10 rzeczy które zaskoczyły mnie w USA – część druga

Jakiś czas temu umieściłam na blogu pierwszy wpis dotyczący tego co zaskoczyło mnie po przeprowadzce do USA. Ten wpis cieszył się dużą popularnością i zaskoczeniem z Waszej strony 🙂  Z Waszych wiadomości i komentarzy wiem, że mojego bloga czyta wiele osób, które marzą lub planują wyjazd do Stanów. Dlatego też dziś chętnie podzielę się z Wami 10 kolejnymi rzeczami, które zaskoczyły mnie w Ameryce.

Wszyscy wiemy, że Amerykanie mają zupełnie inne podejście do życia nim my Polacy. Mają inne zwyczaje, obyczaje i przyzwyczajenia, które często zaskakują przyjezdnych. Stąd też mam nadzieję, że te kilka rzeczy, które opisałam poniżej zaskoczą Was, tak jak zaskoczyły mnie!

 10 rzeczy, które zaskoczyły mnie w USA  

1. Ludzie

Obecnie coraz więcej mówi się o otwartości ,,ludzi z Zachodu’’. Kiedy ja wyjeżdżałam do Stanów, miałam bardzo małe pojęcie o tym, jacy są Amerykanie. Stąd też moje zdziwienie ich zachowaniem i stylem bycia było ogromne. Amerykanie to przemili ludzie, bardzo pomocni i ciągle uśmiechnięci. Często widać to na ulicach, kiedy chodzą i nucą coś pod nosem. Panie pracujące w sklepie są również przemiłe, śpiewają pod nosem, chodzą tanecznym krokiem i witają klientów z wielkim uśmiechem na twarzy. Uwielbiam to! Amerykanie to najmiliszy naród, z jakim miałam styczność i uważam, że powinniśmy się tej otwartości i życzliwości od nich uczyć.

Wiem, że wiele osób denerwuje to sztuczne ,,how are you?”, często słyszane w Ameryce. Ja natomiast to lubię, nawet jeśli jest to sztuczne. Zdecydowanie wolę to, niż ponury wyraz twarzy, który – niestety – często widzę, płacąc przy kasie w sklepie w Polsce.

2. Zagadywanie obcych

Podczas zakupów zaskoczyło mnie to, że ludzie zagadywali mnie, kiedy stałam w kolejce do kasy. Na początku byłam przerażona! Przede wszystkim bałam się, że ich nie zrozumiem. No i sam fakt, że ktoś obcy zaczyna do mnie mówić również mnie przerażał. Po kilku tygodniach odkryłam, że to normalne i Amerykanie tak po prostu mają, że zagadują innych o cokolwiek.

W sumie to troszkę się tego nauczyłam i do dziś czasami śmieszy mnie reakcja ludzi jak ja do nich zagaduje. Na przykład Pani w Biedronce przy kasie, którą zapytam: ,,Jak się Pani dziś ma?” – od razu widzę, jak podejrzliwie na mnie patrzy, haha 🙂

3. Uprzejmość nauczycieli 

To kolejna rzecz, która była mi całkiem obca. Wszyscy wiemy, jacy są nauczyciele w polskich szkołach i ja właśnie do takich byłam przyzwyczajona. Zaczynając szkołę w Stanach, na zajęciach starałam się nie udzielać zbyt dużo, nie zadawać wielu pytań, gdyż po prostu bałam się krytyki, nieprzychylnego wzroku. Jakże bardzo się myliłam! Tutaj podejście jest kompletnie inne. Nauczyciele to wielki skarb – cudowne, ciepłe osoby. Do dziś nie zapomnę sytuacji, kiedy na zajęciach z angielskiego (z Carlosem) poprosiłam go o wytłumaczenie jakiejś kwestii. Carlos (około 60-letni nauczyciel) w ciągu kilku sekund podszedł do mojej ławki, uklęknął na kolanach przed nią i zaczął mi tłumaczyć to zagadnienie. Na początku byłam przerażona, co on w ogóle robi, dlaczego on tu klęka. A Carlos po prostu chciał zrobić wszystko, abym ja dokładnie zrozumiała to, co sprawia mi trudność. Niesamowite, jaki był zaangażowany w to, co robił 🙂

4. Wielopasmowa autostrada 

Pierwszy wjazd na kalifornijska autostradę był dla mnie przerażający z prostego powodu. Nigdy wcześniej nie jechałam autostradą – to raz. A dwa to fakt, że autostrada ta miała aż 6 pasm! Dobrze, że nie wiedziałam na co się piszę, bo pewnie bym się nie odważyła. Z biegiem czasu, 6 czy nawet 8 pasmowa autostrada przestała na mnie robić wrażenie i stało się czymś normalnym. Ale początki były jednak trudne. Za to widoki cudowne!

5. All way stop ( skrzyżowanie z 4 znakami STOPu )

Skrzyżowanie z 4 stopami i żadnych świateł ? Na początku wydawało mi się, że to nierozsądne rozwiązanie. Po przemyśleniu i przetestowaniu stwierdziłam, że to jednak super sprawa. Już tłumaczę, jak to działa. Wszystkie auta, z 4 stron, zatrzymują się przy swojej linii. Pierwszeństwo jazdy przysługuje temu, które jako pierwsze podjechało. Jeśli dwa auta dotarły w tym samym momencie, to działa zasada prawej strony. Świetne rozwiązanie, prawda ? Nigdy nie sprawiło mi żadnego problemu, ponieważ kultura na drodze w Ameryce jest na bardzo wysokim poziomie. Ciekawe czy takie coś przeszłoby w Turcji lub we Włoszech? 🙂 Jak myślicie ?

6. Skręcanie na czerwonym

W wielu stanach ( w tym w Kalifornii) dozwolone jest skręcanie na skrzyżowaniach na czerwonym świetle w prawą stronę, oczywiście jeśli nic nie jedzie. Nie musimy czekać na zielone światło. Muszę Wam powiedzieć, że szybko się do tego przyzwyczaiłam i po powrocie do Europy miałam z tym mały problem i kilka razy zdarzyło mi się przejechać na czerwonym świetle – z przyzwyczajenia. Ale spokojnie, już się oduczyłam 🙂

7. Jerky 

                                                   zdjęcie z internetu

Jak już jesteśmy przy prowadzeniu aut, to koniecznie muszę Wam wspomnieć o ulubionym przysmaku ludzi w Ameryce ( szczególnie kierowców), dostępnym na każdej stacji paliw – jerky, czyli suszona gumiasta wołowina. Dla mnie wygląda to i pachnie okropnie! Nie byłam w stanie tego nawet spróbować, ale bardzo dużo moich znajomych uwielbia tę przekąskę i regularnie ją kupuje.

8. Garderoby zamiast szaf 

zdjęcie z internetu

W amerykańskich domach rzadko spotyka się szafy przesuwne tak jak u nas. Na początku mnie to bardzo dziwiło, a teraz uważam to za fantastyczne rozwiązanie. I wiem, że tak właśnie będzie w moim domu. W większości amerykańskich domów są garderoby, czyli nic innego, jak mniejsze lub większe pomieszczenia z przesuwanymi drzwiami.

9. Łazienki w pokojach 

  zdjęcie z internetu

Połączenie łazienki z sypialnią jest w Ameryce bardzo popularnym rozwiązaniem. Moim zdaniem to świetna sprawa. Sypialnia z własną łazienką jest komfortowym i wygodnym rozwiązaniem. Poranne wstawanie z łóżka jest znacznie przyjemniejsze, gdy po przebudzeniu po kilku krokach, bez konieczności pokonywania korytarza lub schodów, dostajemy się do łazienki. Byłam tym zachwycona i do dziś jestem 🙂

10. Reklamacje, wymiana towarów. 

To zjawisko było dla mnie OGROMNYM zaskoczeniem. Pamiętam, że pewnego dnia zepsuła mi się prostownica, którą kupiłam miesiąc wcześniej. Pojechałam do sklepu i bez żadnego marudzenia, bez wielu pytań, w ciągu kilku minut, dostałam całkiem nową prostownicę. BYŁAM W SZOKU!

 W amerykańskiej drogerii CVS można nawet zwrócić używane kosmetyki, jeśli stwierdzimy, że po zużyciu 1/3 opakowania nam nie służą. Pieniądze otrzymamy z powrotem. Niesamowite, prawda?

Wiele razy zdarzyło mi się też oddawać rzeczy (głównie ubrania) bez paragonu. Nikt nie zadawał żadnych pytań.


Co zaskoczyło Was najbardziej ? Co Wam podoba się najbardziej z tych dziesięciu punktów, a co najmniej ? Koniecznie podzielcie się tym z nami w komentarzach : )

15 thoughts on “10 rzeczy które zaskoczyły mnie w USA – część druga

    1. Kochana, zdecydowanie polecam taka podroz! A nawet nie wiesz jak zazdroszcze Ci Paryza!! 🙂

  1. Uwielbiam Jerky, chętnie zamieniłabym swoją szafę na garderobę a łazienka w pokoju to moje marzenie 🙂 Mam wrażenie, że chyba urodziłam się w nieodpowiedniej części świata, chociaż trochę przeraża mnie ta autostrada – tu akurat wolę mimo wszystko polskie drogi.

  2. Wow taka miła obsługa z pewnością przyciąga klientów… ja z braku alternatyw jestem zmuszona robić zakupy w pewnych delikatesach (po prostu są po drodze najbliżej a do dyskontu nie mam ochoty i czasu) pani tam pracuje za karę…. a klientów traktuje tak jakby przychodzili żebrać za darmo…. w dodatku często jak widzą że ktoś coś wybiera (często trzeba kucnąć) to właśnie w tedy ktoś musi przejść…. nawet myślałam by napisać do kierownictwa w tej sprawie, dołączając zapis z “profesjonalnej” obsługi ich sklepu…
    O suszonej wołowinie kiedyś słyszałam że jest to przysmak kiedyś nawet ktoś nagrał filmik jak zrobić ten rarytas.

  3. Drogi, drogi i jeszcze raz drogi! No i jeszcze ciasto cynamonowe, którego smak pamiętam do dziś, mimo że upłynęło już 16 lat od mojej wizyty w USA!

  4. Apropo “how are you?”- Niemcy często pytają mnie, jak jest “jak się masz?”- po polsku. I są bardzo zdziwieni faktem, że w Polsce nikt nikomu takich pytań nie zadaje 😀

  5. Ja marzę już od wielu lat o wyjeździe do Ameryki… Najbardziej z Twojego wpisu zaskoczył mnie fakt, że nauczyciele są bardzo mili 🙂 To w Polsce wręcz niespotykane. Niestety ♥

    lifebysusanna.blogspot.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *