Ataki terorrystyczne – moje podejście. Czy boję się mieszkać w Londynie?

Nigdy nie chciałam poruszać tego typu tematów na blogu, ponieważ moje podejście zarówno do zamachów jak i ludzi (chociaż ciężko mi ich tak nawet nazwać) którzy za tym stoją jest troszkę inne niż wydaje się większości społeczeństwa. Nie chciałam poruszać tego tematu, wzbudzać kolejnej dyskusji i hejtu dookoła z powodu moich poglądów. Jednak częste pytania typu: Czy boisz sie teraz mieszkać w Lonydnie? Komentarze na blogu od czytelników, którzy piszą, że wycieczka do Paryża, Barcelony, Londynu, Amsterdamu i w sumie każdego miejsca na świecie nie jest dobrym pomysłem, bo przecież tam może być atak terrorystyczny, a przede wszystkim ostatnio atak w Barcelonie, skłonił mnie do tego, aby napisać parę słów na ten temat.

Na świecie obecnie żyje PONAD 7 miliardów ludzi. Oczywiste jest to, że złe rzeczy będą miały miejsce. Tak zawsze było, jest i będzie. Tutaj nie ma nic odkrywczego i czas się z tym niestety pogodzić i przestać czekać na koniec ataków. Taki dzień nie nadejdzie. Smutne, ale prawdziwe.

Mimo tego wszystkiego, co się w dookoła nas dzieje, warto zwrócić uwagę na to, że świat nigdy nie był BEZPIECZNIEJSZYM miejscem niż jest teraz. Nigdy nie było na świecie tak spokojnie, jak jest teraz. Żyjemy w naprawdę cudownych czasach, czasach wielu możliwości, czasach, gdzie jest dostatek wszystkiego, ale przede wszystkim żyjemy w bezpiecznym świecie. Żyjemy w czasach, kiedy ginie najmniejszą ilości ludzi niż kiedykolwiek.

Przedstawiam Wam te dane obrazowo:

Nigdy nie było tak spokojnie! Mimo, że często słyszmy o atakach i śmierci kolejnych osób, to i tak w porównaniu do tego, ile ludzi ginęło kiedyś, teraz ta liczba jest znacznie mniejsza. Powinniśmy to naprawdę docenić. A tak jak wspominałam wyżej, złe rzeczy zawsze się działy i będą działy. Weźcie jednak też to pod uwagę to, że teraz mamy łatwiejszy dostęp do informacji, mamy media, które nagłaśniają to wszystko jeszcze bardziej, które z małych rzeczy i tak robią wielką sensację i po prostu straszą ludzi. Kiedyś nie było takiego dostępu do mediów więc ludzie nie słyszeli, co się stało w Hiszpanii, czy Kalifornii i wydawało im się, że nic się nie dzieje – co oczywiście jest nieprawdą.

Mimo, że o tym wiem(y) to każdy atak terrorystyczny, których w ostatnich latach jest bardzo dużo, bardzo mnie dotyka. Atak, który w ostatnim uderzył mnie najbardziej to ten, który miał miejsce w Londynie, na London Bridge, w miejscu gdzie przebywam bardzo często w sobotę, bo to tam znajduje się Borough Market, na którym robię zakupy. Kiedy kilka dni po ataku, wybrałam się w to miejsce. Łzy napływały mi do oczu, widząc to wszystko co tam się stało.

Wyobraźiłam sobie te sytuacje, które miały tam miejsce, widziałam te wszystkie kwiaty i płonące znicze i wtedy przypomniałam sobie dwie rzeczy.

Pomimo tego co się dzieje, za każdym razem staram się pamiętać, że żyje w pięknych czasach i jestem za to ogromnie wdzięczna. Nie chciałabym żyć w żadnych innych, bo wiem jak żyli moi dziadkowie, pradziadkowie, a nawet rodzice. Oni nie mieli tego co ja mam, nie mieli tak łatwego życia, a co więcej,  oni przeżyli II wojnę światowa, coś co dla mnie byłoby nie do przeżycia. Stąd nie boję się ani zamachów, ani niczego innego, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że co ma być i tak będzie. Nie jestem w stanie nic z tym zrobić, a budzić się każdego dnia z myślą, że dziś będzie atak, lub odmawianie sobie wycieczki do jakiegoś miejsca, że względu na to, że coś się może stać dla mnie jest zupełnie bezsensu.

Jestem wdzięczna za świat w którym żyje i nie zamieniłabym go na żaden inny, bo i tak jest lepszy niż był kiedykolwiek.

Zamiast skupiać się na tym w jak okropnych czasach żyjemy, zauważmy w jakim cudownym świecie żyjemy. Pomyślmy o tych dobrych rzeczach, które dzieją się na świecie, pamiętajmy, że mamy mnóstwo dobrych ludzi, którzy po prostu chcą spokojnie i szczęśliwie żyć.Wokół nad dzieje się dużo więcej dobrego niż złego, tylko chciejmy to zauważyć i chciejmy rozsyłać to dobro. Róbmy co możemy, aby być lepszymi ludźmi każdego dnia, a i świat stanie się lepszy.

Pamiętacie jak spędziłam swoje urodziny w czerwcu? Przygotowałam lunchboxy (tak zwane pojemniki ze śniadaniem) i rozdałam je bezdomnym w Londynie. To naprawdę niewiele kosztuje, w uśmiech drugiego człowiek jest bezcenny. Zachęcam Was do robienia podobnych rzeczy, do wspierania i pomagania ludziom i zwierzętom, którzy nie mają tego co mamy my, dzięki temu docenicie to co macie, zauważycie jakimi jesteście szczęściarzami i gwarantuję, że przestaniece narzekać, jak okropny jest ten świat.

Walka z terroryzmem, moje podejście do islamu, fakt, że jestem islamofobką to zupełnie inny temat. Nie sądzę, że warto to poruszać na blogu, aczkolwiek może kiedyś nadaży się ku temu okazja.

Dzisiejszym wpisem chciałam odpowiedzieć na Wasze pytania, czy boję się żyć w Londynie, jak i również pokazać Wam, że mówiąc, iż żyjemy w okropnych czasach naprawdę grzeszymy. Pomyślcie, o świecie w jakim żyli Wasi dziadkowie i pradziadkowie, spójrzcie na te dane wyżej, ktòrymi się z Wami podzieliłam, a docenicie świat w jakim żyjemy.

13 thoughts on “Ataki terorrystyczne – moje podejście. Czy boję się mieszkać w Londynie?

  1. Duży plus za to, że odnosisz się do tej sytuacji racjonalnie. Ja mam z tym duży problem. Po grudniowym zamachu w Berlinie miałam problemy z ciśnieniem, nie mówiąc już o spaniu (w momencie dokonania zamachu byłam 3 km od Kudammu). Potem pojechałam do Moskwy. Był zamach w Petersburgu. W metrze czuć było atmosferę pewnej grozy. Ledwo co opuściłam Ukrainę – zamach w Kijowie. Nie oznacza to, że przestanę się przemieszczać i zatrudnię się w warzywniaku na przeciwko domu rodzinnego, sle z tyłu głowy jest taka myśl: co by było, gdyby…?.

  2. Masz rację, ze należy doceniać to co mamy i nie można dac się zwariować, bo nikt nie może wiedzieć, co mu jest pisane i kiedy umrze. Z drugiej jednak strony polemizowalabym z tym bezpieczeństwem. Jak byłam nastolatką, to faktycznie słyszało się, ze “gdzieś” jest jakas wojna, ale to było tak odległe,ze raczej nie podchodzilam do tego emocjonalnie. Natomiast nie było mowy o takiej skali zamachów,które mają miejsce obecnie w Europie – a to już praktycznie po sąsiedzku. Dodam jeszcze,ze wszelkie kwestie użycia broni nuklearnej są teraz niestety bardzo poważne. A czy obecne czasy są piękne? Niby mamy wszystko,świat jest na wyciągnięcie ręki, ale czasem zazdroszczę naszym rodzicom i dziadkom,którzy nie zapatrzeni w swoje smartfony potrafili po prostu cieszyć się ze wspólnie wypitej herbaty i rozmowy…;) to chyba jednak temat na szerszą dyskusję 😉 Pozdrawiam!

  3. Też tak próbowałam myśleć. Ja przez zamachy wyjechałam z Niemiec. Problem polega na tym, że człowiek czuje się zagrożony, żyje w poczuciu zagrożenia. To tak, jakby się nagle znaleźć w niebezpiecznej dzielnicy, człowiek od razu staje się czujny i ostrożny i niestety przez to, że mamy takich sytuacji coraz więcej , to automatycznie na widok mężczyzny o śniadej cerze zapala nam się lampka i pojawia się lęk. Ja miałam bardzo wiele nieprzyjemnych sytuacji do tego stopnia, że zrezygnowałam z pracy. U nas mężczyźni szli za kobietami do toalety, w autobusie byłam świadkiem kłótni i rękoczynu. Ja sama uciekałam przed mężczyzną. Za każdym razem kiedy pozbywałam się leku, działo się coś, co powodowało, że lęk wracał i nic nie dawało pozytywne myślenie, racjonalnie tłumaczenie sobie, że to kwestia łudu szczęścia czy przypadku.

  4. Nigdzie nie jesteśmy bezpieczni i tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas może spotkać dlatego warto cieszyć się każdym dniem choćby to miał być ostatni dzień naszego życia.

  5. Dokładnie tak samo myślę. Gdyby czowiek miał się bać wszystkiego, każdego dnia, każdego czowieka na ulicy musiałby chyba wybudować sobie schron i z niego nie wychodzić. Jednak nie na ty polega życie. Każdy powinien cieszyć sięz każdego dnia i z optymizmem patrzeć w przyszłość a nie ciągle żyć w strachu i oglądać się za siebie.

  6. dzięki za ciekawy punkt widzenia. nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób. a faktycznie, masz rację. w porównaniu do tej dalszej przeszłości teraz jest faktycznie bezpieczniej i jesteśmy tacy bardziej cywilizowani 😉

    i nie ma co bać się życia, bo umrzemy nie żyjąc tak naprawdę.

  7. Mam wrażenie, że ludzie dostrzegają tylko negatywne aspekty codzienności, takie jam terroryzm. Nie skupiają się na miłych chwilach, ciekawych wydarzeniach, relacjach z innymi. Stąd ta nagonka na terroryzm. A wystarczy wyłączyć telewizor, przestać słuchać tego tematu i cieszyć się chwilą!

  8. No właśnie… Podchodzę do tego w podobny sposób. Wiem, że mimo wszystko nie chciałabym żyć w innych czasach i też jestem zdania, że co ma być, to będzie, a odmawianie sobie czegoś ze strachu pokazuje, że robimy dokładnie to, czego oni oczekują.

  9. Ciekawy punkt widzenia, ale z bezpieczeństwem to może w Polsce i Europie.
    Ale na świecie mamy ogromne ilości konfliktów zbrojnych. Niewyobrażalną nędzę i biedę nie tak daleko, a u np. u naszych sąsiadów na Ukrainie.
    A co do tych danych, mnie to zastanawia, jak oni to wyliczają? Należy być ostrożnym przy takich wyliczeniach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *