Czego nauczyło mnie życie za granicą ?

Nie jest łatwo wyprowadzić się i rozpocząć życie w innym kraju – przynajmniej dla mnie nie było. Myślę, że każdy kto kiedykolwiek żył na obczyźnie zgodzi się ze mną. Przeprowadzka do innego kraju jest jedną z większych zmian jakiej ludzie mogą dokonać w swoim życiu. Na początku możemy odnosić wrażenie, że dostosowanie się do życia w innym kraju jest łatwe, ale uwierzcie mi – nie jest. Szczególnie jeśli przeprowadzasz się na całkiem obcy kontynent. Nowy język, ludzie, kultura, nowe zasady czy nawet jedzenie – wszystko wydaje się inne i każdy może czuć się zagubiony. Tak też było ze mną.

Zaraz po liceum, przeprowadziłam się do USA. To był najlepsza decyzja, jaka dotąd w swoim życiu podjęłam, a mimo to pierwsze miesiące w Kalifornii były dla mnie bardzo ciężkie. Nie mogłam odnaleźć się w tej nowej sytuacji. Początkowo porównywałam wszystko do Polski lub ogólnie Europy. Bezustannie zadawałam sobie pytania dlaczego tutaj niektóre rzeczy są inne niż w moim ojczystym kraju. Dopiero po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że nie jestem już w Polsce, że muszę przestać porównywać i zacząć rozkoszować się otaczającą mnie rzeczywistością.

Na szczęście, po kilku miesiącach wszystko się zmieniło. Zaaklimatyzowałam się w Kalifornii, odwiedziłam wiele ciekawych miejsc, udoskonaliłam swój angielski co pozwoliło mi na zawieranie nowych znajomości. Po roku zaczęłam czuć się tutaj jak w domu. Przestałam tęsknić za Europą, ponieważ zakochałam się w Kalifornii. I tak zostało do dziś… To właśnie ze Stanów mam najlepsze wspomnienia, niezapomniane wycieczki, tam też poznałam ludzi, którzy dziś są moimi przyjaciółmi. Pobyt tam to bez wątpienia najwspanialszy okres mojego życia.

Mieszkanie w obcym kraju wiele mnie nauczyło, nie tylko o życiu, ale również o samej sobie. Każdy wyjazd do nowego miejsca, każda osoba, którą spotkałam na swojej drodze czy każde wydarzenie, w którym brałam udział miało bardzo duży wpływ na moje życie. Dzięki temu dzisiaj zupełnie inaczej patrzę na świat.

Chciałabym Wam przedstawić kilka rzeczy, których nauczyłam się żyjąc za granicą, a które miały największy wpływ na to jak dziś postrzegam świat i jaką  jestem osobą.

Jeśli w siebie nie wierzysz, nikt inny też nie będzie

Jeśli Ty w siebie nie wierzysz nie oczekuj, że ktokolwiek inny będzie. W gimnazjum zaczęłam myśleć o wyjeździe do USA, wypisywałam miejsca, które chciałam odwiedzić, marzyłam o wakacjach na Hawajach, pragnęłam studiować po angielsku. Marzyłam, wyznaczałam cele i zaczęłam dzielić się nimi z innymi. Jednak większość ludzi albo wyśmiewała mnie, albo mówiła, że mi się nie uda. Wtedy uważałam to za dość smutne, ale tym samym napędzało mnie do działania, żeby udowodnić sobie i inny, że zrealizuję swoje pragnienia. Dziś nikt już się nie śmieje. Wręcz przeciwnie – spotykam się z miłymi komentarzami i podziwem za moją odwagę, co jest naprawdę bardzo miłe.

Strach pomyśleć ile straciłabym, gdybym wtedy przejmowała się tymi, którzy mówili, że poniosę porażkę. Prawdopodobnie moje marzenia na zawsze pozostałyby tylko marzeniami. Wierzyłam w siebie mimo krytyki innych ludzi. Wyznaczyłam sobie cele i dążyłam do ich realizacji pomimo przeciwności losu. Uważam, że wiara w siebie polega na osobistym wybieraniu drogi, którą chcemy w życiu podążać i trzymaniu się niej bez względu na to co inni o tym sadzą. Pamiętaj, że to Twoje życie i swoje marzenia spełniasz dla siebie.

Nauczyłam się wiele o sobie

Najlepsza rzecz jakiej doświadczyłam żyjąc za granicą to jak dużo w tym czasie dowiedziałam się o sobie. Zaczęły fascynować mnie inne kultury, nauczyłam się radzić sobie z problemami, których wcześniej nie byłam w stanie pokonać, uświadomiłam sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych, całkowicie zmieniałam swoją definicję szczęścia. I przede wszystkim, utwierdziłam się w przekonaniu, że nie chcę żyć, tak jak inni uważają, że powinnam. Niestety wciąż większość ludzi w Polsce twierdzi, że najlepszy model życia dla młodego człowiek to:

matura –> studia –> praca za biurkiem 9–17 –> ślub –> dzieci –> wakacje raz w roku

To zupełnie nie dla mnie. Zaburzyłam ten schemat zaraz po maturze i wcale tego nie żałuję. Co więcej, nie sądzę, abym kiedykolwiek nim podążała – życie na obczyźnie tylko mnie w tym w 100 % upewniło.

Stałam się zupełnie inną osoba

Bez wątpienia życie za granicą przyczyniło się do wielu zmian w mojej osobowości. Gdyby nie wyjazd do innego kraju, dziś byłabym kompletnie inna osobą. Rzeczy, które miały dla mnie duże znaczenie kilka lat temu dziś są zupełnie bezwartościowe. Zmieniło się także to co chcę robić w życiu, gdzie mieszkać czy ile zarabiać.  Stałam się bardziej tolerancyjna i otwarta na inne kultury oraz religie. Nauczyłam się nie przejmować opinią innych ludzi, co od zawsze było moim utrapieniem. To wszystko udało mi sie dzięki ludziom i sytuacjom, których spotkałam na swojej drodze.

Poznałam wspaniałych ludzi

Przyjeżdżając do Kalifornii nie znałam nikogo. Jednak wyjeżdżałam ze łzami w oczach wiedząc, że żegnam się z ludźmi, którzy stali się moją rodziną w tak krótkim czasie. Podczas pobytu w Stanach poznałam wiele niesamowitych osób, które dziś nazywam przyjaciółmi. Wyjeżdżając bałam się, że znajomości, które zawarłam zakończą się, tak zazwyczaj bywa. Jednak te najważniejsze trwają do dziś i jestem z tego powodu przeszczęśliwa.

Również podczas podroży, czy to do Nowego Jorku, czy Miami, poznałam wiele niesamowitych osób, z którymi spędzony czas i rozmowy uświadomiły mi wiele rzeczy o życiu. Uwielbiam słuchać historii innych ludzi, ich problemów, osiągnięć czy marzeń. To jest tak fascynujące!

Poszerzyłam swoje horyzonty

Żadna motywujaca książka czy film nie zmieniły bardziej mojego spojrzenia na życie, jak przyglądanie się życiu innych ludzi. Niektórym zazdrościłam, niektórych podziwiałam, za to co już osiagnęli. Zarówno od jednych, jaki i drugich wiele się nauczyłam. Dzięki pobytowi za granicą znam język, który zawsze chciałam dobrze znać, zwiedziłam kraj, który zawsze mnie fascynował, dorosłam i wiecie co? Chcę więcej! Dziś chcę jeszcze więcej od życia niż kiedykolwiek indziej, mam jeszcze więcej marzeń, które wiem że spełnię, poprzeczkę stawiam sobie coraz wyżej. Przykład – kiedyś myślałam, że jak będę zajmować wysoką pozycję w jakiejś firmie to będę kobietą spełnioną zawodowo. Bzdura – dziś wiem, że chcę prowadzić swój własny, dobrze prosperujący biznes i dopiero wtedy moja kariera znajdzie się na właściwym torze.

Polubiłam minimalistyczne podejście do życia

To nie tak, że niczego w życiu nie potrzebuję – owszem potrzebuję, ale zdecydowanie mniej niż kilka lat temu. Przede wszystkim uświadomiłam sobie, że pełna szafa ubrań wcale mnie nie cieszy, bo i tak nigdy nie mam w co się ubrać. Polubiłam prosty styl – ubrania, w których nie jest mi ciasno, sukienki nie muszą być wystrzałowe, a raczej klasyczne i pasujace na wiele okazji – mała czarna zawsze się sprawdza. Nauczyłam się wyrzucać niepotrzebne rzeczy zamiast je kolekcjonować.

Już nie potrzebuję milion ubrań w szafie, dziś używam o połowę mniej kosmetyków niż kiedykolwiek i ani trochę nie czuję się z tym gorzej. Jednakże istnieją dwie rzeczy, w których u mnie minimalizm nigdy się nie sprawdzi – książki i jedzenie. W tych dwóch dziedzinach nigdy nie będę się ograniczać 🙂

Życie na obczyźnie nie tylko otworzyło mi oczy na piękno innych kultur, ale również pomogło mi docenić życie w jeszcze większym wymiarze. Sądzę, że podróżowanie i przeprowadzka do innego kraju to najlepsze doświadczenie jakie człowiek może przeżyć. Uczymy się wychodzić ze strefy komfortu, poznajemy siebie i świat wokół oraz poznajemy ludzi, którzy zostawiają w nas cząstkę siebie – na zawsze.

Podróże i życie za granicą to najlepsza szkoła życia. Dawniej nie rozumiałam przysłowia: “Podróż to jedyna rzecz, po której kupieniu stajesz się bogatszy.” Dziś rozumiem doskonale.

21 thoughts on “Czego nauczyło mnie życie za granicą ?

  1. Ciekawy wpis i jest w nim dużo racji!
    A jak to się stało, że w tak młodym wieku udało Ci się wyjechać samej do Stanów i zostać tam na dłużej? Chętnie przeczytałabym Twoją historię 🙂
    Pozdrawiam ciepło i wszystkiego dobrego na ten rok!

    1. Bardzo milo mi to slyszec 🙂 Mysle, ze niedlugo opowiem o tym na blogu, gdyz wiele osob o to pyta 🙂
      Pozdrawiam Cie z deszczowego Londynu i zycze duzo usmiechu w nowym roku!

  2. Bardzo ciekawy wpis! Ponad pół roku temu sama stałam przed decyzją o wyprowadzce do innego kraju. Byłam gotowa to zrobić, jednak ze względów rodzinnych musiałam jednak zmienić plany. Chociaż zostałam w kraj wiem jednak, że wiele w moim życiu się zmieniło, ja się zmieniłam. Jestem jednak świadoma, że życie z dala od ojczyzny zmienia dużo bardziej. 🙂

    1. Dziekuje za mily komentarz. Czasami kwestie rodzinne sa decydujace i wtedy podejmujemy to sluszna decyzje zostajac, ale jesli kiedykolwiek bedziesz miala okazje pomieszkac w innym kraju chociaz przez chwile, szczerze zachecam!

  3. Bardzo motywujący wpis. Ja od niedawna też próbuje wprowadzić do swojego życia minimalizm i mimo że przede mną jeszcze długa droga to już jestem bardzo zadowolona z efektów.

    1. Dziekuje za mily komentarz, super ze podjelas pierwsze korki w tym kierunki, zawsze pierwszy krok jest najtrudniejszy. Trzymam kciuki!

  4. Jestem pod wrażeniem twojej odwagi i takiego lekkiego swobodnego podejścia do życia. Nic Cię nie ogranicza, dużo osiągniesz.

  5. też chciałam wyjechać po maturze za granicę, ale stety/niestety nic z tego nie wyszło. Ale raz na jakiś czas (dziś już rzadziej) zastanawiam się, co by było gdyby… 😉

  6. Czytając Twoją opowieść widziałam moją córkę, która zrobiła dokładnie to samo co Ty i pomimo ogromu obowiązków, wielkiego zmęczenia i wiecznego braku czasu dla siebie (Londyn …) jest przeszczęśliwa tam studiując, pracując i żyjąc tak jak chciała a tutaj z pewnością nie miałaby tej przyjemności …. podziwiam Was za ogromną odwagę – jesteście niesamowite 🙂 pozdrawiam

  7. “Jeśli w siebie nie wierzysz, nikt inny też nie będzie”.

    Bardzo dobre i (co zdecydowanie ważniejsze) – prawdziwe zdanie. Stosuję się do niego bardzo często. Na przykład kiedy wysyłam komuś zajawkę swojego scenariusza 😉

  8. Ale miło się czytało 🙂 Zawsze trochę podziwiałam tych, którzy zdecydowali się na życie za granicą, z dala od rodziny. I trochę też im zazdrościłam 😉 Fajnie, że tak Ci się poukładało 🙂

  9. Życie za granicą a zwłaszcza kiedy nie masz wsparcia od nikogo jest tylko dla twardzieli…. Wiem o czym mówię bo od dziesięciu już lat mieszkam w Irlandii i cokolwiek osiągnąłem to zawdzięczam to tylko i wyłącznie sobie. Jak zwykle w życiu bywa, zostałem też oszukany tu na obczyźnie przez najbliższą mi wtedy osobę…. pomimo tego odzyskałem równowagę i mogę nadal cieszyć się szczęściem które dzielę razem ze swoimi córkami 🙂 Nie posiadam wyższego wykształcenia i nie studiowałem nigdzie a zwłaszcza za granicą ale potrafiłem się odnaleźć i dopasować się do tutejszego życia. Nauczyłem się języka bez żadnej szkoły ani nawet kursów… Czuję się teraz bardzo wartościowym człowiekiem mimo tego że wcześniej nikt mnie nie doceniał. Sam jeden utrzymuję siebie, swoje mieszkanie, samochód, płacę alimenty, odwiedzam córki, kupuję im prezenty…. ostatnim z nich był motocykl który właśnie odnawiam a za kilka tygodni zabieram obie córki na wakacje 🙂 Tak więc jak powyżej…. Życie na obczyźnie nie jest łatwe ale jeśli ktoś jest twardy to da sobie radę w każdej sytuacji 😉 Pozdro

    1. Bardzo sie ciesze ze tak swietnie sobie poradziles! Dla chcacego nie trudnego – gratuluje! : )

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *