeprowadzonych badań.

75 thoughts on “Dlaczego wielu młodych ludzi w Polsce wciąż nie mówi po angielsku?

  1. Ja również nie umiem angielskiego, nie podoba mi się ale wcale nie czuje się z tego powodu gorsza. Natomiast uwielbiam jezyk ukraiński i bardzo bym chciała się go nauczyć.

    1. Ktos kiedyś powiedzial, latwiej nauczyc osobe znajca jezyli informatyki niz informatyka jezykow. W dzisiejszycy czasach w wielu przypadkach znajomosc jezykow daje Ci mozliwosc dostania naprawde swietnej pracy, duzo ludzi to lekcewazy a potem maja problem, samodyscyplina i che samorozwoju a nie wymowki ze jezyk sie nie podoba

  2. Trudno się z Tobą nie zgodzić. Jeśli chodzi o język obcy w szkole to woła to o pomstę do nieba 😀 sam nie tak dawno skończyłem szkole średnia i gdyby nie moja fantastyczna anglicystka to nie wiem co by ze mną było 😀 dużo zależy od nas samych od naszej motywacji ale jeśli chodzi o naukę angielskiego w szkołach to ciężko się zmobilizować :-S w takiej sytuacji trzeba nadrabiać te braki językowe po skończonej szkole :-S niestety :-S pozdrawiam 😉

  3. Z tym naciskiem na gramatykę to prawda w 100%- w Niemczech kładzie się nacisk przede wszystkim na mówienie i dzięki temu ludzie tu nie mają problemu z praktycznym posługiwaniem się angielskim.

    1. Dokladnie tak, w Niemczech system edukacji jest inny i widac tego efekty! Planuje napisac osobny post wlasnie na temat systemu nauczania jezyka obcego w Polsce i Niemczech. Pozdrawiam! 🙂

  4. Bardzo słuszne uwagi. Ja miałam to szczęście, że moi rodzice od dziecka inwestowali w moją edukację, a przede wszystkim naukę języków. Zawsze powtarzali, że właśnie dzięki temu będę mogła robić co chcę i gdzie tylko będę chciała 🙂

  5. To mnie zawsze w nauce angielskiego drażniło: gramatyka. Na szczęście nauczycielka powiedziała mi, że gramtyki nie umiem, ale się dogadam. O to chodzi!
    Właściwie to uważam, tak jak Ty. Nasz system edukacji powinien się zmienić

  6. Mam nadzieję, że kiedyś system edukacji w szkołach się zmieni. Dzisiaj ciężko nauczyć się tam języka obcego. Wiem sama po sobie, że dużo więcej nauczyłam się samodzielnie w domu i na korepetycjach niż na lekcjach angielskiego w szkole.

  7. Ja aktualnie po tych wszystkich latach nauki w szkole chciałabym wyjechać za granicę ale za nim to zrobię muszę na własną rękę nauczyć się komunikować w języku angielskim bo jak napisałaś we wpisie szkoła skupia się w głównym stopniu na gramatyce… Pozdrawiam 🙂

    1. Dziekuje za komentarz. Super jest to , ze masz tego swiadomosc i dzialasz w tym kierunki aby nadrobic zaleglosci! Powodzenia!

  8. Eh ja jestem belfer…od angielskiego…w zwiazku z czym koryguje, że lekcje jezyka nowożytnego od kilku lat odbywaja sie z podzialem na grupy do max 18 osób – ja mam w klasie srednio 14/15. Jest tez podzial na grupy zaawansowaną i podstawową – na początku roku jest placement test – podział nie jest idealny…ale jest. Nie mniej jednak z wieloma rzeczami, ktore tu napisałaś się zgadzam Podstawa bardzo ogranicza. Z za kulis powiem, ze każda cwiczona umiejętność to punkt z podstawy…z każdego punktu trzeba sie rozliczyć i udowodnić, ze zostal zrealizowany wpisując w rozkladzie tematy i te smutne punkty…abstrakcja….

  9. Eh ja jestem belfer…od angielskiego…w związku z czym koryguję, że lekcje języka nowożytnego od kilku lat odbywają się z podziałem na grupy do max 18 osób – ja mam w klasie średnio 14/15. Jest też podział na grupy zaawansowaną i podstawową – na początku roku jest tzn. placement test – podział nie jest idealny…ale jest. Nie mniej jednak, z wieloma rzeczami, które tu napisałaś się zgadzam . Podstawa bardzo ogranicza. Zza kulis powiem, że każda ćwiczona umiejętność to punkt z podstawy…z każdego punktu trzeba się rozliczyć i udowodnić, że został zrealizowany, wpisując w rozkładzie tematy… i te smutne punkty…abstrakcja….

    1. To prawda, wiekszosc szkol wprowadzila juz podzial, ale niestety jeszcze nie wszystkie 🙁 Dziekuje za komentarz 🙂

  10. Polski system nauczania języków jest beznadziejny. Sama miałam 6 lat angielskiego i nie potrafiłam powiedzieć najprostszego zdania! Dopiero wyjazd za granicę nauczył mnie języka.

  11. Niestety, jestem w 3 klasie liceum i nasz nauczyciel powtarza “nie nauczę was angielskiego, tylko jak zdać maturę”. Żałosne podejście. Na szczęście działam trochę samodzielnie, a także na różnych warsztatach spotykam się z obcokrajowcami, więc wiem co znaczy rozmawiać, gdy nie można sobie użyć polskiego zamiennika, bo jest to po prostu nie zrozumiałe 😉 bardzo dobrze napisany post 😉

  12. Niestety nauka języka w szkołach jest nudna jak flaki z olejem. 🙁 Ja dopiero jako osoba dorosła zaczęłam podchodzić do nauki języka bardziej świadomie. Piszesz o zdominowaniu zajęć przez podręcznik… To niestety prawda. Pamiętam, że co rok przerabiałam rozdziały o takiej samej tematyce. Faktem jest, że jeżeli jest już się na wysokim poziomie, najlepiej sprawdzają się konwersacje indywidualne.

    1. Zgadzam sie! Zajecia indywidualne przynosa najlepsze efekty poniewaz cala uwaga nauczyciela jest skupiona tylko na jednej osobie!

  13. Jako tegoroczna maturzystka zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz… Przy takim natłoku pracy i zabawy w zdania ze słowem kluczem czy inne pierdoły z matury rozszerzonej nie ma czasu by ćwiczyć mówienie (bo po co skoro się nie liczy na uczelnie…). Lista słówek do wyrycia na pamięć typu “topór” czy “naprawienie kranu” a to co istotone jest w szkole kompletnie pomijane. Gdybym liczyła wyłącznie na szkołe to mój angielski byłby na naprawdę na marnym poziomie

  14. Jako tegoroczna maturzystka zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz… Przy takim natłoku pracy i zabawy w zdania ze słowem kluczem czy inne pierdoły z matury rozszerzonej nie ma czasu by ćwiczyć mówienie (bo po co skoro się nie liczy na uczelnie…). Lista słówek do wyrycia na pamięć typu “topór” czy “naprawienie kranu” a to co istotone jest w szkole kompletnie pomijane. Gdybym liczyła wyłącznie na szkołe to mój angielski byłby na naprawdę na marnym poziomie…

  15. Wszystkie argumentu do bólu prawdziwe!
    Naszczęście chęć aktywnego uczestniczenia w życiu wirtualnych graczy miękko i przyjemnie wymusza na dzieciakach łapanie języka 🙂
    Jednak inne języki niż angielski podlegają własnie tym prawom, które wymieniłaś w swoim artykule 🙁

  16. Bardzo mądry, przemyślany, prawdziwy tekst.

    Zwróciłaś uwagę na wszystko co ważne i co utrudnia naukę języka angielskiego. Na wiele rzeczy otworzyłaś mi oczy. Dzięki! 🙂

  17. nie jestem pewna czy zaliczam sie do ludzi “młodych” ale w moim przypadku winowajcą jest… czas. Zakończyłam edukację i tyle z mojej styczności z językiem. Wszystko niestety się zaciera gdy nie odświeżamy wiedzy 🙁

  18. Zgadzam się z Tobą co do polskiego systemu nauczania ta samo jak i do podejścia osób uczących. Powiem Ci szczerze, że na studiach strasznie cofnęłam się z językiem angielskim. Na ćwiczeniach ciągle rozwiązywaliśmy zadania i prawie wcale nie mówiliśmy. Młode osoby dużo tracą przez takie podejście osób, które uczą.

  19. Zgadzam się z Twoimi wnioskami. W szkole nauczyciele zbyt duży nacisk kładą na gramatykę. Bardzo mało się mówi, dzieci głównie robią zadania z podręcznika bądź ćwiczeń. Jak wyjedziemy do obcego kraju to nikt nie będzie nas sprawdzał ze znajomości gramatyki. Przede wszystkim będziemy chcieli się dogadać. 🙂

  20. Dokładnie, ja przez lata właśnie w taki “szkolny” sposób uczyłam się angielskiego i po ok. 10 latach powinnam mówić jak rodowity anglik. Tymczasem dopiero teraz, kiedy uczę się samodzielnie z gazet czy internetu, moją znajomość języka się znacznie poprawiła.

  21. Kiedyś wydawało mi się, że muszę znać ten język. Uczyłam się więc pilnie po szkole, po skończeniu szkoły, w tym uczelni.
    I co? Nic. Nie nauczyłam się. W szkołach językowych lektorzy mnie zniechęcali. Podręczniki ze słowami, których nie było w słownikach, a nauczyciel wyjaśniał je innym słowem angielskim, bo był cudzoziemcem. Tego słowa też przeważnie nie znałam. Zresztą nie wyjaśniał wszystkich słów. Nie miał czasu. Grupa 10 osobowa, a jednak za duża. Odechciało mi się, zwłaszcza, że pracy akurat nie pomagało mi to znaleźć.
    Po drodze pojawiła się inna pasja. Moje pisanie i angielskiego już nie potrzebuję. Zostałam na poziomie średnim. To mi wystarczy, gdybym miała gdzieś wyjechać. I dlaczego pytam Polacy się uczą angielskiego, a Anglicy, Amerykanie polskiego nie. Przyjeżdżają tutaj i z góry zakładają, że to my musimy, bo my daliśmy sobie w tej sprawie wejść na głowę. Tacy Francuzi już nie. Choć język znają, chcą żebyś w ich kraju mówił po francusku. Pytam dlaczego my Polacy nie szanujemy swojego języka?

    1. Aniu, dziekuje serdecznie za podzielenie sie opinia. Oczywiscie nie ma nic zlego w tym zlego, ze Twoj angielski jest na poziomie srednim! Przykro mi rowniez slyszec ze szkoly jezykowe Cie rozczarowaly 🙁 Ale tym samym bardzo sie ciesze, ze odnalazlas swoja pasje i ja rozwijasz! Gratuluje!
      Odpowiadajac na Twoje pytanie, jezyk angielski jest jezykim powszechnym praktycznie wszedzie i szczegolnie ejst to jezyk powszechny w biznesie, stad tez nie osoby ktore marza o pracy w fimrach, korporacjach powinny tez jezyk znac, poniewaz w ten sposob bedzi im latwiej. Oczywiscie, ze musimy szanowac swoj jezyk, ale niestety w dzisiejszych czasach to moze byc za malo. Pozdrawiam serdecznie

    1. Dziekuej za mily komentarz! Wpis pojawi sie pod koniec przyszlego tygodnia 🙂 Zachecam do polubienia fanpage na Facebooku wtedy na pewno dowiesz sie o wpisie 🙂 Pozdrawiam

  22. Niestety nie znam angielskiego. Gdy chodziłem do szkoły językiem obcym był rosyjski. Podejmowałem próby nauki, ale wszystko sprowadzało się do nauki na pamięć słówek, jakiś ćwiczeń z podręcznika. Nie potrafiłem poprawnie wypowiedzieć słówek nie mówiąc o konstruowaniu zdań. No i różne poziomy. Byli ludzie którzy w miarę biegle mówili po angielsku i zupełnie zieloni w temacie. Masakra. Z drugiej strony chciałbym znać ten język ponieważ jest potrzebny w coraz szerszym zakresie.

  23. Nie znam angielskiego, nie czuję się z tego powodu gorsza i nie mam z tym problemów w życiu codziennym. Znam wielu ludzi, którzy także nie mówią po angielsku i jakoś żyją, nie mają także problemów ze znalezieniem pracy.
    Miałam angielski w szkole, ale nigdy nie przykładałam wagi do jego nauki i uwierz mi, że nie czuję się pokrzywdzona przez los.

  24. Wlasciwie w dziesiejszych czasach znajomosc angielskiego to nie tyle podstawa. Coraz czescie, by znalezc prace potrzebne jest poslugiwanie sie dwoma jezykami obcymi wiec nie uczenie sie ich jest ignorancja, ale musze powiedziec, ze porownujac z Wlochami czy Hiszpanami nie mamy sie czego wstydzic a wrecz mozemy uczyc ich 😀 takze mysle, ze my Polacy nawet pomimo tego, ze sytem oswiaty szwankuje jednak jestesmy zdolni do jezykow 🙂

  25. wstyd przyznac, jecyka ang nie znam. Rozumiem ale nie umiem sie poslugiwac. W domu z mezem pogadam, ale tak z obcym sie wstydze. Zawsze w szkole mialam 5, ale niestety jest tak jak piszesz. Teraz jak jestem na macierzynskim to w wolnej chwili, z dzieckiem na reku, sie ucze. Zaczelam ogladac filmy z napisami, lecz staram sie nie czytac, lecz rozumiec. Z mila checia zobacze na metody nauki, bo tego mi trzeba, dobrej metody.

  26. Bardzo ciekawy wpis ! I do bólu prawdziwy niestety… ja sama porozumiewać się w jezyku angielskim w stopniu komunikatywnym nauczylam dopiero przez 3 lata w liceum-a wczesniej jak wspomnialas słówka i gramatyka. W liceum mialam swietnego nauczyciela, ktory kładł nacisk na wymowe i sam miał ją świetną bo mieszkał wcześniej w Angli 🙂 mam nadzieje ze podejscie, w koncu sie zmieni!!
    Ps. tez jestem ciekawa bo przeczytalam wszystkie wpisy o Kaliforni jak to sie stalo, ze wyjechalas do USA.

  27. Jest to przykre, ze młodzi ludzie przede wszystkim nie chcą znac języka obcego – mamy znajomego Włocha, który pracuje tu w pl, a dokładnie we Wrocławiu i on jest zdumiony jak mało młodych ludzi nie zna angielskiego, który teraz jest podstawa do komunikacji

  28. Twoje wnioski są na pewno w dużym stopniu prawdziwe. Na szczęście ja miałam bardzo dobrą nauczycielkę angielskiego, uczyła i uczy nadal świetnie.
    Pierwszy raz jednak słyszę o braku podziału na poziomy zaawansowania, to wydaje mi się przesadą.

  29. W punkt! Niestety z takich małych rzeczy jak za mało mówienia, czy małej konsekwencji wynika to, że trzeba powtarzać w kółko to samo. Do tego za duże grupy językowe bez podziału na poziomy. Nigdy bym nie pomyślała, że można uczyć się obcego języka bez używania rodowitego. Ale da się! Miałam okazję uczestniczyć w kursie językowym w Londynie. W grupie przeróżne narodowości a nauka tylko po angielsku. Nauczyciel tłumaczy gramatykę angielskiego po…angielski. Co dziwne – wszyscy skupiają się jeszcze mocniej i wyłapują jeszcze więcej! Świetna sprawa. Ale to już wymaga cierpliwości i zaangażowania nauczyciela. Z lenistwa w polskich szkoła nauczyciel używa angielskiego jedynie przy ćwiczeniach, co sprawia, że sam się uwstecznia. Chociaż oczywiście nie można generalizować – są świetni i inspirujący nauczyciele jak i dzieciaki zafascynowane językiem.
    Tobie zazdroszczę doświadczenia i gratuluję osiągnięć 😉

  30. Z zazdrością patrzę na Skandynawię, gdzie jest taki nacisk na angielski, że nawet małe dzieci i starsze osoby potrafią się nim posługiwać. No cóż, my przynajmniej dobrze znamy budowę pantofelka…

  31. Uczę języka angielskiego od 8 lat i mam bardzo podobne spostrzeżenia. Nie zgodzę się tylko co do matury ustnej, w jej obecnym kształcie nie powinno jej w ogóle być, nie ma w niej mowy o swobodzie wypowiedzi!

  32. A ja nic nie mogę zarzucić systemowi edukacji, mnie się po prostu chciało, więc obecnie jestem dwujęzyczna. Chciało mi się poza lekcjami słuchać wiadomości na BBC czy oglądać bajki na CN jak jeszcze w Polsce był nietłumaczony. Nigdy nie chodziłam do szkoły językowej w Polsce, choć po 4 latach nauki znałam angielski na tyle dobrze, że rodzice w wieku 13 lat po raz pierwszy rzucili mnie na głęboką wodę wysyłając do Anglii do szkoły na wakacje:) Wszystko jest kwestią chciejstwa. Zwłaszcza teraz w dobie YouTube I możliwości jakie daje. Nie ma co zrzucać na system czy nauczycieli, ja sobie chwilę podstawę gramatyczną jaką wyniosłam ze szkoły, kwestia akcentu przyszła mi naturalnie. Polecam poświęcić nieco czasu na język poza szkołą, tak z własnej woli, na pewno przyniesie pozytywne rezultaty.

  33. Najlepiej uczyć od małego, wtedy można być pewnym, że się pozna język. Mieszkam we Włoszech i mam córkę, do której mówię po polsku. Jestem pewna, że to zaowocuje w przyszłości. A angielskiego muszę w końcu się nauczyć :).

  34. Języka angielskiego nauczyłam się praktycznie sama bo w podstawówce raczyli nas rosyjskim a w LO niemieckim, a mnie od dziecka najpiękniej brzmiał angielski. Warto sie uczuć, ten język otwiera wiele drzwi i jest niezbędny gdy chcesz swobodnie podróżować po świecie.

  35. Nauka języka obcego to czasem konieczność, ale wcale nie należy czuć się źle, kiedy nie potrafi się mówić w innym języku. Znajomość języków obcych jest dla niektórych ważna, dla innych zbędna… Pozdrowienia!

  36. Zazwyczaj podczas lekcji wszyscy się wstydzą po prostu odpowiadać po angielsku, bo taka jest atmosfera – pomyli się słówko, źle coś zaakcentuje i już panikujemy, bo ktoś się zaśmiał (ale ciężko nie parsknąć, jak kolega z klasy powie “Hello, I’m yout new newspaper”!) Ale myślę, że tak naprawdę tak jest ze wszystkimi odpowiedziami ustnymi – chyba każdy wybrałby kartkówkę zamiast stania przy biurku nauczyciela i odpowiadaniu na różne pytania. I tu bym widziała też pole do poprawy, jeśli chodzi o edukację.

  37. Sama uczę się angielskiego od ponad 20 lat, ale wiem dlaczego idzie mi tak trudno. Ale spostrzeżenia we wpisie bardzo trafne. Mam dwoje dzieci, wiem że gdyby nie studia w Stanach czy praca w Korei nigdy nie posługiwałyby się tak swobodnie językiem bo nie miały by znajomych za granicą. W szkole niewiele się nauczyły, pamiętam przerażenie syna gdy po maturze wyjechał na studia i nic nie mógł zrozumieć.

    1. Dziekuje za komentarz i podzielenie sie Pani doswiadczeniami! Niestety Pani dzieci sa przykladem jednym z wielu, ze w polskich szkolach poziom nie jest najlepszy.

  38. Osobiście uważam, że język angielski nie powinien być traktowany jako język obcy! Zaskakujące, prawda? Komunikatywna znajomość angielskiego powinna być traktowana jako podstawowa umiejętność jak: liczenie, czy posługiwanie się nożem i widelcem 🙂

  39. Niestety to prawda i zgadzam się, że w szkołach wałuje się naokrągło ten sam materiał głównie gramatyczny i uczy perfekcyjnej znajomości czasów, których nawet nie sposób używać po wyjeżdzie za granicę. To nie jest efektywna nauka nawet jeśli trwa przez 10 czy 15 lat!

  40. Ja angielskiego w szkole uczyłam się trzy lata. Nic z tych lekcji nie wynioslam. Poza tym, ze nauczylam sie ilus tam słówek to nic poza tym. Dopiero żywy kontakt z tym językiem sprawił ze nauczylam sie angielskiego

  41. Myślę, że właśnie ten nacisk na gramatykę zniechęca do nauki języka i przez to brakuje Polakom płynności językowej, bogatego słownictwa. Choć powiem szczerze, i tak mam wrażenie, że Polacy są pod względem językowym w czołówce. Większość narodów oprócz swojego ojczystego języka raczej słabo zna inne…

  42. Dla mnie pierwszym problemem z jezykiem byla gramatyka -zawsze wydawalo mi sie ze wiekszy nacisk powinien byc kladzony na slownictwo -bo znajac perfekt czasy ale nie znajac slow niestety nie dogadasz sie a odwrotnie to owszem 😉
    Druga rzecz to fakt ze slabo znamy brytyjski akcent, a to co nas ucza w szkole to czesto mix amerykanskiego i brytyjskiego (przynajmniej u mnie to byl problem te okolo 10 lat temu kiedy szkole konczylam -jedna z moich nauczycielek ang byla wczesniej nauczycielka rosyjskiego wiec mowila po angielsku z rosyjsko-polskim akcentem -koszmar uwierzcie). Kiedy wyjechalam do uk czesto nie moglam zrozumiec, co anglicy mowia ze wzgledu na akcent. Zreszta moj chlopak, ktory jest anglikiem sam sie smieje ze nieraz anglik anglika nie zrozumie 😉 wiec zdecydowanie wiecej sluchania i mowienia powinno byc i to nie tylko tego z podrecznikow tylko tv

  43. Szkoła, pomimo tego iż siłą rzeczy niby czegoś tam uczy, powoduje również olbrzymią szkodę -> ludzie skupiają się na kuciu gramatyki i przygotowaniu do matury, a zapominają po co tak naprawdę się uczą, i co oznacza znajomość języka. A oznacza ona zdolność do praktycznego jego wykorzystania. Ludzie przez szkołę i nastawianie na bezbłędność zaczynają bać się popełniać błędy, które są przecież niezbędnym elementem nauki. Z tego powodu nie mówią po angielsku i nie starają się go używać, w obawie że powiedzą coś niepoprawnie. Ja przez polski system edukacji bałem się mówić po angielsku, dopóki nie pojechałem na obozy językowe -> tam musiałem zacząć mówić, niezależnie od tego jaki był mój poziom, i czy robię błędy. Pozwoliło mi się to otworzyć na język, a potem było już z górki 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *