16 rzeczy związanych z jedzeniem, które zaskoczyły mnie w USA + ciekawostka z Las Vegas

Jeśli bywasz na moim blogu regularnie, to pewnie już wiesz, że jest kilka rzeczy, które uwielbiam i często o nich mówię/piszę na blogu. Pierwsza z nich to Stany Zjednoczone (w szczególności Kalifornia) a druga to jedzenie. Zapewne również wiesz, że miałam okazję pomieszkać w Ameryce przez jakiś czas i tym samym dowiedzieć się dużo na temat tamtejszej kultury, zwyczajów, obyczajów oraz poobeserwować , jak żyją tam ludzie.

Już piewszego dnia, kiedy wylądowałam w USA, mimo strachu i przerażenia – o czym pisałam tutaj  – zaczęłam zauważać wiele różnic kulturowych. Niektóre z nich zachwycają mnie do dziś, a pewnych do dziś ani trochę nie rozumiem. Tak czy inaczej, każdy kraj ma to do siebie, że jest w czymś inny i tym samym każdy jest na swój sposób interesujący.

 W dzisiejszym poście chciałabym przybliżyć Wam rzeczy, które zaskoczyły mnie w USA, a dokładnie te związane z jedzeniem.

Postów opisujących zjawiska, które zdziwiły mnie w tym kraju, pojawi się przynajmniej jeszcze 2, ponieważ jest tego naprawdę dużo. Myślę, że każda jest ciekawa i warta opisania. Mam nadzieję, że niektóre z nich będą zaskoczeniem i dla Was!

Zaczynamy od jedzenia, ponieważ ta kwestia jest dla mnie bardzo ważna i w każdym kraju, którym jestem zwracam na nią uwagę. Jedzenie to jeden z głównym powodów dlaczego podróżuję do nowych miejsc. Uwielbiam próbować nowe rzeczy, a każdy kraj oferuje co innego, co jest dla mnie bardzo fascynujące!

Jeśli chodzi o Amerykę, to niestety spotkałam tu więcej rozczarować związanych z jedzeniem niż pozytywnych zaskoczeń ( co pewnie Was nie zaskoczy). Poznałam bliżej zwyczaje Amerykanów związane jedzeniem, a niektóre z nich dosłownie powaliły mnie na kolana! Zobaczcie sami, jestem ogromnie ciekawa Waszej opinii!  

 1. BARDZO częste wyjścia do restauracji

Większość Amerykanów jada w restauracjach kilka razy w tygodniu i nie mówimy tutaj tylko o ludziach bogatszych. Nieważne czy ktoś jest biedny czy bogaty. Jedzenie w większości restauracji jest tak tanie iż każdy może sobie na to pozwolić. Czasami nie opłaca się gotować, biorąc pod uwagę, że żywność w sklepach jest dość droga. Prawdę mówiąc, podczas mojego pobytu w Stanach, jadałam częściej w restauracjach niż przez 19 lat życia w Polsce. Wtedy była to dla mnie nowość i coś niespotykanego. Dziś natomiast zauważam, że nie jest to już coś wyjątkowego. Na przykład w Londynie ludzie mają podobne zwyczaje i często stołują się poza domem. Sama często bywam w różnych restauracjach, ale raczej nie z tego względu, że nie chce mi się gotować, a raczej dlatego, że lubię odwiedzać nowe miejsca jedzeniowe 🙂

2. Ogrome porcje w restauracjach  

Rozmiar porcji posiłku w każdej restauracji jest ogromny. Dużo większy niż te, które mamy u nas. W Europie jednym amerykańskim daniem spokojnie najadłyby się dwie osoby. Na początku jak przyleciałam nie byłam w stanie zjeść zamówionego posiłku, większość jedzenia zostawała, na talerzu. Oczywiście z czasem przyzywczaiłam się do tych porcji. Pamiętam do dziś, jak w wielkim szoku byłam, gdy po przyjeździe do Europy, wybrałam się do londyńskiej restauracji, a moim oczom ukazała się ,,mikroskopijna” porcja sałtaki, którą mi tam zaserwowano. Strasznie na to narzekałam po powrocie, ale teraz bardzo się cieszę, że europejskie porcje są znacznie mniejsze!

Powszechnym zwyczajem w Stanach jest zabieranie niezjedzonego jedzenia do domu w ,,boxach’’. Na początku wydawało mi się to niekulturalne, ale po krótkim okresie czasie dotarło do mnie, że jest to całkiem normalne i każdy tak robi.

3. Fast foody są NAPRAWDĘ wszędzie!

Słyszałam o tym przez wyjazdem – w końcu Ameryka z tego słynie, że to kraj tłuszczem i syropem klonowym płynący, ale…nie sądziłam, że aż tak. Na każdym kroku znajdują się restauracje z szybkim jedzeniem typu Burger King, Taco Bell, Wendy’s, Denny’s, itd.  Nie powiem, że w niektórych z nich jedzenie nie jest smaczne, bo jest! Aczkolwiek bajka kończy się, kiedy spojrzymy na tablicę z kaloriami. Śniadania w takich miejscach to zazwyczaj pankejki – okropnie słodkie. Na lunch lub obiad możemy dostać wielkie burgery, meksykańskie potrawy z potrójną ilością sera. Najgorsze jest to, że za 10$ możemy się naprawdę porządnie najeść. Zdrowe jedzenie jest bardzo drogie w USA, więc chyba nie zdziwi nikogo fakt, że wielu ludzi wybiera taka opcję.

Ponadto USA popularne są bufety azjatyckie, gdzie za 9.99$ możesz jeść do woli, poczynając od makaronów, ryżów, sushi, różnych rodzajach mięsa, a kończąc na obfitych deserach. Do wyboru do koloru! 

P.S Najlepszy fast food w USA warty grzechu to In-N-Out Burger – polecam raz spróbować.

4. Darmowa woda i dolewki

Darmowa woda w każdej restauracji zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Często bywa tak, że ledwie co usiądziemy do stolika, a nasza woda już jest na stole (oczywiście z ogromną ilością lodu). Kelnerzy pilnują również tego, aby nasza woda nigdy nam się nie skończyła, więc czesto podchodzą do stolika i dolewają. Zdarza się, że dostajemy darmowe dolewki kawy czy herbaty.  

Ale ma to też swoje minusy: Zauważyłam, że wszyscy wychodząc z resturacji zabierają ze sobą te wielkie kubki z colą czy fantą lub innym słodkim napojem. Oczywiście porcja mała to jak u nas średnia. A do tego mnóstwo lodu, o czym w kolejnym punkcie.   

5. Lód wszędzie    

Ogromme ilości lodu w napojach to standard w USA. Amerykanie uwielbiają pić wodę i wszystkie inne napoje z dużą ilością lodu – nie tylko latem. Ten lód jest obecny wszędzie i kelnerzy nie pytają już nawet czy sobie tego życzymy.  Jeśli pijesz bez lodu, to jesteś dziwny!  Bardzo tego nie lubię i zawsze musiałam upominać się o wodę bez lodu, żeby nie trząść się z zimna :D.

6. Woda tylko z kranu  

Amerykanie nie kupują wody do domu, tak jak my kupujemy na przykład Żywca. Nie spotkałam rodziny, która kupowałaby wodę w butelkach, by pić ją w domu. Tutaj każdy pije wodę z kranu. Na początku ciężko było mi się do tego przyzwyczaić i mimo wszystko kupowałam wodę w butelkach. Wszyscy się dziwili dlaczego nie piję wody z kranu, hahaha 🙂

7. Gotowe jedzenie

W sklepach spożywyczych można znaleźć wszystko, czego pragniemy – już gotowe. Naprawdę wszystko, każde danie, które sobie wymarzymy.  Wystarczy włożyć na parę minut do mikrofalówki i obiad zrobiony! W sklepach znajdziecie ogromne lodówki z tysiącami różnych mrożonych gotowców (fast foodów oczywiście). Niestety wiele rodzin w USA właśnie tak ,,przygotowuje’’ swoje posiłki.

8. Napiwki

Wszędzie! Sprawa tak oczywista, że nikt z tym nie dyskutuje. Napiwki są tu obowiązkowe i to sztywna zasada. Zauważyłam również, iż niewiele osób trzyma się sztywno zasady 10% i często te napiwki są dużo wyższe. To bardzo fajny zwyczaj, z którym się 100% zgadzam, ponieważ obsługa w większości odwiedzonych przeze mnie miejsc była znakomita!

Poza tym w USA napiwki również dostaje fryzjer, kosmetyczka, hydraulik itd.

9. Słodycze, a szczególnie czekolada Hersehy’s  

 

Przed wyjazdem bardzo cieszyłam się na myśl o spróbowaniu amerykańskich słodyczy, aczkolwiek szybko przestałam testować…

W Ameryce nie ma dobrych słodyczy – nie żartuję! Mimo iż jest to kraj również cukrem płynący, słodycze mają okropne. W porównaniu np. do niemieckich, które pewnie każdy zna i uwielbia tak, jak ja Jadłam kiedyś amerykańskie cukierki – mówię z ręką na sercu – obrzydliwe w smaku. Bez dwóch zdań – były paskudne, za słodkie i bez smaku. Zęby mi cierpną na samą myśl o nich nawet teraz!

Zawsze bardzo chciałam spróbować czekoladę Hershey’s, którą wszyscy się tak zachwycają. Wiecie co ?Spróbowałam i było to coś okropnego! Chyba Amerykanie nigdy nie jedli prawdziwej, dobrej czekolady i dlatego chwalą tą swoją 🙂

10. Pączki z bekonem, jajecznica z ziemniakami  

Niektóre połączenia są dla mnie nie do zaakceptowania i dobrym przykładem są pączki z bekonem. Nie mam pojęcia jak można to jeść, nie zmienia to jednak faktu, że wiele osób się tym zachwycaNatomiast jajecznica z ziemniakami jest pyszna. A nawiasem mowiąc, jajecznica z ziemniakami była pierwszym daniem jakie zjadłam po wylądowaniu w Stanach.

11. Jabłko w karmelu  

Jabłka w karmelu były dla mnie miłym zaskoczeniem – nie tylko przez wygląd, ale i smak. Naprawdę fajna połączenie i bardzo popularny deser w USA.

12. Jajka w kartonie  

To był mój HIT!  W sklepach są dostępne całe jaja w płynie w kartonie, a także osobno białko i żółtko … I jest to dość popualrna forma kupowania – prawdę mówiąc do dziś tego nie rozumiem!

13. Tłuczone ziemniaki w 3 minuty z mikrofalówki 

Kupujemy proszek w opakowaniu, jak na zdjęciu. Następnie wkładamy do mikrofalówki na 3 minuty I wyciągamy gotowe, tłuczone ziemniaki, zwane mashed potatoes. Nie mogę powiedzieć, że ziemniaki te nie są smaczne, ale jak spojrzymy na skład, to już nie jesteśmy głodni.

14. Restauracje i sklepy spożywcze otwarte 24/7   

Chyba nie muszę tego komentować. Z jednej strony to świetna opcja, ale z drugiej czy naprawdę konieczna?  

15. Cukier wszędzie

W Ameryce cukier dodawany jest to wszystkiego, wszystko jest okropnie słodkie i pewnych rzeczy naprawdę nie da się zjeść. Ciasta są przesłodzone i tym samym tracą smak. I nie jesteśmy w stanie dużo zjeść, mimo iż porcje są ogromne. Bardzo szkodliwy dla zdrowia syrop glukozowo- fruktozowy znajdziemy w większości produktów ze sklepu spożywczego.  

Moim ulubionym miejscem z deserami był The Cheescake Factory. Uwielbiam ich desery, a przede wszystkim serniki. Moim ulubionym był sernik Oreo. Na początku miałam problem ze zjedzeniem go, ponieważ porcja – jak widzicie – jest ogromna. Po jakimś czasie przychodziło mi to z łatwością. A teraz? Na samą myśl jest mi niedobrze i chyba nie ruszyłabym tego teraz ☺ 

16. Bardzo wysokie ceny zdrowej żywności  

Niestety świeże owoce i warzywa –  ogólnie zdrowa żywność jest naprawdę droga w Ameryce, a szczególnie w Kalifornii. Wydawać się może, że powinno być inaczej. Przecież mają słońce cały rok, więc wszystkie produkty są lokalne. No i Meksyk tuż za rogiem. Mimo to ceny truskawek czy malin są naprawdę wysokie. To samo dotyczy moich ukochanych sklepów ze zdrową żywnością, takich jak The Whole Foods Market, Sprouts czy Trader Joes. Niestety zakup większości produktów w tych sklepach to spory wydatek. Dlatego wiele osób woli kupić burgera za 1.50$ niż sałatkę za 5$.

A na koniec mam dla Was ciekawostkę z Las Vegas:

W Las Vegas znajduje się restauracja, która nosi nazwę „Zawał serca” . Nie bez powodu taka nazwa. Ten lokal słynie z hamburgerów, zwanych „bypassami”, z których największe ważą prawie kilogram i zawierają 4 kotlety  oraz 20 plasterków boczku. W sumie to ponad 8000 kalorii w jednym burgerze! W tym lokalu można też zamówić ogromna ilość frytek ( bez limitu) smażonych na tłuszczu albo piwo wymieszane z tequilą. Kelnerki ubrane są w stroje pielęgniarek. Największym hitem jest to, że osoby ważące powyżej 160 kilogramów jedzą za darmo. Stoi tam duża waga na środku lokalu, w celu sprawdzenia ile waży klient 🙂 A osoba, która nie skończy swojego burgera dostaje po tyłku 🙂

Popatrzcie na zdjęcia:

Podsumowując: Niestety tak bardzo jak uwielbiam Amerykę, jedzeniem jestem rozczarowana. Oczywiście znajdziemy mnóstwo miejsc i restauracji ze zdrowym jedzeniem, szczegòlnie w Kalifornii i Nowym Jorku, ale nie zmienia to faktu, iż królują tam fast foody.

Która z tych rzeczy zdziwiła Was najbardziej? A może znacie zdziwiło Was coś innego ? Koniecznie podzielcie się tym ze mną w komentarzach 🙂


Zapraszam Was do polubienia mojego Fanpagea na Facebooku! Będzie mi ogromnie miło Was tam gościć i również dzięki temu zawsze będziecie wiedzieć o nowym poście na blogu!

32 thoughts on “16 rzeczy związanych z jedzeniem, które zaskoczyły mnie w USA + ciekawostka z Las Vegas

  1. No tak…Sama też czasami lubię zjeść hamburgera i przepadam za słodyczami – ale po tym poście przestaje mnie dziwić, dlaczego to właśnie Amerykanie są jednym z najbardziej otyłych społeczeństw na świecie. Ma-sa-kra!

  2. Słyszałam o tym, że Amerykanie wolą chodzić do restauracji, niż jadać w domu 🙂
    podobno to nawet taniej wychodzi 🙂
    Świetny, ciekawy post!
    Koniecznie zrób więcej części! :*

  3. Części rzeczy się domyślałam, o części słyszałam (bypassy^^)… Ale jak się czyta takie wpisy to człowieka nie dziwi, skąd u nich tak duży problem z otyłością… I z dobrym smakiem. I w sumie się nie dziwię, że powstają teorie spiskowe o tym, że to wielkie koncerny rządzą Ameryką…

  4. Jajka z podziałem na białko i żółtko? łaaaał!!! Jeśli chodzi o fast foody, mieszkam od roku na Cyprze i Cypryjczycy uwielbiają jeść poza domem, ale również w domu. Czasami jednak kiedy chcę coś zjeść w knajpie okazuje się, że jest siesta i można zrobić to dopiero ok 18tej! Poza tym, jedzenie z McDonald’s można tu zamówić z dostawą do domu 🙂 takie leniuszki 😛

  5. Przeraziły mnie te jajka w płynie, ileż tam musi być konserwantów, jestem ciekawa. Chyba bym się nie skusiła.

  6. Moja kuzynka, która mieszkała z USA jakiś czas, bardzo narzekała na to, że dobre jedzenie jest po prostu bardzo drogie. To jedzenie, to z pewnością jest minus. Ale reszta? Fajne jest to, że często je się w restauracjach. Czasami mam wrażenie, że tyko u nas w Polsce wszyscy jemy w domach. Może faktycznie to kwestia cen ?

    1. Mysle ze troszke kwestia cem ale rowniez i kultury. Nas uczono, ze obiad powinien byc jedzony w domu, poniewaz tak jest taniej, a wychodzenie do restauracji to rodzaj luksusu. Oczywiscie teraz sytuacja wyglada inaczej i duzo ludzi jada w restauracjach,aczkolwiek wciaz jest bardzo duzo osob takich ktorzy preferuja posilki w domu:) Oczywiscie nie ma nic w tym zlego 🙂

  7. Myślę, że mój narzeczony skusiłby się na tego burgera w Las Vegas 😀 Też nie lubię dziwacznych połączeń i na pewno nie zjadłabym pączka z boczkiem. Nie znoszę też cukru w cukrze, okropność! Czyli te obrazki w serialach i filmach, gdy bohaterowie non-stop jadają poza domem to prawda. Czy z kawą jest tak samo? Też wolą wziąć na wynos w papierowym kubku, by wypić w domu? Doszły mnie takie słuchy i jestem ciekawa 🙂 Pozdrawiam!

  8. Masakra, jabym nie wytrzymała w Stanach. Nie powiem, że jakoś mega zdrow się odżywiam, ale też rzadko kupuję gotowe jedzienie “do mikrofali”. No i te ogromne porcje! Nie lubię marnować jedzenia, ale nawet w Polsce mam czasem problem ze zjedzeniem swojej porcji, co dopiero ten ogromny sernik ze zdjęcia!

    1. nie wszystko jest mitem, ale tez nie wszystko jest prawda. Bardzo duzo ludzi( szczegolnie w Kalifornii) odzywia sie bardzo zdrowo, ale wciaz duzy odsetek ludzi je fast foody kazdego dnia.

  9. Zgadzam się! Znalezienie normalnego, nieociekającego tłuszczem i cukrem jedzenia w amerykańskich restauracjach było bardziej niż skomplikowane. W Kalifornii (tej bliżej oceanu) było to jeszcze wykonalne, ale im dalej w głąb lądu, tym było ciężej 😉 A już w Utah, Arizonie czy Wyoming znalezienie czegoś lżejszego niż burger graniczyło z cudem. Dodałabym jeszcze do tej listy bekon – jest wszędzie. W sałatkach, zawinięty w żółty ser, w omlecie… z jednej strony pychota, z drugiej gwarancja na zapchane żyły 🙂

  10. Mnie jedzenienie jakoś specjalnie nie rozczarowało, bo jadałam głównie we włoskich restauracjach czy tzw. dinerach. Ale czekolada Hersehy’s to już na maksa. Spodziewałam się czegoś lepszego, a skończyło się tym, że po słodycze jeździłam do polskiego sklepu. Taco Bell lubiłam i bardzo mi go w PL brakuje. Burgerów prawie wcale nie jadłam. A co do wody z kranu to nie do końca tak jest. Owszem jest to kranówka, ale poddana wielokrotnej filtracji zanim z tego kranu poleci. Oni w piwnicach mają poinstalowane ogromne filtry do tego. W moim otoczeniu pili głównie wodę z ogromnych lodówek SidebySide.

  11. hmm… w dużej części się zgadzam, choć mam wrażenie, że trochę przerysowujesz. mieszkałam w USA w sumie 4 lata. rzeczywiście, wyjścia do restauracji i jadanie na mieście są codziennością, fastfoody wszechobecne – choć dla rzetelności warto stwierdzić, że serwują lepsze jedzenie (smaczniejsze) niż w Polsce {z wyjądkiem KFC, który jest gorszy}.
    ciekawa jestem jak jest teraz – wtedy kiedy tam mieszkałam nie było w USA zdrowych fastfoodów, jakie mamy teraz np. w Warszawie – no ale i u nas ich wtedy nie było…
    co do słodyczy – masz rację, generalnie większość jest paskudna i bardzo słodka – choć są wyjątki. najlepsze produkcyjne lody na świecie – i również o dobrym składzie { HAAGEN-DAZS } są amerykańskie. 😉
    Amerykanie są mistrzami w wyglądzie słodyczy oraz w okazjonalnych edycjach – np. różne warianty kolorystyki m&m’sów na różne okazje.
    ciekawy wpis 🙂

    1. Dziekuje za komentarz 🙂 W czym uwazasz ze przerysowuje ?:) Jesli chodzi ogolnie o jedzenie w USA to jest mnostwo miejsc ktore uwielbiam i szczegolnie w Kalifornii jest duzo swietnych restauracji!I tak obecnie jest bardzo duzo zdrowych fastfoodow 🙂 Pozdrawiam!

  12. Jestem w szoku !! Genialne !! to u nas w Polsce bieda w takim razie 😛 strasznie podoba mi się ta sprawa z napiwkami i porcjami. Chociaż muszę przyznać, że znam taką restaurację w Gdańsku gdzie za niewielką kasę są bardzo duże porcje w porównaniu do innych miejscówek to bardzo miłe zaskoczenie 🙂 ale ta restauracja z burgerami “bypass” epic !! 🙂

  13. Przyznam szczerze że przeraża mnie to jak bardzo przetworzone żarcie pożerają Amerykanie. Od koleżanki, której siostra mieszka w USA słyszałam, że tam nawet cukier jest w opakowaniach po 5kg

  14. Byłam w USA pare lat temu i to był bardzo fajny czas dla mnie . Wiem to były tylko wakacje. Rzeczywiście fast foody są wszechobecne, lód także . Z tych wakacji pamietam przesłodkie rzeczy z dunkin Donats , Orange Chiken z Panda Express i czekoladę harshey’s , która mnie nie zachwyciła tak jak np. Kawa orzechowa Pozdrawiam . Dziękuje za bardzo fajny wpis .

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *