Miami – kolejne marzenie spełnione!

Dawno na blogu nie było relacji podróżniczej, a jednej z czytelniczek obiecałam relację z Florydy, tak więc oto jest!

Floryda była na mojej liście miejsc do zobaczenia już od wielu, wielu lat. Początkowo, zanim przeprowadziłam się do Kalifornii, bardzo chciałam zamieszkać w Miami, ponieważ dużo więcej słyszałam o Florydzie niż o Kalifornii i była mi bardziej ”znajoma”. Poza tym Floryda jest dużo bliżej Europy i wtedy wydawało mi się, że będę czuć się bezpieczniej, aczkolwiek dziś wiem, że to było błędne myślenie. Mimo, iż poleciałam do Kalifornii ( z czego się ogromnie cieszę), nie przestałam marzyć o odwiedzeniu Florydy. Któregoś dnia, podczas kolejnych długogodzinych plotek z moją przyjaciółką Anią, wpadłyśmy na pomysł, że czas odwiedzić Florydę, a że był to okres przedświąteczny, to zdecydowałyśmy, że polecimy tam zaraz po Wigilii. Długo nie myśląc, zaplanowałyśmy całą podróż, zabukowałyśmy bilety i byłyśmy gotowe do drogi ☺  W międzyczasie poznałyśmy Polkę, która tam mieszka – Klaudię. Klaudia była tak miła, że zaproponowała nam, abyśmy się u niej zatrzymały podczas naszego pobytu. To było naprawdę bardzo miłe 🙂

Floryda, to kolejny stan w USA, który przyciąga i zachwyca turystów. Byłam bardzo podekscytowana przed samym wylotem, nie mniej jednak po dobrym roku mieszkania w Kalifornii, wydawało mi się, że wiem czego mogę się spodziewać. Myślałam, że Floryda będzie bardzo podobna do Kalifornii. Prawdę mówiąc, troszkę się pomyliłam. To znaczy, Kalifornia i Floryda są podobnymi do siebie stanami, ale dla mnie różnice są tak widoczne, iż nie mogłabym powiedzieć, że mogłabym mieszkać tu i tu i nie ma dla mnie różnicy – oj nie.

Pierwszego dnia, Miami przywitało nas deszczem, ale mimo tego, już po paru minutach byłam zachwycona widokami. Co prawda, niewiele trzeba, aby mnie zachwycić, ponieważ jeśli jakieś miejsce oferuje piękne plaże, palmy , słoneczną pogodą, uśmiechniętych ludzi oraz piękne krajobrazy, to nic więcej do szczęścia mi nie trzeba ☺ I tak właśnie było.

Miami oczywiście samo w sobie robi wrażenie, centrum jest cudowne i zdecydowanie polecam każdemu jeśli będziecie mieć okazję. South Beach to kolejne niesamowite miejsce. Woda ma przepiękny odcień i mimo mocnego wiatru, byłam zachwycona!

Fort Lauderdale to miejsce, gdzie spędziłyśmy najwięcej czasu, ponieważ tam też był nasz ”hotel”. Jest to piękna miejscowość z jeszcze piękniejszą plażą. Naprawdę przeurocze miejsce na spędzenie wakacji. Strasznie podobały mi się budki ratownicze, ponieważ przypominają mi Słoneczny Patrol, który oglądałam milion lat temu ☺ (Tak wiem, że nie był nagrywany na Florydzie). Oczywiście nie mogłyśmy przeoczyć okazji, aby nie zrobić sobie zdjęcia z panem ratownikiem ☺

Kolejnego dnia pojechałyśmy na Key West. Sama droga tam (samochodem) była już dla mnie dużą atrakcją, z powodu widoków jakie można było po drodze obserwować.

Samo Key West jest najbardziej wysuniętym na południe USA miastem, położonym na malowniczym archipelagu. Spędziłyśmy tam praktycznie cały dzień i widoki były równie nieziemskie, zachody słońca tam to bajka! Najbardziej zapadły mi w pamięci wszędzie latające jaszczurki i woda kokosowa prosto z kokosa. Pycha!

Ostatniego dnia wybrałyśmy się do Pakru Everglades. To bardzo interesujące miejsce, szczególnie dla miłośników natury. Jest to rezerwat aligatorów oddalony o ok. 15 mil od centrum Miami. Nie tylko można tam odbyć ciekawy rejs motorówką po mokradłach pokrywających całą Florydę, w trakcie którego zobaczymy aligatory oraz różnego rodzaju ptaki i ryby w ich naturalnym środowisku, ale również można zjeść przekąski z aligatora. Ja zdecydowałam się skorzystać tylko z rejsu 🙂

Floryda zrobiła na mnie ogromne wrażenie i bardzo się cieszę, że się tam wybrałyśmy. Miami było na mojej liście od długiego czasu tak więc tym bardziej jestem zadowolona, że mogłam odhaczyć to miejsce z listy, a przede wszystkim cieszę się, że do dziś noszę ze sobą miłe wspomnienia z tamtej wycieczki. Jeśli jednak miałabym porównać Florydę i Kalifornię, to mimo, że sa to stany podobne do siebie, dla mnie te miejsca są całkiem różne. Przede wszystkim ze względu na pogodę. W południowej Kalifornii pogoda jest idealna do życia, ponieważ nie jest przesadnie gorąco (latem zdarza się), ale reszta miesięcy jest po prostu ciepła, wilgotność powietrza nie jest tak wysoka jak na Florydzie, gdzie właśnie głównie z tego powodu nie mogłabym mieszkać. Kolejna rzecz to fakt, iż Kalifornia wydaje mi się bardziej przyjazna. Mam wrażenie, że Miami jest takie ‘’fancy’’ (luksusowe), czego nie powiedziałabym o Kalifornii. Szczególnie moje ukochane San Diego wydaje mi się być bardziej przyjazne i rodzinne. Skłamałabym jednak mówiąc, że Floryda to nie jest piękny stan! Oj jest i nie mogę doczekać się kiedy będę mogła odkryć ten stan jeszcze bardziej ☺

A teraz zapraszam na relację zdjęciową: 

A na koniec najpiękniejszy widok z parkingu jaki kiedykolwiek widziałam 🙂

Jedyny miejsce, które nie udało mi się odwiedzić to Plaża Caladesi w Parku Stanowym Caladesi-ponoć jedna z najpiękniejszych plaż. Patrząc na zdjęcia, faktycznie wygląda wspaniale. Ale nic straconego, na pewno to nadrobię 🙂

A Wy mieliście okazję już odwiedzić Florydę?  


Zapraszam Cię także do polubienia mojego nowego Fanpagea na Facebooku! Będzie mi ogromne miło Cię tam gościć i również dzięki temu zawsze będziesz wiedział o nowym poście na blogu!

16 thoughts on “Miami – kolejne marzenie spełnione!

  1. Ja jeszcze nie byłam w Stanach i mam póki co do nich mieszane uczucia… na pewno mocno zniechęca mnie konieczność wyrabiania (dość drogiej) wizy. Patrząc na Twoje zdjęcia mam wrażenie, że to takie nasze morze tylko trochę cieplej. Mało tam przyrody, wszystko zabudowane… Może jeszcze muszę do tego dojrzeć 🙂

  2. Byłam, ah byłam!!
    Chciałabym tam kiedyś wrócić.
    Mieszkasz na stałe czy wymiana/program?

    P.S. Polubione na FanPage’u. Będę śledzić.

  3. Fajnie bylo się tam przenieść, choć Maiami nie jest jest zbt wysoko na liście miejsc które bedę chciał zobaczyc, ale jest 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *