Cannes, Antibes – ostatni dzień na Lazurowym Wybrzeżu + czy warto tam pojechać ?

    

Poniedziałek był, niestety, ostatnim dniem naszych krótkich wakacji. Tego dnia planowaliśmy pojechać w jedno miejsce oddalone 200 km od Nicei, zwane The Gorges du Verdon i wyglądające tak: 

zdjęcie z internetu

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam je na Instagramie, zamurowało mnie ze zdumienia, że tak cudowne miejsca w ogóle istnieją! Wtedy pomyślałam, że wakacje na Lazurowym Wybrzeżu będą dobrą okazją, aby tam się wybrać. Niestety, nie oszacowałam tego zbyt dobrze czasowo. Co prawda mieliśmy jeszcze wolne przedpołudnie, ale N. stwierdził, że jest to za daleko i możemy nie zdążyć na lot, który mieliśmy po 17 tego dnia. Z wielkim bólem serca musiałam się z tym zgodzić i szybko wymyślić coś innego na ten dzień. Padło na Cannes. Prawdę mówiąc, nie planowałam zajechać tam podczas tej wycieczki. A to z tego prostego powodu, że opinie na temat Cannes, z którymi się spotkałam, były w większości negatywne.

Po drodze zatrzymaliśmy się w najpierw w Antibes. Jest to miasteczko, które zapewnia widok  zarówno na morze, jak i góry. Wybraliśmy się tutaj na poranny spacer najpierw brzegiem morza, a następnie weszliśmy w głąb Starego Miasta, które było urocze. 

W Anitbes znajduje się bardzo duży i ładny bazarek z lokalnymi produktami oraz naprawdę dużo lokalnych sklepików, na przykład z torbami słomianymi, które – jak już wiecie – uwielbiam. Ciężko było mi się powstrzymać, żeby nic nie kupić. Dobrze, że nie miałam już miejsca w walizce!   

Uliczki Antibes, jak w każdym miasteczku Lazurowego Wybrzeża, były przepiękne. Każde zdjęcie wychodziło tutaj naprawdę dobrze. A mój N., jako fotograf, sprawdził się genialnie! I nawet często nie marudził! 

Po dwugodzinnym spacerze wsiedliśmy w auto i ruszyliśmy do Cannes! O Cannes zapewne wszyscy słyszeliście. To jedno z najbardziej znanych miast w południowej Francji, oczywiście z powodu Międzynarodowego Festiwalu Filmowego. W Cannes nie znajdziemy wielu atrakcji turystycznych, aczkolwiek nie mogę zgodzić się z opinią, jaką słyszałam, że to miasto jest nudne. Ja spędziłam miło czas i – moim zdaniem – jest tam bardzo pięknie i czysto.  

 Dookoła piękne hotele, ciekawe restauracje, dużo sklepów i butików z fajnym asortymentem i nie mam tu na myśli tych najdroższych sklepów, typu Chanel. Mi udało się upolować dwie piękne sukienki w naprawdę niskiej cenie. Naszą wizytę w Cannes zakończyliśmy lodami (a jakże!), a następnie udaliśmy się na lotnisko do Marsylii.  

 


  

Wieczorem byliśmy już w domu, w Londynie. Wszystko, co dobre szybko się kończy – niestety. Te kilka  dni były wspaniałe, a Lazurowe Wybrzeże to miejsce, do którego z pewnością będę wracać i szczerze polecam. Na koniec mam dla Was kilka praktycznych wskazówek i moje przemyślenia.  

Czy warto pojechać na Lazurowe Wybrzeże? Plusy i minusy.  

Dlaczego wybrałam Lazurowe Wybrzeże i komu je polecam?

Do decyzji spędzenia krótkich wakacji w południowej Francji przyczynił się w głównej mierze ostatni Sylwester, którego spędziłam w Paryżu. Bardzo spodobała mi się Francja – kultura, styl bycia, jedzenie, moda i architektura.  Dlatego też chciałam zobaczyć, jak wygląda inna cześć tego kraju, a zwłaszcza słynne Lazurowe Wybrzeże.

Zanim wybrałam się do Francji, to Włochy były moim ulubionym krajem w Europie. Nadal nie zmieniło się moje przekonanie o tym, iż Italia jest fascynującym miejscem.  Jednak po kolejnym pobycie we Francji jestem troszkę rozdarta, ponieważ nie spodziewałam się, że aż tak mi się tu spodoba. Zarówno Paryż, jak i Lazurowe Wybrzeże wywarły na mnie duże wrażenie.

Poczynając od jedzenia (bagietki są obłędne, owoce morza przepyszne, nie wspomnę o owocach i warzywach). Następnie malownicze miasteczka i wioseczki. Ich wąskie uliczki, w którym mogłabym gubić się bez końca. Wszędzie nieziemskie widok. A kończąc na stylu bycia i ubioru Francuzów. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni wyglądają tu obłędnie. Byłam zachwycona i zainspirowana do kilku zmian w mojej garderobie (i mojego chłopaka też), które na pewno wprowadzę. Już na lotnisku zauważyłam prostotę i elegancję w ubiorze kobiet, czyli dokładnie to, co lubię najbardziej. Co więcej, w co drugim butiku z ubraniami znajdowałam coś dla siebie. Tak wiele rzeczy mi się podobało! To naprawdę rzadko się zdarza. Nawet jeśli chodzi o buty, których nie lubię kupować, tutaj wybrałabym kilka par. Dlaczego? Dlatego, że lubię prostotę we wszystkich częściach garderoby, a szczególnie w przypadku butów. A we Francji właśnie taki styl dominuje. Ostatniego dnia skusiłam się na pamiątkę z wakacji, czyli dwie sukienki. Och, już nie mogę się doczekać, kiedy je założę!

Jedzenie. Przed wyjazdem szukałam na internecie najlepszej piekarni w Nicei, z nadzieją, że kupię tam przepyszną bagietkę. I wiecie co? Niepotrzebnie! Weszłam do pierwszej napotkanej piekarni przy naszym Airbnb i bagietka była niesamowita. Chciałam, aby to pieczywo tutaj były równie pysze jak te, które jadłam w Paryżu i tak właśnie było! Zarówno ta bagietka z pobliskiej piekarni, jak i ta, którą kupiliśmy któregoś dnia na bazarku była bardzo smaczna. Francja ma niesamowite pieczywo, a ja tym samym byłam w Raju!

Widoki. Gdziekolwiek się nie obejrzysz, wszędzie jest pięknie. Zachwycało mnie dosłownie wszystko, a szczególnie te widoki z góry na całe miasta i wioski. Nicea jest ładna, ale najbardziej podobały mi się te małe, malownicze wioseczki, które znajdują się obok Nicei. No i Saint Tropez było wspaniałe!

Kolejny plus to to, że tu można porozumieć się po angielsku, co w Paryżu było rzadkością.

Minusy?  

Jest tu bardzo, bardzo drogo. Szczególnie w restauracjach ceny są wysokie. 50 euro za posiłki dla dwóch osób to takie minimum. Dla porównania McDolanalds – Mcflurry w Londynie kosztuje 1.20 funta, a w Nicei, 3.20 euro. Ogromna różnica.

Kto powinien się tu wybrać?

Przede wszystkim polecam tym, którzy lubią klimat śródziemnomorski i wyluzowany styl życia. Tym, którzy nie boją się chaosu na drogach, braku organizacji. Nie wyobrażam sobie tak mojej codzienności, ale odskocznia od mojego ,,zaplanowanego życia co do minuty’’ jest naprawdę fajna! Tutaj ludzie żyją inaczej, niż na przykład w Londynie, ale ja właśnie tego potrzebowałam. Braku kalendarza przez kilka dni, sprawdzania E-maili, planowania wszystkiego itd. Raz na jakiś pozwalam sobie na totalny luz.

Jest to z pewnością miejsce, których nie odstraszają wysokie ceny. Polecam również tym, którzy lubią dobrze zjeść. Tutaj przeważa kuchnia włoska i francuska, co dla mnie jest oczywiście wspaniałym połączeniem. Będąc tutaj warto skusić się na owoce morza, pizzę czy makaron. Wszystko jest super smaczne. Jedyny problem to – jak już wspomniałam – ceny i fakt, że nie każde miejsce jest dobre, trzeba naprawdę się naszukać. W moim postach znajdziecie restauracje, które szczerze mogę polecić. Pewną oszczędnością może być samodzielne przygotowywanie posiłków, chociażby częściowo. Oczywiście jest to możliwe tylko w przypadku, gdy skorzystamy z usługi typu Airbnb. Nawet proste posiłki mogą być wykwitne, ponieważ na każdym kroku dostaniemy dobre produkty.

Nad Lazurowe Wybrzeże powinni wybrać się ci, których interesują widoki z morzem i starą architekturą. Tutaj raczej nie znajdziemy wieżowców, nowoczesnego stylu i właśnie to podobało mi się najbardziej. Prowansalski styl zdecydowanie bardziej mi się podoba, niż nowoczesny. Ja byłam zauroczona!

Po 5 dniach tutaj czuję niedosyt. Jestem pewna zarówno tego, że wrócę nad Riwierę, jak i tego, że będę odkrywać kolejne zakątki Francji. Nie umiem na tę chwilę powiedzieć, który kraj bardziej mi się podoba – Włochy czy Francja. I tu i tu czuję się fanatycznie!

Przemyślenia po wyjeździe :

  1. Warto spróbować zarówno ślimaków, jak i ośmiornicy. Naprawdę ciekawe smaki. Szczególnie ośmiornica jest przepyszna!
  2. Francja to kraj, w którym często będę bywać i chciałabym nauczyć się podstaw tego języka.
  3. Zamierzam zagłębić się bardziej zarówno w francuską modę, jak i francuskie podejście do życia.
  4. Nie miałabym nic przeciwko przeprowadzce do Francji.
  5. Często bilety do Maryslii są dużo tańsze niż do Nicei –  warto to sprawdzić.
  6. Ja pojechałam w czerwcu, gdyż nie lubię upałów i jestem pewna, że w lipcu byłoby już dla mnie za gorąco. My mieliśmy zwykle 23-28 stopni.
  7. Tutaj jest mnóstwo parkingów podziemnych, więc nie ma (prawie) żadnego problemu z parkowaniem. Ceny za parking są dość wysokie. Od 1.5 euro za godzinę do 3/4 euro za godzinę.

12 thoughts on “Cannes, Antibes – ostatni dzień na Lazurowym Wybrzeżu + czy warto tam pojechać ?

  1. Z tym jedzeniem to chyba mieliście trochę pecha, bo zaletą jest właśnie fakt, że można usiąść w pierwszej napotkanej restauracji w strefie turystycznej i praktycznie zawsze trafi się na pyszne jedzenie ;-). Trudno trafić na lokal, w którym serwują coś niedobrego, co wynika z francuskiej kultury jedzenia i szacunku do zawodu kucharza oraz restauratora. Także naszukać to się trzeba raczej miejsc kiepskich, a nie odwrotnie ;). PS. Jak zwykle piękne zdjęcia! <3 Pozdrowienia z Nicei!

    1. Dziekuje za komentarz. Niestety nie moge sie zgodzic. Raz tak zrobilismy, ze usiedlismy, gdzie wydawalo nam sie ze bedze ok, bez sprawdzenia opinii i jedzenie bylo naprawde kiepskie.NAPRAWDE. Mozliwe ze zle szukalismy! Dziekuje za mile slowa! <3

  2. Po pierwsze cudowna sukienka. Sama bym sobie chętnie taką kupiła – jest prześliczna!
    Po drugie zazdroszczę widoków i wakacji. U nas lata jeszcze nie było wciąż pada i jest zimno :/ Też nie chciałabym jechać tam w lipcu, ponieważ o ile lubię słońce to przesadny upał raczej nie wywołuje u mnie uśmiechu.

  3. Po Waszej wyprawie jeszcze bardziej mam ochotę się tam wybrać 😉 Ośmiornica jest świetna, a ślimaki też lubię- uważam, że warto się otwierać na nowe smaki.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *