24 myśli na 24 urodziny

Swoje urodziny obchodziłam ponad miesiąc temu, bo 12 czerwca, ale dopiero w  tym tygodniu dotarło do mnie, że mam JUŻ 24 lata, a zaraz będzie 25. Kiedy to minęło! Przecież całkiem niedawno pisałam maturę!

Tyle się w tym czasie wydarzyło – tyle wzlotów i upadków, tyle życiowych wyzwań i lekcji za mną!Lubię patrzeć wstecz i pomyśleć, jak się zmieniłam i ile się nauczyłam. Każdy rok jest ważny, aczkolwiek zarówno 2016, jak i 2017 są zdecydowanie dla mnie przełomowe i w tym czasie nauczyłam się i doświadczyłam najwięcej. Pomyślałam, że warto się tym z Wami podzielić 🙂

24 myśli na 24 urodziny

1. Zdrowie jest najważniejsze

Bycie szczęśliwym nie jest najważniejszą rzeczą w życiu – jak mi się kiedyś wydawało. Bycie zdrowym jest. I wiem, że to zabrzmi jak banał, przecież każdy to wie, ale naprawdę tak jest! Ciężko to jednak zrozumieć, dopóki się go nie straci. Ze mną tak właśnie było. 3 lata temu pojawiły się u mnie duże problemy ze zdrowiem i wtedy zawaliło się wszystko. Wszystko przestało mieć znaczenie, a jedyne czego chciałam to być z powrotem zdrowa. Od tamtej pory jest raz lepiej, raz jest gorzej (obecnie, na szczęście, dużo lepiej ). Ale najważniejsza jest to, że dzięki temu zrozumiałam, jak ważne jest zdrowie i że bez tego nie ma nic – po prostu nic. Nie stworzysz szczęśliwego życia, dopóki nie będziesz czuć się na tyle dobrze, aby normalnie funkcjonować i robić to, co daje Ci radość i szczęście. Dbajcie o siebie kochani, abyście nie musieli przekonać się na własnej skórze!

2. Odkryłam, co jest naprawdę dla mnie ważne w życiu

Kiedy zachorowałam, jedyną rzecz, której chciałam, to poczuć się lepiej. Rzeczy, które wcześniej miały dla mnie ogromne znaczenie i (wydawało mi się) prowadzą do spełnionego życia, okazały się być kompletnie nieważne. Przykład? Marzyłam o pracy w wielkiej korporacji, na super stanowisku. Chciałam piąć się szybko w górę, osiągać co chwilę coś innego. Być doceniana przez innych i zarabiać przy tym dobre pieniążki. Dziś śmieję się, jak o tym myślę. Przez chorobę, a raczej dzięki chorobie, moje wartości zupełnie się zmieniły. Żadna kariera, żadne stanowisko i żadne pieniądze nie dadzą mi tyle szczęścia, co dobre samopoczucie. Osoby, które kocham przy moim boku. Spokój ducha każdego dnia oraz zwyczajne rzeczy, których kiedyś nie doceniałam.

To nie oznacza oczywiście, że dziś nie marzę o fajnej pracy i dobrych zarobkach – oczywiście, że tak. Choroba zmusiła mnie do pracy z domu, bycia samej sobie szefem i ustalania samodzielnie godzin pracy. I wiecie co, tak się tego bałam, a teraz jest mi z tym bardzo dobrze. I na nic bym tego nie zamieniła. Nadal się rozwijam i będę rozwijać, ale w swoim tempie. Nie będę uczestniczyć w wyścigu szczurów, w którym chciałam wziąć udział, zupełnie nie wiem z jakiego powodu. Może po to, żeby zaimponować innym ? Jak się cieszę, że w porę to zrozumiałam!

3. Nauczyłam się cieszyć z prostych rzeczy 

Zanim skończyłam 20 lat moje marzenia i plany były, huhu, bardzo wygórowane. W ciągu kilku ostatnich lat nauczyłam się cieszyć z najprostszych rzeczy życia codziennego, takich jak: śniadanie w ogródku; świeże, pachnące ciasto na stole, dzielenie posiłków z bliskimi osobami, piknik w parku, świeży sok marchewkowy, świeże kwiaty w pokoju. Nie macie pojęcia, jak mnie takie rzeczy cieszą! Mój chłopak często nie dowierza, z powodu jakich głupot i drobnostek skaczę z radości. Często, jak mam gorszy dzień, zabiera mnie do mojego ulubionego sklepu, o którym pisałam tutaj, ponieważ wie, że nic bardziej mnie nie cieszy niż jedzenie!  Takie małe rzeczy sprawiają, że uśmiech na mojej twarzy nie znika. Kiedyś te rzeczy nie miały dla mnie znaczenia i wydawały się głupie, dziś nazywam je luksusem dnia codziennego, który uwielbiam!

4. Skupiam się bardziej na zarabianiu, niż oszczędzaniu

Całe życie wydawało mi się, że najważniejsze jest oszczędzanie. Że dzięki temu uda mi się gdzieś dojść, na coś odłożyć. Nic bardziej mylnego! Oczywiście, ważne jest oszczędzanie i też to robię, ale dziś wiem, że to nie jest moja droga. Skupiam się na tym, jak mogę więcej zarobić niżeli oszczędzić na wszystkim, co możliwe. Na szczęście, mam duszę przedsiębiorcy, i z przyjemnością wyszukuję nowych sposobów na zarobek.

5. Nie przyjmuję niczego za pewnik

Kiedyś wiele rzeczy było dla mnie oczywiste. Zawsze będę mieć pracę. Zawsze będę miała dużo siły i energii. Zawsze będę zdrowa. Nigdy nic złego w moim życiu się nie wydarzy. Często słyszałam, że jestem w czepku urodzona. A ja w to wierzyłam, haha. Przecież jak może coś złego mi się przytrafić ? Każdemu, ale nie mi! Tak właśnie myślałam…do momentu, kiedy 3 lata temu, w maju, usłyszałam, że choruję na przewlekłą chorobę, na którą nie ma lekarstwa. Raz będzie lepiej, raz dużo gorzej – musi się Pani przyzwyczaić – usłyszałam. Wtedy mój misternie budowany świat legł w gruzach, a ja razem z nim. Od tamtej pory było tylko gorzej. Mój stan zdrowia tylko się pogarszał, nie mogłam pracować, nie mogłam studiować, popadłam w depresję. Nie wróciłam na studia do Stanów, co było moim największym marzeniem. Rozstałam się z chłopakiem. Usłyszałam, że możliwe, że mam raka, że muszę mieć operację. Kolejna przeprowadzka, wypadek samochodowy i mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Z dziewczyny, która miała wszystko, głowę pełną marzeń, plany na przyszłość, dużo szczęścia w życiu, stałam się najbardziej nieszczęśliwą osobą, jaką znałam. A najgorsze jest to, że nijak nie umiałam się pozbierać. Sama siebie wtedy nie poznawałam. Nikomu tego nie życzę.

A stało się to wszystko dlatego, że myślałam, że mi NIGDY nic złego się nie stanie, że nic złego mnie nie spotka. A swoje zdrowie i szczęście brałam na pewniaka. Każdego może dotknąć nieszczęście, ale nie mnie – tak myślałam. Ale byłam głupiutka. Życie szybko naprostowało moje poglądy : )

Od tamtej pory przestałam myśleć, że to, co mam jest wieczne. Stała i pewna jest tylko zmiana – raz na lepsze, raz na gorsze. Dziś wiem, że warto być przygotowanym na najgorsze i jednocześnie liczyć na najlepsze. Wtedy jest dużo łatwiej. Teraz cieszę się z tego, co mam, ale też staram się pamiętać, że nic nie jest pewne.

6. Przestałam porównywać się do innych

Zajęło mi trochę czasu, aby zrozumieć to, że porównywanie swojego życia do innych jest bez sensu. Zawsze będzie ktoś bardziej inteligenty, piękniejszy, ambitniejszy, bogatszy, lepszy itd. Kiedyś często się porównywałam i chciałam być i mieć tak, jak ten czy tamta. Chciałam osiągnąć i mieć to, co mają oni, robić to, co oni robią, dopóki nie dotarło do mnie, że sukces dla każdego znaczy coś innego. I że to my jesteśmy tymi osobami, które powinny to ocenić i znaleźć własną miarę. Dzisiaj dla mnie sukces to zupełnie coś innego, niż 3 lata temu, ale wiecie co? Bardzo mi z tym dobrze. Dziś mniej oczekuję od życia, a mimo to jestem dużo szczęśliwsza.

7. Jestem silniejsza, niż mi się wydawało

Zanim przyszła choroba myślałam, że jestem silną osobą i nic mnie nie złamie. Kiedy się pojawiła, zobaczyłam jaka jestem słaba. Odkryłam jednocześnie swoją siłę tam, gdzie nigdy jej się nie spodziewałam. Wcześniej nie miałam pojęcia, ile byłam i jestem w stanie znieść bólu. Wiele razy mówiłam, że już nie dam rady, że mam dość, a jednak podnosiłam się i wiem, że jeszcze dużo bym wytrzymała. Dlatego wierzcie mi, kiedy jesteście postawieni pod ścianą, to właśnie w tym momencie jesteście silniejsi, niż Wam się wydaje! To jest piękne!

8.  Warto robić to, co się kocha! 

Wiele lat zajęło mi znalezienie swojej pasji. Pracy, którą będę lubić i która każdego dnia będzie dawała mi radość. 2 lata temu się udało. Robię to, co kocham i cieszę się tym każdego dnia. A to wszystko dzięki temu, że nie bałam się iść za swoimi marzeniami, nie przejmowałam się opinią innych, którzy uważali, że robię źle i że powinnam wybrać inną drogę.

9. Prowadzę takie życie, jakie chcę, a nie takie jak chcą inni.

Nie moi rodzice, dziadkowie czy inne ludzie. Oni mieli już swój czas, a teraz czas na mnie. Nie robię niczego wbrew sobie. Nie ma nic złego w wybraniu innej ścieżki życiowej niż 90 procent ludzi lub innej niż ta, którą zaplanowali nam rodzice. Nikomu nie muszę się tłumaczyć ze swojego życia i wyborów, których dokonuję. Pamiętam o tym, że, życie jest zbyt krótkie i kruche, aby przeżyć je byle jak!

10. Nic nie dzieje się bez przyczyny 

Czasami zadajemy sobie pytania typu: dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego mi się to nie udało?  Dlaczego choroba przyszła do mnie ?  Ja takie pytania zadaję sobię często. Uwierzcie mi, za tym stoi jakaś przyczyna i prędzej czy później o niej się dowiemy. Przykład? Gdybym wtedy nie zachorowała i wyjechała z powrotem do Stanów – tak, jak było zaplanowane, prawdopodobnie moje drogi z moim byłym, a teraz obecnym chłopakiem, nigdy by już się nie zeszły. Zachorowałam, nie wyjechałam, ale dzięki temu wróciliśmy do siebie i nie mogę być bardziej szczęśliwa z tego powodu.

11. Nic się w Twoim życiu nie zmieni, jeśli będziesz tylko marzył

Przez długi czas wydawało mi się, że co ma być, to będzie, że pewne rzeczy przyjdą same w swoim czasie i tyle. Owszem, niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie kontrolować, ale ja przekonałam się i głęboko wierzę w to, że szczęściu trzeba pomóc, zamiast czekać na nie z założonymi rękami. Jeśli jesteśmy w stanie coś sami zrobić, to zróbmy to. Siedząc i marząc, nie podejmując żadnych kroków, daleko nie zajdziemy.

12. Im mniej rzeczy posiadam, tym jest mi z tym lepiej 

Przestałam kolekcjonować wszystko, co mogę. Przestałam też kupować byle jakie ubrania, aby tylko mieć więcej. Staram się kupować dobrej jakości ciuchy i buty. Wolę mieć niewiele dobrych rzeczy, niż całą szafę śmieci.

13. Dogadzam sobie! 

Kiedyś szkoda było mi pieniędzy na manicure, fryzjera (przecież mogę włosy pofarbować sama) czy kosmetyczkę! Jak to się kończyło? Zniszczone włosy, brzydkie paznokcie. Lesson learnt! Dzisiaj wliczam te usługi w swoje stałe wydatki. Przecież po coś pracuję  : )

14. Nie boję się szukać pomocy  

Potrzebujesz rozmowy z psychologiem? Idź! To nic złego! Nie umiesz określić swojej ścieżki kariery? Poszukaj pomocy profesjonalisty. To żadna hańba! Nauczyłam się, że nie wszystko muszę umieć i nie muszę być we wszystkim dobra, a szukanie pomocy to nic złego. Wiedza i mądrość ludzi kompetentnych lub doświadczonych może być naprawdę cenna.

15. Ryzykuj i wychodź że strefy komfortu

Odkąd pamiętam, lubię ryzykować i wychodzić ze swojej strefy komfortu. Tylko wtedy czuję, że żyję! Samodzielny wyjazd do Stanów, przeprowadzka do Londynu, studia po angielsku, praca na własny rachunek. Wszystko to mnie przerażało dopóki, dopóty nie zrobiłam tego pierwszego kroku! Tobie też polecam!

16. Nie boję się popełniać błędów

Wiele błędów, złych wyborów za mną, pewnie jeszcze więcej przede mną. Czy żałuję? Ani trochę, traktuję to jak lekcje życiowe!

17. Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa 

Och, jak to jest prawdzie! Naprawdę się różnimy. Tak, jak facet do końca nie zrozumie kobiety, tak i kobieta nie zrozumie faceta. Przestałam już nawet się starać. Chwilę również zajęło mi zrozumienie tego, że nie ma sensu ze sobą konkurować w kwestii kariery, wyglądu, podejścia do życia itd. Kobieta ma być kobieca, a facet męski. Koniec, kropka. Ja lepiej gotuję, a on lepiej przybija gwoździe. Może też być na odwrót 🙂 Nie muszę zachowywać się jak facet i umieć wszystkiego, co umie facet. Również nie przeszkadza mi, że więcej zarabia. A pomyśleć, że kiedyś bym się o to oburzała 😛

18. W życiu spotkamy ludzi, którzy nie będą nas lubili, mimo że nie mają ku temu konkretnego powodu.  

Nie warto więc trać czasu próbując zmienić ich zdanie na nasz temat! Nie każdy musi nas lubić, a my też nie musimy każdego uwielbiać. Szkoda życia na toksyczne relacje.

19. Studia nie są wyznacznikiem sukcesu i nie gwarantują dobrego życia

Nie musisz wiedzieć, jak będzie wyglądało Twoje życie lub Twoja kariera zawodowa, gdy masz 18, 20 czy 22 lata. Daj sobie czas. Świat się nie zawali, jak zmienisz zdanie za parę lat lub wybierzesz inną drogę niż studia.

20. JA i tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje szczęście. 

Nikt nie uszczęśliwi mnie, dopóki ja sama ze sobą nie będę szczęśliwa. Dowiedz się, co chcesz od życia, kim chcesz być i jaką ścieżką podążać. Potem po prostu zacznij działać.

21. Znalezienie dobrej krawcowej to skarb!  

Jeśli Ci się uda, szanuj ją i doceniaj. Ubrania szyte na miarę lub dopasowane do sylwetki wyglądają o niebo lepiej!

22. Staram się ufać ludziom, ale ważne rzeczy wolę mieć zawsze potwierdzone na piśmie.

23. Wcale nie muszę mieć zawsze racji. Kropka.  

I najważniejsze….

24. Nauczyłam być się dla siebie dobra. Wprowadziłam pizzę i lody do tygodniowego planu posiłków!   


A Wy robicie swoje własne urodzinowe podsumowania? Który punkt z mojej listy przypadł Wam do gustu?

21 thoughts on “24 myśli na 24 urodziny

  1. Ze wszystkimi punktami się zgadzam, ale pod punktem dziesiątym podpisuję się każdą częścią ciała, która potrafi pisać! 😀 Dosłownie wszystko ma jakiś cel. Nie ma tak, że coś się dzieje bez celu.
    Jak to choroba potrafi zweryfikować plany i poukładać priorytety, prawda?

  2. 24. Nauczyłam być się dla siebie dobra. Wprowadziłam pizzę i lody do tygodniowego planu posiłków! – ale mnie tym punktem rozbawiłas

    Co do ogółu – chyba każdy, co jakiś czas, powinien robić takie podsumowania i doceniać to, co ma, lub zaczynać dążyć do tego, co chcemy osiągnąć ☺

    Przeraża mnie fakt, że musiałabym napisać aż… No, w każdym bądź razie trochę by tego było

    Dobrego dnia

  3. Bardzo dojrzałe i mądre przemyślenia. Żeby coś wiedzieć, trzeba coś przeżyć, tego w szkole nie uczą. Powodzenia w realizacji planów

  4. Z wieloma bardzo się utożsamiam. Ostatnio dotarło do mnie jak zdrowie jest ważne. Kiedyś nie dbałam o odżywianie i jadłam śmieciowe jedzenie nie zdając sobie sprawy jak bardzo jest to szkodliwe. Teraz wiem, że dbanie o zdrowie zaowocuje w przyszłości 🙂

  5. Aż nie mogę uwierzyć, że tak dojrzałe słowa pisze 24-latka! Serio! Jestem pod wrażeniem. I dalej trzymam kciuki za Teoje zdrowie. Co do krawcowej – nadal szukam. Jak na razie same niewypały i tysiąc zł w plecy.

  6. Cenne przemyślenia! Podziwiam Cię za zaufanie pokładane w innych (pkt. 22). Ja już zbyt wiele razy się sparzyłam, aby mogło to zadziałać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *